Ano może się przydać
Tak więc jedziemy z koksem. Jakoś tak w piątek zachciało mi się nieco kultury zasmakować, więc nie namyślając się długo, udałem się do lokalnego centrum kultury, jakim jest Galeria Gemini Tam, natrafiwszy na sklep szumnie zwący się modelarskim, zajrzałem do środka, coby się z asortymentem zaznajomić. Lecz niestety, "Bida, Panie", aż piszczy, jeno dwie marne półeczki upchnięte w rogu między lalkami, puzzlami a klockami Lego... No, ale jednak coś było:
Nienamyślawszy wiele, za pozwoleniem przeuroczej ekspedientki, zajrzawszy do środka, postanowiłem nabyć brzydala Tym bardziej, że cena 19 złociszy wręcz zachęca
Po dotarciu do miejsca zamieszkania, dziada opstrykałem:
Jak widać, szału nie ma, tyłka nie urywa. Jedna ramka, instrukcja mieszcząca się na kartce A4 i uboga kaleczka. No ale cóż, z kronikarskiego obowiązku również zbliżenia się znalazły:
O ile części nadbudówek i artylerii głównej (tu się nawet mile zaskoczyłem ), to aparaty torpedowe to jakaś kpina. Pany, Hanysy!!!! Braty, Spasajtie!!! Potrzebuję plany 4-rurowej wyrzutni kalibru 533 mm, sam będę musiał ją wykonać Podobnie artylerię plot i wyposażenie pokładu.
Generalnie, patrząc na ilość niedoróbek, dziwną skalę, itp, itd, powiem krótko: Podoba Mi Się
Ale, ale, to dopiero 20 zdjęć, a miało być 32... Tak więc dalej pasowanie i składanie:
Nie powiem, trochę mnie ten banan zaskoczył (choć również ucieszył ), ale przy pokładzie chyba pojąłem zamysł producenta
Jeszcze pożegnalne sweet focie wyposażenia pokładów:
I już po operacji/kastracji :
Tak się pobawiwszy, stwierdziłem, że jednak nie będę brał jeńców (choć to mógł być strzał w kolano ) i popełniłem cuś takiego:
Na koniec zmontowałem dziada w jedną całość:
Tak, owszem, jest dalej banan, choć pokład nieco go wyprostował. Teraz czeka go sesja nad parą
I tak mniej więcej wyglądały moje pierwsze trzy godziny po powrocie do modelarstwa