Kilka słów na temat farby firmy HATAKA, która niestety jest kolorem dominującym na tym okręcie. Przepraszam za słownictwo, ale z takim gównem to jeszcze nie miałem styczności. To tej pory malowałem Humblorami, Vallejo, Tamka i AK i uważam i nigdy nie miałem z nimi większych problemów. Może ktoś miał styczność z Hataką i sobie ją chwali, jednak ja najchętniej bym ją wyp... rzucił przez okno. Farba zdaje sie mieć strasznie gruby pigment, który tworzy dość gruba warstwę. dodam że niektóre części muszę szlifować po malowaniu ponieważ nie chcą w siebie wejść, lub dobrze do siebie przylegać. Dość łatwo jest zakryć szczegóły/fakturę części, a mam ja dość mocno rozcieńczoną. W sumie to mam wrażenie, jakbym malował zabarwioną wodą, bo tak też ta farba się osadza. Pominę fakt, że dość długo schnie, bo awet po 24h mam wrażenie, że jest nadal nie do końca wyschnięta. No i kolejna rzecz to taka, że akryle Vallejo, Tamka i AK tworzą warstwę, którą można zedrzeć powiedzmy taśmą, zadrapać czymś, coś w tym stylu. Warstwa jaką tworzy Hataka jest jak guma i jak ja zadrapiemy, to możemy zerwać kawałek jak skórę po opalaniu. Nawet przy poprawkach jakie się czasami zdarzają jest masakra, bo przy szlifowaniu potrafi się zrolować. Po prostu jedna wielka masakra. Oczywiście może być tak, że to ja coś źle robię, ale jeszcze takich cyrków nigdy nie miałem. Generalnie efekt jest taki, że jestem bardzo niezadowolony z malowania Księcia i wszystko to wychodzi jak wychodzi. Mam naprawdę nieodpartą ochotę skończyć jak najszybciej skończyć ten model i zabrać się za coś co sprawi więcej przyjemności niż nerwów. Póki co wygląda to wszystko tak.