W latach 80-tych w Kłodzku, na przykoszarowym placu ćwiczeń (popularnie zwanym poligonem) obok makiety czołgu na szynach do szkolenia w zwalczaniu czołgów przeciwnika, stało podwozie IS-a. Właściwie sama wanna z kołami i kawałkami gąsienic. Jedna była kompletna. Całe wnętrze było wypełnione zużytymi pochłaniaczami od masek pgaz. Co jakiś czas pochłaniacze były dziurawione i ich zawartość ( takie ładne żółte granulki )palona. Dawało to od cholery światła, a paliło się jak proch nitrocelulozowy z flegmatyzerem. Próbowałem pytać o pochodzenie szczątków wraku, ale nikt nie umiał powiedziećskąd się tam wzięły. W tamtych latach nikogo to zbytnio nie interesowało. Ot, stało sobie i tyle. A my jako dzieciaki mieliśmy świetny plac zabaw.