Skocz do zawartości

krosto

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    342
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez krosto

  1. Czołem, SnaQ dobrze prawi. Blaszkowe czarne panele nie zostały zaaplikowane, jakieś takie zbyt płaskie i dyskotekowe pzdr K
  2. Witam, Tak, więc przerywam 7 letni okres dłubania w WWI i robię wyłom dla Lima-5. Model ma obrazować egzemplarz o nr 1410, na którym zginął mój Teść ppor. Pil. Inż Zbigniew Oleksiak. Będę pracował na zestawie HB nr 80334, blaszkach od Edka oraz kalkach Model Mastera. W pierwszym rzucie musiałem nieco przerobić fotel katapultowy (podstopy powinny być nieco pod kątem)… …. i NIE skorzystać z kilku blaszek samoprzylepnych Edka do kokpitu (gdyż wyglądały groteskowo). Całość tak się prezentuje. Ps.mam nadzieję, że niczego nie spie..psułem pzdr K
  3. Witam, Pchła – jak dla mnie raczej latające jajko, stanowiło ciekawą koncepcję ku poprawie charakterystyk aparatów lotniczych. Niestety jajko nie lata zbyt długo (nawet jak mu się doklei skrzydła) i zwykle pęka mu skorupka przy zderzeniu z ziemią. Projekt upadł i nie wszedł do produkcji seryjnej. Leciwy Edek wymagał paru szlifów w okolicy obudowy silnika i dosztukowania chłodnicy, której brak na blaszce. Śmigło się kręci, kółka nie, także nie poleci. pozdrawiam K
  4. Tak. Macie racje. Dziwnie to wygląda. w windsocku są rzuty i dłuższy wspornik jest od frontu i tak podszedłem do mocowania. Może źle zwymiarowane były lub po moich modyfikacjach zwichrowałem powierzchnie mocowań. Zdjęcia nie mam bo siedzi w gablocie, ale jest rozbieżność. Trudno K
  5. krosto

    P.7 1/72 Arma Hobby

    Też tego za bardzo nie rozumiem..może stąd się właśnie bierze cierpki odzew braci na tego typu komentarze? pzdr K
  6. Witam, Eduard z 1995 roku. Wypraski glutowate, ale za to fajna blaszka. Kalki Aviattica, silnik od Small Stuff. Tak wiem, wg niektórych źródeł ten egzemplarz powinien mieć 5 kolorową lozenge na spodzie dolnych skrzydeł pozdrawiam K
  7. dzięki Kółko siedzi na bolcu (rurka z igły lub czegoś innego), który dosztukowałem, cały problem polega na tym że są niesklejone i się jedno rozjechało. Zostawiłem sobie furtkę na szprychy własnej roboty, ale chyba na wyrost, bo wygląda na to, że sam siebie oszukałem K
  8. Witam, Specjalna dedykacja dla kolegi Piotrkur, od którego kupiłem ten model wiele wiosen temu, nie wiedząc, co dokładnie mnie czeka po otwarciu białego pudelka.. Miałem mieszane uczucia, z jednej strony dosyć ciekawe w swej różnorodności fototrawionki i gorycz nadlewek plastiku, którego ilość i tak była znikoma. Na dodatek straszyli na internetach, że kratownica z fototrawionki jest przeskalowana i nie ma sensu jej dotykać, ale na szczęście okazało się to być zwykłą szeptanką, bo wystarczyło trochę podszlifować wnętrze kokpitu przed zamknięciem Nie poddałem się i w końcu zrobiłem dziada, upiększając model motorem od Small Stuffa. pzdr K
  9. Niewątpliwie jest to "DZIEŁO", jakich powstanie niewiele, a na internetach ich ilość będzie zdecydowanie znikoma. Dlatego trzeba pamiętać, jak się robi takie modele. Super! K
  10. Filip, A te "rozchodzące się" linki, mocowane przy skrzydle to jak robiłeś? Prowadziłeś dwie przez całą długość, czy doklejałeś coś po drodze? jak podwójne to brałeś cieńszą żyłkę niż 0,8? dzieki K
  11. Witam, Jako zagorzały zwolennik lotnictwa pierwszowojennego dokonałem rozłamu i sięgnąłem po puławszczaka, do którego mam ogromną słabość (szczególnie do wersji z krótkim nosem). Zrobiłem co mogłem, gdyż nigdy wcześniej nie bawiłem się sreberkami. pzdr K
  12. tak,prosimy o więcej informacji co to za tajemnicze cyferki pojawią się w kolejnych odcinkach. Fajny ten gondolot K
  13. Czesć, Skrzydło bym zostawił jak jest. Dobrze wygląda zarówno płótno jak i podsyfiona blacha. pozdrawiam K
  14. Dziękuje za komentarze. naciągi zostały podgrzane tam gdzie trzeba i z każdej perspektywy są już napięte. co do samego wykonania to robię je tak by spełniały swoją podstawową funkcję wizualną. Nie poświęcam im więcej uwagi. Oczywiście można je wykonać lepiej. Na temat grubości farby się nie wypowiem, bo nie wiem o co chodzi. Na podkład nakładane były laserunkiem warstwy Vallejo (kadłub & elementy nośne). Metalowe zaś malowałem oddzielnie i tu mógł się wkraść błąd w aplikacji skoro dolna pokrywa tak wyszła. pozdrawiam K
  15. Witam, Poniżej C3824 z 23 Sqn pod butem Jamesa Williama Pearsona, Amerykanina urodzonego w 1895 roku w Bridgeport, Connecticut, USA. Przed śmiercią w 1993 roku uważany był za jednego z ostatnich pierwszowojennych Asów. Pearson na C3824 posłał w kierunku ziemi 4 maszyny, co do zestrzelenia których nie ma wątpliwości (2 x Albatros D.V, Pfalz D.III i Albatros C). pozdrawiam D
  16. Stosowany w Dolphinach 8 cylindrowy silnik Hispano –Suiza, stał się dla niego zarówno zbawieniem, jak i nieszczęściem. Wyjątkowo lekka konstrukcja jak na ówczesne czasy, dobra wydajność szczególnie na wysokich pułapach, w połączeniu z dużą zawodnościa elementów konstrukcyjnych, awarii gaźnika, przekładni wału napędowego, uciążliwych wibracji zmusiła RFC do wprowadzenia planu obsługi i serwisowania tych silników. Podobno rozruch miał trwać min 15 min! Poniżej silniczek od CSM dodawany do wersji Premium. Bardzo przyjemna żywica, nic się nie łamie i nie kruszy w rękach, dobry detal elementów konstrukcyjnych, delikatnie odwzorowane świece zapłonowe. Od siebie dodałem jedynie wiązki. Etap bez wydechów oraz z wydechami od wersji Premium Przymiarka do łoża pzdr D
  17. to dobra nowina! K
  18. Prace w kokpicie wstępnie zakończone. Sam jestem zaskoczony, że montaż poszedł tak szybko. Wszystkie części pasują do siebie jak talala!. Mamy fajną fakturę fotelika z fototrawionki wraz z pasami oraz zbiornik główny i grawitacyjny z ładnymi wlewami. Przymiarka do zamknięcia połówek nie wskazuje na jakiekolwiek dalsze trudności w spasowaniu. Aktualnie odstawiam kadłub i zaczynam pracę nad silnikiem (który otrzymałem dodatkowo od Melius Manu – dzięki!) oraz montaż w tablicy, magazynków wraz z Vickersami pzdr D
  19. podsumowując wygięcia blaszek, powinno być jak poniżej: pzdr K
  20. Zgadza się Wspomniane mocowania należy wygiąć i ustawić wzdłuż osi poprzecznej kadłuba, pod naciągi poprzeczne I dalej. Drewno podrasowane farbami olejnymi. Sugerowane wg intrukcji naciągi 0,1 mm, ja zastosowałem z braku takowych 0,08mm cdn k
  21. Dzieki, Kwestie malowania i oznaczeń to jeszcze otwarty temat Wypychacze zdecydowałem się usunąć z naciskiem na frontową część kadłuba, następnie wstępne malowanie wnętrza oraz montaż mocowań. cdn
  22. Witam, Dzięki uprzejmości Melius Manu (http://www.meliusmanu.pl) rozpoczynam nowy wątek, związany z budową aparatów latających z okresu wczesnego lotnictwa. Tym razem będzie to mało popularna i średnio udana konstrukcja, jak na pokładane w niej nadzieje, przypomniana ostatnio przez CSM - Sopwith Dolphin. Do budowy posłuży mi wersja standard (bez silnika i metalowych wydechów) oraz kalki Melius Manu z polskimi oznaczeniami. Decyzja o tym, który to będzie egzemplarz jeszcze nie zapadła. Dolphiny trafiły do Polski w kwietniu i maju 1920 roku, jako „dar” od króla Jerzego V. Pierwsza transza została przekazana do Lwowa, jednak dosyć szybko nadszedł rozkaz o wycofaniu Dolphinów ze służby w wyniku dużej zawodności tej konstrukcji, stwierdzonej przez aliantów. Zbliżająca się nawałnica bolszewików, brak sprzętu i wzrost aktywności na froncie zmienił nieco ten rozkaz, wcielając do służby Dolphiny pod nr 21.01, 21.04, 21.08, 21.09 – dostawa z Gdańska 21.02, 21.03, 21.05, 21.06, 21.07, 21.010 – zwrot z Lwowa Niestety nie zachowały się zdjęcia posiłkowe Dolphinów po wcieleniu, więc możemy zakładać, że nosiły brytyjskie malowanie z mieszanymi oznaczeniami (wersja „brak czasu”). Domniemuje się również, że dostały w CWL dark green i nosiły polskie znaki. Na początek krótki in-box . W pudełku otrzymujemy 2 duże ramki, arkusz kalek do 2 malowań, blaszkę oraz kolorową instrukcję przypominającą te od WNW. W wersji premium mamy dodatkowo silnik Hispano Suiza 8F, metalowe wydechy oraz rozszerzone kalki do 4 wersji malowań w moim testowych zestawie otrzymałem kalki z wersji Premium Formy są dobrze odlane i zdetalowane, jedyne co może budzić niepokój, to konstrukcja górnego płata, który trzeba należycie wyciąć i przechować do montażu, aby nie wyłamać połączeń konstrukcyjnych. Należy również uważać przy wycinaniu osłony silnika, tak aby nie pozbawić się magazynków do Vickersów. Choć dla mnie osobiście lepiej będzie dosztukować je po montażu. Ślady po wypychaczach będą niewidoczne po montarzu kadłuba, ale dla purystów można się skusić o szlif i szpachle. Drobna uwaga: umieszczone są w trudnych miejscach i chcąc się ich pozbyć mozna uszkodzić delikatne odwzorowanie konstrukcji szkieletowej Dolphina. c.d.n
  23. Witam, Poniżej Sopwith Triplane, Tripe lub jak kto woli Tripehound w wersji z nartami. Nr N5486 przekazany do Rosji w maju 1917 roku. Stary zestaw Edka, wzbogacony o blaszkę i żywiczny silnik stanowi całkiem dobry zestaw pod budowę. Problematyczny stał się „gładki” plastik, który wymagał przetarcia papierem ściennym, przed aplikacją kolorków. Silnik trochę przerobiłem dodając świece od smallstuffa i popychacze. Najwięcej problemów miałem z montażem płatów i koniecznością określenia nowych otworów dla wsporników centralnych statyw dzieci połamały, wiec kompaktem z ręki Dziękuje za uwagę K
  24. krosto

    Albatros W.4 Eduard 1/48

    Czołem, Utrzymujesz koncepcję dioramkową? Idzie fajnie Łech, ależ się Pan obkupił hoho pzdr K
  25. 18mm no to jest Pan Mistrz! Ja w Spadzie 7, ale w 48 miałem ponad 20mm na całej powierzchni 2 płatów i myslałem, że wyjdę z domu i nie wrócę jak montowałem te francuskie naciągi Dlatego to był 1 i ostatni SPAD 7 i pewnie 13 też Czy model został zauważony na konkursach? pzdr K
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.