Cebuli nie odbierałem a łezki w oczach mi się pokazały.
Boxarty z tamtych czasów, zwłaszcza M-xa to było to co rozkręcało wyobraźnię młodego człowieka.
Ten Corsair startujący z pokładu lotniskowca, Boston grzejący z wszystkich luf, Schwalbe zapalający Fortecę, Buffalo, Hellcat, Foka...coś przepięknego. Grzebałeś w kieszeni szukając forsy na model z nosem przyplaszczonym do szyby wystawowej Skladnicy Harcerskiej i ... wiedziałeś że musisz iść sprzedać trochę makulatury czy złomu, że musisz iść na truskawki czy inne metody kombinowania kasy. Mama dawała do szkoły 2 złocisze na pączka a ty chodziłeś głodny ale model był coraz bliżej. Aż w koncu uzbierałeś te siedem dyszek, galop po szkole do SH a tam zonk. Nie ma jakiś ktoś (nie będę używał tych nieładnych słów bo może młodzi są na forum) taki nie taki wykupił. A jeszcze wczoraj był. Mój wymarzony Corsair z M-xa. Dobra, Lysander też miał prześlicznego boxarta.
Oj, rozmarzyłem się.