Witam!
Ten tydzień obfitował w bardzo duże postępy modelarskie lecz do końca nie mogłem tego zobrazować bo "zabrano" mi aparat. Aparat odzyskałem dziś na godzinę i musiałem go znowu oddać, więc zdjęcia są robione na szybko a co za tym idzie, są średnie.
Tak czy siak bardziej zabrałem się za A6M2 Airfixa, który to lepił się bardzo przyjemnie, szpachli użyłem tylko do "zatarcia" linii podziału wynikających ze złączenia za sobą połówek skrzydeł oraz kadłuba, ale to normalny ruch w lotniczym modelarstwie. Co więcej powiem, że to modelarstwo lotnicze coraz bardziej mnie kręci.
Na zdjęciach będzie widać co dokładniej zostało zrobione ale dopiszę "to i owo".
W samym kokpicie dodałem klika drucików oraz bardzo istotną część czyli pasy pilota. Zrobiłem je z taśmy malarskiej oraz kilku przeszczepionych elementów fototrawionych. Nawierciłem także parę dziur na tylnich ściankach kokpitu oraz siedziskach.
Postanowiłem, że pierw pomaluję A6M2 i tak zrobiłem, ten model był szlifowany jako pierwszy oraz pomalowany. Górę pomalowałem Humbrollem 75, który nadał piękny ale trochę wyblakły i matowy kolor. Dół muszę pomalować Humbrollem 90, co poczynię przy użyciu taśmy (patrz schemat malowania, pierwsza strona) gdzie to trzeba będzie nadać faliste połączenie kolorów. Śmigło zgodnie z cenną i bardzo przydatna uwagą Banny ego pomalowałem również Humbrollem 56 a pokrywę silnika czarną Pactrą matt a na zakończenie delikatne obicia ta sama farbą, którą było malowane śmigło. Teraz pojawia się się przerwa w zdjęciach bo jak w/w nie posiadam już aparatu oraz brak mi farb Humbroll 90 i MM2119 a portfel pusty. Wezmę się zatem za drugi model, czyli A6M5 przy którym przydarzyła się mała "tragedia", otóż niechcący przejechałem kółkiem od krzesła biurowego śmigło, które poszło w *****. ktoś poratuje?????
A sam model jest już wyszlifowany i trzeba go odtłuścić.