Ja
Użytkownicy-
Liczba zawartości
363 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Ja
-
Witam w przerwie między różnymi czynnościami pozamodelarskimi. Udało mi się "małą modernizację" umieścić na miejscu, poszpachlować i wstępnie wyczyścić. Ale to już w nowym roku, bo jutro wypuszczam się z kumplami w góry, coś między zachodnimi Tatrami i wschodnimi Sudetami, na 10 dni - upragniony zaległy urlop. A tu mały dowodzik: P.S.: Ale Epheli zaszalał. Ciekaw jestem, czy zamierza w "magazynkach" umieścić bomby głębinowe - i jak.
-
Witam ponownie kolegów z PBG. Święta za pasem to i roboty licho idą. Coś niecoś się jednak udało zrobić, a właściwie zeszlifować. Chodzi o wsporniki wałów napędowych. Idąc za radą innych wielbicieli niszczycieli odchudziłem to, co trzeba. Wsporniki przeciwatomowe zamieniłem na wsporniki oczolubne, co widać na fotografii. Na fotografii przedstawione są wersje porównawcze. Drugi wał w chwili, gdy o tym piszę, też jest już poprawiony. Może coś jeszcze przed świętami uda mi się zrobić, ale nie obiecuję - wiecie, te różne sprzątania, robienie zakupów i tym podobne prace odrywające człowieka od tego, co lubi najbardziej. Do następnego postu.
-
No Marcin, z tą superowością trochę przesadziłeś. Ja tam widzę sporo do poprawienia. Gołym okiem tych niedoróbek nie widać, ale oko cyfraka jest bezlitosne, niestety. Jędrek, ktoś wcześniej zauważył, że dyskusja na temat malowania i doboru kolorków jest nieco akademicka, i że co uczestnik PBG, to inny pogląd. Moja filozofia jest - jak na razie całkowicie Humbrolowa - taka: - haze grey - 127, - ocean grey - 145, - deck blue - 77. Gdzieś wyczytałem, że te deck blue, to powinno być 77 i 104 fifty fifty, ale wydało mi się za ciemne i dwie siódemki górą.
-
Witam ponownie. Trochę już pomalowałem: Na sucho (bez przyklejenia) wygląda na razie w ten sposób: Teraz pomyślę trochę, co dalej. Jest o czym myśleć.
-
Przyznaję Ci tytuł Maskownika Roku
-
Okonku, aby okręt zardzewiał, musi być wystawiony na niszczące działanie powietrza i wody. Część podwodna okrętu podwodnego nie ma styku z powietrzem, stąd brak rdzy na kadłubie. Część nadwodna okrętu podwodnego podczas wynurzenia narażona jest na oba czynniki źrące jednocześnie, stąd nieco, a nawet sporo rdzy - zależy od tego jak biznesu pilnuje bosman. Myślę, że Ostach dobrze przemyślał malowanie swojego "wilka".
-
Dzięki Jędrek za wyjaśnienia. Dzisiaj chyba będę już malował nadbudówki - tym szarym. Zobaczymy co wyjdzie. Tak się nad tym zastanawiam, bo malarz ze mnie kiepski. Bez względu na to, jak to będzie wyglądało, pokażę. Pozdrawiam, Franek
-
Właśnie, nikt nie chce tego fajnego monologu niepotrzebnie przerywać. A łopatka? Nie wiem co od niej chcesz.
-
Witam wszystkich po dość długiej przerwie. Niestety, niespodziewany wyjazd służbowy rzucił mnie daleko od cywilizacji - dalej niż miejsce, gdzie diabeł mówi dobranoc. Możecie nie wierzyć, ale są jeszcze miejsca na naszym globie, gdzie prąd elektryczny nie dochodzi. Stęskniony za lepieniem wziąłem się wczoraj z ostrożna do roboty. Ściąłem te "zjeżdżalnie" na rufie. Najpierw skalpelem, potem papierkiem ściernym. Wyszło mniej więcej tak, jak wszystkim. Fotek nie robiłem, bo już koledzy pokazali o co chodzi w tym wszystkim. Będąc na wyjeździe żywiłem się nadzieją, że jak wrócę, to nadbudówka "kominowa" będzie już przez kolegów "fotograficznie" rozpracowana". Nieco się zawiodłem, bo jak na razie, to temat tabu. A od tej nadbudówki właśnie zaczyna się moja ścieżka krytyczna w metodzie planowania PERT. Jak to Marcin zauważył - ważna jest kolejność wykonywanych prac i ja Go w tym przeświadczeniu popieram. Wczoraj też wyciąłem z ramki wały napędowe ze wspornikami. Oczyściłem je ze śladów linii podziałowej formy i zacząłem zastanawiać się jak te wsporniki ścienić, bo nieco grubaśne są, jak na mój gust. Zresztą Jędrkowi też tak się chyba wydało, bo także ścienił. I właśnie Jędrek mam do Ciebie pytanie: Czy te wsporniki ścieniałeś po przyklejeniu wałów do kadłuba, czy jeszcze w "powietrzu"? Miałem przygotowane jeszcze jedno pytanie w sprawie drabinek na rufowej nadbudówce, ale po obejrzeniu ostatnich fotek zamieszczonych przez Jędrka już wiem, że trzeba drabinki zrównać ze ścianą nadbudówki. Aha, jeszcze jednak mam pytanie: Kolor Navy Blue, to w Humbrolu jaki numerek? A jeżeli w Humbolu nie ma , to co w zamian? Pozdrawiam, Franek
-
Witam kolegów od niszczycieli. Prace u mnie idą powolutku. Zeszlifowałem ścianki nadbudówki "kominowej", co prawda nie pilnikiem do paznokci, ale papierem ściernym. Efekt ten sam - pokłady się wyrównały. Marcin mnie przekonał do sklejenia już na tym etapie prac daszków ze ściankami, co też zrobiłem. Zrobiłem parę zdjęć - niezbyt udanyh, ale coś tam widać: Teraz będę dumał, co dalej. Nigdy jeszcze tak skomplikowanego modelu nie robiłem. Nie wiem co to z tego wyjdzie.
-
Domyślam się, że wierciłeś otwory jakąś wiertarką elektryczną. Moim zdaniem w plastiku należy to robić wiertarką ręczną o mniejszych obrotach - wtedy brzegi otworów się nie rozgrzeją do tego stopnia by się topić. Życzę powodzenia w walce z plastikiem. Franek
-
Nadburcie, to nie tylko planuję malować oddzielnie, ale też przykleję je jako jedne z ostatnich elementów. Ze względów bezpieczeństwa w ochronie przed moimi niezgrabnymi łapami.
-
No nie, Marcinie, chyba też masz jakieś zdolności telepatyczne. Bo właśnie rozważałem ten pomysł ze szlifowaniem ścianek - nie wiedziałem tylko czym. Dzięki za podpowiedź Co do dalszych kroków, to Twoja propozycja jest godna rozważenia. Będzie wymagać super dokładnego dopasowania nadbudówki do pokładu. No i trzeba pamiętać o styku między nadbudówką "kominową" (chodzi o ten pomościk) z nadbudówką rufową. Pomyślę nad tym. Ja tam na dobre pomysły jestem otwarty. Do usłyszenia.
-
Witam wszystkich zainteresowanych moim wariackim pomysłem. Piter chyba masz jakieś zdolności telepatyczne, bo sprawa dotyczy właśnie tego miejsca , które zaznaczyłeś. Tyle, że u mnie nie ma szpary. Wszystko ładnie się zamyka i styka. Problem w tym, że powierzchnia górna daszku nadbudówki "kominowej" (przednia połać) usytuowała się nieco wyżej niż powierzchnia pokładu "górnego", co zresztą widać na zaprezentowanym przez Ciebie fragmencie fotki (co do korzystania z moich zdjęć - wszyscy macie moje pozwolenie, taki jestem). Bedę musiał coś z tym zrobić i to jest właśnie to, co muszę sobie przemysleć, a o czym w poprzednim poście wspomniałem. Kiedy ten problem rozwiążę, przejdę do etapu wariackiego. Otóż - tak planuję - w pierwszej kolejności pomajuję pokład "dolny", następnie pomaluję ścianki nadbudówki "kominowej", w dalszej kolejności wkleję same ścianki tej nadbudówki we właściwe miejsce i dopiero na końcu zadaszę rzeczoną nadbudówkę (przedtem chyba będzie trzeba położyć już odpowiedni fragmencik kalkomanii - zobaczymy). Nigdy dotąd tak nie malowałem modeli, ale wydaje mi się, że jak wleję nadbudówkę w całości (razem z daszkami), to mogą być kłopoty z właściwym pomalowaniem ścianek "podkominia". Wszystko to wynika z faktu, że z malowaniem u mnie nietęgo. No i co - pisałem, że plan karkołomny. Ale nie chcę spartaczyć tego modelu - coraz bardziej podoba mi się. Miałeś Jędrek nosa z tym projektem. Jeszcze jedno - będzie problem z zabezpieczeniem pomalowanego już pokładu, ale chyba sobie z tym jakoś poradzę. Tyle na razie. Potem co będzie, to będzie.
-
Witam ponownie budowniczych pięknych okrętów. Trochę się porobiło ostatnimi czasy. Dokończyłem składanie drugiego piętra wieży dowodzenia i złożyłem nadbudówkę tylną: Ścianki nadbudówki "kominowej" też poskładałem. Nie doklejałem jeszcze "stropów" - zamierzam tu zastosować pewną karkołomną technologię w zakresie kolejności prac. Jeszcze to muszę przemyśleć. Szczegóły wkrótce. A tu poskładane elementy w całość, żeby wstępnie zobaczyć co z tego wyniknie: Pozdrawiam i do usłyszenia.
-
Cześć Piter. Ja się wcale nie przejmuję. Takie lekkie opóźnienie nawet mi pasuje. Czekam co nasi harcownicy nowego wymyślą i wybieram to, co mi do "pudełkowego" Buchanana pasuje, a co nie. Bo niby "pudełkowy", ale jakieś oczywistości trzeba jednak uwzględnić. Wczoraj (a właściwie dzisiaj) w nocy na przykład, przygotowując środkową nadbudówkę (nazwijmy ją "kominową") do sklejania, wyciąłem ten rożek z lewej strony przy schodni - na żadnym ze znanych mi zdjęć tego "czegoś" nie ma. Poza tym wszyscy wycinają, no to nie będę stawał okonkiem. Metoda wleczenia się z tyłu ma też tę zaletę, że - jak napisał Jędrek - nie trzeba wracać do już skończonych spraw, jeżeli wykorzystuje się ścieżki przetarte już wcześniej przez innych. Mam nadzieję, że po moich wynurzeniach uczestnicy projektu nie zwolnią tempa prac, żeby poczekac na to, co inni wyharcują. Nie bedę miał ściagawki.
-
Witam kolegów po projekcie. Wszyscy już pokazują postępy prac, a u mnie pusto - jakby stocznia strajkowała. Nie strajkowała, tylko czasu nie miała dokumentacji zdjęciowej zrobić. Teraz nadrabia zwłokę. Dwa zdjęcia kadłuba z obu burt po sklejeniu. Chyba bez szpachlowania nie da się go skeić: Na tym zdjęciu o tym, jak potraktowałem dziwną rufę. Piter wykonał wstawkę plastikową, ja uzupełniłem dołki szpachlówką Tamiya - biała): Parę nadbudówek też udało mi się złożyć do kupy i wstępnie obrobić: Jeszcze wkleiłem pokłady: Taki stan rzeczy na moment, w którym wcisnę guzik "Wyślij" Do usłyszenia.
-
Cześć Piter. Wczoraj do późna w nocy grzebałem przy kadłubie i gdzieś koło pierwszej, po przeglądzie dokonań, pomyślałem sobie, że może być. Do czasu przeczytania Twojego piewszego postu. Chodzi o te "schodki" przy sterze. Też mi się podejrzane wydawały - nigdy przedtem czegoś takiego nie widziałem. A nie chwaląc się widziałem sporo. Nie pozostaje nic innego, jak poprawić to co Dragon najprawdopodobniej sknocił. Co prawda, zdecydowałem się na budowę modelu prosto z pudełka, ale w niektórych przypadkach trzeba być mniej ortodoksyjnym i poprawiać to, co ewidentnie jest do poprawienia. A jest co poprawiać, do czego walnie przyczyniają się uczestnicy projektu myszkując tu i ówdzie po całym internacie w poszukiwaniu interesujacych fotek. Przy okazji - myślałem, że jesteś raczej zagorzałym kartonowcem. A tu, proszę - mała niespodzianka. No i fajnie jest.
-
Witam po dłuższej przerwie. Udało mi się w tym tygodniu znaleźć trochę czasu i skończyć, niezbędne przed dalszymi robotami, prace przy podstawce. Podstawkę wyciąłem z deski do krojenia kupionej w Tesco za niecałe 20 zł. Skróciłem nagwintowane pręty i rurki mosiężne do pożądanych wymiarów i skręciłem wszystko razem, żeby zobaczyć co z tego wyszło. W mojej ocenie, może być.: Teraz można przystąpić już do poważnych prac stricte stoczniowych. Ostatnio dokonałem przeglądu wszystkich wątków projektowych. I kiedy zobaczyłem co ci nasi harcownicy wyprawiają, przeraziłem się nie na żarty. Gdybym chciał dotrzymać im kroku, to chyba ze dwa lata bym Buchanana budował. I pomyślałem sobie, że jak tak dalej pójdzie, to nie będzie żadnego modelu zbudowanego prosto z pudełka. Nawet Jędrek, który początkowo deklarował pudełkowy model, już dawno odbiegł od tematu. Nie ma się czemu dziwić, bo On akurat jest takim gościem, co to go ciągle rączki świerzbią i nigdy nie poprzestanie na tym co pudełko oferuje - zawsze musi swoje trzy grosze dodać. Co oczywiście należy pochwalić. Mnie rączki mniej świerzbią i dlatego postanowiłem, po rozważeniu wszystkich za i przeciw, zbudować model pudełkowy z dodatkami fototrawionymi i drobnymi "udoskonaleniami". Skorzystam na przykład z pomysłu urealnienia kształtu podpór wałów śrub. Wybiorę raczej drogę, którą poszedł Jędrek. Sposób donalyyaha jest też fajny, ale jak dla mnie zbyt czasochłonny. Ponawiercam też bulaje. Wszyscy tak robią, to dlaczego mam być gorszy. No i coś tam jeszcze się wymyśli. Tyle na dziś. Do usłyszenia, Franek
-
Ciekawe Jędrek, czy inni mają tak samo jak ja, tj. puszczają niecenzuralne, w mniemaniu niektórych osób, wiązanki partykuł wzmacniających, jak coś spartaczą. Ja na przykład puszczam taka: kjwdljm Mocne,co? P.S.: Po kilku dniach poszukiwań udało mi się odnaleźć pudło z Buchananem. Od niedzieli startuję na poważnie. Jutro jeszcze muszę ściany w ostatnim pokoju pomalować, potem będzie trochę luzu
-
Witam kolegów po skalpelu. Z pewnych względów długo się nie odzywałem. Myślę jednak, że teraz pójdzie jak z płatka. Dostałem dzisiaj długo oczekiwana przesyłkę z ostatnim klockiem układanki: Kupiłem, bo tanio na ebayu, w celu zabezpieczenia tyłów, gdyby niechcąco, w trakcie montażu, uszkodził się jakiś element relingu z blaszki GMM, co przy moich "zdolnościach" wcale nie jest wykluczone. Najbardziej ucieszyłem się z tego elementu klocka: Antena - gotowiec, już powyginana jak trzeba. Przynajmniej ten problem z głowy. Pozdrawiam, Franek
-
[PBG] Projekt Grupowy - Niszczyciele typów Benson i Gleaves
Ja odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Warsztat
Jędrek, przecież żartowałem Przy okazji - "warsztat" zmontowany, dzisiaj ustawiam. -
[PBG] Projekt Grupowy - Niszczyciele typów Benson i Gleaves
Ja odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Warsztat
Witam kolegów. Po przeczytaniu postu Jędrka o aktualizacji listy uczestników projektu, skoczyłem na pierwszą stronę popatrzeć, czy czasami mnie z niej nie skreślił z uwagi na brak postępu robót. Tym razem upiekło mi się Na swoje usprawiedliwienie podam, że chałupę mam w remoncie i praktycznie nie mam gdzie dłubać. Może jutro, najpóźniej pojutrze nowy "warsztat" stanie na swoim miejscu - wtedy pogadamy... Obserwuję z uwagą wszystkie wątki Bensonowo - Gleaves'owe i zastanawiam się, kiedy przestaniecie tak harcować. Jak tak dalej pójdzie, to będzie tak, jak zauważył Marcin - parę miesięcy (jak nie lat) ciężkiej harówy i zamiast modeli z pudełka, będzie niezły zestaw okręcików zbudowanych od podstaw - a przynajmniej nieźle poprzerabianych Z drugiej strony, chyba skorzystam z paru Waszych harców Pozdrawiam, Franek -
Cześć Epheli. Potwierdzenie zamówienia nosi datę 2 września, paczuszka była w skrzynce 14 tegoż miesiąca. Dwanaście dni? Przyznam, że trochę już się niecierpliwiłem. Masz na privie wiadomość. Pozdrawiam, Franciszek
-
Witam sympatyków PBG. Deskę już mam. Trzeba tylko przyciąć z długości i szerokości. Po dopasowaniu kadłuba do deski będzie można przystapić już poważnie do prac stoczniowych. Tym bardziej, że dostałem już długo oczekiwaną małą paczuszkę. Do usłyszenia.
