ewpiga
Użytkownicy-
Liczba zawartości
214 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez ewpiga
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 9
-
-
Kupiłem pomysł ze statecznikami. Niestety nie miałem nic większego jak 1:144. Dolepiłem je do „rury” i teraz jej koniec bardziej nawiązuje stylistyką do maszyny odrzutowej. Wehikuł stać będzie na czterech kołach.
-
Wrak, nie. Nawet nie będzie malowany w kolorach rdzy. To ma być pojazd na chodzie, ale mocno wysłużony.
-
Przyciąłem tylne krawędzie podłogi, co nadało jej nieco smukłości. Skróciłem ją też o jakieś siedem milimetrów. Miejsca będzie tylko na jedno siedzenie. Pojazd prawie odrzutowy więc ścianki boków muszą być i wzmocnione takimi zastrzałami.
-
Pomysł aby pojazd doposażyć jeszcze w dwa silniki wziął się właśnie z tamtej maszyny ? Przeciąłem na dwie połówki element zawieszenia jakiegoś czołgu. Detal posłużył jako łoże do umocowania obu silników.
-
Zabudowa silnika. Przód, prawie gotowy... Silniki pomocnicze...
-
Podmalówka mokra… ..po wyschnięciu. Tu bez fajerwerków, tak jak jest zostaje. Tego bloku silnika raczej nie będzie widać.
-
W komorze silnika miałbym utrudnione malowanie tego, co będzie w niej zamknięte, więc silniczek pomaluje już teraz. Tymczasem sam podkład.
-
Bez koncepcji, spontan. Fabryczny zestaw posłuży mi jako „kopyto” do stworzenia metalowych części. Wykorzystam parę plastikowych detali. Konkretnych wyobrażeń jak ma wyglądać ten model nie mam..”samochód” będzie na pewno. Buduję "nówkę" raczej Silnik w komplecie..i już widzę, że zbiornik paliwa, który przykleiłem na pewno z ramy wyleci.
-
Wiem..., ale mam usprawiedliwienie
-
Mam w robocie inny projekt i jak się uporam wrócę do mojego wraku na pewno. Robota pierwsza klasa. Zwłaszcza malowanie, bardzo ciekawe, nie typowe cieniowanie zniszczonej powłoki lakierniczej Klapę bagażnika postawiłbym w miejscu najmniej zniszczonym, opartą niedbale o bok pojazdu. Do tego dodać jakieś rozrzucone klamoty, które ktoś chciał ratować z wraku i będzie git.
-
Kolor stonowany, prawie pastelowy. Odpowiedni kontrast bez niepotrzebnych przepaleń, Malowanie jakie lubię.
-
Krajobraz zrobiony, gotowy do cieniowania...
-
Tą akurat nieświadomie każdy z nas stosuje. W sumie racja figurki są małe a kolorowe pancerze ładnie na stole wyglądają. Pokoloruję po swojemu. I chyba skuszę się na kolejną, przyjemnie się to maluje.
-
Koło jest dobre...moim zdaniem..i tak, i nie. Pokazuje w jaki sposób łączyć barwy aby były one przyjazne dla naszego oka. Korzystanie z niego będzie dobre dla początkujących osób, które boją się eksperymentów. Wiele i tak zależy od tego w jakiej technice kto się obraca, bo chociaż podstawy są takie same to paleta barw dostępna w naszych półfabrykatach może się różnić. Sam należę do trzeciej grupy, która trzyma się pewnych zasad i to w oparciu o nie decyduje, które barwy połączyć świętym malarskim węzłem. Mnie zastanawia tylko dlaczego te figurki większości malowane są w tak wielobarwne kontrasty, bez użycia półtonów i cieni..trochę wygląda to komiksowo. Zastanawiam się czy nie być profanem i malować w ten sposób, bo jest to zasadą w bitewniakach, czy malować po swojemu?
-
Widziałem, te figurki do gier przeważnie pomalowane są w mocno kontrastowe i jaskrawe barwy, to jedna z zasad i kolor ma tu znaczenie? czy można sobie dowolnie te figury barwić? Model poskładany i gotowy do malowania. Podmalówka...
-
Całość pomaluje pędzlem, mokre-mokre w mojej ulubionej technice. Bez zbędnych podkładów pod malowanie, farbki - emalie Humbrola. Potwarz?.. w jego świecie prawdopodobnie skończyłbym jak ci u jego nóg. Na artboksie mam innego ludzika od tego którego wyłuskałem z pudełka. I tak z bezimiennego dla mnie faceta gościu stał się ważną figurą. Rotten Lord w całej okazałości. Taki Lord i jego klan powinien mieć własny totem..więc na szybko takie coś wydłubałem.
-
Nie znam się, nie wiem do czego te figurki..dostałem w prezencie od kolegi piotrkur do pomalowania. Palce u dłoni były uszkodzone..zrobiłem więc z blaszki jakieś szpony chronione taszką. Dodałem kilka blaszek od siebie. Podstawka, kawałek plastikowej płytki. Pasek kartonu oklejony papierem bibuły chusteczki higienicznej. Do wydobycia faktury posypany drobnym piaskiem. Krajobraz. Więcej ofiar. Wszelkie dziury i puste przestrzenie między „ciałami” zapycham postrzępionym papierem chusteczki higienicznej, co ma imitować podarte szmaty. Oryginalny fabryczny cokół dopiekłem do mojej podstawki zaś samą figurkę uniosłem nieco wyżej nad cokolik wklejając pod nogi plastikowy „patyk” Zależało mi na wydobyciu efektu wiejącego wiatru więc zrobiłem nową większą pelerynę pofalowaną wiatrem. Jak zawsze posłużyłem się papierem chusteczki. Wygodą w maskowaniu klejenia był szew między „starą” peleryną a kożuchem. Różnicę wysokości zniwelowałem modeliną i wypełniłem pustą przestrzeń krajobrazu „pozorantami” Podstawka gotowa. Na fotkach widać, że wymaga jeszcze w niektórych miejscach wypchania dziur papierem.
-
Puściło mi się dwa razy. Poproszę o korektę wywalając jeden temat w kosmos. Nie znam się, nie wiem do czego te figurki..dostałem w prezencie od kolegi piotrkur do pomalowania. Palce u dłoni były uszkodzone..zrobiłem więc z blaszki jakieś szpony chronione taszką. Dodałem kilka blaszek od siebie. Podstawka, kawałek plastikowej płytki. Pasek kartonu oklejony papierem bibuły chusteczki higienicznej. Do wydobycia faktury posypany drobnym piaskiem. Krajobraz. Więcej ofiar. Wszelkie dziury i puste przestrzenie między „ciałami” zapycham postrzępionym papierem chusteczki higienicznej, co ma imitować podarte szmaty. Oryginalny fabryczny cokół dopiekłem do mojej podstawki zaś samą figurkę uniosłem nieco wyżej nad cokolik wklejając pod nogi plastikowy „patyk” Zależało mi na wydobyciu efektu wiejącego wiatru więc zrobiłem nową większą pelerynę pofalowaną wiatrem. Jak zawsze posłużyłem się papierem chusteczki. Wygodą w maskowaniu klejenia był szew między „starą” peleryną a kożuchem. Różnicę wysokości zniwelowałem modeliną i wypełniłem pustą przestrzeń krajobrazu „pozorantami” Podstawka gotowa. Na fotkach widać, że wymaga jeszcze w niektórych miejscach wypchania dziur papierem.
-
Jeszcze raz poprawiłem brązem po kantach. Układ jezdny pomalowany czarnym A46, potem przetarty grafitem. Tak wygląda gotowy model.
-
„Rozwodniony” brąz po krawędziach raz… Rot Braun, A103
-
Przed ostatecznym montażem w podstawce, model dla wygody obracania w dłoni jeszcze podkolorowałem. Nie jest to ostateczny wygląd, bo coś jeszcze przy nim poprawię gdy otoczenie krajobrazu dostanie swój kolor. Rant podstawki „przykurzyłem” farbką w spreju pryskając pionowym strumieniem z góry w dół, dzięki czemu uwypukliły się krawędzie wzorków. Wkleiłem fragment plastikowej płytki imitującej wodę, kałużę, rów albo brzeg rzeczki. W modelinie wyrzeźbiłem wstępny zarys brzegu…
-
Nie zastanawiaj się..młotkiem w środek i już masz wyjście do rozbitka.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 9
