Skocz do zawartości

ewpiga

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    214
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez ewpiga

  1. Używając fabrycznego fotelika jako wzornika wygiąłem z drucika trzy stelaże… …nie lutowałem drutów, wkleiłem plastikowe kątowniki i to wystarczyło do usztywnienia konstrukcji ramy. Cienkie druty przykleiłem od strony pleców, zwyczajnie na zakładkę. Po wyschnięciu odciąłem wystające druciki. Aby nadać siedzisku pozornej przestrzeni dokleiłem każdemu z foteli, od spodu, wąski pasek kartonika. Od środka mały prostokącik na niego zaś kwadrat odpowiadający mniej więcej wielkości płyty siedzenia z lekkim zapasem „powietrza” aby kartonik nie stykał się z drutem. Wybrałem karton ze względu na porowatą powierzchnię. Farba inaczej się w wchłania i podczas malowania na takiej powierzchni łatwiej uzyskać fantazyjne wzorki. Jeden fotelik wyszedł mało zgrabnie i jest nieco skrzywiony na oparciu. Nie żebym zrobił to celowo, po prostu źle odciąłem drut po uformowaniu stelażu i jeden koniec drutu, aby skleić do kątownika musiałem nieco nagiąć. Wszystkie fotele już na swoim miejscu.
  2. ewpiga

    M1025 Humvee wrak 1:35

    Raczej niemożliwością jest to, aby oba modele wyglądały identycznie. Co i jak względem czego jest przesunięte nie ma znaczenia. Głównie chodzi o wypracowanie kształtu modelu w taki sposób, aby choć trochę bryła wyglądała na taką, jak widzimy na archiw fotce. Moim zdaniem, nawet Twoja rama ma zbyt mały kąt. Tam rozwarcie ramy zdaje się być większe od osi wzdłużnej, do tego może być wykręcona w lewą stronę i bardziej ku górze. Jeśli koło dalej siedzi na śrubach..może siedzieć..znajduje się dość blisko sprężyny, to czemu jest tak nienaturalnie wysoko i jednocześnie oddalone od kadłuba pojazdu? Można to porównać do „uszach” w ramie, tych przy chłodnicy z archiw. foty do naszych modeli, to odnoszę wrażenie ,że nasze mają łagodniejszą linie symetrii względem ramy okna. Można dywagować i odtwarzać poprawki na modelu w nieskończoność, tylko po co. Błotniki po kominku wyglądają świetnie , a silnika nie pakowałbym do komory zbyt wiele, szkoda takiego detalu, który można wykorzystać w kolejnej pracy gdzie będzie ten silnik bardziej widoczny. Te fotki to tylko takie miniaturki, czy większe też masz?
  3. Stary, założyć takie portfolio, za dużo czasu by mnie to kosztowało. Jakaś jedna sztuka, Płyta indukcyjna..smród palonej farby z druku na puszcze..wytrzymasz. Tylko musisz przewracać blachę jak naleśnika na patelni. Świeczka, ją tylko okopci. Wal do kominka kilka kloców, jestem ciekaw efektów. Możesz zastąpić blachę z puszki czymś podobnie miękkim. Wybierz się do jakiegoś marketu zakupić foremki do wypiekania babeczek czy ciastek. Te foremki kosztują grosze, wytłoczone z aluminiowej bardzo cienkiej blachy, coś jak tacki do grilla. Mają na powierzchni przetłoczenia, ale dużo w nich płaskich obszarów do wykorzystania. Przetłoczenia można „wyprasować” ja, prostuję blachę zwyczajną łyżką do zupy, jej obłą stroną. Kilka machnięć po blasze i gotowe. Taką blaszkę można w palcach wydzierać jak kartkę papieru. Płomieniem z zapalniczki przepalisz. Drugi błotnik, bez porywu. Tak pociętą blaszke, przyklejam do szczytu nadkola, składam blaszkę jak motylek skrzydełka i sklejam..trochę niechlujnie, kto by się przejmował. Kawał połamanej blachy przykleiłem do podłogi, od jej spodniej strony. Odczekałem aż klej stwardnieje… …klej na kant podłogi i blaszkę wygiąłem w górę do pionu, do posmarowanej klejem powierzchni… …po wyschnięciu kleju zgiąłem blaszkę teraz do poziomu. Zrównałem blaszkę z podłogą, jakaś tam szczelina powstała..ale zniknie potem. Ten etap pracy mam już za sobą i można zająć się wzbogaceniem wnętrza pojazdu. Jeden z foteli /pasażer, prawy tył/ ostanie się jako ten nie spalony. Poprawiłem tylko fakturę siedziska i oparcia, przykleiłem papier bibuły chusteczki higienicznej klejem do plastiku. Schnie on nieco dłużej od kleju CA i jest bardziej elastyczny więc można papier marszczyć palcami. Zrobiłem w „poduszce” jakąś dziurę i całość zalałem klejem CA. Cokół fotela wysmarowałem „Wamodem” popukałem pędzelkiem po powierzchni. Wykorzystam taką fakturę zniszczonej powierzchni podczas malowania wnętrza. Resztę fotelików wykonam od podstaw. Cokoły odcinam od fabrycznych foteli… …cokoły wraz z całym fotelem wklejam do wnętrza pojazdu.
  4. Prawa strona w powietrzu, lewa na ziemi. Zawieszenie tylko pozornie jest w poziomie, złudzenie wywołane przednim zderzakiem, który faktycznie jest w poziomie. Patrząc na fotkę, prawa strona końcówki ramy jest uniesiona ku górze ponad zderzak po to, aby felga koła znajdowała się w jednym poziomie z leżącą na ziemi lewą stroną wanny. Na tym efekcie, aby wanna leżała na ziemi zależało mi najbardziej. Teraz gdybym budował kolejnego rozbitka zrobiłbym to jeszcze inaczej upraszczając robotę do minimum. Po prostu pociąłbym ramę na dwa osobne kawałki po czym każdy z nich przykleił do wanny w rożnych wysokości względem siebie i obeszło by się z kombinowaniem w zawieszeniu. Jak to mówią „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz” Asymetria między filtrem powietrza a zbiorniczkiem spryskiwacza jest dość znaczna, nie była zamierzona, wyszła z musu po cięciu i puszczeniu w dół lewej strony wanny. To, że niema tam symetrii w ogóle nie przeszkadza. W postępie prac w komorze silnika zniweluję ten feler bałaganem, tym co zostało po masce silnika. Dzięki za silnik , ale chcę pokazać jak się obejść bez tego detalu. Ty możesz go wsadzić do swojego modelu, będzie to dla ciebie wygodniejsza robota. Budowanie na podstawie jednej foty jest bezpieczniejsze..zawsze możesz się bronić tym, że czegoś tam nie widać więc musisz zmyślać i improwizować. Ale, po tej robocie możemy zrobić tego rozbitka z pięciu obrazków. Puść fote poglądową tego wraku. Zamontowałem radyjko. Opaloną z bakelitu kierownicę można było wykonać z drutu, ja zwyczajnie pocieniłem jej plastikowy pierścień. Lewy błotnik. Wykorzystam jako „kopyto” do stworzenia czegoś co nie będzie tak nowe. Nie zawsze co się na samym początku budowy wytnie z modelu jest dobrym rozwiązaniem. Wszystkiego za pierwszym razem się nie wymyśli, więc trzeba prawie zawsze cofnąć się krok wstecz..,ciach po błotniku… …a, potrzebna jest mi tylko taka „półeczka”… …odcinam wszystkie nity… …i detal przyklejam do nadbudowy. Jest teraz fragmentem nadkola i „półką”, mocowaniem do dalszej konstrukcji. Teraz z „japońskiej” blaszki..może być też z naszej rodzimej produkcji wytłoczę błotnik. Blaszkę trzeba rozhartować, rozgrzać do czerwoności palnikiem i pozwolić ostygnąć. Jeśli nie mamy palnika można to zrobić nad palnikiem kuchenki gazowej. Podczas wyżarzania blacha będzie się brzydko wyginać. Wypalą się w niej dziury, a końce arkusza blaszki będą się topić i strzępić, nie ma to znaczenia, chodzi tylko o to, aby blaszka stała się elastyczna i miękka jak papier. Fakturę na blasze, /dziury i postrzępienia/ którą stworzy płomień wykorzystamy potem w budowie modelu. Blaszki pociąłem na małe kwadraty, wyżarzyłem i do dzieła. Nawinąłem fragment blaszki na plastikowy błotnik i końcówką drewnianej rękojeści pędzelka wycisnąłem przetłoczenia. Dwa boki i górę tego fragmentu błotnika mam gotową. Z plastikowego błotnika odcinam cały tył… …i wklejam do metalu. W ogóle nie staram się aby błotnik choć trochę wyglądał na robotę perfekcyjnie wykonaną. Jedynie co wymagało korekty to przeszlifowanie pilniczkiem po końcach rantu na łączeniu plastiku z metalem. Rant nadkola nieco podniszczyłem tnąc go nożyczkami. Z plastiku odciąłem lampkę i zmontowałem w blaszce. Od wewnętrznej strony blaszkę dla wzmocnienie zalałem klejem CA. Pierwsza część błotnika gotowa schnie. Z blaszki wykonuje taki oto mostek, drugi fragment części błotnika. Nie żebym się starał..nawet blachę wybrałem taką, która posiada wady, uszkodzenia. Wklejam mostek do „półki” nadkola i niech schnie. W między czasie powieszę drzwi w skrzyni ładunkowej. No też ta robota nie musi być super zrobiona, wyglądem ma nawiązywać do formy zniszczonego pojazdu. Jak widać odcinam fragment zawiasu.. ...wklejam zawiasy w gniazda… …odcinam to co wystaje na zawiasie i uszkodzone drzwiczki, nawet krzywo wiszą. Co dalej z tak wyglądającym zawiasem?..klamoty na pace na pewno to zamaskują. Fragment postrzępionej blaszki, zginam w ten sposób… ...wklejam od spodniej strony do podłogi.. …łączę ze sobą obie części błotnika... ..od strony bagażnika, dla wzmocnienia konstrukcji wklejam na zakładkę strzęp metalu..i błotnik gotowy.
  5. Dach jako tako, jest wypracowany więc dalsze prace nad jego konstrukcją zostawiam na potem. Prawego tylnego błotnika miałem w ogóle nie ruszać, nawet przykleiłem korek wlewu paliwa. Nie mogłem się jednak powstrzymać i..ciach po błotniku.. w taki sposób. Zrobi się „nowy” błotniczek. Odkleiłem też korek.. (chyba nie będzie potrzebny) Odciąłem też fragment podłogi przy samej ramie. Wracam teraz do przedniego zawieszenia. Zawieszenie jest „ruchome” gdybym teraz przykleił do ramy zderzak, zawieszenie straciłoby swoją mobilność. Podcinam więc od spodniej strony mały fragment zderzaka ( na górnym kancie znajdują się szczeliny fabryczne) i przyklejam go tylko do prawej końcówki ramy. Zawieszenie dalej pozostaje ruchome. Muszę zostawić nieco luzu na detalach mocowania chłodnicy gdyby zaszła potrzeba manipulowania zawieszeniem w górę…ciach jedną stronę i ciach po drugiej. Wcale się nie staram aby cięcia były idealne. W postępie prac zostaną zamaskowane. Przyklejam względem osi podłużnej ramy. Dwa kroki do przodu..jeden do tyłu. Gdy założyłem koło na oś okazało się, że kadłub lewej strony unosi się jeszcze zbyt wysoko. Nie mogłem podnieść wyżej zawieszenia, bo cięcie na uchwycie chłodnicy wykonałem zbyt płytko..trzeba było detal odkleić. Też trzeba było odciąć jedną rozpórkę w ramie. Podczas unoszenia zawieszenia rozpórka wadziła o mały krążek wałka..więc ciach, i po kłopocie. Teraz swobodnie mogłem unieść w górę tą część zawieszenia i nadbudowa „opadła” niżej do poziomu felgi leżącej na ziemi… …ale, po nałożeniu koła okazało się, że uniesione zawieszenie straciło nieco na geometrii i koło lekko „pieje” w bok i ku górze. Lekka korekta nożykiem gniazda osadzenia koła..„fazuję” też delikatnie rant felgi… …i po sprawie, kółko siedzi prosto. Plastikową płytką stabilizuję ramę. Wklejam na powrót fragment mocowania chłodnicy, który też musiałem mocniej podciąć aby zmieścić w nim uniesione zawieszenie. Oba mocowania przykleiłem do ramy. Dokleiłem uszy, filtr powietrza..i przód do dalszych prac gotowy. Do tego odcinka budowy wrócę na samym końcu, gdy wszystkie detale modelu będę miał wypracowane..
  6. ewpiga

    M1025 Humvee wrak 1:35

    Jest rewelacyjnie..a twierdziłeś, że nie dasz rady zepsuć dobrego modelu. No nie, nie ma sensu abyś wklejał wszystkie fotosy z warsztatu. Wystarczy kilka do wglądu, abym mógł nanieść korekty w budowie. Poprawek będzie kilka, zwykła kosmetyka jeszcze raz przy zawieszeniu i mocowaniu na powrót fragmentu ramy, tam gdzie osadzona jest chłodnica. /jak wkleję nowe fotki będziesz wiedział co i jak/ Na początek korekta ramy okna. Jeśli masz przyklejoną to musisz jednak odkleić. Trzeba mocniej ciąć nadbudowę komory silnika..przerabiałem te cięcie..może cztery razy. Dach po prawej stronie nie może się stykać bezpośrednio z ramą okna. Tak jak masz go teraz położonego. Zerknij na archiw fotkę. Przy dachu jest listwa, która zdaje się wchodzi w szczelinę między dwie ramy okna, zewnętrzną i wewnętrzną. Listwę trzeba będzie wykonać od podstaw, dokleić do dachu i potem montować do ramy. Jeśli teraz nie podetniesz mocniej nadbudowy komory silnika, to po doklejeniu dachu z widoczną listwą dach poleci wyżej. Będziesz musiał potem lewy rant dachu nienaturalnie wygiąć do góry, a jego środek „złamać” aby dociągnąć go i skleić do słupka drzwi. To już lepiej podciąć nadbudowę i okno opuścić niżej i potem łatwiej manipulować dachem. No taka jest oprawa w tego typu tworzenia modelu. Nie ma się instrukcji montażu, działa się po omacku..robisz trzy kroki do przodu i zaraz dwa do tyłu. Jednak z tego co już zrobiłem i co widać, będzie ciekawszym rozbitkiem od M1114. Dach możesz pociąć, jego montaż zostaw na potem. Pocięta nadbudowa komory silnika. U mnie zegary leżą na podłodze.. może jest to nienaturalne, ale musiałem wybierać, rama niżej, albo dach wyżej..albo w ogóle nie zabierać się za budowę rozbitka.
  7. Dawaj Otwieraj warsztacik.. jestem ciekaw jak sobie poradzisz. Prawy bok zabudowy bagażnika od dachu..ciach. Dach mogłem podgrzać palnikiem i łatwiej było by go „łamać” na wszystkie strony. Można też ostrym narzędziem porysować po wewnętrznej stronie, po całej płaszczyźnie osłabiając w ten sposób plastik i potem z łatwością formować daszek na zimno. Jak już tak się rozpędziłem to..lewą ściankę bagażnika też..ciach. Jeszcze raz powykręcałem paluchami daszek, i tak wygląda w czterech rzutach, na każdą krawędź.
  8. Pomysłowe! Podoba mi się ten motorek...że sam na to nie wpadłem. Ale ludzika to bym zmodyfikował..może jakąś maskę typu "pe-gaz" lub coś podobnego, bo tak teraz mało apokaliptycznie facet wygląda.
  9. Teraz na powrót przyklejam, wcześniej odcięte detale z ramy okna. Minimalnie trzeba je przebudować, dopasować do nachylenia ramy. Powstałą w tym miejscu szczeliną nie zawracam sobie głowy, zostanie zamaskowana w postępie prac nad komorą silnika. Dach, leży płasko i wystarczy tylko lekko „złamać" go w jednym miejscu, na słupku i będzie pasował idealnie. Takie załatwienie sprawy mnie jednak nie zadowala, więc pokażę jak można zrobić rozbitka w bardziej dramatycznej formie..jeśli można tak powiedzieć.
  10. Nie wiedziałem, że figurowcy mają coś takiego jak kalki. To też nie talent..to najprostsza, tzw. technika stempelkowa zaczerpnięta z prac plastycznych dla dzieci, np. użycie gąbki na modelu to właśnie ta technika. Do moich stempelków użyłem słomek papierowych, są one dużo sztywniejsze i nieco grubsze od tych plastikowych. Plastikowych słomek i patyczków higienicznych, które mogłem rozciągać po rozgrzaniu palnikiem. Chodzi o to aby w takim „narzędziu ” znajdował się otwór..w słomce jest zawsze. Więc po wymalowaniu białek gałki ocznej odstawiam model do całkowitego stwardnienia farby. Spreparowaną odpowiednio do średnicy oka słomką stawiam czarny „krążek” stempelek. Moczę rurkę /barwnik się z niej nie wyleje/ i w zależności jak głęboko ją unurzam w farbie tyle się jej rozleje na powierzchni. Oczywiście, przed stemplowaniem wycieram wierzchnią stronę słomki papierem chusteczki. Wylewam zazwyczaj nieco farby na paletę „rozciągam” kleksa po jej powierzchni i nim postawie stempel na modelu próbkuje efekt na papierze. Jest to wygodniejsze, farba nie rozlewa się tak jak po naciśnięciu pędzla do malowanej powierzchni. Po wyschnięciu czarnego „krążka” papierową słomką przeciętą w półkole zaznaczyłem niebieski kontur tęczówki cieniując go po końcach pędzelkami. Samej źrenicy nie malowałem, ta została wymalowana na samym wstępie jako większy „krążek” Czekam teraz aż to wyschnie by potem nadać „błysku” w oku postawie maleńką jasną kropkę na łączeniu źrenica- tęczówka i jakoś będzie.
  11. Dzięki za wskazówki, gębula zmalowana choć poprawki jeszcze naniosę. Przy farbkach „Etude” pozostanę jednak.
  12. Przód, okno…ciach po detalach. Postawiłem ramę okna i jest prosto..powinna „krzywo” wisieć. Można by było odciąć całą nadbudowę komory silnika i potem ją pokrzywić. Ja jednak zaimprowizuje to w zupełnie inny sposób..odciąłem nożykiem. Deską rozdzielczą zakryłem cięcie. Dojdzie tam jeszcze radiostacja, plus jakieś klamoty, które powinny zamaskować fuszerkę jaką tu wykonałem. Rama okna wisi..dokładnie tak, jak widać na archiw. fotce.
  13. Dzieje się dalej. Lewy bok modelu leży na ziemi i jest Ok. Na archiw. Fotce widać, że lewe koło wyniosło nieco w górę powyżej leżącego na ziemi kadłuba, zaś rama została lekko przekoszona w prawy bok. Być może obraz jest zafałszowany szerokokątnym obiektywem aparatu. Można polemizować. Uszy na ramie zaraz za chłodnicą względem ramy okna i chwytem powietrza znajdują się, moim zdaniem, w zupełnie innej płaszczyźnie. Gdyby nic się tam nie działo to raczej powinny znajdować się w kącie prostym do kadłuba i tej samej osi co rama okna. Można było by zostawić ramę tak jak jest i potem już gdy pracować będę w komorze silnika kombinować jak to odtworzyć. Po co się jednak główkować jak można to zrobić w kilka chwil. Patrząc na ramę od spodu, po prawej stronie znajduje się kołek centrujący..będzie potrzebny, aby ustalić miejsce osadzenia "krótkiej" ramy..ciach, tnę krótko zaraz za kołkiem. Odcinam od ramy jeszcze jeden fragment/ długość nie ma znaczenia/aby móc manipulować ramą na boki, w osi podłużnej. Robię ciach w tym miejscu po to, aby w tym fragmencie ramy unosić w górę i w dół każdym „wahaczem” z osobna. Montuję wahacz i jego również przecinam. Zostawiam nienaruszone wałki skrętne więc zawieszenie jest dość stabilne. Same wałki, gdyby zaszła taka potrzeba, łatwiej odetnę nawet wtedy, gdy kadłub modelu usadowię w podłożu podstawki. Wklejam przód ramy, kołkiem w gniazdo centrujące… …i mam, ruchome zawieszenie. Skręcam pod jakimś tam kątem ramę w prawy bok. Wklejam płytkę plastiku, aby ustabilizować ramę do kadłuba. Tylny wahacz zostawiam nie naruszony i wklejam w ramę zgodnie z instrukcją montażu. W tym czasie nie montuje żadnej ze sprężyn zawieszenia..to zdążę zrobić w postępie prac /lepiej jest to zrobić później niż potem, gdyby przyszło je odklejać, szarpiąc całą ramą. Tak wygląda poklejona rama do kadłuba. Poza doklejeniem tłumika rury wydechowej niczego co jest częścią obu wahaczy..stabilizatory, wałki napędowe itp. nie wklejam. Detale te wykorzystam gdy model będzie usadowiony do podłoża podstawki. Wtedy będzie je można wkomponować jako wyprute części pojazdu wystające gdzieś z pod kół.
  14. Dzięki..ale popełniłem model z tej fotki...jakieś osiem lat wstecz ------------------------------------------------------------- Nie ma w modelu metalowych sprężyn na amortyzatorach, ani też ruchomego zawieszenia, więc optycznie lewą stronę kadłuba opuszczę bliżej ziemi. Cięcie po niebieskiej linii. W szczelinę około 4mm włożę plastikowy patyk. Wklejam go od wewnętrznej strony. Dodatkowo pionowe cięcie stabilizuję kawałkiem plastikowej płytki. Od wewnątrz, cięcie maskuję większym fragmentem plastiku i wcale się nie staram aby pasował idealnie do krzywizny kadłuba. W dalszej produkcji miejsce to i tak zostanie zamaskowane rumoszem zalęgającym na podłodze. Lewy przód sobie leży, tył pozostał w poziomie.
  15. On został zmalowany z aero dopiero po położeniu podmalówki. Kilku barwne podmalówki w różnej rozpiętości tonalnej wykonałem pędzlami. Dopiero jak to wyschło położyłem z aerografu „chudy” kolor piaskowy. W podmalówce zastosowałem też kolor błękitu, po nałożeniu piaskowego i zmieszaniu tych kolorów uzyskałem delikatnie przebijający przez „piasek” zielonkawy odcień. W odróżnieniu monochromatycznej podmalówki kolorowa daje ciekawsze efekty. Wiedzieć tylko trzeba co wyjdzie po wymieszaniu wszystkich barw, ale to też nie problem bo zawsze można całość zamalować grubszą warstwą. Podmalówki,
  16. Dzięki. Właśnie potrzebowałem widoku do komory silnika i na siedzenia..podłoga widać też nie była zbyt pancerna.
  17. No i fajnie, jeśli można tak powiedzieć. Jest więc pole do popisu nad tworzeniem niewidocznych na fotce detali modelu..znaczy niszczyć, palić… Ok, rurę daje w górę, będzie dodatkowo podtrzymywać wiszącą ramę okna. Stary, czasy na takie modele gdzie zbija się szybki w oknach, wywala opony z prawie każdej felgi, a drzwi kładzie na ziemi i potem wszystko czerni zdaje się poszły w zapomnienie. Tu trzeba zrobić takiego rozbitka aby „kopał” po widowni. Dasz radę, zrobić tego z fotki. Będzie pomoc z instrukcją obsługi. Odciętą chłodnicę odstawiam na bok, do tego detalu wrócę gdy będę miał wypracowany kadłub pojazdu. Tymczasem tnę dalej. Zazwyczaj elementy wycinam nożykiem tyle, że nie jego ostrzem a tępym kantem. Cięcie ostrzem rozpycha szczelinę i powoduje wypychanie w górę i na boki powierzchni plastiku tworząc na niej mały garb. Tępa strona tnąc bardziej „wżera” się w plastik nie powodując przy tym tego brzydkiego „graba” Tnę nadkole przy podłodze, teraz na linii podziału między kadłubem a błotnikiem. Na tym etapie budowy nie będzie mi potrzebny słupek drzwi po prawej stronie więc go odcinam /wszystkie odcięte detale zachowuję, będą wykorzystane w dalszej produkcji/
  18. ewpiga

    X_12

    Dzięki. Piesio, pilot i jego mechanik...
  19. No teraz Sebek to mi pomogłeś. A chciałem pomalować wojaka idąc zwyczajnie na łatwiznę.
  20. Tak wielkich figur nie malowałem i powiem nie jest łatwo. Podpowiem, bo po błędach wiem. Przed malowaniem trzeba przygotować powierzchnie pod malowanie całej figury. Głowa, zwłaszcza twarz, trzeba poszpachlować wszystkie pory odlewu i potem jeszcze dość mocno wypolerować. Jak zacząłem malowanie to na szmatach jeszcze jakoś szło..ale główka to już schody. Sądziłem ,że dam radę pomalować Humbrolem, farbka jednak zbyt szybko wysycha i podczas dłuższego głaskania pędzlem zostawia smugi. Dość trudno było wycieniować powierzchnie twarzy bo kolor zalegał w "dziurach" i przebijał przez kolejną warstwę przebarwiając ją brzydkimi "kropkami". Na umundurowaniu to nie wadzi ale do malowania twarzy musiałem zastosować artystyczne farby "Etude". W PS jakimś filtrem zrobiłem nówkę mordeczkę wydrukowałem portret na papierze do podglądu i jeszcze raz próbuję na nowo. Zmyłem więc wszystko rozcieńczalnikiem, poprawiłem "dziury" na powierzchni twarzy. Gębulę wypolerowałem, zagruntowałem gruntem "Gesso".. i tak wygląda po drugiej warstwie malowaniu olejami.
  21. Nie wątpię..przecież będę psuł dobry model Dzięki, sądziłem, że jest z blaszki Na fotogramie, czerwonym kolorem zaznaczyłem "rurę"..czy w M1025 takowa była montowana? Krok po kroku..postaram się wrzucić tyle fotek, aby powstała z tego instrukcja "montażu" a Makinen będzie mógł sobie zrobić popsuty model Wrak to zdaje się inna wersja pojazdu niż ten który buduję. Postaram się jednak wykonać model w takiej formie jak widać na fotografii. Na początek ciach...
  22. Maluje od kiedy pamiętam wyłącznie emaliami. Nie wiem czy coś pomogę. W kwestii farbek akrylowych się nie wypowiem..zupełnie na nich się nie znam i w ogóle nie interesuje mnie ten rodzaj farbek. Ja po prostu nauczyłem się malować emaliami i raczej już przy nich pozostanę. Suchego pędzla sporadycznie, jak już muszę. Choć dla początkujących malarzy ta technika jest bardzo łatwa w opanowaniu i efektowna w uwypukleniu detali, to jednak pociągnięcia pędzla mają charakterystyczny szorstki wygląd, który mnie się osobiście nie podoba. Do uwypuklenia detali i bryły modelu stosuję tzw. podmalówki. Jest to technika trudniejsza ale nie ma tych charakterystycznych „ciągnięć” po pędzlu. Bryła modelu po podmalówkach,
  23. Fotka rozbitka jako przyczyna do wykonania modelu. foto.internet Na początek, detale do pocięcia...
  24. Gdyby było szkoda nie zrobiłbym rozbitka
  25. Nie, nie mam fotki..scenkę wymyśliłem. Nie planuję nic już przy nim robić..mam w głowie nową rozwałkę i zaraz zaczynam. Zrobiony.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.