Paranoid
Użytkownicy-
Liczba zawartości
326 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Paranoid
-
Przykurzyłem układ jezdny Tamiyowym Tanem, Deck Tanem i Deck Tanem zmieszanym z Red Brownem. Nato Blackiem dorobiono ślady spalin za wydechem. Na dobrą sprawę pozostało jeszcze dorobić antenę radiową i może zamocować rkm w gnieździe na czerpni powietrza ( z Ho-Ni Tamiyi ) Coś dodać do tego co dotychczas powstało?
-
Pora na kolejną aktualizację, coraz bliżej końca, więc i postępy będą coraz mniejsze. Zgodnie z sugestią dodałem kilka ciemniejszych rdzawych zacieków na bokach. Do modelu doszedł Miniartowy załogant. Przy wlewach paliwa ( chyba ) dodałem zabrudzenia od paliwa Fuel Stains od Ammo. Brudzenia podwozia nie będę chyba robił jakiegoś dużego - najprawdopodobniej poprzestanę na przykurzeniu układu jezdnego i wanny kadłuba różnymi odcieniami piaskowego i brązowego, plus jakieś niewielkie działanie pigmentami. Taki plan na przyszłość robót.
-
Biedronka zaaplikowana na całym pojeździe, wczoraj gdy po jakimś czasie zobaczyłem efekt końcowy byłem lekko zdenerwowany ( powiedzmy, że lekko :/ ), dzisiaj gdy już to w miarę podeschło wygląda już chyba nieco lepiej ( moim zdaniem ). Oczywiście sam efekt będzie sechł dobrych parę dni więc przypuszczam, że za jakiś czas będzie dużo dużo subtelniejszy. Póki co jestem za ostrą poprawką kilku paneli bocznych i górnych oraz dwóch miejsc na wieży.
-
Dodałem troszkę różnych efektów, biedronka póki co zaaplikowana tylko na niektóre panele boczne, wydaje mi się, że jest trochę zbyt mocna, chociaż może to wina kontrastu z innymi panelami :/ Wieża omłotkowana, pod odpryskami zielonej farby mają być widoczne fragmenty szarego ( czołgi te miano przemalować, jak gdzieś w odchłaniach internetu znalazłem ) Szary to Vallejo Neutral Grey. Ciekawe czy przypadkiem farby pancerne na Ka-Mi japońskich marines to nie były standardowe kolory Arsenałów Marynarki? Koniec gadania:
-
Generalnie tak, no model został pomalowany, kalki się położyło to potem lakier i resztę rzeczy można zrobić, wash, weathering, podstawkę, figurkę. No wprawdzie muszę mu jeszcze trochę wzmocnić suchy pędzel bo zupełnie prawie zanikł pod lakierem. Zastanowił bym się nad kolorem biedronki, czy wszystkie będą pasowały. Kiedyś robiłem sobie Sturmiego z tamki i tam strasznie sobie pokiełbasiłem sprawę źle dobranym jednym z kolorów ( na szczęście zmywania nie było ) co wyglądało po prostu dziwnie i nienaturalnie.
-
Nie, nie robiłem, mam zamiar go dopiero zrobić przed weatheringiem i innymi rzeczami.
-
Położyłem kalki ( bardzo przyjemne w kładzeniu ), poszedł lakier a model otrzymał jak widać wydech i gąski. Teraz to co tygryski lubieją najbardziej czyli szeroko pojęty weathering. Jakie kolory dajemy do biedronkowania zielonego? biel, żółć i zieleń, dobrze myślę czy może żółć zamieniamy z jakimś innym kolorem?
-
Model wstępnie pomalowany ( użyte kolory z palety Tamiyi XF-57 Buff, XF-70 Dark green 2 (IJN), XF-5 flat green i ich mieszanki ):
-
Dziękuję za opinię, cieszę się, że model komuś się podoba Jak byś się kiedyś za niego zabierał to powiem Ci, że nie ma przy nim nic ciężkiego, bezproblemowy, łatwy w budowie, cudaczny pojazd Taki super modelarski odstresowywacz. Też mnie to dziwi. Ten pojazd jest tak dziwny i zarazem uroczy, że powinien mieć większy "fanklub". Okej, to już kumam o co z tym filtrem dokładnie biega. Właściwie to chodzi mi o coś w stylu eksperymentu, nauki nowej techniki, aczkolwiek nie jestem pewien, czy będzie to niezbędnie potrzebne. Wszystko póki co wyjdzie w praniu. Instrukcja pokazuje, że mają tak być wklejone wizjery, tak samo jest też w Japońskiej Broni Pancernej vol.3 ( tak, jak kleiłem też mi się to wydawało dziwne, że aż sprawdziłem )
-
Postanowiłem zbudować takiego oto cudaka, pływający bucik czy inny czort będzie chyba najtrafniejszym określeniem tego pojazdu. Śmieszny z wyglądu, ciekawy - to starczy. Zestaw to znany pewnie dużej części osób Dragon. Bardzo ładny i przyjemny. Popełniłem już jednego Ka-Mi, wersję lądową ( malowanie Saipan Czerwiec 1944 ), teraz jednak przyszła pora na wersję pływającą, która jest jeszcze bardziej urodziwa inaczej. Oznakowanie będzie niemal na 100% z Kuryli. Tutaj jednak mam problem z farbą. Bowiem jak wczesne Type 2 były w ciemnoszarym wdzianku, to tak te późniejsze były zielone. Problem z tym zielonym. Znalazłem w swoich zapasach XF-60 Dark Green IJN, czyli pasowało by, że to ten kolor. Jest on jednak bardzo ciemny. Przypuszczalnie roboty będą szły w taki sposób. 1. Pierwsza warstwa zwykły XF-60 2.Rozjaśnienia na modelu XF-60 + XF-57 3.Drugie rozjaśnienie na modelu XF-57. Dobry byłby taki sposób na malowanie? Druga rzecz, to sławny filtr, coś niecoś o tym czytałem. Czyli tak dajemy go przed washem, na matową albo satynową powierzchnię.Tyle w teorii. Tylko teraz jaki odcień? Wedle jakiej zasady dobieramy odcień filtru? Jaki tu się sprawdzi? Jasna zieleń, brąz czy może jakiś inny? Pora na zdjęcia: Jakby kogoś ciekawiło i chciał rzucić okiem to wstawiam też wcześniejszego cudaka: Tutaj już model sklejony i czekający na malunek ( dopiero gdzieś za dwa tygodnie będę mógł się za to zabrać, więc będę miał dużo czasu na zastanowienie się nad technikami i skombinowanie potrzebnych środków ) Dla zobrazowania wielkości tego pojazdu zdjęcie stadne z T-55 Niby inne lata, kategorie wagowe i klasy ale mimo wszystko to jaki ten Japończyk spory.
-
Okręt podwodny typu Щ Mikromir 2 in 1 350-010 1/350
Paranoid odpowiedział Paranoid → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Znam to, z grubsza całą różnica to inny kiosk i obecność jednego modelu w pudełku. Wychodzi stanowczo za drogo. 82 pln za malutki okręcik podwodny to cena wręcz zaporowa. Chyba, że jest się fanatykiem tematu. -
Dzisiaj listonosz dostarczył mi takie coś. Dwa radzieckie okręty podwodne typu Щ seria X I Xbis, zestaw jak to na firmę Mikromir to dosyć ciekawie wyglądający shortrun ( robiłem od nich Katjuskę i chociaż model da się złożyć w jeden dzień to czyszczenia będzie trwało następny tydzień ) Cena 106 PLN w mojehobby, w innych sklepach podobnie. Pudełko ( 15 na 25 cm naprawdę malutkie nawet jak na o.p. tym bardziej z tymi w jakie pakowane są typy B1/2, C1/2 i D1 wydane przez Aoshimę - koniec dygresji ): Teraz pora na to co tygryski lubią najbardziej czyli blaszka fototrawiona: Blaszka jak widać bogata i będzie wymagać sporo zabawy przy budowie ( o ile pamiętam poprzednia Щ seria III z AMP ( AMP/Mikromir to nie jest przypadkiem to samo ? ) posiadała znacznie mniejszą blaszkę fototrawioną ). Połówki kadłuba wraz z pokładem: Kioski ( do trzech różnych serii V, X i Xbis ) wraz z niektórymi detalami ( będzie zabawy oj będzie ): Podstawka: Kalkomania z oznakowaniami do obu serii: Na koniec instrukcja: Malowanie do czterech różnych okrętów należących do czterech różnych flot ZSRR, ciekawi mnie kwestia minii w przypadku dwóch z nich - czy przypadkiem w ZSRR nie malowano dna okrętów podwodnych na ciemną zieleń ? Modele wyglądają bardzo smakowicie choć będą niewątpliwie bardzo wymagające. Skoda, że ta firma nie wzięła się za pozostałe typy pomorek będących na wyposażeniu Czerwonej Floty ( emki, Lembit, a może typ D ? jednakże taka PMW podwodna także będzie mile widziana w 350-ce ) Reasumując, już nie mogę się doczekać pracy nad X-ką; Xbis mogę wymienić na dopłatą na Eskę z tej samej firmy lub AMP.
-
Akurat tak było, że mieli i to jeden z większych i skuteczniejszych w Europie. Polecam poczytać trochę na ten temat, a nie powielać bzdury.
-
Dobra, przesyłka przyszła dzisiaj. Z ciekawości przetestowałem obie średnice, na aktualnie robionym Edziowym Fokkerze Eindekerze, rezultat jest bardzo bardzo dobry. Wywierciłem wszystkie potrzebne otwory ( 20 ) i ani jedno wiertło ( 0,3 oraz 0,5 ) nie uległo uszkodzeniu tfu złamaniu. Oczywiście wymaga to sporo uwagi podczas roboty. Generalnie towar polecam wszystkim.
-
Aha czyli opłaca się, okej Dzięki w takim razie wszystkim za odpowiedź. W takim wypadku nie pozostaje mi nic innego jak tylko zakup. Pozdrawiam
-
Przeszukując nieprzebrane stepy Allegro natrafiłem na kilka(naście)(dziesiąt) ofert wierteł ( średnice, 0,3 , 0,5 mm konkretnie poszukuję ) i znalazłem bardzo fajne oferty. Jednakże zaniepokoiło mnie w nich jedno - są straszliwie tanie - 10 sztuk 3 PLN. Toż to prawie darmocha, w porównaniu, z ofertami sklepów modelarskich, gdzie za jedno 0,3 można dać nawet prawie dyszkę. Trochę mi to nie pasi, albo w sklepach tak tną portfele, albo te wiertła to jakieś badziewie. Przykładowa oferta: http://allegro.pl/wiertlo-do-metalu-nwka-0-3-mm-hss-biale-10-sztuk-i4038986704.html Od razu wyjaśniam, to nie jest reklama. Po prostu szukam odpowiedzi. Okazja życia, czy nie warte uwagi? Na dobrą sprawę wychodziło by, że kupuję parę opakowań i druciaki mogę robić do końca życia
-
A ja mam za to pytanie następujące. Czy mógłbyś Ostach opowiedzieć w jaki sposób uzyskałeś przestrzeliny, bowiem wyglądają bardzo ładnie. Sam model moim zdaniem wygląda świetnie.
-
Witam, mam jedno pytanie co do warsztatu. W jaki sposób wykonałeś na przodzie te ślady zarysowań? Bardzo mi się one podobają, widziałem je na wielu modelach tutaj pokazywanych ale nie znam sposobu ich wykonania. Z góry dziękuję.
-
Witam, przedstawiam wam mój najnowszy model; niszczyciel czołgów Marder II z firmy Tamiya w skali 1/35. Formy pochodzą z 1976 roku, więc są dużooo starsze ( kilkanaście lat :PP ) ode mnie a sam zestaw składa się do słownie rewelacyjnie - szpachla i to w minimalnej ilości została użyta tylko przy mocowaniu górnej części kadłuba do przodu wanny tam gdzie leży zapasowa gąsiennica. Ja chciałbym zobaczyć we wtrysku model polskiego producenta, który wyprodukowany w XXI wieku tak się składa... :( A wracając do modelu ; detalizacja kijowa, przy radiu musiałem dodać choć jeden elemencik, tak było by zbyt łyso. Figuranci sklejeni, ale ich jakość jest koszmarna więc nawet ich nie umieszczałem. Chyba kupię jakichś figurków z WH i dam ich na Kunę ). Aha, jest to mój pierwszy ukończony pojazd pancerny, z technik postarzania użyłem washa, biedronki ( biel tytanowa, siena palona oraz ochra żółta ), zacieków, obić gąbką przy zastosowaniu brązu van Dycka oraz troszkę pobawiłem się pigmentami produkcji Miga. Była ostra jazda z kalkami, które to jak na Tamiyę przystało były mocno kłopotliwe. Za wszelkie opinie sugestie, uwagi i porady będę bardzo wdzięczny. Jest to "sławny" "Kohlenklau" walczący w 1943 roku na froncie wschodnim, pod dowództwem Unteroffiziera Helmuta Kohlke ( w hełmofonie na zdjęciu ) w składzie 561 Batalionu Niszczycieli Czołgów. Który to zniszczył 19 czołgów radzieckich. Informacje dzięki koledze z sąsiedniego forum. Tak prezentował się jakiś czas temu przed ukończeniem. A teraz tak: Wspólne zdjęcie z nieukończonym Staghoundem AA, poratuje ktoś Browningami? Moje uległy zniszczeniu, a praktycznie tylko to mi pozostało do końca. Prosim Pozdrawiam
-
Dziękuję wszystkim za opinie, o to właśnie chodzi, o wyrażanie opinii i ich wymianę . slawekmalysek w sumie jak obejrzałem betkę to doszedłem do podobnego wniosku, skoro mówimy o Hiszpanii to raczej tyle syfku nie będzie. Gumka do ścierania idzie w dłonie bowiem te pastele idealnie się wręcz usuwa gumką do ścierania, nie wiem czy to norma czy nie ale wydaje mi się, że warto o tym napisać a nuż ktoś o tym nie słyszał , będzie miał podobne problemy i to się przyda.
-
Z perspektywy kilku miesięcy muszę powiedzieć, że Betka, pomimo mojego początkowego entuzjazmu aż tak fajna i składalna nie była, wieża dosyć fajnie się złożyła, z kadłubem a raczej wanną były duże problemy. Przypuszczam, że w ciągu roku, półtora Trumpeter, HobbyBoss albo Bronco weźmie go na robotę, więc miejmy nadzieję, że będzie alternatywa. Jest to możliwe, a nawet mocno możliwe, że wygląd betki odbiega od kanonu czystości ( co też było moim zamiarem ). W sumie chodzi o eksperyment, testowanie nowych technik, nauczenie się czegoś nowego, a taki model lepszy jest do testów niż jakiś Dragon czy coś podobnego. Powinienem wyjaśnić jeszcze kilka rzeczy, jak pisałem wcześniej, gąsiennice będą jeszcze ubłocone. Błotniki i ich górna powierzchnia mogą wydawać się nieco bez sensu, ale przecież to na błotnikach były transportowane zdjęte z układu jezdnego gąski przy jeździe na kołach, więc coś tam pozostać musiało ( tak mi się przynajmniej wydaje i są to tylko moje dywagacje ) .
-
Model betiuszki przez dobrych kilka miesięcy stał niedotknięty i patrzył się na mnie wytęsknionym wzrokiem, gdy siła wzroku była coraz większa a i wyrzuty sumienia się zaczęły, oznaczało to, że trzeba go ukończyć, jakem postanowił tak też staram się zrobić Model jak widać, czeka na gąski, a w sumie bardziej na potrzebne kolory. Kadłub dostał, brudzenie startymi suchymi pastelami nakładanymi na sucho i na mokro. Po założeniu gąsiennic nałożę błoto. Wieżę zostawiłem znacznie czyściejszą, i być może dostanie jeszcze kilka obić z brązu van dycka robionych gąbką oraz krawędzi z ołówka. Dodałem także kilka zacieków. Docelowo betka ma stać na niewielkiej podstawce przedstawiającą drogę, na klapie silnikowej będzie stał jeden czołgista a drugi przed przodem czołgu. Przynależność narodowa czy też stronnicza nie jest mimo wszystko tak do końca określona, niektóre Republikańskie betki miały różnego rodzaju napisy patriotyczne, jak gdzieś wyczytałem, nie jest pewne czy flaga republikańska czerwono żółto fioletowa faktycznie była malowana, narodowcy robili czerwono żółto czerwoną flagę królewską po bokach a na górze czarny krzyż świętego Andrzeja na białym tle. Jak na razie jest to jakiś nie określony egzemplarz, równie dobrze wyląduje może wylądować pod Leningradem czy innym miastem tudzież terenem mocno niehiszpańskim Tak w ogóle, kończąc ten nieco dziwny wywód albo Republikanin albo RKKA. Przy Panzer I Breda albo FT-17 będzie to już konkretny egzemplarz Tak w ogóle to czołgi są fajne, na początku z mocnym dystansem podchodziłem do tego typu modeli ale są całkiem sympatyczne, nie lotnictwa nie rzucę Na pierwszym zdjęciu wieża jeszcze przed czarnym washem, zaciekami z brązu van Dycka, obiciami i suchym pędzlem z rozjaśnionego białym Revellem Humbrolem 102.
-
Jak powiedziałem tak zrobiłem, poprawiłem kilka elementów, zapuściłem washa ( czerń kostna ), zrobiłem minimalne okopcenia silnika - Mustang jakoś nie pasuje mi na maszynę kopcącą jak A-1 Skyraider czy inny komin http://www.justmustangs.com.au/p51-mustang/images/P51-Mustang-1.JPG dodałem także okopcenia od karabinów maszynowych - te zrobiłem przy pomocy suchych pasteli, całkiem sympatyczna metoda i dająca ładne ( jak na mój gust efekty ) Przy kolorze wydechów już nic nie robiłem, przy moim szczęściu zakończyło by się na nowym malowaniu całego samolotu. Może jednak jeszcze je troszeczkę przetrę rdzawym z suchego pędzla.
-
Dziękuję za opinię Z pewnością jest łatwiej zrobić coś z kalkami jakie daje firma bądź jakie ktoś produkuje, tylko, że; gdy robię jakiś model staram się znaleźć jakąś ciekawą i niezwykłą historię związaną z konkretną maszyną albo typem samolotu. Wtedy reaserch to fajna rzecz, choć owszem można się nieźle czasem przejechać. Fotografem jestem bardzo słabym ale postaram się zrobić nowe zdjęcia, być może odbiór będzie lepszy jak poprawię te kilka rzeczy. Zrobię raczej ślady eksploatacji i walnę wydechy na inny kolor plus okopcenia przy silniku. Wash? Czemuż by nie. Mimo wszystko muszę jeszcze napisać jedną rzecz, cały model mnie straszliwie zmęczył przejściami jakie z nim miałem i zwyczajnie chciałem go w miarę bezboleśnie mieć z głowy i ukończonego. Chyba nie był to dobry pomysł.
-
Po kilku dobrych miesiącach walki mej z tytułowym Mustangiem przyszła kolej alby w końcu powiedzieć, KONIEC. Budowa została ukończona, choć nie była ona prosta, praktycznie wszystkie błędy powstały w wyniku moich pomyłek, błędów lub wypadków. ( Uszkodzone skrzydło, porysowana limuzyna zgubione "kwadratowe" elementy osłon podwozia, które to przywłaszczyłem sobie z die-casta produkcji deagostini wielka piękna lala ) Model pomalowałem przy użyciu następujących kolorów: Aluminium Model Master 1401 Aluminium ( i tutaj muszę powiedzieć, że farba ta dała mi bardzo dużą szkołę przy nakładaniu, co mam nadzieję, że wykorzystałem ), Czarny to Model Master Flat Black 1749, Czerwony Insignia Red 1705, zielony field Green 1712, jako oliwkowy wykorzystałem Humbrola 155 Olive Drab. Kalkomanie to mieszanina firmowych kalkomanii Tamiyi, produktu Techmodu USAF serial numbers oraz gwiazd pochodzących z A-26C Invader firmy Italeri. Kilka słów muszę powiedzieć na temat arkusza Techmodu, nakładało się go rewelacyjnie jednakże wyjątkowo mało było w nim potrzebnych liczb, w związku z czym mogą one wydawać się nieco różnej wielkości, co jest prawdą, bo dwie najmniejsze kroje czcionek są pomiędzy czcionką Tamiyi (zbyt duże i zbyt małe ). Model Mustanga przedstawia ostatnią maszynę dowódcy 67th Fighter Bomber Squadron 18th Fighter Bomber Group Majora Louisa J, Sebilla. Tutaj pozwolę sobie na przedstawienie tej osoby. Urodzony 12 listopada 1915 roku. Po ukończeniu szkół, przez pewien czas swego życia pracował jako konferansjer w Chicagowskich nocnych klubach. Po wybuchu II wojny światowej wstępuje do lotnictwa, służy jako pilot w Europie na bombowcach B-26 w 450th Bombardment Squadron, 322nd Bombardment Group, gdzie kilka razy unika śmierci. Podczas II wojny światowej wylatał 68 misji bojowych 245 godzinami w walce. W listopadzie 1949 roku zostaje dowódcą 67th Fighter Bomber Squadron 18th Fighter Bomber Group stacjonując na Filipinach i Japonii. Po wybuchu wojny Koreańskiej jednostka zostaje wysłana w celu udzielenia pomocy wojskowej napadniętemu południu. 1 Sierpnia 1950 roku zostaje przeniesiony na lotnisko Ashiya w Japonii i walczy podczas Bitwy o Worek Pusański. 5 Sierpnia obserwator jednego z przebywających w powietrzu samolotów AT-5 Mosqiuto spostrzega kolumnę północno koreańskich pojazdów zmierzających w kierunku wioski Hamchang. Louis J.Sebille wraz z dwoma skrzydłowymi ( Kapitan Martin Johnson and Porucznik Charles Morehouse ) zostaje wysłany w celu zaatakowania wrogich jednostek. Zbliżając się do wioski na wysokości 1500 metrów spostrzegają wrogie siły. Podchodząc do ataku z lotu nurkowego gdy schodzi na wysokość 760 metrów wypuszcza bomby jednakże jedna z nich blokuje się w uchwycie. Gdy próbuje podejść do drugiego ataku jego maszyna zostaje trafiona przez północno koreańską artylerię przeciwlotniczą a sam major Sebille najprawdopodobniej zostaje ciężko ranny. Na sugestię Kapitana Johnsona aby starał się wrócić na zapasowe lotnisko w Taegu położone nieopodal odpowiada "Nie. Nie dam rady tego zrobić. Zamierzam dorwać tego su.....na", zawraca pilotowanego 4474394 w kierunku wroga, po czym po wystrzeleniu 6 rakiet HVAR nurkując z wysokości 610 metrów, uderza swą maszyną wraz z nieodczepioną bombą 227 kg w nieprzyjacielską kolumnę zadając jej ogromne straty. Za swój wyczyn Major Sebille otrzymał pośmiertnie Medal of Honor, jako pierwszy członek nowo utworzonych USAF i pierwszy z czterech pilotów USAF podczas wojny koreańskiej. Wszystkie cztery zostały przyznane pośmiertnie, w tym dwa za ataki samobójcze na pozycje północno koreańskie i chińskie a kolejne dwa za walkę z nieprzyjacielskim zgrupowaniem Mig-ów-15 oraz atak na pociąg. 4474394 nie był osobistą maszyną Majora Sebilla, tą maszyną był 4474112 "Nancy III" Nie dotarłem do dokładnego opisania schematu malowania 4474394, jest to próba rekonstrukcji, podczas której wzorowałem się na mniej lub bardziej standardowych elementach wyglądu F-51D służących w 67th FBS 18th FBW. Jedno ze zdjęć przedstawiające Mustangi z 67th FBS 18th FBW. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem swoim gadaniem, niemniej pora na zdjęcia:
