Akurat za kogo go uważam, nijak ma się do meritum sprawy. Wyszydzany przez niego Jacek Siminski chyba również nie jest postacią anonimową, a nie przeszkadza to w nazywaniu go w temacie który podlinkowałeś właśnie takim "ekspertem". Tak jak napisałem, nie mam zamiaru wnikać w ich spory, bo to i tak do niczego nie prowadzi. W każdym bądź razie ani jeden, ani drugi, nie mogą mieć 100% pewności jak było w tej sytuacji i to nadal tylko domysły.Ja, jak już napisałem wyżej, zgadzam się z pierwszą częścią wypowiedzi BB, ale nie zgadzam się z tezą którą tam cały czas lansuje, że wszystko przebiegło idealnie i "tak miało być". No jednak przywalił trochę za mocno...
Pomijając już całkowicie to, że takie lądowanie jest wbrew instrukcjom i nawet jeśli podobne stosowano/ćwiczono za zgodą dowództwa, to tylko półoficjalnie. Gdyby coś się stało, to zapewne zarzucono by im złamanie procedur.