Wróciłem wczoraj z pracy,patrzę a tu syf w kuchni,samolociki jakieś takie poprzestawiane.....SW-4 PUSZCZYK połamane śmigło.....myślę sobie myszki znowu na 4 piętrze jak przed laty ale one nie chodzą po modelach.......padło tylko na jednego urwisa-ptaka,który wleciał sobie przez okno,porozwalał modele jadł jakieś nasiona,......no i moje jabłka zdziubał straszecznie .........myśłałem,że uciekł gagatek...ale wstaje rano dzisiaj,a tu LOTNIK KRYJ SIĘ.....Nie dałem mu się i złapałem bidoka.....po czym udzieliłem mu nagany słownej i wypuściłem w bezkres naszej pięknej górskiej okolicy.........łot taka historia"lotnicza" .....
...a tak to siedzę nad bryłą mojego śmiglaka od 17-tej i różne cuda wymyślam aby jak najlepiej oddać bryłę....bo te oszklenie to dla mnie naprawdę miazga,ale najlepszym pomysłem,będzie jednak kopytko,które powstanie na bazie tego co w końcu spasowałem...to co było w wycinance,nie nadawało sie na żaden wzór,zresztą autor tego modelu papierowego uprościł go do granic możliwości....więc już w zasadzie nie bazuję tam na niczym.....kopytko będzie z tego co teraz pokazuję,tylko to wypełnię i ładnie obrobię.....bardzo jestem zadowolony z kształtu tej szybki przedniej,bo boczne jeszcze do poprawki...