W kwestii ilości i rozmieszczenia obić nie jest źle Jednak od strony technicznej to moim zdaniem za bardzo przypominają ciapki, chmurki czy coś w tym stylu... Za mało subtelnych rys i zadrapań o ostrych, poszarpanych krawędziach. Zamiast jednego, dużego obicia, warto byłoby namalować miejscami kilka mniejszych. Przypuszczam, że malowałeś je za dużym pędzlem, tutaj warto mieć do dyspozycji najmniejsze pędzelki retuszerskie jakie znajdziesz, oczyszczać je dość często z zasychającej farby, a czasem nawet przycinać. Gąbeczki także dają dość ciekawe, nieregularne efekty.
No i warto byłoby zacząć od jaśniejszych obić, a dopiero potem część z nich wypełnić ciemnymi (niektóre np. German Camo Black Brown od Vallejo albo specjalnym kolorem od AK, a inne bardziej rdzawymi odcieniami, z którymi potem jeszcze warto popracować olejami, dodając jakieś subtelne rdzawe przebarwienia, zacieki)
Spójrz tutaj, efekt rys może jest trochę przejaskrawiony, ale to udało mi się znaleźć na szybko.
Jednymi z najlepszych obić moim zdaniem są te autorstwa Sergionexa, ale niestety wczoraj dokonałem strasznego odkrycia - wszystkie zdjęcia z warsztatów i sbs'ów zniknęły (może ktoś ma je zapisane na dysku? )
Według mnie etap obić z dużej mierze decyduje o końcowym odbiorze miniatury i nie warto się tu spieszyć
To by było na tyle moich mądrości
Pozdrawiam,
Kamil