-
Liczba zawartości
1 244 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Woit
-
Moim punktem odniesienia było to zdjęcie: i myślałem raczej o efekcie maszyny, może nie zupełnie odpicowanej. Pozostałe zdjęcia, te utytłane, służyły tylko do dokumentowania szczegółów malowania samolotów z tego okresu. A takie utytłanie, zgodzę się, powinno być wykończone matem, lecz do tego powinien wówczas dołożyć jeszcze różne podmalunki eksploatacyjne. Uczynię to najprawdopodobniej przy jednym z kolejnych kocurków. Dziekuję! Zabrzmi to może nieskromnie, ale pomimo, wielu niedoskonałości mi również podoba się to maleństwo Tak, spodobała mi się ta skala
-
Pragnę zaprezentować Wam owoc mych wysiłków, czyli model w skali 1/144 przedstawiający samolot Grumman F-14A Tomcat w barwach VF-84 Jolly Rogers w jakich występował na początku lat 80-tych. Model został wykonany z zestawu firmy Revell (nr 80-4021) z wykorzystaniem pudełkowych kalkomanii. Przy pracach nad tym zestawem korzystałem z porad znalezionych na tym forum oraz uzyskanych od jego użytkowników za co bardzo dziękuję. Model malowałem farbami Model Masters, Humbroll i Revell przy użyciu pędzla. Jako lakier bezbarwny posłużył mi Sidolux (pod i na kalkomanie). Jako ostatnia warstwa został położony lakier bezbarwny półmat (czy też satin jak głosi napis na wieczku puszeczki) Humbrola. Próbowałem swych sił z washem ale efekt tych prób pozostawiam już Waszej ocenie. Przy kładzeniu kalkomanii korzystałem z chemii Wamodu dedykowanej do tej czynności. Warsztat z budowy modelu można znaleźć klikając w poniższy odnośnik: viewtopic.php?t=24829&postdays=0&postorder=asc&start=0 Zapraszam do obejrzenia mojej pierwszej galerii i do krytyki zaprezentowanego modelu. 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14. 15.
-
Dziękuję A co sądzicie o zielonkawym wiatrochronie? Wyszedł mi chyba jakoś tak matowo... Czy pociągnąć go może sidoluxem?
-
Wszystko dobre co się dobrze kończy Zostały mi jeszcze dwa wróbelki do wykończenia i doklejenia więc przed finałem wrzucam kilka zdjęć i czekam na Wasze uwagi. Próbowałem zrobić delikatny wash ale uzyskany efekt nie jest tym zamierzonym. Widać to zwłaszcza na górnej powierzchni. Tak, tak, tło też zmienię albo spróbuję opanować ustawianie balansu bieli. 1. 2. 3.
-
Nie mam pojęcia znalazłem takie coś na internecie na stronie Airliners .net Na airliners.net jest wszystko opisane, wystarczyło dać linka do źródła skąd się wzieło to zdjęcie http://www.airliners.net/photo/USA---Navy/Grumman-F6F-5-Hellcat/1287080/L/ Tak, to jest Tucson.
-
Efektowny model i fajnie pokazana scenka. Brakuje mi jeszcze zdjęcia z perspektywy aparatu ustawionego na płycie - no chyba, że autor wzorował się na jakiejś oryginalnej fotografii przedstawiającej zaprezentowaną nam scenkę "z życia".
-
Poniżej zamieszczam moje doświadczenia z płynami do kalek Wamodu: Powyższy opis pochodzi z mojego wątku warsztatowego dotyczącego F-14A Tomcat, Revell, 1:144 [04021].
-
Bardzo ładny, świetnie wykonany, wpadający w oko, kolorowy. Może nawet zbyt kolorowy, taki cukierkowy, komiksowy. Osobiście odnoszę wrażenie, że jest to zabawka (może przez tę paszczę) a nie model prawdziwego samolotu. Jedno jest pewne, zwraca na siebie i nikt obojętnie obok niego nie przejdzie.
-
Dokładniej - chodziło mi o ramy osłony. Odnośnie elementów przezroczystych (niepomalowanych) zadałem pytanie czy malować je Sidoluxem. No to muszę teorię jeszcze raz przerobić ... ale spoglądając na inne foty samolotów tego dywizjonu z tego lotniskowca z tego okresu to jednak aluminium nie widzę (po kliknięciu w obrazek otwiera się większa wersja) Chyba więc, z dużym prawdopodobieństwem, mogę przyjąć, iż "mój" kociak aluminium nie eksponował na krawędziach natarcia skrzydeł i usterzenia poziomego.
-
Tak też uczynię, czekam jeszcze tylko aż ktoś może będzie miał jakieś uwagi bądź spostrzeżenia do moich doświadczeń, np. nie wiem czy inne płyny "pod" też tak reagują jak ten Wamod (może powinienem kłaść go tylko/dokładnie w miejscu gdzie będzie umiejscowiona kalka a nie rozlewać się po tzw. sąsiedztwie.
-
Kalki położone i chyba pokocham tę skale na stałe, takie to małe a takie urocze 1. 2. 3. 4. 5. 6. Przy kładzeniu kalek, po raz pierwszy w życiu, użyłem chemii - płyny pod i na kalki firmy Wamod. Jak kupowałem różne pierdoły w HAS-HOBBY w Warszawie to akurat nie mieli płynów Microscale'i a te zachwalali, że to niby nikt kto do tej pory kupił to na nie nie narzeka (pewnie zachwalali bo nie mieli nic innego). Ponieważ majątku nie kosztowały to wziąłem. I tak: płyn pod kalki rozpuszczał zabezpieczającą warstwę Sidoluxu (x2) pomimo 24-godzinnego schnięcia. Po jakimś tygodniu (takie mam tempo prac ) było już lepiej, obserwowałem jedynie lekkie zmatowienie w miejscu maźnięcia tym płynem. Płyn na kalki, pomimo obfitego nakładania (całe krople spoczywały na kalce i okolicy) nie wchodził w żadne reakcje z Sidoluxem. Kalka pod jego wpływem leciutko się marszczyła w niektórych miejscach ale po przyklepaniu wacikiem wszystko było OK - błona ładnie się układała w zagłębieniach i liniach podziału (płyn pod kalki jest bezwonny ale ten "na" lekko podśmierduje, wielkiej tragedii nie ma ale jak ktoś jest bardzo wyczulony to może mu nie podejść atmosfera pracy z tym specyfikiem). Ponieważ wcześniej nie stosowałem żadnych ulepszaczy to nie mam porównania, ale z efektu jestem zadowolony Teraz powinienem kłaść następne warstwy Sidoluxu zabezpieczające kalki i umożliwiające zrobienie washa. Lecz mam pewne obawy ponieważ próby na większych nieużytkach nie były zadowalające. Modele wydawały się bardziej brudne a linie wcale bardziej podkreślone nie były. Do prób używałem white spirit Dragona i farbę olejną marki Maimeri (taka z górnej/droższej półki w sklepie dla plastyków). Wątek o tej technice z forum znam, ale może ktoś ma jeszcze jakieś podpowiedzi. No i na koniec mam dylemat w sprawie ostatniej warstwy lakieru. Wiem, że na owiewkę i pas przeciwodblaskowy położę humbrolowy mat (pędzlem) ale co z resztą? Oryginalny samolot był chyba raczej taki semi-gloss, no i co z dyszami - zostawić je pokryte Sidoluxem czy też jednak położyć jeszcze raz metalizer? Na osłonę kabiny kłaść Sidolux? Fotki teraz dałem mniejsze, bo na takich model lepiej się prezentuje. Na większych widać (bardziej) babole których nie jestem w stanie już poprawić pomimo kilku prób (np. kształt pasa przed kabiną, lub malowanko pod osłoną kabiny z lewej strony na wysokości RIC). Kłują również braki warsztatowe związane z np. malowaniem pędzlem - pomimo mocnego rozcieńczania i 2-3 warstw, faktura wyraźnie smuży przy bliższym spojrzeniu. Ale to tylko dopingować będzie mnie bardziej przy następnych ... Tomcat'ach . Pozdrawiam i oczekuje na Wasze uwagi i wskazówki.
-
Bardzo mi się podoba ta jaskółka (jej siostra również - ta z picassy). Zdjęcie na dłoni pokazuje cały urok tej skali. Czy dobrze widzę, że antenki są z pręcików? Linie podkreśliłeś wash'em, cienkopisem a może jeszcze jakoś inaczej?
-
Witaj Mariuszu Ale "złoszowany" ten wirnik Benzyna i lignina nie daje rady?
-
Będą. Masz na myśli kształt czy położenie/symetrię? Jeśli położenie to widoczny efekt jest to wynikiem przesunięcia kabinki przy robieniu zdjęcia, zauważyłem to dopiero po "wywołaniu" go na monitorze komputera tak więc symetria powinna być OK. Drobne pod-malunki czarnym jeszcze będą, zwłaszcza na wysokości miejsca RIC.
-
Dziękuję za radę. Korzystam z taśmy Tamiya'i.
-
Kolejna aktualizacja. Tomcat stoi na własnych "nogach", zyskał kilka pokryw (trochę pocienionych) i owiewkę, na razie przyłożoną tylko. Z tą owiewką to mam lekki problem, przy usuwaniu nadmiaru farby, podrapałem trochę plastik i teraz chyba jakimś filcem albo papierem i / lub pastą będę musiał działać Jak widać, konieczne są jeszcze drobne prace malarskie na wlotach powietrza, zostanie to poprawione przy okazji malowania pokryw podwozia.
-
Tadaa... a próbowałeś ? a jak myślisz dla czego na ZMYWACZU do akryli jest etykieta "ZMYWACZ do akryli" ? czemu nie "Płyn do kalek" ? Podobno... to Elvis żyje i ma się dobrze na Kubie (...) No właśnie chcielibyśmy się dowiedzieć czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tym produktem (już ustaliliśmy że istnieje ). Póki co nikt nie napisał: - próbowałem i jest to straszny shit albo - ekstra, nie ma co przepłacać na Microscale'u lub - ... Sidolux to też w końcu płyn do konserwacji podłóg a nie malowania modeli a jednak sporo modelarzy go używa.
-
Ja przyłączę się do pytania figosadowskiego gdyż, wydaje mi się, że przewertowałem już trochę forum ale na opinie o płynach do kalek wamodu się nie natknąłem (pewnie źle szukam). Wiem co polecacie ale może jednak ktoś skrobnie jedno zdanie o wamodzie lub podrzuci link do wcześniejszych wypowiedzi w tym temacie (sprzedawcy zawsze zachwalają to co mają ale niestety nie zawsze są szczerzy). Z góry dziękuję.
-
Proponuję ołów rozklepać młotkiem na arkusze, wtedy łatwiej tnie się nożyczkami , i można powpychać gdzie się da lub chce a następnie (lub w trakcie) zalać klejem/szpachlą, lub zakleić kawałkami plastiku.
-
A to białe to co? APU?
-
Jeśli się nie mylę to malowanie Dreamlinera to na razie fikcja, nikt chyba jeszcze go nie zna. LOT coś kombinuje z tzw. re-brandingiem.
-
Znaczy się, będą sprzężone z drążkiem w kabinie?
-
Dzięki pilex7, bardziej obrazowo już się nie da A ten owal to doświadczalnie rysowałeś czy według planu / instrukcji? Jak już zakończę prace malarskie to sidolux nakładać również na metalizer? Stateczniki poprawione, zarówno kolorystycznie... ... i kątowa przy pomocy takiego oto szablonu: Tak to wygląda od 6-tej
-
p_bladek i wuwumaster - dziękuję, będę próbował. Liczyłem się z tym że mogą być ubytki, ale wolałem maskować jak nie było jednego statecznika co dawało łatwiejsze manewrowanie paskami taśmy przy maskowaniu. Akurat ten kolor, wg mnie, jest bardzo przyjemny w "naprawie". Wszelkie ubytki wystarczy jeszcze raz podmalować i po ok. godzinie już można przejechać wacikiem, powierzchnia błyszczy aż miło.
-
Help, help, help! Malowałem ogon: - dysze wylotowe: Humbrol (metal cote) nr 27004 - stateczniki pionowe i ich oprofilowanie na łączeniu z kadłubem: Pactrą A46 dosyć mocno rozcieńczoną. Granice kolorów zabezpieczyłem przy pomocy taśmy Tamiya'i 6mm i 3 mm marki Tristar. Ta druga to taki chiński zamiennik za 5,50 PLN (18m). Tamiya wyglądem przerasta Chińczyka ale użytecznością ten drugi jej wcale nie ustepuje (tak mi się przynajmniej wydaje). Wyglądało to tak: Ponieważ wcześniej malowanie krawędzi natarcia stateczników wyszło mi zadowalająco to niespodziewałem się aż takiej porażki Na tych zdjęciach "nadlewy" są już trochę oskrobane. Macie jakiś specjalny patent jak dobrze zabezpieczyć takie owalne przejścia aby nic się nie "podlewało"? W takiej sytuacji zupełnie nie wiem jak zamaskować okolice za i przed osłoną kabiny gdzie czarnym powinienem namalować łuki i owale :-(. Czy maskol może mi się w tym przypadku do czegoś przydać? Na wydech nie zwracajcie uwagi, zawsze z nim, tj tą farbą miałem problemy, ale ostatecznie zawsze się udawało - tutaj widać odpryski powstałe przy zrywaniu taśm maskujących i wykruszenia z wnętrza, które myślę, że bez problemu zamaluje. Ponadto postanowiłem poćwiczyć washa na pewnym "złomku". Ten Huey przeżył 3 przeprowadzki, psa, dwójke dzieci, małżonkę ;-) i dopiero poddał się pani sprzątaczce w pracy Efekt zabawy jest chyba dobrze widoczny, może nawet trochę za bardzo Powyższy wiatrak to pozostałość z modelu Italeri 1/72 sklejoneg x-naście lat temu.
