Dla jasnosci, nie zamierzam rozpętywać kolejnej zadymy na temat polityki wydawniczej Ta którą stosuje IBG jest moim zdaniem bardzo sensowna, skoro już inwestujesz w projekt, to trzeba wycisnąć z niego każda krople gotówki jaka się tylko da. Gdyby podjęli temat, zapewne zrobiliby dokładnie tak jak mówisz, przynajmniej jakbym tak zrobił Problem w tym, że mimo takiego podejścia i tak sprzedałby się tylko w Polsce i to pewnie w niezbyt wielu egzemplarzach. Póki co omijali 350, gdyby jednak się tam wybrali, to stawiałbym raczej na jakiś niszczyciel z brytyjskim rodowodem, hunty, garlandy, pioruny, orkany, to gwarantowałoby najlepsze szansę na zwrot nakładów.
Tak czy siak jestem fanem IBG i kibicuje im zagorzale