Jump to content

Merten

Members
  • Content Count

    639
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

30 Excellent

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Bez większych sensacji, ale powoli do przodu. Oprawione śruby w burtach ostojnicy (po zewnętrznej stronie) i po stronie wewnętrznej wydrukowane łożyska, resory oraz mocowania resorów. Od góry widać: - lewą burtę od WEWNĘTRZNEJ strony (czoło parowozu po prawej) Tu jeszcze drukują się mocowania resorów i w zasadzie od środka to by było na tą chwilę tyle. Starałem się zrobić jak najwięcej drobnych elementów przed połączeniem obu burt, bo później dostęp będzie bardzo utrudniony. Rama/ostojnica parowozu jest o wiele węższa niż w przypadku tendra. Otwór a oś w środkowym łożysku nieprzy
  2. No i jak to przy kolejnym etapie na początku dużo przyglądania się i kombinacji jak zacząć, żeby nie utrudnić sobie życia w kolejnych etapach. Na razie, tak samo jak w przypadku tendra zaczynam od ramy (fachowo to "rama" się nazywa "ostojnica"). Było już jej zdjęcie i porównanie z tą Trumpetera na początku wątku. Na razie chcę umieścić w niej od zewnątrz wszystkie śruby i nity. Nie wszystkie otwory chciało mi się wyrysować na etapie projektu pod wycinanie laserowe i teraz oczywiście żałuję. Na razie potrzebuję wydrukować elementy, które będą zamontowane wewnątrz ostojnicy i na ich podstaw
  3. Na razie trzymam się nitów odlewanych i drukowanych, a po drodze wymyśliłem jeden argument przeciwko kulkom metalowym. No bo co zrobić jak układa się kulki w cienkim elemencie i po drugiej stronie też ma być nit? 😏 Nie spiłuje się ich, a w przypadku żywicznych kilka ruchów pilnikiem wystarcza, żeby wygładzić trzpień i klej. A! I kolejna wada: a co jeśli trzeba umieścić nity w obłych elementach, tak jak tu w tendrze na "rogach"? Albo gdybym chciał to zrobić na obudowie kotła parowozu? Wciskać przed wyginaniem? Chyba nie bardzo, a po wygięciu i sklejeniu? Wiem, wiem. Szukam "dziury w cały
  4. Dzięki Adams za miłe słowa! Wrzucam zdjęcia ze zrobioną poręczą wokół burt tendra. Niestety na drukarce mam już przeterminowaną żywicę i zaczyna stroić fochy. Wszystkie części wychodzą "prawie dobrze", czyli są do poprawek. Stąd te wszystkie łatania szpachlówką i piłowanie. Żal wywalić, bo jeszcze ze 200 ml zostało, a drobne elementy w sumie nadal robi dobrze. Więc tak sobie "januszuję". Podest z blachy ryflowanej złożony tylko do zdjęcia. 494 on Flickr Żałuję czasem, że w przeciwieństwie do klejenia modeli "z pudła" nikt mi nie podpowie jakimi drogami nie chodzić... a m
  5. Dzięki za objaśnienia ZzB! Zastanawiałem się jak łapać te kulki przed osadzeniem w otworze i jakoś nie przyszło mi do głowy że napięcie powierzchniowe na wodzie jest w stanie je utrzymać. Na pewno kiedyś to przećwiczę. Tymczasem kilka nowych zdjęć. Wolno idzie składanie, bo sporo czasu idzie też na projekty 3D. Coraz chętniej wyręczam się drukarką, bo nawet jeśli policzyć czas projektowania i samego druku, to i tak szybciej idzie niż robienie wszystkiego od zera z plastiku czy papieru. Przy okazji bardzo mi ten system pasuje, bo jak już klejenie zaczyna nużyć można włączyć komputer i zro
  6. Przyznam, że wykonanie nitów na tendrze były jednym z elementów, które mnie bardzo długo powstrzymywały od przystąpienia do pracy nad modelem. Nie miałem zielonego pojęcia jak to zrobić. Myślałem też nad kulkami. Kłopot w tym, że tu się nie da ich zastosować. Środki nitów są od siebie oddalone o 1,14 mm (w oryginale 40 mm), a więc po wywierceniu dziur 0,6 przerwa między otworami wynosiła by już tylko 0,54 mm i zakładam, że przy wciskaniu w otwory kulek wszystko by się rozlazło, albo nie trzymało zbyt mocno. Nie testowałem, ale tak mi to na logikę wychodzi... Zdecydowałem się więc na dziur
  7. Skrzynia w trakcie robienia i tylko postawiona na podwoziu. W zasadzie już tylko kilkadziesiąt nitów i z głowy. Trudno się składa skrzynię z kartoników grubości 0,3 mm i przyklejenie kolejnych elementów "na sztorc" jest praktycznie niemożliwe. Stąd potrzeba wypełnienia wnętrza usztywnieniami z grubszego kartonu. Szkielet wewnętrzny robiony nie według planu, ale po prostu "na hura", żeby tylko się szerokość i wysokość zgadzała i wszytko miało odpowiednią sztywność. Taki "spontan", to przyjemna odmiana po robieniu wszystkiego według laserowych wycinanek czy projektów 3D z dokładnością do dziesi
  8. No to większość nitów już zrobionych. Ależ to był fart, ze znalazłem taką pęsetę(co na zdjęciach wyżej), bo w życiu bym tego w takim czasie nie poukładał. Nitów nie liczyłem, ale na pewno będzie dobrze ponad 1000. Przy okazji z ciekawości "przeciągnę myszą" w programie, w którym mam rysunki i mi wyjdzie i ile tam tych "dziurek" było. Zrobiona jest prawa burta skrzyni tendra i najgorsze cholerstwo, czyli podłoga. Te nity z podłogi będą od spodu i prawie niewidoczne. Tyle co na zewnątrz ramy i też tylko trochę i nie dociągnąłem ich na całej szerokości. Trochę teraz żałuję, bo jak się wpadnie w t
  9. @Greif Powymieniać zawsze można. Na razie u mnie to tylko tender. A brzydala E92 budujesz z planów oryginalnych (widzę, że na Zander-Heba nie ma), czy z kartonowego?
  10. Dzięki za miłe komentarze, ale przy okazji mam pytanie: czy macie jakiś pomysł na pozbycie się skutecznie opiłków żywicy (pyłu) z polakierowanych powierzchni? Elektryzuje się to strasznie i ile bym nie "pędzlował", to i tak po powiększeniu widać... Jest na to jakaś skuteczna i najlepiej bezdotykowa metoda? Naelektryzować coś jakoś i zbliżyć do modelu? Edit:---------- Idąc za ciosem biorę się za skrzynię tendra, która cała jest usiana nitami. Na zdjęciu ze skansenu w Kościerzynie wygląda to na żywo tak: 481 on Flickr Nity są niestety nie tylko na bokach skrzyni, ale też
  11. Podwozie tendra poza drobnymi szczegółami w zasadzie skończone. Od spodu jak mówiłem trzeba było już pomalować. Nałożony kolor krwistoczerowny na czarnym podkładzie wyszedł na bordowy/wiśniowy, ale to i tak będzie przykryte patyną. Z wierzchu dam już jednak szary podkład (całe podwozie powinno być czerwone) więc będzie dużo żywsze. Chociaż i tak będzie potem mocno przykryte kolejnymi warstwami "postarzającymi". Taki trochę Frankenstein się z tego zrobił. Elementy z żywicy z drukarki 3D, żywica z odlewów, tektura, polistyren, blaszka fototrawiona, blaszki aluminiowe, pręty węglowe i z włók
  12. To rzutem na taśmę przed urlopem trochę zagęścił się układ hamulcowy. Niewiele zostało tu już do dorobienia. Kolejny etap, to już malowanie kół i wnętrza ramy, bo potem się do nich nie dostanę z aerografem i patynowaniem. 472 on Flickr Koła nadal tylko na sucho i nieobrobione. Jak widać pokusiłem się o połączenie cięgieł hamulca śrubami rzymskimi. Oczywiście z drukarki. A co! Nie będzie tego widać, ale pomyślałem sobie, o tych modelarzach od "pancerki" co kleją wnętrza czołgów i uznałem, że jak oni mogą, to ja tym bardziej. 🙂 Odpuściłem już za to robienie klocków hamulcowych po
  13. Wiem. Dla mnie to tylko dywagacje tego samego typu czy można mówić "wziąść", czy jednak koniecznie "wziąć". I oczywiście, że to drugie, a to pierwsze i tak wszyscy zrozumieją, ale... mi zgrzyta. 😉 Jest opinia mówiąca o tym, że każdy czołg to tylko "furmanka dla armaty", ale w tym przypadku to było słabo wymyślone. Wersja Panzer IV/70 A była ok, ale Pz IV/70 w wersji V miał właśnie za nisko osadzoną armatę i za daleko wystającą przed pojazd. W efekcie zdolność pokonywania terenu była bardzo słaba, zjechanie z drogi, przeprawa przez rów, czy jazda po muldach trudna, bardzo
  14. To się znów przyczepię do tych nazw (który to już raz??) 🙃. JEDYNY Jagdpanzer IV jaki był, to był ten krótką lufą. I to był Jagdpanzer IV. I kropka. Nie żaden "IV L/48". Ten, którego dotyczy ten warsztat, to Panzer IV/70(V). To nie był Jagdpanzer! W niemieckiej terminologii to był czołg i następca PzKpfw IV. Tak wiem. To głupie. Nie dość, że pojazd niezbyt udany, to o zupełnie innych cechach bojowych niż "prawdziwy" czołg. Producenci często piszą na pudełkach to co im się wydaje. Dragon zresztą się ogarnął ostatnio i z tego co widziałem zaczął podawać prawdziwą nazw
  15. No oczywiście, że to zasługa slicera. W tym przypadku PreForm. Nie wszystkie elementy są tak drukowane, bo szkoda materiału. W przypadku opcji "full raft" tak to wygląda, ale można też zrobić na małych "stopkach". Tu jednak ze względu na długość i grubość (czy raczej "cienkość" elementu) był wydrukowany w tej "bogatszej" wersji, żeby się nie odkształcił podczas płukania w alkoholu izopropylowym i potem przy zmianie wilgotności. Żywica jednak jest niestabilna.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.