Hello!
Nie przyjmuję uwag jako ataków , tylko jako głosy w dyskusji, a jako że dyskutujemy to odpowiadając przedstawiam swój punkt widzenia i ewentualne racje.
Gdybym uważał ,że zbudowałem coś idealnego,to po co forum ? Czy miałeś wogóle kiedyś takie odczucie ,ja nigdy ,stąd cześć moich kartonowych modeli po latach przechodziło metamorfozę ,vide panther G
W moim wieku człek jest odporny na achy i ochy oraz pochlebców,ale uznanie oczywiście cieszy nie będąc celem samym w sobie.
wracajac do meritum
Uległeś złudzeniu optycznemu ,błotnik jest plastikowy ,został wygięty na ciepło tak jak na zdjęciu 1 i 4 .To co błyszczy to ołowek będący w miejscu gdzie odpadła farba z zaginanej i obtartej blachy.
Zdjęcia z okresu budowy tutaj
Co do gąsienicy to słuszne spostrzeżenie,musiało się to złośliwie tak do zdjecia ustawić ,już się samo poprawiło po okręceniu.
Taka jest wizja autora ;-) ,bazowałem na zdjęciach ze zlotów i muzeum,które to często odwiedzam .Jeśli Kolega pozwoli użyć jego zdjęć pokażę jak ułożył się taki brud na pantherze z Bredy.Ma być brud wokół oraz tłuste paliwo i smary , na których osadza się z czasem kurz tworząc cieńkowarstwową maź.
Moja idea jest taka,nowy wóz,krótko w linii,więc bez szans na zniszczenia wg szkoły hiszpańskiej,która niewiele ma wspólnego z rzeczywistymi pojazdami,ale jednak obity w miejscach gdzie załoga chodziła buciorami.
Jak pewnie wiesz niemieckie buty podkute były ćwiekami i do niszczenia powłoki malarskiej dochodziło w miarę szybko.
Wozy ,które oglądałem na zapleczu Saumur,czekające na renowacje, mimo 52 lat miały w miarę zachowane powłoki malarskie ,tak więc nieostrzelana wieża numer może mieć jak w modelu.
Myślę , że niewielu przekonałem do mojego sposobu myślenia o zużyciach eksploatacyjnych ,bo w środowisku panuje moda na takie ,a nie inne malowania. Dla mnie mijają się one z rzeczywistością , którą obserwowałem, jednak technika i kunszt w posługiwaniu się aerografem ,pedzlem i używaniu chemii modelarskiej zasługują na uznanie.