kornik_69
Użytkownicy-
Liczba zawartości
4 119 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez kornik_69
-
Chciałbym na początek pogratulować koledze zarówno samego pomysłu jak i podejścia. Ja jako modelarz chciałbym żeby modelarstwo oprócz czystej rozrywki i doskonalenia umiejętności manualnych przynosiło coś więcej. Twoja diorama skłania do refleksji i w specyficzny sposób przybliża wiedzę, o czymś innym niż bitwy. Uwagi merytoryczne przybliżyli już moi przedmówcy. Ja chciałbym tylko nadmienić, że opaski z Gwiazdami Davida nie były powszechne (głównie chodziło tu o getto warszawskie, w Łodzi na przykład gwiazdy miały być noszone z przodu ubrania). Poza tym nie napisałeś czy chodziło Ci o konkretne getto. Jest tylko przedstawiona wywózka. Ludność polska też była wywożona i zabijana. Wspomnijmy chociażby Palmiry. Twoja diorama może przedstawiać pierwszą, lepszą łapankę uliczną, w pierwszym lepszym mieście. Jeśli jednak zdecydowałeś się przedstawić tragedię Żydów Polskich, to należałoby przygotować dokładniejszą podkładkę historyczną pod tę dioramę tak jak to wcześniej powiedział Kolega Bushi. Nie gloryfikujemy wojny, śmierci ani zbrodni. Twoja diorma po odpowiednich usprawnieniach była by dobrym materiałem dydaktycznym. W erze multimiediów książki (co jest zjawiskiem bardzo złym) staja się dla wielu osób archaiczne. Dopóki nie obejrzą one filmu, nie zobaczą czegoś z bliska, nie dotkną, to dana kwestia do nich po prostu nie dotrze. Takie dioramy przygotowywane w sposób należyty (taka tematyka niestety nie pozwala na sielankowość charakterystyczną dla dioram, z którymi spotykamy się na co dzień) mogą oddziałowywać i powodować to, że ludzie będą poruszać takie tematy, a nie uciekać od nich. Wystarczy popatrzeć na ilość komentarzy do twojej dioramy. Czyż nie skłoniła ona kolegów modelarzy do dyskusji ? Pozdrawiam Kornik
-
Model rzeczywiście jak na tę skalę i cenę (między 12-17 zł) bardzo atrakcyjny. Skleja się całkiem przyjemnie i pomimo złego rozwiązania przejścia skrzydło-kadłub na spodzie modelu oraz bardzo ubogiego kokpitu, po złożeniu całkiem dobrze odwzorowuje późnego Hurricane'a. Wymaga oczywiście odrobiny pracy (szczególnie przy waloryzacji kokpitu i obróbce filtru tropikalnego) oraz użycia szpachlówki. Owiewki nie trzeba koniecznie wymieniać na produkt Pavli. Revell w 1/72 pomyślał o tym, o czym nie pomyślała nawet Hasegawa w 1/48, a mianowicie oddzielił wiatrochron od owiewki. Polecam zarówno młodym, początkującym modelarzom jak i tym, którzy w przerwie pomiędzy poważniejszymi projektami, chcą zbudować sobie coś odprężającego. Pozdrawiam Kornik
-
Napewno wypada lepiej niż Italeri w 1/72 (nie mylić z Italeri w 1/48, bo 48 to jest przepak najlepszego jak do tej pory modelu Mitchella z Accurate Miniatures). Nie można jednak tego tak swobodnie porównywać,gdyż model Italeri w 1/72 to Mitchell w wersjach B/C/D, a ten proponowany przez Revella to Mitchell w wersji J. Italerka w 72 ma tę zaletę, że można z niej wykonać maszynę z rajdu Doolittle'a lub jedną z tych używanych przez polski dywizjon 305.
-
Dla uzyskania właściwego efektu lustrzanego chromu polecałbym Ci jednak Chrome Alclada i czarny podkład pod niego tej samej firmy. Wtedy będzie się błyszczeć jak na amerykańskich filmach
-
Nie jestem specjalnym fanem tego właśnie samolotu, ale twój model wykonany jest całkiem dobrze wykonany i cieszy oko. Jedyną rzeczą, która mi się nie zbyt podoba to całkiem czyste czerwone gwiazdy. Poza tym twój Mig prezentuje się świetnie. Pozdrawiam Kornik
-
Piękny czerwony odkurzacz Marku. Bardzo ładnie, czysto wykonany. Aż miło popatrzeć
-
Pięknie położony metalizer i całkiem dobrze ułożona kalkomania. Ogólnie trochę jak dla mnie zbyt czysty, ale ogólnie wykonaleś kawał dobrej roboty. Pozdrawiam Kornik
-
Może i przesadzam, ale jak już napisałem przy pierwszym swoim poście tej galerii surowo oceniam Mustangi, gdyż trochę już siedzę w temacie i jeśli ktoś prosi mnie o pomoc i opinie mówiąc, że dana maszyna, również jest mu bliska, to staram sie pokierować go na właściwy tor przy budowie. Poza tym P-51 B Gentile'a miał dość krótką karierę i jego otarcia są dość dobrze rozpoznawalne. Napewno nie dotrwał on do takiego stanu otarcia i zużycia jakiego zostało zaprezentowane przez kolegę Spita. Nie chodzi mi, o to, że wykonał on je całkowicie źle, tylko o to, że Mustang "Dona" po prostu nie zdążył się tak zużyć, pomimo, że Gentile latał niezwykle intensywnie i kozacko. Tylko to miałem na myśli. Nie jest to wymyślanie na siłę i przesadzanie, a po prostu przedstawienie suchych faktów. Dlatego też nie czuję się winny, że tak napisałem, a uważam wręcz, że dobrze zrobiłem, żeby ludzie, którzy chcą zrobić wierną replikę Shangri-Li wiedzieli co i jak... Możliwe choć nie wydaje mi się... Należy pamiętać, że z eksploatacją, lepiej mniej niż więcej. Bardzo podoba mi się to, że rozumiesz moje podejście i odczucia, oraz że nie masz zamiaru poprzestać na zrobionych P-51, a spod twojej ręki wyjdą kolejne. Czujesz temat, co mnie bardzo cieszy. Zawsze możesz liczyć na moją pomoc i poradę, tak jak każdy kto będzie chciał zbudować porządnego Mustanga, Mitchella, Mosquito lub Dakotę. Mogę być surowy, ale nigdy nie jeżdzę po kimś bez powodu. Krytykuję tylko wtedy gdy widzę, że powinienem. Jeśli koledzy uważają, że przesadzam, to trudno, ja chciałbym tylko widzieć swoje ulubione maszyny budowane starannie. To tyle z mojej strony Pozdrawiam Kornik
-
Cudowne zdjęcia, samych cudownych maszyn. Jestem Ci wdzięczny za to, że je wrzuciłeś Tylko dlaczego pojawienie się Dakoty wzbudziło twój niesmak ?
-
Wspaniale wykonany i wykończony X-Wing. Wreszcie ktoś zrobił ten piękny model na wysokim poziomie. Gratuluję!
-
Gdyby Spit powiedział mi, że robi własną interpetację, to ok,nie czepiałbym się, ale mówiąc, że Mustang "Dona" jest mu bliski i chce go zrobić jak najlepiej, wszedł w dość specyficzny dla mnie temat, także powiedziałem po prostu, że moim zdaniem lepiej wyglądałby gdyby miał otarcia w odpowiedniej dla prawdziwej Shangri-Li intensywności i położeniu. Tyle w tym temacie
-
Witam Szanownego Kolegę O tym jaki mam stosunek do Mustangów, a w szczególności do kilkunastu z nich (wśród nich jest Shangri-La) dobrze wiesz. Wiesz również, że jestem surowy przy ocenianiu modeli P-51, także proszę nie mi za złe mojego komentarza. Twój model pomimo bardzo dobrych chęci, a także sympatii dla maszyny Gentile'a, nie jest niestety pozbawiony wad. Największą z nich jest niekonsekwencja. Pomimo, że postanowiłeś pobawić się w przerabianie klap, to poza nimi nie zająłeś się żadnym z pozostałych uproszczeń modelu Tamiya. Bardzo puste są wnęki podwozia. O kokpicie mówiłem już w trakcie budowy, ale powiem jeszcze raz. Jest zbyt brudny, a jednocześnie nienależycie obdarty z lakieru. Można było nad tym popracować, ale trochę za bardzo pospieszyłeś się z zamknięciem kadłuba. Malowanie wyszło bardzo do rzeczy, podobnie ułożenie kalkomanii, które siadły dokładnie i prosto. Niekonsekwencja i zbyt duża prędkość pracy wyszła po raz kolejny przy wykonywaniu śladów eksploatacji. W jednych miejscach są bardzo (aż za bardzo) wyeksponowane, a w innych praktycznie ich nie widać. Wash jest praktycznie niewidoczny i model traci w ten sposób na trójwymiarowości. Okopcenia i przepalenia wyszły bardzo ładnie, całkiem nieźle wyszły odbicia lakieru, ale niestety nie są wykonane dokładnie w tych miejscach, które pokazują zdjęcia, a szkoda, bo gdyby były to efekt byłby naprawdę fajny... Przy dość mocno podkreślonych okopceniach masz praktycznie czyste wydechy, które niestety nie miały takiej barwy jaką prezentujesz. Powinny być stalowe, mocniej przepalone i lekko przyrdzewiałe. Wniosek Przy dość dobrym efekcie jaki uzyskaleś przy "Mustangowym Spodzie", a także ładnie położonych kolorach i kalkomaniach, reszta modelu jest stanowczo niedopracowana. Dlaczego? Moim zdaniem nieco za bardzo spieszyłeś się do P-11tki. Nie można się temu dziwić, P-11 dobre bo polskie, ale czemu poświęcać porządne wykonanie wykończeniówki jednego modelu na rzecz szybszego rozpoczęcia następnego Mam nadzieję, że twój następny Mustang będzie robiony nieco wolniej, przez co ustrzeżesz się wymienionych powyżej błędów i niedoróbek Pozdrawiam Kornik
-
Ja zabiorę się za jakiegokolwiek Mustanga gdy: 1. Skończę magisterkę i bedę miał trochę więcej czasu; 2. Gdy uzbieram waloryzację konieczną do zbudowania P-51 B na właściwym poziomie (żywiczny kokpit, wnęki, śmigło i metalowe wydechy); 3. Gdy zakończę projekt Tarawa i to co mi się obecnie szykuje, ale to tajemnica; 4. Gdy wraz ze mną zbierze się kilka osób do szykowanego przeze mnie projektu grupowego P-51.
-
slady eksploatacji najlepiej ćwiczyć budując samolot z teatru działań, w którym panowały trudne warunki (Południowy Pacyfik,CBI, trochę mniej Teatr Śródziemnomorski). Najlepiej ćwiczyć np. na P-40, Airacobrze, lub wczesnych Mustangach z Allisonami. W europie bywało różnie, szczególnie w późnym stadium wojny (1943-1945). Przepraszam za mój dość suroey stosunek, do twojej relacji, ale Mustang Dona G. jest dla mnie jednym ze sztandarowych P-51 dlatego lubię gdy jest robiony podług dokumentacji i zdjęć (również jeśli chodzi o ślady eksploatacji). Bardzo ładnie wyszły ci przepalenia i okopcenia. Czy malowałeś już model matem przed ich nałożeniem. Bo tak powinno się robić. Jeśli już zakończyłeś całą eksploatację, to maluj ostatnią warstwę werniksu SATIN !
-
Z otarciami lakieru zarówno ja sie spóźniłem, jak i Ty pospieszyłeś. Ogólnie mam takie wrażenie jakbyś robił brudzenie na szybko i jednym ciągiem, co często skutkuje niedociągnięciami. Co do rur wydechowych, to powinieneś je poprawić. Powinny być ciemnostalowe z rdzawymi śladami. Powiedz mi czy Ty robisz model samolotu z czasów gdy latał nim Gentile, czy robisz Warbird'a, który lata obecnie na pokazach czy też może jakąś własną interpretację?
-
Niestety chyba spóźniłem się z moim PW Napisałem Ci w nim i otarciach lakieru. Twoje nie wyglądają zbyt dobrze. Są bardzo mazowate a powinnych być punktowe. PRzyglądałeś się dobrze fotkom Shangri-Li ? Okopcenia wyglądają ładnie. Szkoda, że nie zrobiłeś washa
-
Chylę czoła . Pomimo, że pokład wygląda nieco zbyt jednolicie jeśli chodzi o barwę drewna, to całość Arizony znakomicie się prezentuje.
-
Coraz ładniej, coraz ładniej, coraz lepiej Zaczyna to wszystko mi się podobać. Widzę, że będziesz jednak bawił się z klapami i bardzo mnie to cieszy. Czy mógłbyś w związku z tym zrobić trochę dokładniejszych fotek z prac nad klapami ? Po podkładzie widzę, że dobrze poradziłeś sobie z "Mustangowym Spodem". Gratuluję
-
Nie trochę, ale inaczej. Kokpit się przebarwiały, nosiły znamiona użytkowania, ale stanowczo nie były aż takie uświnione. Lepszym rozwiązaniem byłby delikatny preshading i lekkie zacieki. Takie brudne kokpity rzadko występowały nawet na południowym Pacyfiku i teatrze CBI Całość kokpitu powinna być bardziej matowa (półmat dokładnie), bo twoja się mocno świeci.
-
Kolorystycznie jest teraz ok, ale niestety cały kokpit wygląda jakby wybuchł w nim granat pełen oleju silnikowego. Brudzenie jest stanowczo zbyt plamowate a za mało jest np. otać lakieru w kokpicie na krawędziach.
-
Z tego co mi wiadomo, to wszystko powinno być czarne, z tym, że zbiornik był najprawdopodobniej matowy, a aparatura radiowa czarny satin (lub nawet gloss). Przewód instalacji tlenowej napewno nie był takiego koloru jak jest teraz w twoim kokpicie. Był koloru oliwkowego i dość solidnie się brudził podczas użytkowania.
-
Co powiecie o AC-47 Spooky Italieri 1/72
kornik_69 odpowiedział Botan → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
To praktycznie to samo, co C-47 Skytrain w tej skali tej samej firmy. Ma tylko te dodatkowe części i kalkomanie chyba z Vietnamu. Model ma już trochę na karku, ale tak jak powiedzieli przedmówcy, nie ma lepszego w tej skali. Pozdrawiam Kornik -
No i ktoś stanowczo, źle Ci doradził, bo Spit jest teraz tak matowy, że wygląda plastikowo. Powinien bz przejechany na samym końcu budowy półmatem (Satyną). Do tego śmigło odznacza na fotkach się dość mocnym połyskiem Plusem tego modelu jest to, że pokusiłeś się o dość rzadko spotykane malowanie i pomalowałeś kamuflaż tak, że kolory wyraziście się odznaczają. Kalkomanie, również są połóżone nieźle. To co w twoim Spicie razi, to przede wszystkim odbicia lakieru. Po pierwsze stanowczo zbyt mocne jak na jeden z niezbyt intensywnie używanych Spitfire'ów XVI, po drugie wyglądają plamowato. Tak jakby ktoś je na nim namalował. Poza tym w nakładaniu śladów eksploatacji nie byłeś konsekwentny. Górę obdarzyłeś sporymi obdarciami, a dół jest zupełnie czysty. Nie jestem również pewien czy pomalowane na biało wnęki są prawidłowe. Raczej nie. Bardzo fajnie, że wykonałeś model Mk.XVI, bo mało ich się ostatnio pojawia, ale budując następne modele, a w szczególności brudząc je skonsultuj z kolegami na forum poszczególne etapy tworzenia śladów eksploatacji. Pozdrawiam Kornik
-
Szkoda, że tak bardzo sie pospieszyłeś z tym malowaniem. Nie wyszlifowałeś charakterysycznych okragłych sladów po wtrysku Wygląda to nieestetycznie. Twoje wnętrze sie świeci. Trzeba było je dobrze odtłuścić i pomalować najpierw podkładem. Wnętrze chłodnicy radziłbym jednak pomalować na kolor stalowy lub przydymione aluminium. Yellow Zinc Chromate występował w Shangri-La w lukach uzbrojenia. Wnęki podwozia były w tym samolocie aluminiowe.
-
Witam Do tego co powiedział kolega Spit, należy jeszcze dodać to, że ICM ma dość podłą jakość oszklenia, kalkomanii i nie posiada ustalaczy. Model ICM jest hybrydą modelu Tamiya i Accurate Miniatures. Jeśli ktoś chce wykonać porządną replikę Mustanga w 48, to zarówno w Tamiyi, ICM jak i Accurate Miniatures, należy zwaloryzować kokpit (najlepiej płytkę PART, bądź żywicznym kokpitem AIRESA) oraz wymienić wnęki podwozia (tutaj również z pomocą przychodzi AIRES). Dobrze jest również wymienić nieco niedoskonały wirnik z zestawu na ten, który oferuje nam firma Ultracast. Śmigło będzie mieć wtedy idelany kształt i rozmiar. Życzę powodzenia podczas budowy i w razie czego służę pomocą. Pozdrawiam Kornik
