czsochaj
Użytkownicy-
Liczba zawartości
437 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez czsochaj
-
Jeśli już, to kilimek. Czy Ci chodziło o takie obicia kamyczkami? Działa 37mm nie dawały sobie rady z pancerzem tego czołgu, więc jak mogły go poobijać kamyczki? Zresztą, wszystko zasłoniło błoto.
-
Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem co z tym modelem mam zrobić. Model dostał mój syn za Pegasusa. Ktoś go zaczął, próbował wygładzić papierem o gramaturze 80, trochę polepił, pozalewał klejem. Ogólny kaszan. Wyjmowałem go z pudełka, oglądałem, szpachlowałem tu i ówdzie, robiłem próbki malowań. Tak minęło około roku. W tym tygodniu postanowiłem go skończyć. Wziąłem się ostro za niego. Przykleiłem do kadłuba błotniki, a tu okazuje się, że nie ma wsporników . Oderwałem, no i co dalej? Ano błotem go! Zajrzałem do monografii KW vol. 1, vol.2 Maksyma Kołomyjca, przejrzałem zdjęcia, były takie KaWuki. Jest to mój pierwszy model, gdzie pokusiłem się zrobić pewne rzeczy po raz pierwszy, dlatego może niezbyt mi to wyszło. Ale najważniejsze, że się odważyłem.
-
Sie mi baaardzo podoba!!Zjawiskowy czołgutek, a i dowódca przystojniacha! Jedno z drugim rewelka, duże brawa. Szacunek!
-
Myślę, że pudełko jest raczej utrzymane w stylu Revella. Patrząc na wypraski ma się wrażenie, że są czysto i dokładnie odlane części. Owiewka przezroczysta i dość cienka jak na Revella. Całość robi dość miłe dla oka wrażenie. A jaka cena zestawu?
-
Chylę czoła przed pomysłodawcami i wykonawcami projektu. Doskonale pamiętam czas stanu wojennego, pustych sklepów i patroli Milicji na ulicach. Do dioramy nie należy podchodzić w sposób czysto modelarski, ma ona swój wydźwięk historyczny. Nie będzie też wystawiana na konkursach, lecz w muzeum. Większość zwiedzających muzeum, z modelarstwem ma niewiele na co dzień do czynienia, będą oceniać nie wykonanie, tylko ogrom włożonej pracy w to dzieło. Tak droga młodzieży, Polak strzelał do Polaka, tragiczne ale prawdziwe. Gorąco pozdrawiam modelarzy pracujących nad tym tematem.
-
Model malowany aerografem, od jakiegoś czasu pędzelki służą mi do przecierek i nanoszenia śladów eksploatacji. Czarek codziennie widzi ten model, to mój potomek, zawsze jak na niego patrzy, powtarza mi, że jednak mogliśmy do niego zakupić blachy. Mamy kilka P-47 w standardzie, dlatego mi to wypomina.
-
Bardzo prawdopodobne! Ja natomiast leję do aerka zmywacz do farb akrylowych, psikam na emalie, na akryle, zmywa nawet klej cyjanoakrylowy. Soda jak amba, zeżre wszystko. Ponoć płyn hamulcowy też daje radę emaliom, nie sprawdzałem.
-
Dzięki! Cieszy mnie, że model zrobił pozytywne wrażenie, że się podoba. Z kokpitu jestem najbardziej zadowolony, koła natomiast mają jakąś dziwną tendencję do wykrzywianie się pod ciężarem modelu. Jak go mam w ręku, to wszystko jest OK., wystarczy postawić i się lekko gną. Pomyślę jak tego problemu się pozbyć. Mam i ja go z pędzącym bykiem, a także i Academika z głową Indianina. Piękne i ciekawe malowania, świetnie prezentują się pośród innych modeli. Pozdrawiam wszystkich!
-
Natomiast twoje rzucają na glebę, ze śmiechu! Przestań komuś zaśmiecać wątek! Zaniżyłeś sam sobie ocenę modeli, ten model wygrał z twoimi modelami, na szczęście nie sędziowali twoi kolesie. Smutne ale prawdziwe. Skończ wreszcie z tymi bzdurami, robi się to nudne i irytujące.
-
Bardzo lubię ten samolot, postanowiłem go mieć w barwach de L'Air. Najprostszy sposób to zestaw Revella, tani, z dobrą kalkomanią i nieźle wydany. Samo sklejanie było bezproblemowe, chociaż jest to relaksacyjny model i ostatni z plastiku, jaki w tym roku skleiłem. Był on przerwą w sklejaniu innego modelu, odskocznią, dlatego zrobiłem go w standardzie. Góra modelu to dark green Model Master, dół ocean grey też Model Master. Kokpit to Pactra 34151, wnęki podwozia to Humbrol 81. Linie zapuściłem czarną pastelą z sido, przecierka 11 Humbrola, okopcenia to mieszanina różnych kolorów pasteli. Na to lakier matowy Humbrola. Kiedy następny model powstanie, nie wiem, na razie całe siły skoncentrowałem na tym: http://www.papermodels.pl/topics1/konkurs-pancerny-mm-t-72-vt1181.htm Cieszyły by mnie uwagi na temat, co zrobiłem źle i jak powinno to wyglądać.
-
Tak, ta gąska, dowcip polega na tym, że jak go fotografowałem musiałem przy odwracaniu modelu oderwać ją od koła. Tego babola zauważyłem dopiero po wrzuceniu zdjęć na forum. Obecnie z powrotem jest już na miejscu, przyklejona jak się należy. Model jaki jest każdy widzi, żadna rewelacja, to były moje początki modelarstwa plastikowego, powiedziałbym nauka rzemiosła. Prawdę powiedziawszy, to mam ochotę jeszcze raz skleić ten sam zestaw. To bardzo dobry zestaw, jednak ja w tamtym czasie nie potrafiłem wycisnąć z niego zalet, które on posiada. A czy jest agresja z mojej strony? Raczej rozbawienie, traktuję wypowiedzi Imka 46 z przymrużeniem oka. Ma prawo wypowiedzieć się na temat mojego modelu, nie mogę mu tego zabronić, nawet mu to zaproponowałem.
-
No i brawo! Widzisz jakie to jest proste? Hę, fajne malowanie? Wykonane pędzlami, nie aero. W kanistrach mają bimber, a przymocowane są drutami o średnicy 0;3, w tej skali nie widać. A to nie wiadomo co, to samo-wyciągacz, zmajstrowany z wykałaczki. Zgadza się poziom modelu mierny, ale widziałem gorzej wykonany model na tym forum, tylko z Trumpetera. Ale jazda.
-
Zastanawia mnie jedno, paradoks nagród i medali które otrzymujesz za swoje modele. Jaki jest ten model każdy widzi. Chciałem grzecznie z Tobą, jednak widzę, że się nie da. Te moje słabe modele malowane pędzlami, są faktycznie niezbyt rewelacyjne. Ale ja umiem krytycznie odnieść się do swojej twórczości, wiem, że mój warsztat modelarski jest nie najwyższych lotów, jednak mam trochę samokrytyki w przeciwieństwie do Ciebie. Zatrzymałeś się na pewnym poziomie, nie potrafisz dostrzec swoich braków w warsztacie modelarskim, a ten kto stoi w miejscu ten się cofa. Aha, jeszcze jedno, możesz popastwić się nad moim T-34 zRewela. Smiało.
-
Poradnik jak malowac pędzlami ?
czsochaj odpowiedział bartek_00 → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Taaak, malowanie pędzlami to jednak trudna sztuka. Do niedawna i ja także swoje modele malowałem pędzlami. Pierwsza rzecz, to dobór pędzli, nie są one tanie, ale warto wydać 5 zł. więcej i kupić lepszy pędzelek. Musisz ich mieć pokaźną ilość, a to dlatego, że każdy pędzel jest pewną indywidualnością. Z nich wybierz sobie ten, którym Ci się najlepiej będzie malowało. Metoda prób i błędów. Do tego musisz mieć płaskie i okrągłe o różnych numerach, twarde, miękkie i o średniej twardości. Do malowania pędzlami polecam farbki akrylowe, ładnie się rozprowadzają, szybko schną np. Pactra. Z emalii polecam Humbrole, to farbki moim zdaniem najlepiej rozprowadzające się pędzlami. Pamiętaj żeby farbki rozcieńczyć, nigdy nie maluj farbką o konsystencji jaka jest oryginalnie. Następną warstwę kładź po całkowitym wyschnięciu poprzedniej. W przypadku akryli po 5-6 godzinach, emalii po 24-36 godzinach, wtedy będziesz miał pewność, że nakładana warstwa nie zmyje poprzedniej. Pospiech nie wskazany. Dbaj po pędzle, myj je dokładnie i zabezpieczaj włosie przed zdeformowaniem. Większość moich modeli na tym forum, jest pomalowana pędzlami, tak więc możesz sprawdzić jak mi to wychodziło. Aerograf jednak musisz sobie załatwić, bez niego teraz wiele się nie zwojuje. Owocnych malowań! -
Już raz Ci zwróciłem uwagę, że mam na imię tak jak Ty. A w pytaniu pytałem czym, to znaczy czy aero czy pędzle, nie pytałem jakimi farbkami. Wiem,że w tej skali trudno o szczegóły i trzeba mieć dobry wzrok aby w niej rzeźbić. Jednak nie wysyłaj nas do okulisty, dlatego że Sam nie zauważyłeś szpary między górnym i dolnym pancerzem na tyle. Myślałem że oceniamy modele, a nie podstawki.
-
Model wykonałem jakieś trzy lata temu. Z tego co pamiętam, to sklejał się bardzo dobrze, ogniwka gąsienic układało i kleiło się znakomicie, jakość części i spasowanie bardzo dobre. Ogólnie bezproblemowy modelik. Malowałem go pędzlami, Humbrolami, teraz już nie pamiętam nawet jakim numerem farbki. Ślady eksploatacji, to suche pastele, sproszkowany ołówek oraz emalie Humbrola. Szkoda tylko,że Revell nie daje blaszek tak jak Dragon.
-
Zbychu, wróć do trzy-piątki. To nie twoja skala, słabo. Czym go malowałeś, nie można dostrzec szczegółów modelu.
-
Od razu widać, że nie wiesz nic o Model Masterach, są także i emalie. Natomiast do modeli Hellera dodawane były akryle Humbrola. W czasach gdy malowałem pędzlami, używałem Pactrę i Humbrola, z M.M. miałem dokładnie ten sam kłopot co Roobrt. Moim zdaniem M.M. nie nadawały się pod pędzel, do aero jednak dużo lepsze od Humbrolek.
-
Hmmm, ten kto nie miał tego modelu w rękach i teraz na półce, tak jak ja, może skusić logo Trumpetera. Mnie skusiła cena i wiedza o innych modelach Trąbki. Ten model nie należy do dokładnie opracowanych, poszło mi mnóstwo szpachli, plastik faktycznie trudno się klei. Przereklamowany. Wyszedł jak wyszedł.
-
Ze zdjęć na których jest Twój model, wywnioskowałem, że to są dopiero początki modelarstwa pancernego. Popełniłeś podstawowe błędy, nie rozcieńczyłeś farbek, nakładałeś następną warstwę na nie wyschniętą farbkę, pośpiech, zbyt gruba warstwa farbki. Jednak nie dyskredytuje Cię to jako modelarza, przy następnych projektach postaraj się nie spieszyć, cierpliwie pracuj nad każdym etapem budowy. Zainteresowania oraz kierunek hobby jak najbardziej prawidłowy. Ważne jest to, że masz chęci, zamiłowanie, zanim się obejrzysz, Twoje następne modele będą wyglądać zupełnie inaczej, dużo lepiej. Nie przejmuj się tym co napisałem, modelik jest całkiem sympatyczny.
-
Poza źle dobranym kolorem wnętrza tego Mustanga, to kokpit jest ładnie zrobiony. Delikatna przecierka suchym pędzlem i czekam na dalszy ciąg relacji z budowy.
-
Zdjęcia Majku faktycznie wyciągnęły pewne niedoróbki, gołym okiem nie widać a na zdjęciach są. Aparat który mam, ma 10x zoom optyczny, jest bezlitosny, ale to dobrze. Ja natomiast mam już swoje lata, wzrok nie ten, mogę czegoś nie widzieć. Natomiast aluminium na krawędzi natarcia malowane było pędzelkiem, od ręki. Celowo zamierzony efekt nierównego ścierania się farby. Może nie wygląda to rewelacyjnie, ale zawsze można coś poprawić. Majku, czapka za Tobą tęskni A tak w ogóle, model nigdy nie jest skończony. Dzięki za uwagi.
-
Oj te odwrotnie pomalowane zegary, miały mieć lekko zielonkawą poświatę, niejako podświetlone, po polakierowaniu zrobiły się białe. Najprawdopodobniej lakier zmył seledynową pastelę, no i po ptokach. Dobrze, że zostały zauważone niedoróbki, najnormalniej trzeba je poprawić, natomiast tak jak napisał Ipkinss cieniowanie to już rzecz gustu modelarza wykonującego swój model, jednym się podoba innym nie. No i o to w tym wszystkim chodzi. Dzięki za posty i uwagi na temat modelu, pozdrawiam Was!
-
Pierwszy raz sklejałem model z ICM-u, nawet polubiłem tę firmę. Za 50 zł. całkiem niezły zestaw. Trochę niedolewek, jamek skurczowych, kadłub lekko zwichrowany, ubytków na częściach, ale co tam, liczy się to, że kolejny P-51 stoi na półce. Model standard, ze swojej strony dołożyłem pasy[robione przeze mnie] rozciąłem osłonę kokpitu, wymieniłem oryginalne km. na robione z igieł. Malowanie to góra Pactra Oliwe Drab, spód Humbrol 126, kokpit i wnęki to także Pactra. Ślady eksploatacji zrobiłem suchą pastelą, linie zapuściłem czarną Pactrą wymieszaną z Sidoluxem. Na to akrylowy pólmat, oraz miejscami mat nanoszony pędzlem. Dało to efekt różnej faktury powierzchni płatowca. To wszystko.
-
Nie dalej jak tydzień temu skończyłem tego Mustanga. Oszklenie można rozciąć, lecz proponuję Ci wykorzystać jednak blaszki. Wyprofiluj blaszki na oryginalnym oszkleniu, nawet nieźle pasuje. Ja go zrobiłem w standardzie, ale pociąłem oszklenie na części. Możesz mieć problemy z kadłubem, w moim zestawie był zwichrowany i kleiłem go etapami na super glue.
