Skocz do zawartości

czsochaj

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    437
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez czsochaj

  1. czsochaj

    Phz 2000 Revell 1/72

    Widzę że trochę pomogłeś w składaniu modelu. Całkiem sam to tak fajnie by się nie złożył. Muszę uczciwie przyznać, że model jest pierwsza klasa. Robi pozytywne wrażenie.
  2. czsochaj

    SU-100 - Tamiya 1:25

    Ten sam zestaw można kupić jako Chiński Red Star. W Warszawie na Bitwy Warszawskiej kupiłem teciaka tej firmy, widziałem też SU-100. Model miał możliwość zamontowania silniczków, oczywiście zawieszenie na sprężynkach, ten T-34-85 ma jedyne słuszne malowanie, zgadnij jakie?
  3. Urok, gracja i elegancja, tak krótko można opisać Twój model. Jestem pod wrażeniem ilości i jakości robionych przez Ciebie modeli.
  4. Nie wiem czy był to pan Jan czy nie, ale drugi raz go widziałem w telewizji, gdy wycinano latarnie w związku ze zbyt dużą rozpiętością pewnego szwedzkiego myśliwca. A swoją drogą dowiedziałem się tyle ile chciałem, czyli czym i jak jest (był ) malowany ten Spitfire. Chodziło mi tylko o konserwacje samolotu, a nie jak był malowany w wytwórni, a oba sposoby różnią się na pewno. W pewnym muzeum czołgi pomalowano na różowo, a to dlatego, że akurat o tym kolorze farba była najtańsza, czyli różnie z tym bywa. W tym wypadku jednak miałem to jedno pytanie, na które akurat myślę że dostałem wyczerpującą odpowiedź, lakiery akrylowe, samochodowe, dobierane według kodu federal standard. Gość z którym rozmawiałem, to facet około pięćdziesiątki, brodacz, o imię nie pytałem.
  5. Na AIR SHOW pytałem kustosza muzeum krakowskiego czym jest malowana ta szesnastka z 308, lakierami samochodowymi, akrylowymi na dodatek pędzlami. Czyli w muzeach może panować dowolność technik i farb w malowaniu eksponatów. Mam filmik na DVD jak to angielscy robotnicy postanowili pobić rekord w budowie Wellingtona, plamy były maskowane, jednak kokardy były malowane od ręki, po prostu jeden gość narysował cyrklem koła a drugi któremu nie drżała ręka machnął to pędzlem.
  6. Fiedotow, a czy MkVB z Airfixa można już zaliczyć do staroci? Bo takiego właśnie kupiłem na Allegro i czekam na dostawę.
  7. Chyba że na chipsy, he, he, he. A co do kompresora, to miałeś samoróbkę, czy zestaw fabryczny? Ja mam lodówkowy agregat podłączony do dwóch szeregowo ze sobą połączonych zwykłych baniek po płynie do spryskiwaczy. W bańce od której wychodzi wężyk do aerografu, jest mała dziurka, coby nie rozpirzyło w diabły mojego wynalazku. Maluję tym już trzy lata, działa dobrze, zajeździłem tym kompresorem już dwa aerografy. Aha, te delikatne linie przy plamach to jak myślę będzie tak namalowany retusz?
  8. Fajne te Spitki, dobrze masz udokumentowane te samoloty. Ciężka sprawa z tymi zaczepami, faktycznie na ZX-6 tak jakby ich nie było, lecz na innych zdjęciach dwóch Spitów są, chodzi mi o zupełnie inne dziewiątki z PFT. Na tym co był zestrzelony Dziubek nie ma zaczepów, należy przypuszczać że były i takie i takie maszty. Niedawno dyskutowaliśmy nad malowaniem mojego IR-G, nie myśl że odbijam złośliwie piłeczkę, to nie to, u mnie nie było ostrych przejść na kamuflażu, malowanie z wolnej ręki, u Ciebie natomiast przejścia są poszarpane, to znaczy, nie jest to płynna linia tylko ząbki i nierówności, to samo jest i na szkle. Czy to jest możliwe jeszcze do poprawienia? Szkoda by było żeby te nierówności popsuły efekt Twojej pracy, bo sam jak to piszesz MiGi i Spitfiry są jak chipsy-jeden to za mało. Pozdrawiam.
  9. Model jak dotąd zapowiada się rewelacyjnie(nic dziwnego, natchnienia szukasz przy moim ulubionym polskim gitarzyście). Sowiecki sprzęt ma jednak coś w sobie intrygującego. Będę tu częściej zaglądał.
  10. Modelik kupiony z ciekawości co to z tego da się zrobić. Taniutki, w miarę dobrze wydany, z dwoma figurkami, czołgista i piechur. Ze sklejaniem nie było większych problemów, trochę toporne ogniwa gąsienic, mogą delikatnie wkurzyć. Gdy wydawało mi się, że model jest skończony, czegoś mi brakowało, pomyślałem ,,a niech tam" i ubłociłem mu układ jezdny. Jako, że modele nigdy nie są skończone, w każdej chwili można coś w nim poprawić. Celowo nie nanosiłem kalek, czołg z jednostki nierozpoznanej, bez oznaczeń. Skromniutki i prościutki, takie one były.
  11. ICM nie rozpieszcza dobrą jakością plastiku, ani też kalkami , a części są jakby zbyt szybko wyjmowane z form. Jednak mimo tych wad, można zrobić z ICMu dobry model, Twój ŁaGG jest tego najlepszym przykładem. A może jeszcze raz pokusił byś się zrobić ten model, ale z walorem i innymi kalkami?
  12. Moim zdanie nie tylko gąski, ale cały model jest ok. Fantastycznie wyszły Ci napisy, rewelka.
  13. czsochaj

    Jsu-152.

    Przede wszystkim masz nie unikać pancerki. Wspaniale wykonany model, trudno byłoby się nawet domyśleć, że to Zwezda. Realizm w 100%, gratulacje i wielki szacun.
  14. Zgadzam się z Tobą, mam te same odczucia, swoją opinię na ten temat wyraziłem przy galerii Hurricana Mk.I Łokuciewskiego. Cena Tamki a jakość wyprasek taka sobie. Moim zdaniem 35 zeta to wszystko co można dać za ten model, ja wybuliłem 67 i stwierdzam że przepłaciłem.
  15. Jak na początek niełatwej drogi do osiągnięcia perfekcji modelarskiej, nie jest tak tragicznie. Z tego co widzę, to całkiem , całkiem położone są kalki, a to nie jest wcale takie łatwe. Poza tym model wygląda na czysto i dokładnie sklejony, szkło dobrze dopasowane i pomalowane, a że coś tam nie wyszło, to nie każdy od razu robi modele na miarę mistrzów. Proponuję już teraz we własnym zakresie kupić model i poświęcić mu trochę więcej uwagi. Z następnymi modelami przyjdzie doświadczenie i technika modelarska. Podoba mi się też, jak piszesz posty, a to na forum jest też ważne, nie wszyscy przywiązują wagę do poprawności pisania.
  16. Jakie było malowanie i rozkład plam doskonale wiem, wystarczy obejrzeć inne moje spity. Ten to taki mały wynalazek, poskładany z dwóch wykąpanych w krecie modeli, ze starymi kalkami. Te kokardy są zbyt duże, zachodzą na lotki, o to mi chodzi. Na niektórych zdjęciach w tej książce doskonale widać różnego rodzaju kokardy, takich na tym samolocie akurat nie było. Jednak w zależności od okresu produkcji i zakładów produkujących ten samolot, a także od radosnej twórczości mechaników w zakładach naprawczych, plamy te potrafiły dość mocno odbiegać od wzorca.
  17. Najważniejszym i niewybaczalnym błędem tego akurat modelu, są kokardy na górnej części płata. Piszecie o kamo, że rozmazane, inne nie mogło być, bo z wolnej ręki. Aero ma swoje prawa i nie da się tego przeskoczyć, a co jest z tymi kokardami to odsyłam do ,,Bojowe legendy Spitfire Mk.I-V" Petera Caygilla str. 30. Jak kupię Tamkę, to jeszcze raz go zrobię, wtedy pokuszę się może o żywice i kamo będzie miało ostre przejscia. Pozdrawiam.
  18. Tak, modelik to taki trochę poligon doświadczalny, co można zrobić z dwóch takich sobie zestawów. Nie traktowałem go poważnie, dlatego brak jest dokładnego maskowania kamuflażu. Od taki sobie ,,pułkowniczek" do gablotki. Ale pomyślę nad nowym z lepszego zestawu.
  19. Tak jak w tytule, P-51c z Academy prosto z pudełka. Kalki to zestaw Techmodu, farbki i lakiery Model Master. Zestaw Academy składa się prawie bezproblemowo, prawie bo ma kilka niedokładności. Po pierwsze, należy dokładnie dopasować skrzydła do kadłuba w centropłacie, chwyt powietrza do gaźnika jest zbyt duży, lepiej to ma zrobione Revell, brak na górnej osłonie silnika charakterystycznego dla tego samolotu podziału blach i otworów na śruby. Szkło wymaga pocienienia i dokładnego spasowania, wydaje się zbyt małe w stosunku do kokpitu. Mimo to można mieć za 25 zeta miły dla oka model. Zapraszam więc do oglądania i komentowania modelu samolotu, który został uznany za najlepszy myśliwiec II wojny światowej.
  20. Jak to z Tamiyą bywa model sklejał się bezproblemowo. Dobrze spasowane części, śladowe ilości szpachli. Samolot w barwach 610 dywizjonu z czerwca 1940r. Farbki i lakiery to Model Mastery. A oto i sam model:
  21. Model zaledwie jest od kilkunastu minut dosłownie w galerii.
  22. Model Revella, kalki i szkło z Italierii. Skala 1\72, malowany Model Masterami aerografem, kamo z wolnej ręki. Aha, kołpak też Italierii.
  23. Model jeśli chodzi o prawidłowość wymiarową, dokładność podziału blach, to jest bardzo dokładny. Gorzej już z częściami i ich spasowaniem. Lepiej niż w Hurricanie, ale do Tamyi to mu daleko, chociaż cena jest Tamyi. Świetna kalkomania, pozwalająca na budowę modelu w czterech malowaniach, w tym jednym polskim. Ale tu znów schody, góra i dół jest pokazana, natomiast znów tylko jeden bok malowania. Dobrze że mam książkę ,, Godło i barwa w lotnictwie polskim 1939-1945". W sumie to dokupując żywice lub blachy przy odrobinie cierpliwości i wkładu pracy, można z tego zestawu mieć w kolekcji świetny model. Ja go wykonałem prosto z pudła, w malowaniu z 315 Dywizjonu, z godłem osobistym o imieniu Halinka. A oto i on sam, oglądajcie i oceniajcie tę damę.
  24. Piękny samolot, zacne wykonanie i godne pozazdroszczenia stado dzikich koni.
  25. Bardzo podoba mi się ta,,Krakowianka".Nic przy niej bym nie zmieniał. Moim zdaniem jest o.k.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.