Przyznam - Tamiya się kurczy, ale Humbrol? Mi się nigdy nie skurczył, nawet na modelach sprzed 1,5 roku które były bardziej łatane. Może dałem trochę ciała przy sklejaniu na Revella, ale kadłub był trochę zwichrowany i przemieszczony - dociągałem przód (np. równałem linie blach na dziobie) to z tyłu robiło się przesunięcie na liniach o dwie grubości linii. Ale tylko winny się tłumaczy, się zamaskuje malowaniem:)
Model wygląda jak skaranie boskie, ale już tylko miejscami wymaga pracy. Z grubsza przeryłem już wszystkie linie i poprawiłem większość nitów. Specjalnie od siebie więcej nitów nie dodawałem, "cyrklowane" wyglądają co najwyżej miernie, a kółeczka mi się zniszczyły:(
No ale nic, radośnie od paru dni szpachluję, szlifuję, ryję. Dodałem wczoraj owiewkę i wkompanowałem ją na CA (zabezpieczyłem wcześniej środek - nie ma (chyba) białego nalotu. Potem zaszpachlowałem, bo szpara była niezgorsza. Przyznam, że model prostym nie jest (albo ja już zapomniałem jak się te aeroplany składa)... No ale byle do przodu. Teraz kosmetyka i drobne szlifowanka i położymy podkład.