Narazie jest dopolerowany uklad zaworowy, odetkany i od nowa spasowany dolot (dlatego jest wlot w masce) i wydech. W planach na najblizszy czas jest zalozenie rurowego kolektora wydechowego (juz czeka wstepnie wypolerowany), ostrzejszego walka od Swiatka (tez lezy i czeka) i lekkiego kola zamachowego (tez lezy i czeka). Bedzie tez splanowana glowica. W zasadzie wiecej roboty jeszcze przed, ale po tym wszystkim poldolot powinien miec cos kolo 100 KM, moze nawet ciut ponad (to jest 1.6 GLI - monowtrysk). Szukamy jeszcze krotszego mostu od trucka, ale strasznie ciezko cos takiego znalesc w dobrym stanie, za rozsadne pieniadze. Trzeb zaznaczyc, ze kumpel - wlasciciel polda zanabyl go za przyslowiowa skrzynke piwa, i samochod przeznaczony zostal do zajechania, wiec wszystkie planowane mody mialy byc wykonane jak najnizszym sumptem... Teraz, jak juz troche pracy zostalo w niego wlozone, tak go troche szkoda calkiem zakatowac.
Oprocz tego jest troche zglebiony, ale bedzie musial byc jeszcze bardziej, chociaz jest problem posadzeniem tylu. W Atu jakos innaczej rozwiazany jest uklad resorujacy i teraz piora sa juz prawie proste, a przydaloby sie go posadzic jeszcze ze 4 cm... Trzeba bedzie cos pokombinowac. A, no i oczywiscie kola beda w negatywie (choc tez bedzie zabawa z przerobieniem wahaczy).
Ps.
Apropos driftujacego malczesa:
Powiem Wam, że niezly potworek. Na swiatlach swoja landara moglbym probowac, ale nie wiem, czym go lyknal...
Ps2.
No i do driftolota pojda jeszcze kubly, szelki i jakas mniejsza fajerka (nie wiem czy sie wtedy obejdzie bez dolozenia wspomagania). Zastanawiamy sie tez nad wymiana szyb z tylu na poliweglan, chociaz to dosyc drogi gips.