-
Liczba zawartości
12 746 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Solo
-
Dzięki za miłe słowa. EDIT: tak sobie myślę, w nawiązaniu do Twoich słów, że wypada napisać kilka zdań wyjaśnienia. Model jaki jest każdy widzi. Wyszedł mi jak wyszedł, ważne że robiąc go miałem uciechy co niemiara (a to nowość, bo poprzednie tak pod koniec to bardziej męczyły niż cieszyły), natomiast to co mi zarzucano na obu forach, czyli ewentualne niezgodności z realizmem (a to osmolenia których oryginał nie miał, a to zacieki które powinienem zrobić, a to linie podziału za wyraźne i tak dalej)... Generalnie jestem wdzięczny za takie porady, bo wiem czemu mają służyć. Nie wszystkie jeszcze potrafię zastosować w praktyce, a te które potrafię (z lepszym bądź gorszym skutkiem) stosuję wtedy gdy mi to odpowiada. Przykład: oryginalny A-7E w pustynnym malowaniu miał dziwne ściemnienia farby, jakby fragmenty jej jeszcze nie wyschły. Wyglądało to moim zdaniem paskudnie i nawet słyszeć nie chciałem żeby to samo zrobić na modelu. Podobnie ma się sprawa z uzbrojeniem: oryginał nie przenosił go i widać to na masie innych modeli odtwarzających ten egzemplarz, gdzie wszyscy modelarze jak jeden mąż zrobili maszynę tylko ze zbiornikami paliwa. Realizm? A jakże, ale mnie to nie zawsze w tym sensie interesuje, znacznie fajniej (wręcz efektowniej) wygląda ten samolot w wersji z bombami i rakietami. Albo inaczej: znacznie bardzie podoba mi się w takiej wersji, gdyby po przemalowaniu dalej służył w operacji Desert Storm. Nie wykluczam, że kolejne moje modele (najbliższy wręcz prawie na pewno) będą odtwarzały wygląd prawdziwych maszyn, ale jeśli w jakimś przypadku bardziej będzie mi się podobała wersja fikcyjna (lub powiedzmy precyzyjniej: teoretyczna), za to przyjemniejsza dla mnie w odbiorze, to taki model zrobię. Mówiąc krótko: model jest dla mnie i mnie ma cieszyć. Mam nadzieję, że teraz łatwiej będzie zrozumieć moje podejście do tego aspektu modelarstwa.
-
Czy efekty są powalające czy nie, to nie mi osądzać. Dla mnie są zadowalające i oglądanie ich sprawia mi przyjemność. Jak inni je odbierają to już inna sprawa. Dla mnie najważniejsze jest to, że odczuwam satysfakcję z własnej roboty. Co do zarzutu jakobym dorabiał "teorię do własnej indolencji" to powinienem to pozostawić bez komentarza, bo to poniżej pewnego poziomu dyskusji. Jeśli uważasz, że zrobiłem coś źle i do tego nie przyznałem się, tylko dorobiłem do tego jakieś wyjaśnienie ("teorię), to widać masz problemy ze zrozumieniem tego co piszę. Ale mi to nie przeszkadza. No i ostatnia rzecz: co to jest efekciarstwo, z mojej perspektywy opisałem nieco wcześniej. Jeśli w twoich oczach to co zrobiłem to mimo tego efekciarstwo, to także mi to nie przeszkadza. Cieszę się i sprawia mi ogromną radość to, że model uzyskał tak bardzo pozytywny odbiór na tym forum (i nie tylko). Poza moją własną satysfakcją tylko to się dla mnie w tym przypadku liczy.
-
Radzę sprawdzić na zdjęciach - ten uchwyt był w prawdziwym samolocie, niczego nie wymyśliłem. W samolocie który operował z lotniskowca? Być może przeoczyłeś fakt, że pod wpływem dyskusji i podobnej argumentacji to brudzenie zostało niemal całkowicie usunięte w finalnej wersji modelu. Jak pisałem 2 posty wyżej: nie odtwarzałem faktycznie istniejącego samolotu, a bardziej tenże samolot ze śladami eksploatacji jakie pojawiłyby się, gdyby w tym malowaniu działał operacyjnie.
-
Jeśli chodzi o to czego nie potrafiłem wykonać, to bardziej pewne elementy oryginalnego malowania - tego nie kryłem. Co do efekciarstwa - dla mnie to po prostu wszelkiej maści ozdobniki (brudzenie, eksploatacja), które są robione "żeby były", mimo tego że zupełnie nie pasują do charakteru samolotu lub zadań jakie wykonuje. W przypadku mojego A-7, jak pisałem post wyżej, sytuacja była inna.
-
Tankmania, nie myl efektu z efekciarstwem. Nie chciałem zrobić odbajerowanego modelu - chciałem zrobić model tak bardzo podobny do rzeczywistego samolotu jak to możliwe, z pominięciem jego niedoskonałości, które zazwyczaj w samolotach nie występują. W tym konkretnym przypadku chodziło o te dziwne zacieki/ściemnienia farby na liniach podziału. Druga sprawa to efektu eksploatacji, które chciałem dodać, choć po części na oryginale nie występowały. Mówiąc w skrócie, chciałem mieć model samolotu, który mógłby tak wyglądać gdyby normalnie był eksploatowany, a nie tylko pomalowany "na do widzenia".
-
Tak na dobranoc jeszcze jedno, poprawione zdjęcie, z nieobciętym cieniem tym razem.
-
Dzięki. Wnęki to było porwanie się z motyką na słońce. Są trochę nieprzemyślane, niedokładne, pełno tam improwizacji, ale chyba oddałem "klimat" tego co w oryginale. Oby nigdy więcej takiej "kotłowni" do odtworzenia.
-
Kabinę chciałem zrobić otwartą, ale po prostu nie mogłem znaleźć dobrych zdjęć podnośnika. Dużo mojej pracy przez to zniknęło pod szkłem. Też żałuję. Co do pierwszego pytania: niestety, nie planuję jechać na razie na żadne wystawy. Za słowa uznania wszystkim bardzo dziękuję.
-
Pędzel? Szczerze gratuluję, wygląda znakomicie. Bardzo udany.
-
Też mam takie wrażenie, że bombki mogłyby być trochę pocieniowane, ale... po prostu nie bardzo wiedziałem jak to zrobić.
-
Hmmm, zalać klejem, czy szpachla? Bałem się trochę, szczerze mówiąc, że zepsuję nitowanie na ramie wiatrochronu. Ale błąd jest faktem. A w ogóle to dziękuję za słowa uznania, nie spodziewałem się i te sprawy.
-
Dzięki panowie. A tutaj zapraszam do galerii.
-
Miło mi zaprezentować mój nowy model, czyli szturmowy A-7E od Hobby Bossa w skali 1:48, którego warsztat można obejrzeć tutaj. Model wzorowany był (nie mylić z próbą odtworzenia) na autentycznej maszynie US NAVY, biorącej udział w operacji Pustynna Burza i na koniec służby (i operacji), trochę chyba dla żartu, pomalowanej w nietypowy dla A-7 pustynny kamuflaż. Mój model miał odtworzyć to samo malowanie, ale dodałem uzbrojenie którego w tym kamuflażu samolot nie przenosił. Dodatkowo trochę upiększyłem go wszelkiej maści zaciekami i zabrudzeniami, których w oryginale w większości raczej nie było. Trudno to dokładnie określić, bo ilość zdjęć tego samolotu w tym malowaniu jest bardzo ograniczona. Sama praca nad modelem (choć długa), to była czysta przyjemność. Hobby Boss stworzył świetny produkt: model jest bardzo dobrze spasowany (poza kilkoma drobiazgami), jeszcze lepiej zdetalowany i ogólnie wykonany na 6 z małym minusem (dalej w szkołach jest skala ocen 1-6? za moich czasów maksymalnie była "piątka"). Do wad należy zaliczyć na pewno kilka niepotrzebnych uproszczeń (zamiast czujnika kąta natarcia jest jakiś klocek), nieprawidłowy kształt wlotu powietrza, oraz brak świateł pozycyjnych oraz kilku czujników, w tym rurek Pitota. Zestaw ma też niezbyt ciekawe kalki (dobrze się kładą, ale jakość wydruku jest po prostu przeciętna). Ma za to duży zestaw uzbrojenia, którego większości i tak się nie wykorzystuje, tak więc zostało mi sporo bomb i rakiet na przyszłość. Do budowy modelu użyłem: - zestawu Hobby Boss nr 80345 - kalkomanii z zestawu CAM Pro P48-001 - zestawu anten i czujników QuickBoost QB 48394 - zestawu świateł pozycyjnych/QuickBoost QB 48378 - blaszek Eduarda: A-7E interior (49521) oraz A-7E exterior (48673). Samodzielnie odtworzyłem to co było w komorach podwozia (ze szczególnym uwzględnieniem "kotłowni" wnęk głównego podwozia), nieco zwaloryzowałem golenie, fotel pilota i odrobinę samą kabinę. Malowanie to farby Gunze C i Tamiya (kamuflaż: jasny kolor to C044 Tan, ciemny kolor to mieszanka w skali 2:1 NATO Brown XF-68 Tamiya oraz Orange C059 Gunze), metalizery to głównie Alclaid II oraz Super Metalizery Gunze. Zacieki i osmolenia to pigmenty Tamiya. Nad modelem napracowałem się sporo, bo w sumie prace nad nim zajęły mi nieco ponad 149 godzin, całą budowa trwała od 18 października 2013 do 10 stycznia 2014. Z czego jestem zadowolony: - z udanego malowania kamuflażu - chyba niezłego preshadingu, który w tym przypadku użyłem po raz pierwszy (preshading kolorowy, barwienie i rozjaśnianie paneli itp.) - fajnej komory głównej podwozia - fajnej kabiny - ładnie prezentującego się uzbrojenia i podwozia - w miarę chyba udanego brudzenia. Z czego nie jestem zadowolony: - z owiewki (kiepski montaż blaszek, niespodziewane zabrudzenia, złe spasowanie z kadłubem przy klejeniu) - z nieudanej próby zrobienia postshadingu (po kilku podejściach do rozjaśnienia paneli poddałem się i rozwiązałem problem nowym preshadingiem i nowym malowaniem kamuflażu) - z kilku błędów konstrukcyjnych, niezbyt udanego (w dalszym ciągu, ale jest postęp na pewno) odtworzenia linii podziału. Generalnie model uważam za udany i jak dla mnie jest to mój najlepszy model jaki do tej pory wykonałem. Na marginesie: to mój 4 samolot (drugi w skali 1:48) i 6 model jaki wykonałem. Na koniec serdeczne podziękowania absolutnie wszystkim na forum którzy tak chętnie mi tutaj doradzali i pomagali w warsztacie. Zapraszam do galerii. Kilka widoków ogólnych: Widok z lotu ptaka: Brzuszek wystawiony do głaskania: Dziobek: A tu kilka zdjęć z perspektywy nieco "niższej": Trochę detali:
-
Warsztat uznaję za zakończony, samolot osiągnął gotowość operacyjną.
-
Tak jest. To tak na logikę: sidolux jest błyszczącym lakierem, który daje śliską powierzchnię. Na niej kalki łatwiej jest układać. Potem trzeba je zabezpieczyć, więc to samo.
-
Bardzo dziękuję. Dodam nieskromnie, że po położeniu lakieru matowego wygląda jeszcze lepiej. Jest brudny, zużyty, zmęczony, ale wygląda super.
-
W sumie to jak te klapy umiejętnie wkleisz, to być może całkiem te szpary zasłonisz.
-
Oj, te wnęki podwozia straszą tymi szparami. Jakoś je zlikwidujesz?
-
Możesz coś więcej o tych płynach AK napisać? No dobra, troszkę stłumię zabrudzenia z przodu kadłuba (na spodzie), zostawię jednak za kołami, z tyłu. A tak wyglądają zacieki. W ogóle to brudzenie uważam za skończone, więcej nie kombinuję.
-
Hmm, co do drugiej części zdania to pozwolę sobie nie zgodzić się, bo wydaje mi się, że na spodzie kadłuba samolotu, takie ślady są raczej na miejscu. Samolot startując/lądując, jadąc po pasie startowym, podrywa różne drobinki nieczystości i rozsmarowuje to wszystko na brzuchu. Chodziło mi o oddanie takich właśnie nieczystości. Wszelkiej maści zacieki będą robione, ale nie olejami tylko pigmentami. Bardziej w tym przypadku chodzi mi o odpowiedź na pytanie, czy uzyskałem efekt jaki chciałem, czyli ogólnego zabrudzenia spodnich części samolotu wynikających z poruszania się po pasie startowym?
-
Pierwszy raz w życiu spróbowałem brudzenia olejami, tzw. rainsów. No i mam dylemat, bo nie do końca wiem jak to w przypadku samolotu powinno wyglądać. Starałem się zrobić to delikatnie i wyszło jak na zdjęciu. Podpowiedzcie, czy to tak powinno wyglądać, czy lepiej to poprawić?
-
Kończę washa i w zasadzie model będzie gotowy do finalnego montażu. Na razie model w kawałkach wygląda tak.
-
Szpachlówka (pytania i odpowiedzi...)
Solo odpowiedział Constructor → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Najlepiej Gunze Leveling Thinnerem. -
I kalki gotowe. Nie kładły się jednak najlepiej, trochę się rwały i w jednym miejscu (nie widać w zasadzie) SOL nie rozpuścił ich zbyt dobrze.
-
Myślałem o tym, żeby trochę złamać ten zbyt jasny kolor podkładu. Ale jakim kolorem ten filtr zrobić?
