Skocz do zawartości

Solo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    12 746
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez Solo

  1. No góry, wiadomo, bajka... Spiton, weź się do roboty!
  2. Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że nie warto. Pomyślałbym o żywicznych wnękach, ale BigEd ma tyle blaszek do wnęk, że chyba wyjdzie na jedno z zestawowymi.
  3. Nie chcę tu się spierać z fachowcami, ale zerknij ile detali dają te blaszki w kokpicie: http://www.eduard.com/store/out/media/49395.pdf Do tego z tego co widziałem, fotel HB jest bardzo szczegółowy, a doprawiony blaszkami będzie wyglądał na pewno super. Do tego zamierzam sam dodać do niego różne elementy, np. chcę zrobić tę zieloną butlę z tlenem, wszelkiej maści rurki i kable tam gdzie się da. Nie chcę ugrzęznąć w tych żywicach. Zresztą, w czwartym modelu od razu rzuciłeś się na takie dodatki?
  4. Obejrzałem sobie ten warsztat i... no nie wiem... nie podoba mi się ten kokpit. Doceniam oczywiście pracę Karambolisa (fotele są prima sort, naprawdę świetne), ale przyciski i tablica przyrządów... No nie za bardzo mi się to podoba. Malowanie pędzelkiem to jednak inna jakość: wszystko jest nierówne, takie "ręczne" właśnie, a przecież w prawdziwym samolocie to wszystko powinno być takie "komputerowe", równe i przycięte w kancik. Wybaczcie panowie, że nie posłucham, ale użyję drukowane blaszki Eduarda, moim zdaniem one wyglądają świetnie.
  5. Widziałem już wiele warsztatów gdzie używano żywiczne kokpity i zawsze patrzyłem z podziwem na ich autorów. Zawsze coś nie pasowało, coś nie stykało, coś było za duże albo za małe i trzeba było ingerować w bryłę kadłuba. Po prostu z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że zwyczajnie wyjdzie mi to źle. Moje zdolności manualne są raczej mierne, a to jest robota naprawdę trudna. Ale jeszcze to dałbym radę jakoś zrobić. Gorzej z samym kokpitem: malowane blaszki Eduarda w F-5 bardzo mi się podobały. Nieprawda, że są płaskie, bo uwzględniają one wszelkie wajchy i co większe przełączniki. Tablice przyrządów też nie są płaskie, bo dwuwarstwowe co daje w efekcie wrażenie 3D. Tymczasem w przypadku żywicy, z tego co się orientuję, naklejam blaszki tam gdzie są i dopiero potem maluję wszystko pędzelkiem, co nawet u najlepszych u jakich to widziałem, wychodziło znacznie gorzej niż nadrukowane przyciski czy ekrany. U mnie wyglądało to tak, nie wierzę że ręcznie dałbym ten kokpit namalować choćby w połowie tak dobrze: Chciałbym spróbować, no nie wiem, ale mam zbyt wiele obaw.
  6. Ja w przeciwieństwie do kolegi nie mam ambicji zostać "artystom", miano zwykłego sklejacza zupełnie mnie satysfakcjonuje. To nie jedyne moje hobby i na pewno nie sposób na życie.
  7. Masz na myśli ten kokpit? Miałem na niego ochotę, ale jest tak dokładny... A przecież pod blaszki trzeba wycinać plastik. Chciałbym użyć pomalowane blaszki do kokpitu, bo efekt jest dużo lepszy, nie czuję się na siłach malować ręcznie te wszystkie przyciski i ekrany. Nie wiem, jeśli mnie przekonasz że to jest do zrobienia, to mogę zaryzykować z tym kokpitem, ale na razie po prostu boję się, że go tylko zmarnuję a efekt będzie dużo gorszy niż z zestawowym. Wnęki podwozia sobie chyba daruję, za dużo tego by było. Co do kleju - już zerkam i postaram się kupić.
  8. Dzięki, te zacieki to wyszły tak sobie, ale załapałem już jak do nich podchodzić, następne będą lepsze. Model HobbyBoss 80323 Trochę dodatków : - blaszki Eduard do kabiny (Interior) BIG ED - blaszki Eduard na zewnątrz (Exterior) BIG ED - blaszki Eduard gun bay (ale nie wiem czy wykorzystam) BIG ED - blaszki do uzbrojenia Eduard BIG ED - maski Eduard BIG ED - rakiety Sidewinder od Eduarda - kalkomanie do Sidewinderów od TwoBobs - zestaw AGM-65 od North Star Models. I to chyba tyle. Może ewentualnie zamówię bomby Mk-82 od Eduarda, ale nie wiem czy to ma sens, bo blaszki do zestawowych są tak bogate, że mogą w efekcie wyjść lepiej niż te żywiczne.
  9. I mam nadzieję, że to będzie bardzo długi i owocny wątek. Ja nie lubię krótkich i mało treściwych.
  10. E tam, może miałeś akurat taśmę z nieco mocniejszym klejem, stąd problem. Albo kładłeś taśmę na zbyt świeżą farbę i to było przyczyną.
  11. Może za długo trzymałeś taśmę na farbie po skończeniu malowania? Ja ją zrywałem od kilkudziesięciu sekund do kilku minut po malowaniu.
  12. Nie twierdzę, że moja teoria jest prawdziwa, jednak tak jak pisałem: przy 1500 zrywałem taśmę w ogóle nie pamiętając, że to może zniszczyć mi pomalowaną powierzchnię i nic. Mam wrażenie, że wpływ na to może mieć to, że Surfacer 1500 jest gładszy niż np. 1200, który używałem wcześniej.
  13. Strasznie podoba mi się idea modeli z gatunku political-fiction (o ile do dobra nazwa), a jak jeszcze dotyczą ojczyzny, to jest pełen wypas. Róbże ten model wreszcie.
  14. Z tą metodą to jest różnie, zauważyłem że to być może kwestia podkładu. W poprzednich modelach niemal zawsze zdarzało mi się zerwać farbę taśmą. W przypadku prac nad F-5F po raz pierwszy użyłem Surfacera 1500 od Gunze. Kładłem i zrywałem taśmę w ogóle nie bawiąc się w żadną delikatność - ani razu nie uszkodziłem farby (maluję farbami Gunze C i Tamiya). Coś czuję, że to zasługa podkładu.
  15. A dlaczego? Mam zamiar warsztat kolejnego modelu prowadzić także tutaj.
  16. No ba, przypuszczałem nawet, że będzie dużo lepszy. Serio, tak wiele rzeczy w tym modelu zepsułem, że aż sam się sobie dziwię. Ale w finale udało się uniknąć wielu błędów z poprzednich modeli (np. nie nawaliłem wreszcie w niektórych miejscach farby na grubo, gdzie się o to prosiło), więc progres jest i na pewno się uczę. Czwarty model musi być lepszy. Debiut forumowy znaczy się, bo nie modelarski. Co do detalu: to raczej zasługa Eduarda, nie moja, ja tylko te blaszki nakleiłem. Za wszystkie miłe słowa bardzo dziękuję.
  17. Witam wszystkich, to mój pierwszy post na tym forum. Za namową Spitona postanowiłem pokazać Wam mój najnowszy model (wczoraj ukończony), a w sumie 3 (poniekąd 4, ale mniejsza z tym) model jaki zrobiłem (nie licząc bardzo nieudolnych prób modelarskich sprzed kilkunastu, a nawet i 20 lat) w życiu. Z Tigerka, mimo wielu niedoskonałości, błędów i wtopek, jestem bardzo zadowolony, bo to zdecydowanie mój najlepszy model. Model w budowę którego włożyłem najwięcej ciężkiej pracy (bywało i po kilka godzin dziennie, przez blisko 3 miesiące), ale przy którym bawiłem się jak nigdy. F-5 został wykonany z malowania pudełkowego, dodałem tylko blaszki Eduarda do kabiny, eduardowskie Sidewindery oraz kalki TwoBobs do nich, a także kalkomanie Authentic Decals, gdyż pudełkowe rozpadały się w rękach. Dodatkowo dorobiłem nieco drobiazgów, jak okablowanie goleni i wnęk podwozia, czy rurkę pitota, oraz wyloty działka i tego czegoś po drugiej stronie. Problemy z kalkami zmusiły mnie też do namalowania loga Sundowners na stateczniku pionowym. Oto mój Tiger: Dwa zdjęcia detali kabiny: Na koniec tradycyjnie zdjęcie rodzinne z moim "dorobkiem".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.