Witam.
Najwyższy czas zadebiutować - zatem na warsztat trafia AH1W Supercobra ze stajni Revella. Czemu akurat tak ?
Śmigłowiec ponieważ w latach 90-tych z powodzeniem "lepiłem" mnóstwo wiatraków wystawiając je tu i ówdzie, jedna z rodziny "węży" bo mi się podobają Cobry i pochodne a Revell...
Cóż. Raz że cena bardziej niż przystępna. Dwa - gabarytowo jest odpowiedni a trzy Revell z racji np wypukłych linii i innych drobiazgów będzie wymagał mnóstwa dłubaniny, co zmusi mnie do kombinowania, przypominania sobie starych sztuczek a przede wszystkim , zmusi do nauki nowych, ponieważ techniki klejenia i waloryzacji poszły znacznie na przód od połowy lat 90-tych.
generalizując mam sobie na tym modelu przypomnieć jak kleić, jak dłubać w polistyrenie ( i nie tylko ) jak używać farb, aerografu i pędzelka oraz nauczyć się kilku nowych rzeczy. Że tak powiem "w miarę pełnej" waloryzacji, drapania linii, i tak dalej.
W planach częściowo otwarta kabina z wykonanym wnętrzem, być może otwarte komory silnikowe ( o ile znajdę gdzieś do kupienia silniki ), otwarty przód ( komory z awioniką ? )
Ale wracając do meritum.
Pudło wszyscy zainteresowani znają :
W pudle tradycyjnie, dwie wypraski ( mierne ) ,szkło , arkusik kalkomanii oraz instrukcja obsługi w typie "część A dokleić do części C" - czyli bardzo przejrzysta.
Wypraski są nie od pary - na żywo gołym okiem widać że są z dwóch rożnych serii, i prawdopodobnie dzieli je dekada jeśli chodzi o datę produkcji lub zużycie form. Ale jakiejś wielkiej tragedii nie ma. Wszystko da się nadrobić.
I tu wyjaśnienie. Zdjęć niestety zbyt wielu nie będzie bo moja idioten camera średnio sobie radzi z makro, a te które się pojawią z pewnością pozostawią wiele do życzenia.
Więc bierzemy się do roboty.
Spasowanie, sklejenie i wstępne poszpachlowanie połówek kadłuba :
Niestety kadłub dość znacznie się rozjeżdża a próba wklejenia wręgi powodowała lekkie zwichrowanie połówek.
Korzystając ze schnięcia kadłuba zająłem się dorabianiem fragmentów wnętrza, co do którego wahałem się czy kupować blaszki czy może zająć się dłubaniną we własnym zakresie. Na chwilę obecną wszystko dłubię sam, ale prawdopodobnie część wyposażenia po prostu dokupię.
Zatem na pierwszy ogień poszły fotele :
Fragmenty kokpitu wraz z tablicą rozdzielczą pilota :
I tu była zagwozdka... Czy tablicę machnąć z blaszki czy może dorabiać z innego materiału ? Stanęło na polistyrenie 0.1 mm , czego na chwilę obecną nie pokażę, ponieważ zdjęcia wychodzą gorzej niż tragicznie
Tu wstępnie spasowany , surowy kokpit z bocznymi panelami
Na chwilę obecną zajmuję się kadłubem ( głównie wyprowadzeniem linii silników ponieważ robię wersję ciut inną od pudełkowej ) , który ma już porobione większość docelowych wnęk i otworów oraz dłubaniem miniczęści do "szoferki"
Pozdrawiam.