Jako, że otrzymałem z Revell'a prawidłową kalkomanię do Boeinga 747-8 postanowiłem "zmierzyć" się z zadaniem dania modelowi drugiego życia.
W pierwszym 'życiu' był to de facto model ćwiczebny, na którym przypominałem sobie czy jeszcze potrafię, po wielu latach przerwy, sklejać modele. Okazało się, że sklejanie to i owszem, nie było takie złe, ale potem była cała seria błędów:
- malowanie czym popadnie (farbki Citadel) kolorami dobieranymi "na oko"
- brak wyrównania powierzchni (szpachlowania)
- pokrycie farbek Citadel emaliami Revell'a
Na szczęście nie mam poprzednich fotek (co za wstyd ;) ) jak model wyglądał, w każdym razie chciałbym tchnąć w niego drugie życie i zaczynam żmudny proces czyszczenia. Wczoraj na warsztat poszedł zmywacz do paznokci i patyczki kosmetyczne i idzie to, ale bardzo żmudnie.
Czy to dla mnie zasłużona kara za sprofanowanie modelu i będę musiał doczyszczać go patyczkami czy znacie jakąś lepszą (wydajniejszą) metodę?
Poniżej kilka zdjęć