Ehhh. Sam nie wiem co ja robię... Popełniam model mojego UBOOTA w 1:35 ale chciałem się teraz złapać za coś co mogło by mnie troszkę zrelaksować i podbudować "moralnie". Kupiłem takie o to cudo:
Otwieram pudełko pełen zapału i werwy... Patrzę a tu mały "PSIKUS"
Zresztą tego co tu zaraz zobaczycie to sami dojdziecie do wniosku że ja już nie muszę zbytnio komentować "MODELU"
Zabrałem się za niego i miałem zamiar go popełnić, nawet tak na odwal..... Zobacze co z tego wyjdzie. W sumie i tak nie będzie mi go żal wywalać na złom
W trakcie prac jednak się okazało że mogłaby to być relacja dla modelarzy o mocnych NERWACH... Model obecnie przeszedł małą Metamorfozę (trudne słowo 8-) ). Jest ogólnie pocięty i pogięty... Plastik się omało nie spalił, a nie chciał GIĄĆ.... Nałożyłem trochę szpachli na próbę... Model teraz wygląda OKROPNIE... Ale w tym szaleństwie był sposób...
Tutaj chciałem przeprosić za stan fotek (robione komórką)
Przy wykonaniu tego BARACHŁO użyłem sporej ilości szpachli (prawie cała tubka WAMODU). Po szpachlowaniu nałożyłem dwie warstwy brązowej farby (podkład). Na mokrą farbę posypałem drobne wiórki drewniane (z tartaku) i kolejne warstwy farby. Tym razem użyłem jaśniejszy brąz, trochę piaskowego trochę zgniłej zieleni i na mokre farby posypałem sproszkowany i wyschnięty mech zebrany w bunkrze na niemieckim poligonie. Efekt dotychczasowej pracy jest na zdjęciach. Ciąg dalszy jeszcze nastąpi... DIORAMA
Co tu dużo pisać... Oceniajcie...