-
Liczba zawartości
1 335 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez rymulus
-
Fajne detale, coraz lepiej Ci to wszystko wychodzi. Tak trzymaj.
-
Zwykle używam szablonu. Blaszka z którego są robione jest cienka, giętka i odporna na uszkodzenia. Oczywiście używam go raczej na płaskich powierzchniach, w miejscach gdzie nie ma miejsca lub linia musi mieć lekki łuk używam taśmy lub robię to z ręki. Działam przy gondoli silnika, już myślałem że będzie nudno i wyjdzie mi z tego modelu wersja święta edytion. Producent w 68 punkcie instrukcji podaje informację, że przed przyklejeniem gondoli należy dopasować ją na sucho. Niestety nie zaznaczyli co jest nie tak z tym elementem. Okazuje się, że gondola jest o 1 mm za wysoka i o prawie 1 mm za szeroka od strony skrzydła. Przód zgrywa się z wlotem powietrza idealnie. Jakby tego było mało to gondola po przystawieniu do skrzydła przodem opada w dół i jednocześnie nie jest w osi samolotu tylko przechyla się w stronę kadłuba. Oczywiście to nie koniec. Imitacje silnika po sklejeniu razem z tylną ścianą wchodzą w światło wlotu powietrza. Analogicznie po dopasowaniu boków silnika do wlotu nie pasuje tylna ściana. Dodam jeszcze, że dopasowanie tego wszystkiego jest praktycznie niemożliwe bez choćby delikatnego sklejenia wszystkich elementów razem. W ruch poszły pilniki. Zeszlifowałem połówki gondoli od tyłu po około 0,5 mm, zeszlifowałem gondole od góry i dołu zacierając jednocześnie panele które tam się znajdowały, w ten sposób uzyskałem akceptowalne wymiary. Gondolę od środka uzupełniłem hipsem aby środek wlotu jakoś wyglądał. Dorobiłem także zeszlifowane wcześniej panele. Na planach wypatrzyłem, że gondola silnika nie jest zlicowana z gondolą podwozia. W miejscu ich łączenia jest niewielki schodek, zaoszczędziło mi to nieco szlifowania. Czas na gondolę numer dwa.
-
Ponitowany. Nitowadło od chińczyków (Galaxy Tools) dało radę. Tylko palec do wymiany bo boli. Biorę się teraz do pasowania gondoli silników. Już wiem, że nie będzie z górki.
-
Im dal tym wyzwań więcej. Nie jest to zdecydowanie model dla początkujących modelarzy. Prorok czy co! Co prawda nic tu nie zginałem ale pęknięcia się pojawiły i to nie mikro. Plastik z którego wykonany jest model ma tendencję do pękania. Najpierw z oparciem odpadł spory kawałek boku siedziska fotela pilota. Stwierdziłem, że to jakiś wypadek przy pracy. Okazało się, że chyba nie jest to przypadek gdyż kadłub też ma spore pęknięcie. Na dodatek powstały rozwarstwienia na szybkach bocznych, dokładnie wzdłuż linii łączenia form. Na osiem szybek pęknięcia powstały na pięciu. Jedno musiałem wywalić całkiem, na reszcie po polakierowaniu ram oszklenia nie będzie tego widać. Tak dla jasności, szybek nie wciskałem na siłę. Nawet się cieszyłem bo otwory w kadłubie jak i same szybki mają lekkie skosy dzięki czemu oszklenie fajnie siada w otworze równo z powierzchnią kadłuba. I nowe szkło. Zamknąłem już kadłub. Kilka fotek kompletnego środka. I kadłub w całości. Dla pewności, bo połówki nie są zbyt dopasowane, sklejałem całość klejem CA. Łączenia połówek wyszlifowałem, odtworzyłem linie podziału. Ze spodu kadłuba zeszlifowałem wszystkie panele wzmacniające. Jakość ich wykonania była słaba, krawędzie były rozmyte więc postanowiłem dorobić nowe.
-
Pierwsze malunki i męczenie wnętrza za mną. Szału nie ma gdyż środek jest bardzo ciemny i generalnie w kabinie transportowej niewiele będzie widać, dlatego potraktowałem ten obszar bez zbytniego przykładania się. Zrobiłem jeszcze kilka poprawek elementów które źle wyglądają na zdjęciach, usunąłem nadmiar brudów i podmalowałem kilka przełączników aby lekko ożywić wnętrze.Czeka mnie jeszcze dorobienie pasów przy fotelach pilotów i kilka drążków przepustnic na pulpitach bocznych. Jeszcze muszę położyć lakier i kabinę będzie można zamykać.
-
Jak pisałem pierwsze wrażenie jest nieciekawe. Zrobiłem przymiarki, szkło pasuje i raczej nie będzie z nim problemu, mam na myśli obawy przed jego pękaniem. Ta część jest na tyle miękka (elastyczna), że bardzo łatwo się poddaje i można dopasować jej szerokość do kadłuba. Do przedniej części oszklenia pasuje dobrze, natomiast przednie oszklenie nie pasuje do kadłuba, a raczej kadłub do oszklenia. Początek kadłuba jest o 2 mm za wąski. wybrnąłem z tego tak, że rozgiąłem na gorąco kadłub. Nieco z rozgięciem przesadziłem i będę musiał to jeszcze skorygować. Tak poklejona na taśmy prezentuje się cała szklarnia. Ten schodek widoczny u góry pomiędzy częściami znika po lekkim dociśnięciu. Tu lekko przesadziłem.
-
Wielki dzięki za uznanie. Lupy oczywiście używam, nie jubilerskiej (chyba) tylko takiej zwykłej zakładanej na głowę. To kulki BGA w tym przypadku 0,5 mm O takie.
-
Będą oczywiście. Na początek pytanie do osób znających temat P 11. Mam rysunek techniczny z detalami kabiny, jest też tabelka informacyjna: Polskie samoloty myśliwskie PZL P 11c i P 24, opracował Jędrzej Marek Maciejewski w 1978 roku. W dokumentacji tej przy niektórych rysunkach poszczególnych elementów podana jest też informacja o ich kolorach. Tak np przy magazynkach na naboje podane jest, że były w kolorze khaki. Przyznam, że dodanie kilku kolorów do kabiny nieco by urozmaiciło jej wygląd. Tylko jest pytanie na ile wiarygodna jest ta informacja biorąc pod uwagę, że podczas remontów coś mogło być domalowane, a coś pozbawione koloru. Jakby ktoś coś mi podpowiedział byłbym bardzo wdzięczny. No i teraz mała aktualizacja. Kolejne 27 elementów stało się jednością i mam już manetkę poprawki wysokościomierza, manetkę gazu i manetkę powietrza. Będzie to przyklejone do kratownicy w tym miejscu.
-
Tak właśnie o to. Wiem że to dopiero próby ale musisz popracować nad utrzymaniem otworów w linii prostej i w równych odstępach. Z własnego doświadczenia proponuję abyś wiercił otwory na twardym podłożu, np karta bankomatowa, stara oczywiście, dociskając tak aby plastik nie podnosił się po przejściu wiertła. Dzięki temu wiertło w końcowej fazie wycina lepiej plastik i zostaje przy otworze mało zadziorów do usunięcia.
-
Final bardzo mi się podoba.
-
Podoba mi się twoje samozaparcie. Fajnie, że widzisz swoje błędy i starasz się poprawiać niedoskonałości. Skala Cię raczej nie pokonała bo to spore bydle jest, ja bym problemów upatrywał raczej w braku wprawy. Na szczęście wprawa przychodzi szybko. Tak trzymaj, a ja obserwuję sobie Twoje zmagania.
-
-
Gdyż?
-
Z takim przodem Karaś gotowy jest na testy zderzeniowe. ? Pytanie techniczne, czy każdą warstwę szlifowałeś osobno czy wszystko razem do pożądanego kształtu.
-
Ciąg dalszy meblowania kadłuba. Dorobiłem drzwiczki do luków. Jak widać zrobiłem je od podstaw (podstawa hips 0,25 mm, wzmocnienia 0,1 mm) ponieważ szlifowanie wyciętych kawałków kadłuba zajęło by więcej czasu niż wycięcie nowych z hipsu. Drzwiczki są lekko wygięte co stwarza pewne trudności w przyklejeniu wzmocnień z tak cienkiego plastiku. Prosty kawałek hipsu podczas doginania do łuku ma tendencję do falowania, krzywienia się na boki. Z pomocą przyszedł mi sam hips, a dokładnie jego zachowanie podczas odcinania wąskich pasków. Na poniższym zdjęciu widać jak zachowuje się plastik podczas odcinania grubym nożykiem na raz (pojedyncze cięcie) i podczas odcinania żyletką na kilka razy, z niewielkim naciskiem na nią. I gotowe drzwiczki. Druga strona też się mebluje. Dorobiłem też pierwsze zaślepki łączenia połówek kadłuba. Po sklejeniu kadłuba nie będzie widać łączeń więc odpadnie uciążliwe w takim miejscu szpachlowanie i szlifowanie.
-
Znowu Spitfire. Mogli nie pokazywać z bliska kokpitu, elementy wyglądają jak wycinane za pomocą toporka, szczególnie fotel.
-
Może zamiast wiercić w tym materiale łatwiej będzie wyciąć go w równe segmenty, a te łączenia z otworkami zrobić z hipsu. Wiercisz w rzędzie otworki, odcinasz na odpowiednią szerokość, a na koniec rozcinasz na pół. Za jednym zamachem masz dwa elementy, wykonujesz je w łatwym do obróbki materiale, powierzchnia jest gładka i przy dobraniu odpowiedniego hipsu również cieńsza niż powierzchnia w kratkę. Ja bym tak to próbował zrobić.
-
Szkoda, że poza tą jedną grafiką nie ma żadnych materiałów na jego temat, przynajmniej ja nie widziałem. Jakby coś więcej było można by się było pokusić na przeróbkę. Praktycznie wszystkie elementy wewnętrzne zostały już wycięte i obrobione. Na dłuższą metę usuwanie ze wszystkich elementów, a jest ich jak widać sporo, śladów łączenia formy, czasem całkiem okazałych, jest uciążliwe ale do zrobienia. Najważniejsze że formy nie są przesunięte względem siebie. Wyciąłem też otwór pod kopułkę. W instrukcji podana jest średnica otworu który należy wyciąć i jego umiejscowienie. Otwór trzeba ustawić trochę na oko gdyż rozkład linii podziału na grafice w instrukcji jest nieco inny niż na modelu. Ja, aby nie niszczyć linii podziału, cofnąłem nieco otwór. Według instrukcji linia podziału powinna przebiegać w miejscu przyklejonej przeze mnie czerwonej taśmy i mniej więcej w tym miejscu powinien zaczynać się otwór. okazało się, że model nie będzie taki bezstresowy. Czas więc popsioczyć. Linie podziału w kilku miejscach się rozmywają, podobnie jest z nitami, których jest i tak bardzo mało. Tak więc nity i wszystkie linie idą do poprawy. Oszklenie. Pierwsza przymiarka może nieco zaskoczyć. Na szczęście po dogięciu do szerokości kadłuba spasowanie jest przyzwoite. Wystarczy pewnie kilka ruchów pilnikiem by wszystko dokładnie dopasować. Skrzydła mnie nieco zaskoczyły. W zależności od której strony zaczyna się je składać efekt końcowy jest inny. Skrzydło spasowane na równo od strony kadłuba. I jego koniec przy takim ustawieniu. Oraz gondola podwozia. Wersja druga, końcówka skrzydła równo. Skrzydło od strony kadłuba. Gondola. Na koniec wersja trzecia, końcówka równo, a druga strona na siłę podgięta i dopasowana. Jest więc nadzieje, że po zastosowaniu mocnego kleju uda się to względnie dopasować.
-
Według instrukcji malowanie pochodzi z lata 1951 roku, Lotnicze Centrum Badawcze Letňany. No i zajrzałem do dokumentacji. Znalazło by się parę ciekawych tematów, jak choćby ten.
-
Tak, Pepik. Dokładnie to malowanie.
-
Naszła mnie dziś myśl, że byłoby dobrze zrobić jakiś model z kupki tzw. dostanych. Druga myśl to taka żeby był to model szybki, do zrobienia prosto z pudła bez zagłębiania się w dokumentację. O samym samolocie i modelu wiem niewiele i mimo posiadania jakiejś dokumentacji nie zamierzam do niej zaglądać z obawy przed zagrzebaniem się w dorabianie elementów. Nie jest to też moja ulubiona skala więc traktuję go bardzo relaksacyjnie i będę się starał robić go w tygodniu po pracy, weekendy natomiast zarezerwowałem sobie na dalsze prace przy P 11c. Model będzie w malowaniu zestawowym, czeskim, w dwukolorowym kamuflażu. Skleiłem dziś już kilka elementów kokpitu. Trzeba przyznać, że producent dał bogate wyposażenie. Spasowanie elementów także jest niezłe. Co prawda poszczególne łączenia będzie trzeba przeszlifować, a może nawet poszpachlować ale ogólne wrażenie z klejenia jest jak najbardziej pozytywne. Wnętrze kokpitu ma odwzorowaną strukturę wręg ale też i sporo śladów po wypychaczach. Wykonałem też pierwsze cięcia kadłuba. Ale spokojnie, spokojnie to tylko cięcia przewidziane przez producenta. Zamarzyły mi się otwarte drzwi.
-
Postępy w budowie imponująco szybkie. Całość wygląda coraz ciekawiej. Jak widzę przejście skrzydło - kadłub nie jest aż tak skomplikowane jak mi się wydawało.
-
Teraz już wiadomo czemu taka cisza nastała w innych warsztatach. Bardzo ciekawie wygląda przejście skrzydło - kadłub. Ciężko stwierdzić na podstawie tego jednego zdjęcia ale skrzydło u nasady jest chyba sporo szersze niż w seryjnym Karasiu. Ciekawi mnie jak to rozwiążesz.
-
W ramach relaksu mebluję sobie kolejną część kadłuba. Trzeba czasem sobie odetchnąć trochę od tej drobnicy.
-
Ciśniemy dalej, kolejny element do instalacji rozruchowej. Cały element wykonałem z 36 czy 38 elementów, nie mogę się teraz doliczyć. Tu mniej więcej będzie zlokalizowany.
