Skocz do zawartości

JJ62

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    349
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez JJ62

  1. Ja jednak znowu swoje: Mimo, że ten Do-17E był moim niespełnionym marzeniem, to dobrze że Airfix w ramach ewolucji swojej produkcji oferuje nam teraz nowy Do-17. Co prawda w wersji Z, ale za to można go w środku wykonać tak: zdj. Britmodeller
  2. JJ62

    F-15E, Academy, 1/72

    Dziękuję za odpowiedź, też słyszałem o różnych ekscesach przy pracy z GWH, ale i tak pewnie się z tym zmierzę. Czy farby AK RC są na tej samej bazie co Gunze serii C czy H? Tzn. czy można rozcieńczać je np. Levelling Thinnerem czy np. rozcieńczlnikiem do serii H?
  3. JJ62

    F-15E, Academy, 1/72

    Bardzo ładnie pomalowany w tym kamo. Mam kilka pytań: 1. Dlaczego piszesz o nerwach w związku z F-15E od GWH? (mam takiego i wydaje mi się zupełnie porównywalny z Academy, a kilku punktach wyraźnie go przewyższa - fotele, kabina załogi, dysze i niektóre detale) 2. Czy napisy JDAM nie powinny być odwrócone o 180 stopni? Teraz są one widoczne dla oglądającego odwrócony model, a normalnie wiesza je obsługa i patrzy z innej perspektywy. Poz tym mogli się postarać i dać kalki do seryjnych bomb, a nie do prototypowych 3. Dlaczego odcień FS36118 od Gunze wydaje Ci się nie odpowiedni? Właśnie nim zamierzałem malować, więc zbieram wiedzę. Sam model wygląda fajnie i kusi, ale chyba dwa F-15E (Hasegawa i GWH) wystarczą. Poza tym mam wrażenie, że najnowsze wypusty Academy wpisują się w tendencję do szybkich składanek typu snap-tite. Takie czasy... A i tak pewnie w końcu kupię
  4. Mam prawie taką samą historię jak Wy. Pierwsze klejenie zachodnich modeli: Matchbox, Airfix czy Monogram (ach ten Mustang i Grumman Gulhawk 1/32 z ruchomym podwoziem). Potem Wolumen, Skra i Spójnia Pierwsze Hasegawy itp. i... dłuższa przerwa aż do 1992, gdy zobaczyłem w papierniczym na warszawskiej Sadybie chyba kilkadziesiąt modeli Fujimi (prawie wszystkie 1/72). To był szok: wychowany na Matchobach i tym podobnych, nagle człowiek zobaczył, masę odwzorowanych szczegółów, delikatne linie podziałowe, super kalkomanie a nawet gumowe koła (F-14). To było jak przesiadka z mojego starego maluch na całkiem "świeżego" Mecedesa.
  5. Przepraszam, piątego, bo jest jeszcze Revell za 34 PLN i, w już innej lidze, Tamiya za 74 PLN
  6. Heller to dla mnie taki "mały" Airfix, z tym że robił, po pierwsze, dużo modeli mało popularnych, które mnie jednak sprawiały dużo satysfakcji (Potez 63-11, Alpha Jet i inne francuskie), a po drugie nie szedł jednak na tak wielkie skróty projektowe jak np. Airfix z figurkami zintegrowanymi z k.m. (B-26 i B-25). Na minus można mu zapisać brak poprawiania starych modeli, jak to czyni Airfix. Cena Hellerowskiego P-47N - 33,59 PLN , Academy - 40 PLN, Hasegawa - 32,69 PLN. Biorąc pod uwagę jakość modelu, to jest chyba obraz Hellera dzisiaj: model trzeciego wyboru
  7. do Myszaty: 100% zgody.
  8. Żeby była jasność, uważam że modele powinny być wolne od ideologii, bo w zasadzie swastyka ma mniej istnień ludzkich na koncie niż czerwona gwiazda, więc o co chodzi
  9. Sorry, ale mną wstrząsnęło! Proszę nie pisz kolego BZDUR! Skoro tak bardzo żałują, to gdzie te tysiące wyroków ks i dożywocia dla tysięcy wrażliwych i zagubionych gostków z Auschwitz, Treblinki, Sobiboru, Powstania Warszawskiego i tysiąca innych miejsc? Dla mnie zakaz swastyki na modelach to przede wszystkim zasłonka dla ich dobrego samopoczucia: patrzcie jacy jesteśmy, nie możemy na to patrzeć. Nie swastyka decyduje o szaleństwie narodu...
  10. Aah i jeszcze jeden przejaw braku dzisiejszej poprawności politycznej: zobaczcie Heinkel, Focke-Wulf mają na statecznikach ten starorzymski znak, który teraz jest ... kwadracikiem (albo w ogóle go nie ma - patrz np. współczesny Airfix nawet nie daje go do kalkomanii).
  11. Nawet album z tymi boxartami został wydany. Autor to (jeśli się nie mylę: Roy Huxley (?) Dla mnie chyba najlepszy to B-25J Mitchell: Niestety, później poprawność polityczna zaczęła zmieniać wszystkie box arty i dzisiaj nie uwidzisz prawie żadnego z samolotem w sytuacji bojowej (ogień z km, palący się samolot przeciwnika, bombardowanie itp.). Mimo wszystko szkoda...
  12. Naprawdę uważasz, że to "przyjaciel" zza oceanu wykończył nasz przemysł lotniczy? Rozumiem, że te światowe konstrukcje to głównie w latach 1945-1989? I to głównie z licencji: te Lim-y, Mi-1,Mi-2, no i... M-15 Belphegor oczywiście. Prawda jest taka, że Letalin ma rację, a przemysł lotniczy wymagał zawsze potężnych inwestycji. Tych nie było nigdy i nadal nie ma.
  13. Samolot - 1/72, załoga pewnie 1/100
  14. A co z nią jest nie tak? Bo nabyłem wszystkie z zamiarem zrobienia kiedyś w przyszłości...
  15. Nie pamiętam, żeby w Pewexach były modele... Natomiast były całkiem ciekawe w Składnicy Harcerskiej. Trafił się taki Revell za całe 300 złotych: Ciekawy model był: składające się podwozie, wysuwana dolna wieżyczka, olbrzymiaste nity i maleńkie figurki załogi (dzieci jakieś ). Ale wrażenie na mnie i kolegach robił duże.
  16. Plasticart miał też czerwoną farbkę. Ja ją miałem w Mi-4 i pamiętam, że po pomalowaniu całkowicie przereagowała z plastikiem tworząc jakąś wulkaniczną powierzchnię. Było duże rozczarowanie Zapach tych farbek mnie nie odrzucał, tak że dzisiejsze zapachy Gunze serii C to dla mnie jak Chanel jakiś, a różnica w końcowym wyglądzie modelu to kosmos...
  17. Pamiętam, że pomierzyli modele i Matchbox był prawie idealny. Z drugiej strony co się dziwić: model estetyczny, zero nadlewek, polska wersja malowania, a że brak wnętrza i rowy (rowki?) tektoniczne zamiast linii podziału...? Wtedy nie grało to roli, pamiętam jaką radość sprawiło mi kupienie tego Mk IX w Składnicy Harcerskiej.
  18. Spitfire Mk IX jeśli pamiętam. Ten model Matchboxa wygrywał w większości takich porównań. Wymiary miał wzorowe. Miałem go, ale też i Revella: pamiętam, że .mimo kiepskiego modelu, Revell miał dużo bogatsze kalkomanie
  19. No i znowu muszę zapolemizować. Po kolei: 1. Firmy produkujące blaszki (i żywice) są i będą wciąż niezastąpione, bo dokładność tych elementów jest nieosiągalna dla technologii wtrysku z polistyrenu. Chodzi mi np. o grubość elementów, konieczne uproszczenia pionowych elementów, ścianek itp. 2. Myślę, że firmy, szczególnie te duże, mają dobrze zdefiniowaną grupę odbiorców, tzw. target i pod tych klientów prowadzą sprzedaż swoich wyrobów. Dla mnie takim dobrym przykładem jest Tamiya, która sprzedaje np. przepaki Italeri. Pewnie łatwo mogliby zrobić przeskalowanego F-14 ze swojego doskonałego 1/48, ale po co? Konkurować z drogimi modelami GWH, Fine Molds czy nawet Fujimi i Hasegawy? Nie podoba mi się taka polityka, ale to tylko biznes. 3. Zgadzam się na 100% z Waszą opinią, że najgorsze to uproszczony model i niesklejalny. Zniechęca całkowicie... Do WujekAlice: Dlaczego uważasz, że ten Defiant jest straszny, ja akurat wspominam go spośród innych vintage'owych Airfixów stosunkowo dobrze: nie było figurek z wtopionym uchwytem km, , dziwnych niesklejalnych osłon kabin, gigantycznych nitów itp.
  20. Bardziej przemawia do mnie jednak to co napisał WujekAlice. Rozczarowanie może być bolesne. Tak jak u mnie w przypadku wspomnianego wcześniej B-26 Maraudera (mojego marzenia z lat-80). To trochę tak jak z pierwszym autkiem: miałem malucha, wspominam go ciepło, ale wolę dzisiaj jeździć tym czym jeżdżę. Zeby jednak nie było, że upasiony jestem sabaryta to poniżej jedno z moich bardziej sentymentalnych wspomnień upolowanych w Składnicy Harcerskiej, tym razem made by Revell. Pamiętam, że była nawet klapka do silnika. Otwierana, a jakże...
  21. Ach ten TU-2, pamiętam te super wierne kształty kadłuba i gondol silnikowych i niespotykanie twardy, ciemno zielony polistyren, który nie dawał się normalnie obrabiać, ale sklejał całkiem dobrze Hermolem. Szkoda,. że do dzisiaj nie ma żadnego wartościowego zamiennika ( a w prawie wszystkich powyższych modelach jest)
  22. Ooo, widzę, że spontanicznie tworzy się coś na kształt klubu miłośników Airfixa vintage. Zgłaszam akces na sympatyka i podaję moje dawne blisterkowe zdobycze z CSH: Jak pisałem już wcześniej, dla mnie to podróż jedynie sentymentalna, bez dzisiejszego zmierzenia się z zawartością powyższych blistrów. Chociaż ten Defiant nie był wcale taki zły..., a na pocieszenie pozostałe b. dobry z dzisiejszego Airfixa. Absolutne marzenie lat podstawówkowych to było to: Jedno na pewno można stwierdzić: box-arty były imponujące.
  23. Sorry, ale takie "cacuszko" to dla mnie żadne cacuszko, tylko kalki trzymają klasę (bo malowanie efektowne i Cartograf) - zresztą i tak pójdą na Hasegawę pewnie. Nawet na tym zdjęciu widać wszystko to o czym pisałem w swoim poście. Model z 1973 r. jest sprzedawany w 2020r (ma 47 lat!!!). To prawda, nie jest to fair, też powinien być jako vintage. Na Airfixie wychowały się pewnie miliony modelarzy (ja też), ale takie numery dzisiaj to granie w kulki.? Szkoda, bo mam wielki sentyment do takich firm jak Airfix, Hasegawa czy Fujimi a ostatnio wystawiają moje uczucia na wielką próbę sprzedając starocie lub wypuszczając "knoty".
  24. Ta Czarna Wdowa Airfixa to było jedno z moich marzeń w latach 80. A dostępny był tylko z Novo - koszmar! Obawiam się tylko że dzisiejsza konfrontacja takich wspomnień aktualnymi oczekiwaniami byłaby szokiem. Dla mnie taki szok to największe moje marzenie z okresu giełd na Wolumenie i Spójni to B-26 Marauder tegoż Airfixa. A jakże, sprzedawany także dziś, w nowym pudełku, z nowymi kalkomaniami: Zakupiłem... i w środku rozczarowanie: wypukłe linie, jamki skurczowe, strzelcy przyspawani do km. Tylko kalkomanie Carografa trzymają klasę. Nie było rady, żeby zrealizować marzenia trzeba było kupić Hasegawę/Eduarda. Czyli, jak piękne są wspomnienia....
  25. JJ62

    F 16

    Dzięki wielkie za wyjaśnienia. Może coś z "magazynu" się nada?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.