Witam
TPSA pozbawiła mnie dostępu do netu na parę dni.
Trochę kleiłem w tym czasie :-)).
Z plastikiem szło mi nieźle. Trochę niestety gorzej z malowaniem. Chyba w końcu kupie aerograf:-))). Napisze jak zrobiłem olinowanie, bo tego moim zdaniem nie spieprzyłem.
1.nawierciłem otwory na wylot w skrzydłach.
2 pomalowałem "na czysto" górę dolnego płata,dół górnego,i kadłub.
3.przeciągnąłem elastyczną żyłkę 0,15mm.
4najpierw przyklejałem jej koniec. Potem naciągałem i wprowadzałem szpilka kropeleczkę super glue do miejsca gdzie linka wychodziła. Dziury na górnej płaszczyźnie górnego płata, i dolnej dolnego zaszpachlowałem i wyczyściłem.
Pomalowane na czysto płaszczyzny skrzydeł i kadłuba pozwoliły mi uzyskać w miarę spracowana powierzchnię. Machanie paluchami miedzy linkami skończyłoby sie dla tych drugich źle.
Okapotowanie silnika wyszło mi w miarę nieźle. Kabinka też mnie nie wkurza. Co innego malowanie. Na domiar złego mój lakier matowy sie zepsuł. Pomalowałem model półmatem, żeby kalki sie nie świeciły. Ten sie z kolei zaczął kleić. Więc go zmatowiłem jak mogłem. przejechałem roztworem rozpuszczalnika z ze starym lakierem matowym i czekam teraz na nowy lakier bezbarwny.
Wszystkie okopcenia i odpryski chce namalować na końcu. Na razie model jest pomalowany , przetarty gąbką do matowienia, położony wash z farbki wodnej dla dzieci.
Musze jeszcze dorobić i pomalować ramę odsuniętej limuzynki (kawałek przeźroczystego plastiku z opakowania po szczoteczce do zębów)
Pozdrawiam