Skocz do zawartości

Maciej R

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    122
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

249 Excellent

O Maciej R

  • Urodziny 12.04.1990

Informacje

  • Skąd
    Wrocław

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Bardzo ładnie. Nie wiem czy masz w składziku P-40 Eduarda. W moim mniemaniu kokpit ma lepszy niż Mustang.
  2. Z Instagrama Eduarda.
  3. Maciej R

    Ła-5FN - Zvezda 1/48

    Dzięki. Ma nadzieję, że po półrocznej przerwie uda mi się dokończyć projekt. Niby nie, ale wypadałoby coś pomalować na tyle efektownie aby nie było wstydu gdybym wystawiał model na jakimś Bytomiu czy lokalnie we Wrocławiu. Masz rację. To chyba faktycznie izolator. Myślałem, że jest tam kolejne oczko mocowania anteny. Bazowałem na nie do końca wyraźnym zdjęciu samolotu Ruzina. Na lepszych jakościowo fotografiach wygląda inaczej. A tak to wygląda w Ła-7. Dzięki za czujność. Element do poprawy.
  4. Bardzo dobrze to wygląda. Czekam na galerię końcową.
  5. Bardzo lubię zaglądać do Twojego warsztatu. Co prawda temat jest mi obcy, ale mogę u Ciebie obserwować kawał świetnej modelarskiej roboty. Podziwiam też dbałość o detale, które ja pewnie bym zignorował. Prace malarskie również robią na mnie bardzo dobre wrażenie, poza jedną rzeczą. Może to drobiazg, ale ten ciemny wash na jasnej spodniej powierzchni wygląda dla mnie trochę zbyt komiksowo. Poza tym nie mam żadnych uwag. Czekam na kolejne aktualizacje warsztatu. Powodzenia!
  6. Maciej R

    Ła-5FN - Zvezda 1/48

    W ostatnim czasie pracowałem nad detalami. Na samym początku tego tematu wspominałem o braku elementu odwzorowującego osłonę mechanizm zrzutu bomb. Do wykonania tego detalu wykorzystałem końcówki płatów Spitfire'a Mk. V z Eduarda. Kolejną rzeczą było dorobienie wystającego elementu kołpaka. Nawet nie wiem, jak fachowo go nazwać. Z tego, co rozumiem, służył do podłączenia lotniskowego startera AS-1. Wykonałem go z kawałka mosiężnej rurki, którą odpowiednio oszlifowałem. Efekt jest chyba zadowalający. Następnie zabrałem się za wloty powietrza przed kabiną. Co prawda Zvezda odwzorowała je w postaci niewielkich „garbów”, ale w moim odczuciu było to nieakceptowalne. Wykorzystałem więc aluminiową rurkę firmy Albion Alloys (amelinion ). Oczywiście ta modyfikacja wymaga jeszcze dopracowania. Na koniec dodałem oczka, do których będę mocował drut antenowy. Jak widać, mały maszt na stateczniku pionowym dorobiłem od podstaw. Wykonałem go z kawałka aluminium, oczka pochodzącego z jakiegoś złomu fototrawionego oraz pasków taśmy Tamiya. Oczywiście całość wymaga jeszcze dopracowania. Na razie to tyle. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się położyć podkład i na poważnie zabrać się za malarską część warsztatu. Pozdrawiam MR
  7. Maciej R

    P-40E - Eduard 1/48

    Historia jest dosyć prosta. Samolot służył w 14. Squadronie RNZAF, a następnie w 2 OTU. Wojny nie zobaczył. Na pewno był przynajmniej raz przemalowany. Widać to po pozostałościach oznaczeń – pierwotnie nosił kod HQ-F, a później FE-B. Doczytałem również, że „zaliczył” kolizję z Harvardem, po której wymieniono skrzydła. Po wojnie stał i czekał na zezłomowanie. W latach 50. został uratowany przez Johna Smitha. Następnie przez wiele lat stał w oczekiwaniu na renowację. Obecnie samolot jest remontowany, docelowo ma odzyskać zdolność do lotu.
  8. W pewnym sklepie wrzucili za taką cenę. Zobaczymy czy to cena ostateczna.
  9. Maciej R

    P-40E - Eduard 1/48

    Długo nic się nie działo. Trochę brakowało mi motywacji, a do tego odciągnęły mnie inne projekty, których nie publikowałem na forum. Ostatnio jednak przysiadłem nad tematem nowozelandzkiego Kittyhawka. Po raz kolejny stwierdzam, że działam w złej kolejności. Zamiast najpierw dokształcić się merytorycznie, a dopiero potem siadać do warsztatu, często robię odwrotnie. Ten projekt jest tego kolejnym przykładem. W ostatnim czasie przeglądałem zdjęcia P-40 o nowozelandzkim numerze NZ3043. Pewnie dla większości nie jest to nic nowego ani odkrywczego, ale dla mniej zorientowanych kilka słów wstępu. To samolot z kolekcji Johna Smitha, obecnie remontowany w Omaka Aviation Heritage Centre w Blenheim. Jest o tyle ciekawy, że zachowało się na nim sporo oryginalnej farby. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to kolor pod tylnymi szybami kadłuba. Jak widać, jest tam Dark Earth, bez śladów kontynuacji plam kamuflażu Dark Green. Ja pomalowałem ten fragment na zielony podkład. Do poprawy. Druga sprawa to kolor kokpitu. Przeglądając zdjęcia, można dostrzec trzy odcienie zieleni. Na ramie przedniej szyby wiatrochronu zachowała się jasnozielona farba, bardzo podobna do tej, którą udało mi się samodzielnie wymieszać. Zakładam, że jest to najstarsza warstwa farby. W kilku miejscach kokpitu widać przetarcia ciemnozielonej farby aż do tego jaśniejszego odcienia. No dobra, tyle o NZ3043. Co nowego z modelem? Zdecydowałem się kupić trzy nowe dodatki. Postanowiłem wyeksponować silnik, dlatego zamówiłem zestaw Eduarda 6481069 P-40E Engine Print. Już od pewnego czasu chciałem zmierzyć się z modelem z otwartą komorą silnika, więc dlaczego nie teraz? Zainspirowało mnie również zdjęcie samolotu NZ3094 wykonane na Espiritu Santo. Niewykluczone, że właśnie takie oznakowanie otrzyma mój model. Obowiązkowo kupiłem zestaw Mastera. Przeglądając znany portal aukcyjny, natknąłem się na drukowane klapy nieznanej mi firmy Komi. Nie były drogie. Po otwarciu pudełka już wiem dlaczego... Jeszcze nie zdecydowałem, czy je wykorzystam. Co dalej? Pomalowałem właściwy fotel i dołożyłem do niego pasy HGW Models. Do tablicy przyrządów dodałem lampę fluorescencyjną oraz celownik N-3. Zdecydowałem się na montaż elementów imitujących pokrowce we wnękach podwozia. Praca była prosta, łatwa i przyjemna. Na koniec przygotowałem kadłub pod montaż wspomnianego zestawu Eduarda z silnikiem. Jak widać, fragment kadłuba pod tylnymi szybami nie został jeszcze przemalowany na kolor Dark Earth. MR
  10. Piękna praca. Kawał dobrej roboty! Mam nadzieję, że wystawisz ten model na jakimś konkursie, żeby można było podziwiać go na żywo. Obawiam się, że zdjęcia nie oddają w pełni efektu.
  11. Model wyszedł bardzo ładnie. Równie przyjemnie śledziło się jego budowę w warsztacie. Dobra robota! Z mojej strony tylko jedna drobna uwaga. Następnym razem spróbowałbym usunąć film z kalkomanii napisów eksploatacyjnych. To dosyć prosta operacja. Niestety na części zdjęć film jest jeszcze widoczny.
  12. Interesująca historia Mate Jamesa Scalesa. Miło się czytało. Bardzo mi się podoba efekt wyblakłych znaków przynależności państwowej, w szczególności tych na kadłubie. Mam jednak pytanie. Czy będziesz jeszcze coś robił z kołami? Wiem, że przyświeca Ci jakiś konkretny zamysł, ale na ten moment wyglądają, przynajmniej moim zdaniem, jak niedomalowane przy felgach. Z kolei powierzchnia styku z podłożem jest bardzo czysta.
  13. Bardzo dobrze czyta się Twoje aktualizacje warsztatu zarówno tę część historyczną, jak i dotyczącą samej budowy. Też miałem okazję pracować z maskami One Man Army i mam podobne odczucia: to naprawdę świetny produkt. Napisy eksploatacyjne wyszły Ci bardzo realistycznie, bez efektu który często widać przy kalkomaniach. Czekam na finał. Zapowiada się bardzo mocny model.
  14. Można położyć grubszą warstwę gęstego surfacera. Problem w tym, że nie zawsze to pomaga. Wtedy stosuję pędzel z włókna szklanego.
  15. Podziwiam samozaparcie. Ja pewnie wsadziłbym taki model do pudełka i pewnie już nigdy bym do niego nie wrócił.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.