Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. łsobota

    farby

    Jeżeli chodzi Ci o numery farb zawarte w instrukcjach Fujimi to są to numery Gunze (zarówno Hobby Colour jak i Mr. Colour).
  2. Wyzdrowiałem Co do modelu, to skończyłem malowanie i zamontowałem klapy bojowe. Jednak zdjęć na razie nie wrzucę, bo jestem aktualnie w Krakowie, a Nakajima została w Czechowicach. Czasu na klejenie to za bardzo na razie nie mam (4 lutego mam absolutorium z archeologii Starożytnego Wschodu, Egiptu i Grecji - więc mam kupę nauki przed sobą ), ale może w przyszłym tygodniu jak wpadnę na chwilę do domu to coś podłubię (no i zrobię zdjęcia aktualnego stanu modelu). A noce (te w miarę bezchmurne) staram się spędząć przed takim oto maleństwem (30kg wagi):
  3. Hiena - jak malujesz akrylami, to zainwestuj w cleanlux, kosztuje grosze, jest go w miarę dużo i nie ma takiej farby która by się mu oparła (dotyczy to też olejnych Humbroli i MM).
  4. Polecam Gunze, bo: 1. doskonale się nakłada aerografem (do pędzla nie polecam) - ani razu przy malowaniu Gunze (cały czas piszę o serii Hobby Colour, którą rozcieńczam izopropanolem) nie zdarzył mi się efekt "skórki pomarańczowej", co miało miejsce przy innych markach. 2. bardzo dobrze trzyma się podkładu - nie ważne czy to olejnego (Humbrol) czy akrylowego (Tamiya) - przez co zapomniałem co to znaczy odchodząca wraz z taśmą maskującą farba. 3. paleta kolorów jak dla mnie (głównie lotnictwo japońskie + trochę okrętów - także japońskich) jest wystarczająca, chociaż chyba uboższa niż Vallejo - chociaż nie porównywałem obu palet. Co do łączenia Gunze z innymi farbami na modelu to nie widzę rzadnych przeciwskazań. Doskonale współgra zarówno z farbami olejnymi (Humbrol, Modelmaster) jak i akrylami (Tamiya, Vallejo, Pactra - nie miałem okazji "połączyć" Gunze z Agamą, ale i tu nie powinno stać się nic złego)
  5. Ja z akryli najbardziej lubię Gunze - i je też polecam. Na drugim miejscu jest Tamiya, a na trzecim Vallejo. Potem jest przepaść i są Pactry i Agamy (tych choler nie nawidzę). Innych nie używałem. ps. hiena może za słabo rozcieńczałeś, bo mi nie zdarzyło się, żeby Tamiya zapchała aerograf (rozcieńczam czystym spirytusem)
  6. I jeszcze link do pewnej stronki, na której można zobaczyć co z pomocą blach można "wyczarować" z tego zestawu.
  7. Dzięki Tleli Rozrusznik całkiem fajny. Trzeba się będzie rozejrzeć po sklepach. A u mnie prace na razie wstrzymane. Najpierw choroba (tak to jest jak się siedzi po nocach na polu), a teraz znowu trzeba się trochę pouczyć Ale mam nadzieję wyłuskać trochę czasu i podłubać coś przy Nakajimie (i innych ropoczętych projektach )
  8. Udało mi się zidentyfikować oba okręty. A więc są to: - typ 1 (ten okręt z amfibiami) - typ 103 (ten z czołgami) Oba typy wchodziły do służby w latach 1944-1945. Typ 103 zapoczątkował całą serię okrętów desantowych o numerach od T103 właśnie do T176 oraz SB101 do SB128. Były to jednostki o wyporności standardowej 870 ton. Ich wymiary to 72 do 80 m długości x 8,10 m szerokości i zanurzeniu 2,94 m. Silnik o mocy 2500KM rozpędzał je do 16 węzłów. Typ 1 zapoczątkował serię okrętów desantowych o numerach od T1 do T22 (budowę numerów T23 do T46 anulowano w 1945). Były to osiągające szybkość 22 węzłów (silnik o mocy 8500 KM), silnie uzbrojone w artylerię przeciwlotniczą, okręty o wyporności standardowej 1500 ton. Ich długość wynosiła 89 do 96 m długości, szerokość 10,20 m, a zanużenie wynosiło 3,60 m. Okręty te przeznaczone miały być do wspierania i zaopatrywania garnizonów na odizolowanych wyspach południo-zachodniego pacyfiku. rysunki i dane o obu jednostkach pochodzą ze spisu okrętów Conway'a (dzięki rogelio) )
  9. Holenderskie Buffalo miały spód w kolorze aluminium.
  10. łsobota

    Tajskie Ki-43

    Wg mnie antykamuflaż to raczej nie był. Poszukałem sobie zdjęcia z okolic Don Muang (gdzie wg podpisu na profilu stacjonował ten samolot) i strasznie tam dużo pól ryżowych i przestrzeni pokrytych brązowawą ziemią/błotem (a zdrowy rozsądek podpowiada, że ponad 60 lat temu musiało być tego jeszcze więcej). Zresztą tu masz zdjęcie okolic współczesnego lotniska Don Muang: A porównywanie kamuflaży różnych państw, raczej nie ma sensu. Wiesz co kraj to obyczaj. Więc dlaczegoż by nie miało to działć w przypadku kamuflażu na samolotach?
  11. Niestety tak. To stara Hasegawa. Składa się jak przysłowiowe klocki, ale straszy niemal pustą kabiną (sprawę załatwiają blachy) i właśnie wypukłymi liniami (tu sprawę załatwić może ich zeszlifowanie a następnie wytrasowanie nowych). Jednak nie czuję się jeszcze na siłach aby trasować linie na nowo. Na wszystko oczywiście przyjedzie czas, ale na razie jestem na etapie, że cieszę się z czysto sklejonego i w miarę poprawnie pomalowanego (uczę się aerografu) "modelu". Mam jednak nadzieję, że w miarę orginalne tajskie malowanie skutecznie, będzie odciągać wzrok od tej "drobnej" niedogodności
  12. Pędzli ci u mnie dostatek, ale bym się jednak na pędzlowanie nie zdecydował. Maskować i tak bym musiał bo ręka już nie tak pewna jak dawniej , a skoro jakiś czas temu dorobiłem się w końcu kompresora (aerek miałem wcześniej) to wolę to po prostu "psiknąć". Poza tym w pamięci mam jeszcze swoje boje z prezentowanym poniżej Ki-48 z początków mojego klejenia: Od jego sklejenia minęły już ponad dwa lata a ja jeszcze mam dreszcze jak pomyślę o malowaniu Całość malowałem oczywiście pędzlem, Humbrolami. A wracając do Ki-43. No, cóż nie udało mi się skończyć prawej strony (ale już naprawdę blisko), za to podgoniłem trochę lewą: Jak widać dodałem też biały pas w tylnej części kadłuba. Tutaj muszę przyznać, że poszedłem na łatwiznę i zamiast go namalować użyłem kalkomani podprowadzonej z Ki-21 MPM'u. Na koniec muszę jeszcze się wytłumaczyć z maloawnia. Jak widać prążki nie pokrywają się w 100% z profilem. Ale jako, że nie ma rzadnej dokumentacji do tego samolotu, a profilom, (tym bardziej znalezionym w necie) nie można do końca ufać, to traktuję go tylko jako pomoc, a nie źródło. ps. Tleli przeglądając stronkę w Twoim podpisie zauważyłem, że w sekcji "Pacyfik" obok D4Y stoi samochód z "maszynerią" do rozruchu silnika. Możesz napisać co to za model i czego? No i czy mógłbyś wstawić fotkę całości, bo z chęcią bym go sobie zobaczył A tak wogóle, to masz bardzo ciekawą kolekcję samolotów z Bałkanów
  13. Dzięki Spiton Będzie to chyba najdroższe malowanie w mojej "karierze" (głównie ze względu na ogromne ilości taśmy jakie zużywam nie tyle na maski co na maskowanie niemalowanych fragmentów) Na koniec dzisiejszego dnia Hayabusa prezentuje się tak: Jak widać zacząłem "oprążkowywać" statecznik (obustronnie) oraz prawą stronę modelu, na której jest już ok. 50% prążków. Niejako przy okazji namalowałem dwa prążki po lewej stronie (co widać na zdjęciu z lewą stroną statecznika). Domalowałem też malutkie prążki na samych końcówkach płatów, które już zostaną tak jak są. Jutro chciałbym skończyć prawą stronę, a więc czeka mnie dalszy ciąg wycinania, maskowania i malowania
  14. Dodałem trochę prążków na skrzydłach (jeszcze dołożę kilka po dwa małe na końcówki skrzydeł) i namalowałem pierwsze prążki na przodzie kadłuba i na statecznikach:
  15. Efekt sylwestrowo-noworocznego malowania: Jak widać na zdjęciach, zdecydowałem się jednak (za namową narzeczonej) na pomalowanie Ki-43 na kolor piaskowo-brązowy (80% H63 + 20% H29) zbliżony do tego na zamieszczonym przezemnie profilu. Na zdjęciach kolor ten jednak wyszedł mi trochę za żółty. Bliższy prawdy jest ten na zdjęciu poniżej: Tu z kolei widać pierwsze próby naniesienia zielonych (IJA Green - Gunze HC) prążków na piaskową powierzchnię. Do maskowania użyłem taśmy Tamiya, ciętej skalpelem. Metoda ta sprawdziła się najlepiej podczas prób i będę ją stosował do końca prac nad tym modelem. A wracając do prążków, to niestety jedyną "dokumentacją" do wybranego przezemnie Ki-43 jest przedstawiony na początku profil. Toteż ich rozmieszczenie na g órnych powierzchniach skrzydeł jest całkowicie hipotetyczne (ale będzie ich więcej - dołożę jeszcze po trzy lub cztery prążki na skrzydło). Dzisiaj chciałbym jeszcze dokończyć skrzydła i stateczniki. Jutro biorę za cięcie masek na kadłub (oj, będzie z tym roboty - ale dam rade )
  16. Ja też czekam na dalsze prace nad Takao Witka, tym bardziej, że miałem już okazję oglądać w innym miejscu to co zrobił do tej pory ps. witam serdecznie Witek To już drugie forum na którym się spotykamy
  17. Bardzo fajna klasa okrętów (zresztą moja ulubiona). Szczególnie japońskie konstrukcje, wśród których można znaleźć archaiczne "czterokominowce" (Naka) - nieodparcie kojarzące mi się z I WŚ, nieco tylko nowocześniejsze w swym wyglądzie "trójkominowce" (Nagara), a w końcu całkiem fajnie już wyglądające (tzn. tamte też są fajne, nawet bardzo - każdy turpista na pewno doceni ich wygląd ) jednokominowe klasy Katori, Agano czy Oyoda. Wybór w każdym razie ogromny. A "in box'y"? No cóż, jeden zaprezentowany "in box" to może być jedna potencjalna osoba zainteresowana kupnem. A jak już kupi to zapewne i sklei. A jak będzie sklejać, to jest szansa, że relacja pojawi się na forum i będzie okazja zobaczyć coś fajnego a i nauczyć się nowych rzeczy można. Tak więc Jędrku, jak widzisz te "in box'y" to nie tak bezinteresownie zamieszczam (i spokojnie sobie czekam, aż się weźmiesz za jakiegoś krążownika). A tam zaraz połowę Ledwie trzynaście jednostek (w jedenastu pudłach) mam w szafie, z tego tylko jedną gotową. Zresztą wszystko co mam a co pływało możesz sobie obejrzeć w dziale "in box". Jak widać do osiągnięcia stanu odpowiadającego liczebnością połowie floty japońskiej to jeszcze daleka droga A zakupy (okręty) robię w zasadzie w dwóch sklepach Luckymodel i HLJ. Tylko dwa pierwsze modele kupiłem w Polsce.
  18. Ten ślimakopodobny stwór ze zdjęcia numer 2 robi naprawdę super wrażenie Jak masz więcej zdjęć to dawaj...
  19. łsobota

    figurki skala 1:400

    Ok. 2,5 mm - ale wiadomo, jak który macha ręką to ma więcej Czyli na nasze to wychodzi ok. 175 cm. ps. pomimo nikczemnej wielkości da się namalować szczegóły (pan kapitan w środku): Ale niestety tylko w Photoshopie Chociaż pewnie znaleźliby się artyści o zegarmistrzowskich zapędach, którzy namalowaliby wąsy i guziki w realu.
  20. łsobota

    figurki skala 1:400

    Tu są figurki marynarzy z mojej Nagary: Są one produkcju Lion Roar. Podobne (tyle, że pomalowane) robi też Eduard i podejżewam, że jeszcze kilka firm. Cloner ja sam nie spotkałem się z figurkami w 1:400 - ale też specjalnie nie szukałem, ale zerknij na stronę Edurda, zobacz w Luckymodel czy na stronie Tom's Modelwork - oni robią lub sprzedają figurki w 1:700 więc może mają też w 1:400. Jak nie to pozostaje Ci poszukać na forach modelarskich osób, które robią elementy fototrawione w zaciszu swoich domów - może któregoś z nich uda Ci się namówić na zrobienie takiej blaszki
  21. Dół już poprawiony, a ponadto nałożyłem pierwszą warstwę farby na górne powierzchnie: Zdecydowałem się nie malować samolotu na ciemny brąz (Model Master 1540), ale pomalować go czymś jaśniejszym (jednak nie aż tak jasnym jak samolot na profilu na początku mojej relacji). Po kilku próbach padło wreszcie na mieszankę Humbroli (nie sądziłem, że ich jeszcze użyję) w proporcjach mniej więcej takich: H29 (75%) + H186 (20%) + H154 (5%). W efekcie nie wyszło to co mniej więcej widać na zdjęciach. Nawet dobrze, że zdecydowałem się na farby olejne, bo po pierwsze łatwiej będzie maskować prążki (mniejsze ryzyko zerwania farby wraz z taśmą), a po drugie same prążki, które będą malowane IJA Green Gunze (Hobby Colour) powinny lepiej "siąść" na matowe olejne podłoże. To tyle na dzisiaj. Jutro kładę drugą warstwę. ps. znalazłem jedną część zagubionego fototrawionego celownika, więc istnieje spora szansa, że wkleję go w miejsce pudełkowego.
  22. A owszem, ale to dopierow w dalekiej przyszłości. I na 90% w "trzystapięćdziesiątce"
  23. Dzięki Dzisiaj rano na spód poszły cztery warstwy IJA Gray Gunze (Hobby Colour): Przy zrywaniu maskolu stało się to czego się obawiałem (o czym zresztą wspominał też Gulus - chociaż przy okazji kamuflażu). Mianowicie zszedł on "szarpiąc" krawędzie. Szczególnie ucierpiały okolice prawej klapy, ale "dostało" się też wnękom podwozia Trzeba więc będzie nanieść poprawki. Na szczęście nie wiele tego
  24. Jest to dość stary, ale całkiem ładnie opracowany (na wypraskach widnieje rok 1972) zestaw Tamiyi (31315) pozwalający na wykonanie lekkiego krążownika Yahagi - trzeciego okrętu typu Agano, z jego ostatniej misji - operacji Ten-Go (wyprawa Yamato przeciw amerykańskiej flocie inwazyjnej w rejonie Okinawy). Yahagi zatonął 7 kwietnia 1945 podczas ataku samolotów z TF58 ale dopiero po trafieniu 12 bombami i 8 torpedami (i pomyśleć, że był to tylko lekki krążownik). Wewnątrz pudła znajdziemy dwie instrukcje (angielska i japońska): Dwie ramki z częściami: Odlany w jednym kawałku kadłub, podstawę oraz metalową sztabkę: Tutaj ujawnia się największa wada tego zestawu - brak ryflowanej blachy na dziobie okrętu. Ponadto w pudle są jeszcze dwie uniwersalne ramki z wodnosamolotami (Alf, Dave, Jake, Pete), szalupami, działami 127mm, kotwicami i kilkoma innymi drobiazgami: No i oczywiście kalkomanie z banderami i hinomaru dla samolotów: Na koniec jeszce zbliżenia wyprasek:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.