Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. łsobota

    Emil tamyi w 1:48

    Witam, na "Niemcach" się nie znam nic a nic, ale czy od spodu nie powinien być widoczny "szew" łączący obie połówki kadłuba (jak na załączonym rysunku)? U Ciebie jest to bardzo ładnie zaszpachlowane. Poza tym model pierwsza klasa. Bardzo mi się podoba
  2. A jakie są szanse, że im się uda? Jakkolwiek by im to nie wyszło to takie podwójne malowanie nie wróży niczego dobrego Powinni się zdecydować albo na polskie albo na niemieckie (chociaż Mig 29 i tak najładniej wygląda z gwiazdkami) i ewentualnie dorzucić do tego jakąś tabliczkę z informacją dotyczącą pochodzenia owego Miga (i jego symbolicznego znaczenia, o którym wspomniano w tekście). Zaś takie "symboliczne" malowanie to moim skromnym zdaniem poroniony pomysł Zdaję sobie z tego sprawę i bardzo, bardzo ubolewam nad tym faktem Oczywiście przychylam się do wypowiedzi kolegów, że nowe samoloty (i jak najwięcej starych) najlepiej "czułyby" się w nowym hangarze. Ale wiadomo, że to kosztuje i to niestety nie mało....
  3. Wczoraj przywieźli Miga 29 (nr taktyczny 4115). Reszta z planowanych eksponatów także zapowiada się bardzo ciekawie (chociaż osobiście wolałbym coś z II WŚ) Zresztą zerknijcie sami - KLIK
  4. Chyba nie ma co kombinować, bo B-25 to przepak Hasegawy właśnie
  5. Tyle, że ten debonder nie "działa". Przynajmniej mój egzemplarz nie potrafił rozpuścić kleju do którego jest dedykowany Ale 10 tubek SG za 1 funta to i tak się opłaca. A co do modelu to świetny wybór. Sam mam takiego w szafie. Przewidywane malowanie to to z orłem.
  6. O to chodzi w tej zabawie. A poprawki, jeżeli to możliwe to zawsze warto nanieść. Przyjrzałem się temu jeszcze raz i faktycznie tak jest. Zresztą dobrze widać to na np. tym zbliżeniu: Sam maszt jest prosty, ale ten właśnie element powoduje złudzenie, że całość jest lekko pochylona do przodu Ale tego to już raczej nie będę ruszał bo jest to mocno przytwierdzone "superglutem" i boję się, że mógłbym połamać maszt. I jeszcze jedno zdjęcie: (nie wiem czy to sam Kuma czy inny krążownik tego typu bo w podpisie było tylko, że to typ Kuma)
  7. Oczywiście, że można Zresztą Twoje opinie bardzo sobie cenię, więc tym bardziej cieszę się, że zabrałeś głos Teraz spróbuję się ustosunkować do kilku kwestii. Jak słusznie zauważyłeś jest przykrótka (zapomniałem o tym wspomnieć), ale jak napisałeś po "zwodowaniu" przestanie to być istotne Faktycznie podpora nie dochodzi do końca. W ferworze walki nawet tego nie zauważyłe Wstawię tam kawałek ramki plastikowej wyciągniętej nad świecą i powninno być OK. Natomiast co do samej geometrii masztu, to czy możesz rozwinąć swoje spostrzeżenie? Na 2 i 3 zdjęciu (rzut z boku) faktycznie całość wydaje się lekko pochylać do przodu (jeżeli o to Ci chodzi), ale jest to najpewniej wina perspektywy, bo na żywo tego nie widać. Zresztą właśnie rzuciłem okiem na model z różnej strony i pod różnym kątem i maszt wydaje się być w porządku. Nie stwierdziłem żadnego przechyłu, odchyłu czy skrętu. Jedyne co zauważyłem to lekkie przegięcie lewej, dolnej rejki w dół (na wskutek najpewniej naprężeń powstałych po zamocowaniu olinowania). Część już poprawiona. I bardzo dobrze, że tacy ludzie są na forach. Bo niestety często nie zauważamy (lub nie chcemy zauważyć) pewnych niedociągnięć w swoich modelach. A najlepiej to się toto prezentuje jak się patrzy na to z pół metra przynajmniej
  8. Witam! W oczekiwaniu na dostawę blach do rozpoczętego wcześniej IJN Chiyoda postanowiłem dorobić do swojej kolekcji (mocne słowo, zważywszy, że to mój drugi okręt) kolejny po Nagarze lekki krążownik. In box znajduje się tutaj. Jednak na dzień dobry trochę historii i danych technicznych Budowę okrętu rozpoczęto 29 sierpnia 1918 w Sasebo. 14 lipca 1919 okręt zwodowano, nadając mu nazwę Kuma (jest to rzeka w prefekturze Kumamoto). Rok później, 31 sierpnia 1920 IJN Kuma został oficjalnie włączony w skład Floty. (IJN Kuma w Tsingtao, 1935) W okresie przedwojennym Kuma brał udział w japońskich operacjach wojskowych na Syberii i w Chinach. (IJN Kuma w Tsingtao, 1935) W początkowym okresie wojny na Pacyfiku okręt brał udział w japońskiej ofensywie przeciw Filipinom, wspierając między innymi desanty na Vigan, Zatokę Lingyen, Cebu, Zamboanga, Bataan i Corregidor. Następnie przez rok (jesień 1942 – jesień 1943) Kuma pełnił służbę transportową w rejonie Nowej Gwinei, Rabaulu i Wysp Andaman. Od 23 października do 12 listopada 1943 Kuma przebywał w doku remontowym w Singapurze. Następnie do 9 stycznia 1944 okręt pełnił służbę transportową i patrolową na wodach wokół Holenderskich Indii Wschodnich, Birmy, Penang, Wysp Andaman i Mergui. 11 stycznia 1944 Kuma wypłynął z Penang na ćwiczenia w zwalczaniu okrętów podwodnych. Zaledwie 10 mil od Penang o godzinie 11:45 okręt został trafiony dwiema torpedami wystrzelonymi przez brytyjski okręt podwodny HMS Tally-Ho. Wybuch torped spowodował eksplozję znajdujących się na pokładzie krążownika bomb głębinowych (dym z pożaru widoczny był z odległości 20 mil), co doprowadziło do jego zatonięcia w 12 minut później. Z 439 członków załogi zginęło 138, zaś pozostałych przy życiu (w tym kapitana Shuichi Sugino) podjął na pokład towarzyszący Kumie niszczyciel Uranami. (pogromca Kumy - okręt podwodny HMS Tally-Ho oraz towarzysz krążownika w jego ostatniej misji - IJN Uranami) 10 marca 1944 okręt skreślono z listy Floty. Zainteresowanych bardziej szczegółowym przebiegiem służby IJN Kuma zapraszam tutaj. IJN Kuma był pierwszym krążownikiem typu Kuma (pozostałe cztery to: Tama, Kitakami, Oi i Kiso). Był to okręt o wyporności 5500 ton, długości 158 metrów i szerokości 14 metrów. Cztery turbiny o mocy 90 tys. KM pozwalały mu rozwinąć prędkość 36 węzłów. Zasięg okrętu wynosił 8 tys. mil morskich (przy prędkości 14 węzłów). Załoga liczyła 439 ludzi. Uzbrojenie główne stanowiło 7 dział kalibru 140mm oraz cztery podwójne wyrzutnie torped kalibru 533mm. Oprócz tego początkowo okręt posiadał dwa działa 80 mm, później zastąpione dwoma podwójnymi działkami przeciwlotniczymi kalibru 25mm. Jesienią 1943 zdemontowano oba działka 25mm oraz dwa dział 140mm i zainstalowano 10 karabinów 13mm (dwa stanowiska trzylufowe i dwa stanowiska dwulufowe). Na pokładzie mogło się także znajdować 48 bomb głębinowych. Model który chcę pokazać przedstawia Kumę z około 1940 roku. Okręt był wówczas uzbrojony w 7 dział 140mm, 2 podwójne działka 25mm i 8 wyrzutni torped. Wg instrukcji okręt posiadał wówczas na wyposażeniu wodnosamolot Nakajima E8N Dave (typ 95) i na niego też się zdecydowałem. Ale spotkałem się też z informacją, że powinien to być Kawanishi E7K Alf (typ 94). Model malowałem aerografem (kadłub, nadbudówki, pokład) i pędzlem (relingi, listwy mocujące linoleum i całą masę drobiazgów) farbami akrylowymi Tamiya (kadłub, nadbudówki), Gunze Hobby Colour (linoleum, granica linii wodnej), Pactra (rdza), Vallejo (wnętrze szalup) i Citadel (trochę drobiazgów). Do zwaloryzowania modelu użyłem relingów, katapulty i marynarzy z Lion Roar, drzwi (3 sztuki) i śmigła wodnosamolotu z Tom's Modelwork oraz igieł lekarskich (lufy dział 140mm). Ponadto zastąpiłem pudełkowy dźwig, prostą konstrukcją wykonaną z dwóch wyciągniętych nad świeczką z ramki "pręcików" oraz wywierciłem kilka iluminatorów na nadbudówkach. Olinowanie po raz kolejny zrobiłem z nitek wyciąganych z pończochy. Pierwotnie miało ono być wykonane z polistyrenowych nitek wyciąganych nad świeczką (aby uzyskać charakterystyczne zwisy), ale po kilku dniach prób (nieudanych niestety) wyciągnięcia odpowiednio długich i trzymających na całej długości odpowiednią grubość nici poddałem się i sięgnąłem po bardziej wdzięczny materiał jakim przynajmniej dla mnie jest pończocha. Może przy następnym modelu się uda. Z bluetacka zrobiłem jeszcze fartuchy przeciwpodmuchowe, ale będę je musiał poprawić, bo wyszły mi trochę zbyt masywne (zwłaszcza na zdjęciach jest to bardzo widoczne) Z innych "baboli", które zauważyłem dopiero na zdjęciach (makro dla tej skali jest bezlitosne) są niedomalowane i pogięte gdzieniegdzie relingi. Zagięcią, odgięcia i wgięcia już poprostowałem, natomiast niedomalowania poprawię jutro. Tak jak i mój poprzedni okręt (Nagara) tak i ten docelowo będzie stał na podstawce imitującej wodę. Ale poczekam z tym, aż mi się uzbiera kilka modeli, żeby załatwić to za jednym zamachem. To już chyba wszysto, więc zapraszam do oglądania: No to najwyższy czas wrócić do Chiyody
  9. Jakby nie patrzeć Yamato jest chyba najbardziej znanym okrętem japońskim jaki kiedykolwiek pływał po morzach, więc jego kandydatura nasuwa się sama przez się
  10. No to ja zaproponuję coś takiego: Chociaż przyznam, że wolałbym wersję z japońskimi napisami (trza będzie coś wykombinować)
  11. Słuszna inicjatywa Mam nadzieję, że temat się rozwinie. Ja ze swojej strony w najbliższym czasie mogę obiecać kolejnego "in boxa" (Yamashiro, Aoshima 1:700 z serii Super Detail) - całość mam już obfotografowaną, muszę to tylko obrobić, wrzucić do fotosika i sklecić kilka zdań. Powoli kończę też (zostało w zasadzie olinowanie) "okręt niespodziankę", który wkrótce mam nadzieję wzbogaci tutejszą galerię. A zaraz po tym mam zamiar wrócić do porzuconej jakiś czas temu Chiyody (i obu zaczętych okrętów podwodnych). Poszperam też w swoich zbiorach w poszukiwaniu jakiś ciekawych zdjęć czy informacji związanych z tematem. Może uda się coś sklecić przez weekend Oczywiście liczę też na pozostałych użytkowników. Im więcej projektów tym lepiej. A na dobry początek link do bardzo przyjemnej stronki o IJN. Zapewne znany większości, ale myślę, że nie powinno go tutaj zabraknąć - Combined Fleet ps. Jędrek, w spisie okrętów znajdujących się w galerii (1:700) jest błąd. Autorem prezentowanego tam I-58 nie jestem ja, ale kolega szkp.
  12. łsobota

    I-400 - Tamiya 1:350

    Dokładnie są to Sasebo Naval Arsenal, Kure Naval Arsenal, Maizuru Naval Arsenal, Yokosuka Naval Arsenal. W zależności od stoczni stosowano różne odcienie szarego. Stąd taka ilość szarości Błąd to raczej nieuchwytny na podstawie zamieszczonych zdjęć, no ale skoro sam się przyznałeś to napiszę, że I-400 powstał w stoczni w Kure (I-401 i I-402 powstały w Sasebo) więć powinieneś użyć tej właśnie farby. Oczywiście w niczym nie zmienia to pozytywnego odbioru modelu. A tak przy okazji napisz jak się maluje farbami WEM, bo co jakiś czas o nich myślę i chyba w końcu się skuszę (pomimo, że to olejne od których raczej odchodzę).
  13. łsobota

    I-400 - Tamiya 1:350

    W prawdzie napisałeś, że prosto z pudła, ale brakuje mi tu relingów, które znacznie podniosłyby poziom realizmu (może kiedyś dorobisz ). Ale i tak całość prezentuje się bardzo okazale Zwłaszcza brudzenie robi pozytywne wrażenie. No i wielki plus za temat
  14. łsobota

    IJN Myoko -wybór

    Ja swego czasu kupiłem IJN Ashigara z Fujimi (wersja z blachą - 41015) i jestem bardzo zadowolony. Zresztą możesz zerknąć tutaj. Oba modele (Ashigara i Myoko) nie powinny się specjalnie różnić pod względem wykonania i zdetalizowania, więc powinno to dać Ci pewien wgląd w to czego możesz się spodziewać po tym zestawie. Tak, więc wydaje mi się, że Fujimi będzie dobrym wyborem
  15. łsobota

    IJN Myoko -wybór

    Witam, pozwolę sobie tutaj zacytować treść przewodnika po okrętach 1:700 przygotowanego przez kolegę Wakamij z forum mikromodele.pl Hasegawa (333) - nowy ido tego bardzo dobry model ciężkiego krążownika. Model można wykonać w kilku wersjach, oddających zmiany wprowadzane w toku wojny. Elementy nie są może wykonane tak dobrze jak w modelach Pit Road lub Tamiya, jednak trzeba przyznać że jest to bardzo dobry zestaw, bezwzględnie wart polecenia. Oprócz tego Hasegawa ma w ofercie zestaw o numerze 30017. Jest to ten sam zestaw co 333, ale z dołączoną blaszką. Fujimi (41006) - nowy i zaskakująco dobry model ciężkiego krążownika. Moim zdaniem jest to model nieco lepszy od odpowiednika produkcji Hasegawy, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę podział pokładów. Kadłub wykonany jest w jednym kawałku, jednak mimo to detale na burtach wyglądają wyjątkowo dobrze. Jest jeszcze zestaw Fujimi o numerze 41012. Jest to to samo co 41006 ale ma dołączoną blaszkę. Wychodzi na to, że jakiegokolwiek nie kupisz to i tak będzie dobrze. Z obu zestawów można wykonać okręt w zasadzie z dowolnego okresu służby (1941-45).
  16. Moim zdaniem opona jest w porządku. Na zdjęciach często widać je jeszcze bardziej "ugięte". I to nawet przy jednosilnikowych samolotach. A tak w ogóle to świetna robota Ipkinss z tym podwoziem
  17. No więc po kolei: 1. Faktycznie na przejściu skrzydło-kadłub coś jest nie tak. Zdjęcie strasznie to uwidoczniło - gołym okiem powierzchnia ta wydaje się być w porządku. Spróbuję to jeszcze przeszlifować. Co do przodu, to tuż przed kabiną znajduje się niewielkie "fabryczne" wybrzuszenie, które widać na artboxie: czy trochę gorzej na zdjęciu z lampą: Natomiast ten paskudny szew jest niewidoczny gołym okiem (zresztą na powyższym zdjęciu też go nie widać w przeciwieństwie do tego na skrzydle ). Niemniej poprzednie ujęcie niechybnie pokazuje, coś czego nie powinno być tam jest (), więc i nim się zajmę. No i jeszcze okolice komory bombowej. Tym także się zajmę w najbliższej przyszłości. 2. W trakcie malowania farba dostała się w kilku miejscach pod taśmę. Między innym w zazanaczone przez Ciebie na zielono rejonach. Po zdjęciu taśmy poprawiałem to potem pędzlem, ale jak widać nie wszystko zauważyłem. Zostanie to poprawione. 3. Czarna "paski" na amortyzatorach to właśnie osłony. Robię tak w każdym swoim modelu, chyba, że mam zdjęcie na którym widać co innego. 4. Kolektory. Po prostu są pomalowane rdzawą pactrą i tak je na razie zostawię. Jak i inne moje modele, tak i tego mam zamiar w niedalekiej przyszłości trochę ożywić pigmentami i pastelami. Jednak pierwsze muszę potrenować na jakimś złomie, żeby czegoś nie spieprzyć. Efekty oczywiście pokażę. Trzymam Cię za słowo
  18. Witam! Od paru dni w wolnych chwilach dłubałem trochę przy kolejnym zaczętym już nie pamiętam kiedy modelu. Tym razem padło na japoński (bo jakżeby inny ) bombowiec nurkujący D4Y2 model 12 Suisei zwany przez amerykanów "Judy". Zainteresowani konstrukcją niech sobie klikną tutaj. Model który zrobiłem przedstawia maszynę numer Taka-13 z 523 Kokutai (Taka Butai). Jak to zwykle bywa z Fujimi wszystkie części spasowane były niemal idealnie. Trochę szpachli poszło tylko przejście skrzydło/kadłub. Całość w zasadzie prosto z pudła. Tradycyjnie dodałem trochę drobiazgów w kabinie - pasy, radio, przepustnica, prowadnica karabinu w kabinie obserwatora. Brakuje jeszcze przewodów hamulcowych, ale skończyła mi się żyłka więc uzupełnię to po wizycie w wędkarskim. Całość malowana akrylami Gunze Hobby Colour (spód, góra, opony, tylne powierzchnie łopat śmigła, wnęki podwozia), śladowymi ilościami akryli Citadel o niezwykle egzotycznych i kojarzących się z lotnictwem nazwach - Blood Red, Bestial Brown i Bad Moon Yellow (przednie powierzchnie łopat śmigła i ich żółte końcówki), Pactrą (rury wydechowe) i Humbrolem (żółte krawędzie natarcia). Wnętrze to jakaś zieleń (nie pamiętam już co to było, ale być może Humbrol 74, czyli Interior Green).
  19. łsobota

    RWD-2 - 1/72 - MK

    No no, niezły karaluch się zapowiada (8,5 cm długości jeśli dobrze liczę). Z niecierpliwością czekam więc do niedzieli
  20. Co do podkładów, to mogę jeszcze polecić czarny lub biały podkład Citadel. Pod akryle możesz oczywiście użyć jakiejś farby olejnej (np. jakiś miły dla oka szary Hubrol). Pozostaje jeszcze kwetsia czym malujesz? Jak aerograf to podkład jest oczywiście niezbędny, ale jeżeli pędzlem, to pamiętaj, że podkład to dodatkowa warstwa farby - co w przypadku pędzlowania ma jednak spore znaczenie. I jeszcze samo malowanie - ZAWSZE powinno się zaczynać od najjaśniejszego koloru.
  21. Jeżeli malowałeś akrylami lub olejnymi to wrzuć szybkę do cleanluxa - po paru minatach akryle zejdą same, a olejne odpadną po dotknięciu. Do akryli (Tamiya, Gunze Hobby Colour) możesz użyć wykałaczki nawilżonej w spirytusie lub izopropanolu.
  22. No miały - tak jak np. w tym Zerze (nie wiem czy to replika czy odrestaurowany, ale jako przykład może być): Do ich pomalowania użyłem Gunze H47 (Red Brown), który na żywo jest nieco ciemniejszy i bardziej matowy. Zdjęcia były robione z lampą, a później jeszcze trochę rozjaśniane. Napiszę skromnie, że też mi się podoba Robiony najprostszą metodą - na jasno szary podkład pryskam czarną farbą, a następnie idą na to trzy, cztery warstwy dość mocna rozcieńczonej farby (ostatnia warstwa kładziona jest raczej chaotycznie i nierównomiernie). Pewnie się doczeka. Delikatnego washa zrobię przy okazji brudzenia (głównie chodzi mi o okopcenia) , ale to dopiero jak kupię pastele i pigmenty i trochę potrenuję na jakimś złomie (wash oczywiście będzie robiony farbą). Do tego czasu Saiun postoi tak jak jest.
  23. Owiewke kleiłem Clearfixem i musiała trochę popuścić w trakcie schnięcia, ale już jest w porządku
  24. Wczoraj skończyłem rozpoczęty ponad rok temu model japońskiego samolotu rozpoznawczego (ale w wersji myśliwskiej) Nakajima C6N1 Saiun (Myrt). Rozpoczęty po raz drugi, bo pierwszy raz skleiłem go niemal na początku swojego powrotu do sklejania - ponad dwa lata temu, ale mi się nie podobał i poszedł do cleanluxu. Czy reanimacja się udała oceńcie sami. Na początek jednak krótki rys historyczny. Na początku 1942 roku dowództwo lotnictwa marynarki wojennej zwróciło się do wytwórni Nakajima o opracowanie nowego samolotu rozpoznawczego. Miał się on charakteryzować dużym zasięgiem, wysoką prędkością i miał być przystosowany do operowania z pokładów lotniskowców. W efekcie opracowano samolot oznaczony jako C6N, opierając jego konstrukcję na budowanym w tej wytwórni samolocie bombowym Nakajima B6N Tenzan. Pierwszy prototyp oblatano go w dniu 15 maja 1943 roku. W czasie prób na prototypie okazało się, że zastosowany w nim silnik Nakajima NK9B Homare 11 posiadał zbyt małą moc i w toku dalszych prac w kolejnych prototypach zastosowano silnik o większej moc. Po licznych poprawkach na początku 1944 roku rozpoczęto produkcję seryjną samolotu w wersji oznaczonej jako C6N1. Po wprowadzeni samolotu do działań bojowych, okazało się że dzięki dużej prędkości (610 km/h) był on praktycznie nieosiągalny dla samolotów myśliwskich przeciwnika. Ponadto duża prędkość czyniła z Saiuna jeden z nielicznych samolotów japońskich zdolnych do przechwycenie B-29. Dlatego podjęto decyzję o uzbrojeniu niektórych C6N1 w 30mm działko umieszczone w kabinie i przystosowaniu ich do roli nocnego myśliwca (C6N1-S). Opracowano także wersję torpedowo – bombową (C6N1-B), która jednak nie weszła do produkcji seryjnej. Pracowano także nad następną wersję oznaczoną jako C6N2, którą wyposażono w jeszcze mocniejszy silnik Nakajima NK9B Homare 24, ale i ta wersja nie została wprowadzona do produkcji w związku z kapitulacją Japonii. Łącznie w latach 1944 – 1945 zbudowano 463 samolotów C6N wszystkich wersji. Do wykonania modelu użyłem zestawu Fujimi, a efekt docelowy miał przypominać tą maszynę: Jest to Saiun należący do 3 Hikotai z 302 Kokutai, stacjonujący w sierpniu 1945 w bazie powietrznej Atsugi w prefekturze Kanagawa. Na tym samolocie, około północy, 1 sierpnia 1945 załoga w składzie porucznik Hiroshi Yasuda (pilot) oraz porucznik Taro Fukuda (obserwator), dokonała jedynego potwierdzonego ataku na B-29 wykonanego za pomocą 30mm działka zamontowanego w C6N1 (wystrzelili 10 pocisków, ale efekt ataku nie jest znany). A wracając do modelu. Udało mi się zrobić coś takiego:
  25. Hmm, szczerze mówiąc to dalej nie widzę, żeby na tym zdjęciu coś było nie tak z paskiem na śmigle - no może poza małym wcięciem w jego dolnej częśći, ale to tylko refleks świetlny, bo na innych zdjęciach i na żywo pasek jes w porządku. Chyba, że chodzi Ci o tą drobną wypukłość, którą zaznaczyłem strzałką: Był to mały zaciek, który już zeszlifowałem. Ale dzięki za zwrócenie uwagi na to zdjęcie bo bym tego nie zauważył A tak jeden babol mniej Zresztą na tym samym zdjęciu zauważyłem szparę, pomiędzy owiewką a kadłubem, której wcześniej nie widziałem - kolejna rzecz do poprawy. B-29 jakoś nie chodzi mi po głowie. Prędzej już kupię jakiegoś wczesnego B-17 (C/D) albo B-24. Chociaż oczywiście nie wykluczam, bo samolot nawet ładny jest
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.