łsobota
Użytkownicy-
Liczba zawartości
671 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez łsobota
-
Odpryski faktycznie wyszły nieciekawie. Nie podoba mi się także hinomaru, które nie powinno być odrapane bo Japończycy skrupulatnie je odmalowywali. Zresztą wystarczy przejrzeć zdjęcia japońskich samolotów - nawet na tych gdzie pozostały tylko śladowe ilości farby posiadały hinomaru było jak nówka (no chyba, że trafi się zdjęcie jakiejś porzuconej maszyny). Jeżeli chodzi o malowanie to z tego co widzę radiostację masz srebrną (?) a powinna być czarna. Napisz jeszcze czym malowałeś wnętrze (kolor) bo jakiś taki jasny się wydaje. No i wiatrochron jakoś krzywo pomalowany jest. Może spróbujesz zmyć farbę i pomalować całość jeszcze raz? Bo temat ciekawy i szkoda byłoby zostawić to tak jak jest. Wspomniałeś też o słabym spasowaniu. Przyznam, że się wystraszyłem i szybko wyjąłem swój egzemplarz Seirana (tyle, że w 1:72). Z ulgą stwierdziłem, że "mniejszy brat" składa się jak przysłowiowe klocki na "L".
-
Wygląda imponująco A z tego co widziałem w prasie modelarskiej efekt końcowy może być naprawdę powalający. A przy okazji - przeglądając Model X z marca/kwietnia 2007 natrafiłem na coś takiego: Nie znam się na okrętach podwodnych na tyle, żeby to potwierdzić lub zanegować, ale chciałbym Ci tylko zasygnalizować, żebyś zwrócił uwagę na tą informację i skonfrontował ją ze zdjęciami wybranego przez Ciebie "malowania", aby uniknąć pomyłki jaka przydarzyła się autorowi artykułu. ps. dla przyzwoitości podam jeszcze ze zdjęcie pochodzi ze wspomnianego już magazynu i jest autorstwa Jeff'a Herne
-
artoor_k masz więcej fotek? Wykonanie od strony technicznej powala Jednak moim zdaniem "na morzu" panuje trochę za duży ścisk jak na tak małą powierzchnię. Autor powinien się zdecydować albo na okręt podwodny albo na tender. Z drugiej strony na lądzie jakoś tak pustawo, a wydaje mi się, że na przedstawienie pt. "Przywieźliśmy zaopatrzenie" zbiegła by się połowa (jak nie cały) miejscowego garnizonu - zwłaszcza jeżeli miałoby to miejsce na jakiejś zapomnianej przez Boga i ludzi wysepce gdzieś na Pacyfiku...
-
I-401- Julong 1:300 <-per aspera (może...)ad astra
łsobota odpowiedział artoor_k → na temat → [O]Warsztat
Jak już artoor_k stał się szczęśliwym posiadaczem tego cuda to dlaczego miał go nie skleić? Choćby tylko dla podszlifowania warsztatu. A nóż przy okazji wyjdzie coś interesującego - chociaż niekoniecznie w 100 czy nawet 80 procentach zgodnego z oryginałem. -
Ja sklejam 700kę (chociaż obecnie mam przedłużającą się i denerwującą mnie coraz bardziej przerwę ) i jestem za "łoterlajnami". A jak do linii wodnej to wiadomo podstawka z imitacją wody obowiązkowo musi być. Bez tego okręt wygląda cośkolwiek niepełnosprawnie. Wiem coś o tym, bo u mnie jeszcze ich nie ma, ale już kiedyś pisałem, poczekam aż uzbiera mi się z 5, 6 modeli i zrobię je za jednym zamachem. Inna sprawa, że wcześniej będę musiał potrenować i to pewnie dużo, bo czegoś takiego jeszcze nie robiłem. No ale, to już inny temat... I jeszcze jedna kwestia, jeżeli okręt ma być "na wodzie" to obowiązkowo musi się coś na nim dziać, czyli musi być załoga, jakaś spuszczona szalupa, podnoszony na dźwigu lub podpływający do okrętu wodnosamolot itp.
-
I-401- Julong 1:300 <-per aspera (może...)ad astra
łsobota odpowiedział artoor_k → na temat → [O]Warsztat
To nie był myśliwiec A sam "model" tego samolotu to.... Proponowałbym go nie mocować na pokładzie okrętu. Jeżeli chodzi o detale to zostawiasz to co zaoferował producent czy może pobawisz się scratchbuilding? W każdym razie gratuluję samozaparcia i trzymam kciuki za szczęśliwy finał -
Tutaj, bywa też na Amazonie, czasem na Ebayu i pewnie jeszcze w kilku mijescach (zerknij do Google). Możesz też spróbować tutaj. Jest to nowa publikacja (bodajże z maja 2006), więc z jej zdobyciem nie powinno być problemu.
-
Polecam jeszcze książkę wyd. Hikoki "I-400. Japan's secret aircraft-carrying strike submarine". Zawiera dużo zdjęć, rysunków i planów okrętów Sentoku (i przy okazji samolotu Seiran).
-
Mam pytanie odnośnie owiewki, czy aby za bardzo nie odstaje od kadłuba (po prawej stronie)? A poza tym fajne maleństwo ps. Kayabę Ka-Go mam (nawet dwie sztuki), ale nie oddam Jedna z nich na dzień dzisiejszy prezentuje się tak: Jak widać do końca nie zostało już dużo, a drugą planuję w zrobić w plamiastym kamuflażu.
-
Tyle, że to farby Mr.Color - czyli seria C A quake szuka H.
-
Fajnie, że Zero Niestety generalnie na zdjęciach zbyt mało widać, żeby powiedzieć coś na temat samego modelu (może zrobisz jeszcze kilka w nieco lepszym świetle?). Z tego co udało mi się zauważyć wnioskuję, że Twój model to "straszny" czyścioch - no ale to oczywiście kwestia gustu, jedni modele brudzą inni nie, więc w żadnym razie nie traktuj tego jako zarzutu (tym bardziej, że sam nie lubię brudzić swoich modeli - nawet tych z hinomaru). Zastanawia mnie jednak dziwny kolor kołpaku jak i samego śmigła, które powinny być czerwono-brązowe, a jeśli dobrze widzę u Ciebie są czarne. No i czy pamiętałeś o zeszlifowaniu lewego kadłubowego karabinu maszynowego, którego w A6m5 model 52c być nie powinno (o czym Academy pamiętać nie raczyła, bądź nie chciała)?
-
[in-box] Mitsubishi G4M1 Betty - Academy Minicraft 1:144
łsobota odpowiedział Toff → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Witam Co do bitwy pod Kuantan, to Betty z Kanoya Kokutai nie miały obwódek wokół hinomaru (te wprowadzono ok połowy 1943 roku - dokładnej daty nie pamiętam, ale jakby ktoś chciał to da się sprawdzić) i nosiły kamuflaż typu "chińskiego": i jeszcze zdjęcia: Co ciekawe, bombowce te miały chyba zdemontowane drzwi komory bombowej - co wyraźnie widać na drugim zdjęciu (specjalnie je nieco rozjaśniłem). Natomiast jeżeli chodzi o Betty zaprezentowaną nam w "in boxie" to niestety malowanie zaproponowane przez Academy Minicraft jest mocno skopane. Otóż przedstawia ono najprawdopodobniej G4M1 z 705 Kokutai utworzonego 1 listopada 1942 z Misawa Kokutai. Jednostka ta początkowo stacjonowała w Rabaul na Nowej Brytanii i nosiła już standardowy kamuflaż "pacyficzny". Profil i zdjęcie G4M1 z 705 kokutai: Pezetel zaprezentowane przez Ciebie zdjęcie przedstawia G4M1 z Misawa Kokutai pochodzące z sierpnia 1942 roku. Oba samoloty należą do 3 Chutai i noszą już zalążek kamuflażu "pacyficznego" (a więc całkiem inny niż Betty z pod Kuantanu). Zresztą pozwolę sobie zamieścić to zdjęcie jeszcze raz (tym razem w całości), bo bardzo ładnie na nim widać różnice obu typów kamuflażu: Na pierwszym planie widać Betty z 3 Chutai, a z dołu noszące "chiński" kamuflaż Betty z 2 Chutai. I jeszcze kwestia białych kwadratów: (...) wg niektórych źródeł w ten sposób oznaczane były samoloty wykorzystywane do treningu operacyjnego. Jednak bardziej prawdopodobnie był to element ułatwiający szybką identyfikację w warunkach bojowych. (cytat pochodzi z "Mitsubishi G4M Betty" wydawnictwa Militaria). Może coś w tym jest, bo jak wiadomo, żółte pasy szybkiej identyfikacji wg zarządzenia Koku Hombu malowano na japońskich samolotach od lipca 1943. Wcześniej właśnie ten kwadrat mógł robić za identyfikator. Ale to tylko moje gdybanie ps. zdjęcia i profile pochodzą z: "Mitsubishi G4M Betty" wydawnictwa Militaria "Mitsubishi type 1 Rikko Betty units of WWII" wydawnictwa Osprey -
Klej (Kleje,klejenie, pytania i odpowiedzi...)
łsobota odpowiedział dmuchol → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Jak blaszka jest mała to chwyci bez problemu. Tyle, że połączenie jak to w przypadku clear fixa będzie raczej kruche. Można też spróbować jakiegoś cyjanoakrylu w żelu, bo one nie parują tak gwałtownie jak te w płynie (a jeśli mgiełka się już pojawi to wystarczy ją zetrzeć choćby poślinionym palcem lub - jeżeli palcem nie możemy dotrzeć do zaparowanego miejsca - patyczkiem higienicznym). -
Witam! Wśród najnowszych moich nabytków znalazł się kolejny lekki krążownik japoński. Tym razem padło na wydanego przez Aoshimę (numer 351) "czterofajkowca" IJN Jintsu (nazwa rzeki w prefekturach Gifu i Toyama w centralnej Japonii)w wersji na rok 1942. Wewnątrz pudełka jak to u Aoshimy znajdujemy napisaną po japońsku, biało czarną instrukcję: Zawiera ona przejrzysty schemat montażu oraz niewielki schemat malowania okrętu. Do wykonania modelu posłużą nam trzy ramki z szarego plastiku zawierające blisko 100 czysto odlanych elementów oraz jednoczęściowy kadłub: Całości dopełniają dwie uniwersalne ramki z wodnosamolotami, szalupami, uzbrojeniem i kilkoma innymi drobiazgami oraz trzy małe arkusze z kalkomanią: Trochę zbliżeń: Na koniec jeszcze link do przebiegu służby okrętu oraz zdjęcie oryginału w roku 1938:
-
Jeżeli chodzi o bulaje to jurayhip ma rację. Weź pod uwagę, że podczas malowania nałożysz dwie, trzy warstwy farby i bulaje, jeżeli są bardzo słabo zaznaczone mogą zniknąć (no może nie zupełnie, ale jednak). Ich nawiercenie nie powinno nastręczyć Ci żadnych problemów, a uzyskany efekt na pewno poprawi wygląd gotowego modelu. Tak więc zastanów się nad tym dobrze.
-
Witam! Drugim modelem Pit Road, który wpadł mi w ręce w ostatnim czasie jest nosiciel wodnosamolotów IJN Notoro (nazwa od jeziora na Hokkaido w prefekturze Abashiri). Pierwotnie był to tankowiec typu Shiretoko (zwodowany w 1920), ale w czerwcu 1924 okręt został przebudowany na nosiciel wodnosamolotów. Zestaw Pit Road numer W62 pozwala wykonać model tego okrętu z lat 1924-1937 lub w wariancie po jego przebudowie w roku 1937 (m. in. zlikwidowano zadaszenie). Druga strona pudełka tradycyjnie dla Pit Road zawiera kolorowe schematy malowania okrętu i wodnosamolotów E1Y1 (farby wg Gunze Mr. Color oraz PC), a także dane techniczne okrętu: W środku dostajemy biało-czarną, w większej części napisaną po japońsku instrukcję, zawierającą krótki rys historyczny okrętu oraz schemat budowy "wersji" z zadaszeniem oraz rysunek w dwóch rzutach przedstawiający wersję po przebudowie (bez dachu): Mamy też niewielki arkusz z kalkomanią: Najważniejsze jednak jest to co otrzymujemy na trzech czysto odlanych ramkach z jasnoszarego plastiku, zawierających sto kilkanaście części: Trochę zbliżeń: Jak widać całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie, które tylko trochę psują słabo zaznaczone bulaje (trzeba nawiercać), brak linii podziału blach na kadłubie (dziwi mnie to tym bardziej, że kadłub odlano z dwóch części) oraz fakt, że trzeba będzie samodzielnie wiercić kilka otworów w częściach D8 i D9 (ale jest to zapewne spowodowane tym, że w wersji bez dachu otwory te nie były by potrzebne - a łatwiej i szybciej jest wywiercić otwór niż szpachlować ten niepotrzebny). Szkoda też, że w zestawie są tylko dwa wodnosamoloty E1Y1 (Notoro mógł mieć ich na pokładzie osiem) - robiąc okręt z wcześniejszego okresu jego służby możemy mieć więc problem ze skompletowaniem jego grupy lotniczej. Problem ten nie istnieje jeżeli zdecydujemy się na budowę wersji z 1937, kiedy to na wyposażeniu Notoro znalazły się samoloty E8N2 (są na niemal każdej uniwersalnej ramce z wodnosamolotami). I to chyba wszystko. Na koniec zamieszczam jeszcze link do przebiegu służby okrętu.
-
Witam Ostatnio po raz pierwszy wpadły mi w ręce dwa modele cenionej japońskiej firmy Pit Road. Poniżej chciałbym zaprezentować zawartość jednego z pudeł, oznaczonego sygnaturą W50 i zawierającego części pozwalające na budowę modelu (w skali 1:700 i do linii wodnej) japońskiego tendera lotniczego IJN Akistsushima, przystosowanego do przenoszenia i obsługi jednej, wielkiej łodzi latającej - H6K Mavis lub H8K Emily. Druga strona zawiera kolorowy schemat malowania (barwy podane wg Gunze Mr. Colour oraz PC) oraz dane techniczne okrętu: Wewnątrz znajduje się biało-czarna, czterostronicowa instrukcja, napisana w większości po japońsku: Moim zdaniem, przejrzystością nieco odbiega od tego do czego przyzwyczaiły nas inne japońskie firmy, ale ogólnie nie jest źle i złożenie wszystkiego do kupy nie powinno nastręczać żadnych problemów. Poza tym otrzymujemy trzy ramki z jasnoszarego plastiku, zawierające kilkadziesiąt czysto odlanych części. Właściwy model mieści się w zasadzie na jednej ramce, druga w większości zawiera elementy obu łodzi latających, a trzecia to uniwersalna ramka z uzbrojeniem i kilkoma innymi drobiazgami: Trochę zbliżeń: Jak widać całość odlana jest czysto, bez przesunięć, jam skurczowych i widocznych śladów po kanałach wlewowych. Jedynym mankamentem wydają się być słabo zaznaczone bulaje, które na pewno trzeba będzie dodatkowo nawiercić. Szkoda też, że na kadłubie nie zaznaczono linii podziału blach, co w niektórych modelach Pit Road ma miejsce. Całości dopełniają dwa arkusze z kalkami: Na koniec jeszcze zdjęcie oryginału: A bardziej zainteresowanym tematem polecam zajrzeć do 39 numeru Profili Morskich oraz zerknąć na przebieg służby okrętu.
-
Jeżeli mogę, to nie polecałbym doklejania do kadłuba żadnych blach zanim go nie ukończysz, bo potem (np. podczas szlifowania zaszpachlowanych połączeń) przez moment nieuwagi możesz je sobie pogiąć i będzie niedobrze. Ja nakładam klej (ca) za pomocą podostrzonej wykałaczki i nie mam problemów z jego rozlewaniem się po modelu. Może lejesz za dużo kleju na szpilkę i na jej końcu robi się za duża kropla? A zadziorami i innymi "bublami" widocznymi tylko na zdjęciu za bardzo się nie przejmuj. Po prostu makro w aparacie bezlitośnie wyciąga wszystkie niedociągnięcia, nawet te niewidoczne gołym okiem. A tak w ogóle to życzę powodzenia w budowie pierwszego okrętu
-
I-5 (early) Soviet Fighter-Biplane [1:72, ICM]
łsobota odpowiedział Constructor → na temat → [L]Warsztat
To może zainwestuj w zestaw płynów Agamy? Pojemność to niestety tylko 3x3ml, ale powinno starczyć na kilka modeli. -
Niestety muszę się zgodzić z Kornikiem, że wash jest nieco za mocny i moim zdaniem model "ociera" się o kartonówkę. No ale to oczywiście kwestia gustu. Tobie się tak intensywny wash podoba i bardzo dobrze Poza tym wyszła Ci piękna "peczterdziestka". Co prawda 1:48 to nie moja skala, ale miałem okazję oglądać to co Monogram pakuje do pudła i tym bardziej, efekt końcowy jest godny podziwu. Zwłaszcza podoba mi się cieniowanie górnych i bocznych powierzchni
-
Wyginarka do blaszek fototrawionych.
łsobota odpowiedział Dzidek Gb → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Ja bym proponował którąś z tych (wysyłka gratis), ale to pod warunkiem, że będziesz giął tych blach na potęgę. W przeciwnym razie w zupełności wystarczą przyrządy o których wcześnie wspomnieli już koledzy. -
Ja mam na ten rok w planach co najmniej jeden lekki krążownik, więc mógłbym w to wejść z "Jintsu". Ale najwcześniej mógłbym zacząć na początku sierpnia Chciałbym też skończyć wcześniej zaczętą "Chiyodę". Ale sam pomysł jak najbardziej mi się podoba
-
A nie przypadkiem Humbrol? Najlepiej jak podasz te numerki to myślę, że będzie prościej Ci coś doradzić. Ze swojej strony mogę Ci jeszcze polecić farby Vallejo i Model Master - osobiście nie lubię Pactry (moim zdaniem mają dziwny pigment i nie toleruję ich ziemistego zapachu), chociaż wielu poleci Ci ją na początek, choćby ze względu na niską cenę. Generalnie każda z tych trzech nadaje się pod pędzel więc cokolwiek wybierzesz będzie dobrze. A tak w ogóle to życzę powodzenia w stawianiu pierwszych kroków w modelarstwie. Brakującymi częściami się nie przejmuj - na pewno da się je dorobić we własnym zakresie Napisz jeszcze jakiej firmy ten niszczyciel, no i w jakiej skali.
-
Co do poprawności merytorycznej się nie wypowiem, bo się nie znam, ale model bardzo mi się podoba (orginał zresztą też). Gratuluję ps. szkoda tylko, że nie zrobiłeś zdjęć na jakimś jednolitym tle - na pewno poprawiło by to "odbiór" modelu
-
Witam! Po pierwsze popraw nazwę okrętu w temacie - nie Yunyo tylko Junyo Po drugie wydaje mi się, że malowanie jest nie tyle złe, co niekopmpletne. Mianowicie "Junyo" pomalowany był - tak jak u Ciebie - na jasnozielony kolor, tyle, że miał jeszcze naniesiony ciemnozielony kamuflaż w formie namalowanej na kadłubie (i części nadbudówki) sylwetki statku handlowego. Tak to miało mniej więcej wyglądać: (szary na profilu powinien być oczywiście jasnozielony) I jeszcze trochę zdjęć: (profil oraz zdjęcia pochodzą z 41 numeru Profili Morskich) Po trzecie - samoloty. Fajnie, że dołożyłeś fototrawione śmigła, ale powinny one mieć kolor czerwonobrązowy. No i domaluj lub doklej kadłubowe hinomaru bo ich brak niestety rzuca się w oczy. Potwierdzam też opinię Sebaara, że czarny nie jest najlepszym kolorem na oszklenie (ja w swoich maluję je na jasny błękit). A w ogóle to fajnie, że zrobiłeś ten model i pokazałeś go na forum. Sam mam go u siebie i z tym większą przyjemnością pooglądałem sobie wstawione przez ciebie zdjęcia (tym bardziej, że ostatnio nie mogę znaleźć ani chwili, żeby przysiąść do swoich rozgrzebanych modeli) Czekam na więcej Kolor jest prawidłowy - Japończycy (nie napiszę Ci w tej chwili od kiedy - musiałbym to sprawdzić) stosowali dwa odcienie zieleni do kamuflowanie lotniskowców.
