Jump to content

tomhajzler@gmail.com

Members
  • Content Count

    28
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tomhajzler@gmail.com

  1. Piękna robota, inspirująca. Świetnie takie relacje nakręcają do działania. Luki opanowałeś do perfekcji. Niech tak Ci robota modelarska idzie w całym 2020 roku, będzie na co popatrzeć. TH
  2. No nieźle, nieźle. Życzę by te wysiłki zostały docenione przez oglądających i w przyszłości przez sędziów. Bardzo dobrze to wszystko wygląda, a może to wyłącznie fotki oryginału? TH
  3. Witam wszystkich, Po krótce chciałbym przedstawić jak mam zamiar poprowadzić budowę kadłuba. Ze względu na konstrukcję oryginału wiedziałem od początku, że nie jest możliwe wycięcie struktury geodetycznej całego kadłuba jako całych dwóch połówek. Konieczne będzie podzielenie kadłuba na ściany boczne, spód, górę oraz fragment z pełnym poszyciem i zmontowanie tego wszystkiego w oparciu o wręgi, podłogę i rurowe podłużnice. Najlepszą instrukcją budowy jest film, który znalazłem na youtube, zwłaszcza fragment od 25 min, polecam. Elementy konstrukcji geodetycznej składały się z kształtowników typu sigma, które w uproszczeniu mają w przekroju kształt zbliżony do C. Aby je zaimitować postanowiłem w pierwszej kolejności z połówek kadłuba wyciąć tą siatkę w postaci prostokątnych pręcików, których maksymalna szerokość miała wynosić 0,3 mm. Następnie od wewnątrz rozpocząłem przyklejanie pasków o grubości 0,2 mm i szerokości max 0,4 mm. Paski te ciąłem na gilotynie z arkuszy o grubości pierwotnej 0,25 mm zeszlifowanych do 0,2 mm. Paski te w znaczący sposób wzmacniają tą kruchą konstrukcję. Jako bazę przyjąłem wewnętrzną powierzchnię kadłuba i do niej odnoszę wszystkie wymiary dotyczące grubości ścian kadłuba. Gdy cała konstrukcja bedzie oklejona tymi paskami od wewnątrz, nastąpi następnie zeszlifowanie ścian kadłuba od zewnątrz do grubości 0,6 mm, tak, aby po oklejeniu z zewnątrz paskami 0,2 mm mieć całkowitą grubość 0,8 mm odpowiadającą wymaganej skalą średnicy podłużnic. Kilka zdjęć, które chyba lepiej zobrazują efekt, który chcę osiągnąć niż ten cały opis. Prace poszły dalej, ale to w następnym odcinku. TH
  4. Panowie, zakończmy to niepotrzebne bicie piany. To już zaczyna niepoważnie wyglądać.Każdy się trzyma swoich argumentów. Piszemy o tym samym, ale jakby innymi językami. Myślę, że nic konstruktywnego z tego nie wyniknie. Każdy ma swoje własne podejście do modelarstwa i nic tego nie zmieni, przynajmniej w tej chwili. Prośba do Qz9, aby zwracając się do mnie z imienia i nazwiska przedstawił się tak samo, przynajmniej podpisując post, bo Qz9 nic nie znaczy, tak byłoby bardziej elegancko. A zapomniałem, tą pokrywę oczywiście wyszpachlowałem i ponownie pomalowałem. to jest żywica i po kilkuset razach brania modelu do ręki w trakcie budowy utytłała się. Zapraszam do brania udziału w zagranicznych konkursach, tylko tych innych niż Czechy i Słowacja, polecam Madryt lub Włochy. Jeśli ktokolwiek zdobędzie tam nagrody będę pierwszy gratulował. W tym wątku tego się nie doczekałem, nawet gdyby te nagrody fuksem się trafiły i dali mi je ślepi sędziowie, to zawsze są nagrody. Wszystko u niektórych z Was przesłonił Łask. A na zakończenie zapraszam do wątku Wellingtona w 1/72, zwłaszcza tych, którzy chcieli mi tu pomóc w zrobieniu dobrego modelu, abym znowu nie zrobił takiej kichy jak ten Boeing. TH
  5. Mikołaj, wyraziłeś się bardzo jasno. Skoro taka ocena Ciebie zadowala to jest OK.
  6. Czy ktoś z tych osób tak mocno krytykujących model był w Łasku i widział go na żywo. Bo cały czas mam wrażenie, że rozmawiamy o różnych modelach. Podczas wielu spotkań w trakcie konkursu nie spotkałem sie z tak negatywnymi opiniami na jego temat, wprost przeciwnie, odbiór był bardzo pozytywny. Jestem w tym środowisku od wielu lat i ludzie dobrze mnie znają, nie jestem tyranem z którym się nie da pogadać, zawsze dyskutujemy o modelach na konkursie i nikt nie ma oporów do wyrażenia własnej nawet krytycznej opinii. Dziwi mnie, że odbiór sędziów był zupełnie inny niż oglądających modelarzy. Model wystawiałem w tym roku w Madrycie, na największym obecnie konkursie w Hiszpanii, która jest uważana za kolebkę większości technik malarskich obecnych w modelarstwie, był Mig Jimenez i spółka. I tam model dostaje best aircraft, no chyba dlatego, że jest pomalowany jak ławka i wygląda jak zabawka. Tak ich tą koncepcją zadziwiłem, że dali mi tę nagrodę. Wiem, że nie pomalowałem go w kafelki, nie zastosowałem pre i postshadingu, nie użyłem nawet jednego z szerokiej gamy dostępnych specyfików chemii modelarskiej, bo większość mi potrzebnych jestem w stanie sam przygotować, a i tak dali mi tę nagrodę. A może przez te sztuczki z duperelami, no nie wiem. Jest jedna opcja, chyba ta nagroda za przebytą trasę do Madrytu, bo mogłem mieć najdalej ze wszystkich uczestników. Z tych samych powodów rok temu best of show dostał Mi-6 Andrzeja Ziobera. Wiem, że nie przekonam moich oponentów, każdy ma swoją ulubioną działkę w modelarstwie i niech tak zostanie, ale chodziło mi o przedstawienie mojej wizji modelarstwa. Szanuję inne podejścia do modelarstwa i moich oponentów w dyskusji do momentu, gdy to nie trąca o chamstwo i hejt.
  7. Ja też przy kawie postanowiłem odpowiedzieć na zadane pytania. Mikołaj, Tobie odpowiem, zadając ponownie to samo pytanie. Czy dla Ciebie ocena 46 pkt za Lima, którego każdy może obejrzeć na tym forum, jest satysfakcjonująca?, dla mnie by nie była, zwłaszcza gdy zwycięzca klasy dostaje 90 pkt i żeby nie było wątpliwości wg mnie zasłużenie. Kolejna sprawa, skoro Halifax dostał najwięcej punktów z konkursu punktowego, dlaczego nie dostał best of show, otrzymała go jedenastka z 78 pkt, brak konsekwencji. Kolega Qz9 wyciągnął z wątku warsztatowego zdjęcie z początkowego etapu budowy danego fragmentu i to ma służyć za przykład. Przecież tak mój model nie wygląda. Dlaczego nie wziął na przykład późniejszych zdjęć. Przy okazji skan przedstawiający fragment oryginału dla porównania, chociaż słabej jakości. Są to zdjęcia też z pewnego etapu, nie końcowe. Zarzucacie,że model jest czysty, płaski itp. Samoloty z tego okresu były utrzymywane w idealnym stanie technicznym, przez to nie było na nich widać śladów eksploatacji, co potwierdzają zdjęcia z tego okresu. Model został zwetheringowany, ale bardzo delikatnie. Za to blachy poszycia zdjęte z modelu są mocno sfatygowane Poza tym, gdybyś zrobił (to do Qz9), któremuś ze swoich modeli zdjęcie w takim powiększeniu, to wielce prawdopodobne, że albo wyrzuciłbyś model do kosza, albo wstawił w ciemny kąt.
  8. W międzyczasie powstał jeszcze jeden ciekawy komentarz. Z tego wywodu wynika, że sędzia powinien oceniać i podziwiać nie dokonania modelarza z danym modelem, ale firmy modelarskiej i jeśli to WNW to można mu spokojnie dać medal, bo nie ma lepszych modeli na rynku. Coś, ktoś czytał o teorii wygrywania, ale albo nie doczytał, albo nie zrozumiał. A z ta argumentacją jestem przekonany nie zgodzi się większość osób sędziujących nawet na naszych konkursach, oczywiście pomijając rzeczoną komisję. Ale najważniejsze, że Bartek Zmarzlik jest Mistrzem Świata!!!!
  9. O, ale zrobiła się dyskusja. Czyli, że coś jest na rzeczy. Smieszy mnie stwierdzenie, że w Bielsku 1 miejsce to żenada, ale tak z punktów wyszło, to się kupy nie trzyma. My dwaj, czyli Irek i ja piszemy o tym, ale ludzi mających podobne doświadczenia z konkursów jest więcej. Pozostali nie piszą, bo nie chcą stać się celem takiego zorganizowanego hejtu. Uraziłem waszego kumpla z komisji sędziowskiej w Łasku? No i dlatego wylewacie na mnie i mój model kubły pomyj.Na mnie to nie robi wrażenia. A zastanowiliście się jak się teraz czują autorzy wcześniejszych postów mający odmienne zdanie niż wy?
  10. W tym kraju kwity są najważniejsze. Dlatego na początku tego wątku zamieściłem link do warsztatu na LSP, który każdy może prześledzić. Gdybyś najpierw się z nim zapoznał nie pisałbyś tych wszystkich bzdur.
  11. Mając do czynienia z ludźmi, którym się coś wydaje i przyjmują to za niepodważalną prawdę, życie jest brutalne. Pozdro, my friend
  12. Drogi czołgisto, chyba nie wiesz o czym piszesz. Zapoznaj się najpierw z istniejącą dokumentacją a potem wydawaj osądy. Jeśli model nie jest utytłany, że widać to na kilometr i nie ma na sobie kilo błota, nie ma zardzewiałego płótna, to nie jest dobrze pomalowany.
  13. Cześć, miło Cię spotkać na forum. Problem nie jest w regulaminach, lecz w braku profesjonalnej kadry sędziowskiej. Często szuka się chętnych na konkursach do sędziowania, mnie to też proponowano, ale nigdy się tego nie podjąłem, bo to nie jest prosta sprawa. Dobre regulaminy i sposoby oceniania, zwłaszcza w przypadku klas punktowych, na pewno wiele by ułatwiły, ale nie zastąpią profesjonalizmu człowieka. Moim zdaniem dużą rolę ma do zrobienia IPMS Polska w tej dziedzinie i to ta organizacja powinna wyznaczać standardy sędziowania.
  14. Mikołaj, widziałeś przecież punktację w poszczególnych kategoriach. Jeśli modele dostają po 75-78 pkt na sto możliwych to są to modele przeciętne, z błędami. Nie uważam za taki mojego modelu ani Marcina P 11. Ty chyba także nie byłeś zadowolony z 46 pkt za Lima. Długo dyskutowałem z Marcinem na ten temat i ma on to samo zdanie co ja, podobna sytuacja spotkała go w Bielsku. Tu nie chodzi o przegraną tylko tak jak napisał Irek o rzetelne sędziowanie.
  15. Witam, Ostatnie parę dni spędziłem w szkockim Edynburgu. Główny powód to Scale Scotland 2019, konkurs, który odbył się w ubiegłą sobotę. Stadion Murrayfield, na terenie którego zorganizowano imprezę jest narodowym stadionem reprezentacji Szkocji w rugby, świetna miejscówka, można go było przy okazji obejrzeć wraz ze znajdującym się tam muzeum rugby. Na konkurs pojechałem z moim Boeingiem. Wzbudził duże zainteresowanie uczestników i otrzymał tytuł Master Class wśród modeli lotniczych. Jest to kolejny zagraniczny konkurs, na którym model otrzymał znaczącą nagrodę. Wcześniej w marcu tego roku otrzymał w Madrycie złoto w kategorii, Best Aircraft oraz nagrodę za najlepszy model od IPMS Portugalii, następnie w maju zdobył złoto w klasie lotniczej we Włoszech na konkursie Red Devils. Konkurs w Łasku ze smutkiem pominę milczeniem, pozdrowienia dla komisji sędziowskiej. Poniżej model z nagrodami z Madrytu oraz kilka zdjęć ze Scale Scotland.
  16. Widzę, że już wątek żyje i jest dyskusja. Oto mi chodziło i bardzo dziękuję za te rady i z góry za te, które się pojawią. Dużym problemem jest kruchość konstrukcji i nie mogę sobie pozwolić na usuwanie większych fragmentów. W tej skali nie wszystko da się zrobić i trzeba próbować pewne rzeczy odpowiednio imitować. tak jest w przypadku kształtowników z których składa się geodetyczna struktura. W przekroju mają kształt zamkniętego C, z lekkimi przeprasowaniami na tylnej powierzchni, gdyż każdy element był wyginany z paska płaskiej blachy na specjalnej zaginarce. Mam już pomysł jak to zaimitować, nawet zrobiłem próbę i mam konkrety, ale na zdjęciu efekt nie jest zadowalająco widoczny po pomalowaniu pędzlem srebrną farbą - odbłyski. Przy normalnym oglądzie jest OK i wyglada jak na zdjęciach orginału. TH
  17. Witam W związku z założonym przeze mnie wątkiem warsztatowym Wellingtona w 1/72 chciałbym przedstawić mój ostatni model. Budowa trwała 8 lat i pochłonęła co najmniej 2000 godzin pracy. Podstawą do stworzenia modelu był stary zestaw Hasegawy do którego dołożyłem żywiczny silnik z Neomegi i mnóstwo własnej pracy wykonując większość elementów od podstaw lub bardzo mocno je modyfikując. Głównym założeniem modelu było wycięcie szkieletu kadłuba z pełnej wypraski tego elementu, a następnie pokrycie fragmentami nowym poszyciem. Cała przednia część kadłuba przed kabiną, podwozie, szkielet skrzydeł i mnóstwo mniejszych detali jak np kółko ogonowe zostało wykonanych od podstaw. Niektóre elementy jak np osłona gaźnika były formowane próżniowo. Relację z budowy prowadziłem na forum Largescaleplanes, linki: warsztat https://forum.largescaleplanes.com/index.php?/topic/45212-132-boeing-f4b4-almost-naked/&tab=comments#comment-474471 galeria https://forum.largescaleplanes.com/index.php?/topic/80055-boeing-f4b4-almost-naked/&tab=comments#comment-1123697 Pozdrawiam Tomasz Hajzler
  18. Witam Na tym forum nie publikowałem jeszcze relacji z budowy, jednak, aby zdopingować się do zrealizowania tego nowego projektu postanowiłem założyć ten wątek. Do tej pory moją skalą była „trzydziestka dwójka”, lecz tym razem po raz pierwszy wybrałem „siedemdziesiątkę dwójkę”. Po zakończeniu trwającej 8 lat budowy modelu Boeing F4b4 w 1/32 linki do warsztatu i galerii: https://forum.largescaleplanes.com/index.php?/topic/80055-boeing-f4b4-almost-naked/&tab=comments#comment-1123697 https://forum.largescaleplanes.com/index.php?/topic/80055-boeing-f4b4-almost-naked/&tab=comments#comment-1123697 początkowo chciałem zbudować w 1/32, od podstaw, naszą jedenastkę, bardzo mocno pootwieraną, podobnie jak Boeing, jednak informacja o modelu IBG w tej skali mającym się niedługo ukazać odwiodła mnie od tego tematu. Gdy kilka lat temu na okładce Aeroplana zobaczyłem zdjęcie Wellingtona w znacznym stopniu pozbawionego płóciennego poszycia, z tą imponującą geodetyczną strukturą, zakochałem się w nim, lepiej zabrzmi z angielskiego w niej, od pierwszego wejrzenia. Jednak wtedy budowa Boeinga była zaawansowana, a przede wszystkim nie czułem się na siłach, aby podołać temu wyzwaniu. Teraz myślę, że przyszedł czas, aby spróbować. Opisywany Wellington jest eksponatem w brytyjskim muzeum niedaleko Londynu w Brooklands i jest jedynym zachowanym użytym bojowo egzemplarzem tego samolotu. Brał udział w misjach bojowych nad Niemcy w 1939 i 1940 roku. W październiku 1940 został przesunięty do jednostki treningowej i podczas lotu 31.12.1940 na skutek awarii jednego z silników wodował na słynnym jeziorze szkockim Loch Ness. Po wodowaniu samolot zatonął. Odnaleziony został na dnie w latach siedemdziesiątych przez ekipę poszukiwaczy Nessie i wydobyty w 1985 roku. Po wieloletniej rekonstrukcji stał się wspaniałym eksponatem muzeum Brooklands. Przejdźmy do konkretów. Jako zestaw bazowy (zestawy, bo do budowy sądzę, że wykorzystam trzy) wybrałem Airfixa w 1/72. O wyborze skali między innymi zadecydowały gabaryty gotowego modelu oraz dostępność zestawów. Jest to ta sama wersja co zachowany egzemplarz w muzeum Brooklands. W celu przygotowania własnej dokumentacji zdjęciowej odwiedziłem niedawno to muzeum, po uprzednim umówieniu się z osobami z dyrekcji obiektu i uzgodnieniu pozwoleń na robienie zdjęć w bezpośredniej bliskości eksponatu. Spotkałem się z dużą życzliwością z ich strony i mogę liczyć na pomoc w przyszłości. Muszę przyznać, że Wellington robi ogromne wrażenie i warto było się tam wybrać, aby go zobaczyć i dokładnie obfotografować. Koncepcja budowy kadłuba i skrzydeł będzie polegać przede wszystkim na wycięciu z pełnych połówek kadłuba całej konstrukcji geodetycznej, przy czym ściany boczne, góra i dół kadłuba oraz ta część, która jest pokryta płótnem będą stanowiły oddzielne elementy, które zostaną połączone w całość i osadzone na wręgach. Mój proces budowy będzie bardzo zbliżony do rzeczywistego procesu produkcji. Największym wyzwaniem jest wykonanie konstrukcji geodetycznej i zanim zdecydowałem się na budowę tego modelu wykonałem próbne wycinanki w kadłubie, aby przekonać się czy jest to w ogóle wykonalne w tej skali. Grubość kształtowników po wycięciu nie powinna przekraczać 0.3 mm. Jak można zobaczyć na zdjęciach okazało się to do zrobienia. Dopiero po wstępnych pracach, gdy już wiedziałem, że są szanse na realizację, umawiałem się w muzeum na spotkanie. Chcę wykonać model przedstawiający dokładnie egzemplarz muzealny, w takim stanie jakim się on znajduje w muzeum. Czas pokaże czy uda mi się doprowadzić ten projekt do końca. Nie będę ukrywał, że jest to największe wyzwanie w moim modelarskim życiu. Liczę na Waszą pomoc i wsparcie, dlatego w ogóle założyłem ten wątek. Tomasz Hajzler Obiekt westchnień Pierwsze próby I już jakaś wizja
  19. Takie ujęcie miało służyć tylko pokazaniu różnicy w trudności wykonania obu modeli. Tak jak piszesz, sędzia powinien wiedzieć, który model jest lepszy, a ocena punktowa powinna zostać tak dobrana, aby to potwierdzić, czyli wprost, prawidłowe wypunktowanie modelu powinna odpowiadać jego wartości. Jest tak samo w wycenie nieruchomości, że rzeczoznawca z góry wie ile dana nieruchomość jest warta, a sam proces wyceny ma doprowadzić do tej wartości. W przypadku Lima jest on bezwzglednie lepszym modelem od Skytrucka i powinno to znaleźć odzwierciedlenie w punktacji. Nie wiem co kierowało komisją, że tak wypunktowała modele, ale widać od razu, że w wielu przypadkach przyznana punktacja jest niewłaściwa, choćby pkt 1 z którego wynika, że zestawowo wykonany Skytruck jest wyżej oceniony od Lima i Iskry. Powtarzam, że komisja sędziowska wybrała model najładniejszy, ale nie najlepszy i to jest smutne. A co masz do zarzucenia w efekcie ostatecznym Limowi, czy ten model nie wygląda jak Lim. A co nakład pracy ma wspólnego z efektem ostatecznym? No to, że zostało w Limie wykonanych większość podzespołów od podstaw z wieloma detalami w sposób wierny oryginałowi. Stopień ich trudności wymagał znacznie większego nakładu pracy i wartość tego modelu nie liczymy tysiącami godzin pracy, ale efektem jaki osiągnięto i wiernością odtworzenia wszystkich tych elementów. Jak kabina obu modeli może zostać oceniona w ten sam sposób, gdy w M 28 jest ona zestawową tylko pomalowaną z imitacją pewnych szczegółów, a w Limie zrobioną od podstaw z ogromną ilością detali. Z Twojej argumentacji wnioskuję, że Ty także wybrałeś model ładniejszy od lepszego. Na koniec chciałbym wyrazić swoje uznanie dla autora Skytrucka za stworzenie tak dobrego modelu, a moja przedstawiona argumentacja w żadnym wypadku nie ma na celu obniżenia wartości jego pracy gdyż efekt jest na prawdę dobry. Nie mogę się tylko pogodzić z oceną sędziów bo model Lima jest modelem lepszym i nie chciałbym, aby stwarzać jakieś precedensy i obniżać wartość modeli w sposób nieuzasadniony. Na tym pragnę zakończyć moją dyskusję w tym wątku. Jeszcze raz pozdrawiam TH
  20. Widać to na przykładzie modelu Irka który za "budowę" zebrał praktycznie max możliwych punktów (ok. mógł dostać jeszcze do sześciu punktów więcej ale to i tak nie zmieniło by kwalifikacji) a za malowanie "stracił" 9 punktów i dodatkowo jeszcze 3 za przygotowanie dokumentacji. Wszyscy czepiają się malowania Lima jak by był pędzlem potraktowany. Malowanie to nie tylko plamy kamuflażu, ale duże powierzchnie pozbawione poszycia. Przy malowaniu takich modeli kwestie maskowania, przesłaniania maja bardzo duże znaczenie,są pracochłonne, skomplikowane, a cały proces malowania musi zostać bardzo dokładnie przemyślany. Wydaje mi się, że częste bagatelizowanie pewnych procesów w budowie modelu przez oceniających bierze się z braku doświadczeń przy budowie tak skomplikowanych modeli. TH
  21. Ale nie można odwracać sytuacji, że będę budował model pod regulamin, bo jeśli budowa ma trwać dwa, trzy, cztery lata, to regulamin może się zmienić nawet kilka razy. To regulamin i system punktacji powinien mieć tak rozłożone akcenty przy ocenie, aby ułatwił wybór najlepszego modelu. TH
  22. Witam Aspekt sędziowania na konkursach zawsze bardzo mnie interesował. Będąc gościem lub uczestnikiem konkursów zawsze lubiłem konfrontować własne spostrzeżenia i oceny z ocenami ostatecznymi sędziów. Zastanawiałem się zawsze jaka formuła oceniania najlepiej się sprawdza i prowadzi do jak najbardziej sprawiedliwego werdyktu. Wydawało mi sie do tej pory, że klasyfikacja punktowa jest najbardziej obiektywna, gdyż rozbijając ją na wiele elementów można rzetelnie porównać konkurujące modele. ale nie można zapominać, że ma ona stanowić tylko narzędzie do oceny w rękach sędziów, a najwięcej zależy od nich samych, od przyjętych założeń i własnego odbioru modelu. Nie może być tak, że sucha punktacja wiąże ręce komisji lub legitymizuje błędne werdykty. Nie dajmy się wpuścić w kanał często słyszanego stwierdzenia, że system czegoś nie pozwala. Co to jest system, dlaczego dajemy mu sie podporządkować i często tracimy zdrowy rozsądek. W przypadku oceny tych dwóch modeli,wokół której toczy się dyskusja, a w sumie trzech, bo nie wiem dlaczego pomijana jest Iskra, mamy do czynienia z takim przypadkiem. Błędne jest zasadnicze założenie, że stopień trudności wykonania tych modeli jest taki sam. Nic bardziej błędnego. O ile za idealnie wykonany model Lima można by przyznać 100 pkt, to ze względu na dużo niższą trudność wykonania Skytrucka przyznał bym maksymalnie 80 pkt. I dopiero od tych poziomów odejmował bym punkty za stwierdzone przez Komisję niedociągnięcia. Model Skytrucka jest dobrym modelem, ale w założeniach przyjętych przez autora dużo łatwiejszym w wykonaniu, prześledziłem bardzo uważnie warsztat. Ingerencja w bryłę modelu jest bardzo mała, zakres waloryzacji znacznie mniejszy, natomiast nie wiem dlaczego nie znajduje to odzwierciedlenia na kartach ocen, a w niektórych przypadkach jest odwrotnie, że w tych punktach uzyskuje wyższe noty. Nie wiem czym kierowali się sędziowie przyznając Skytruckowi aż 3 pkt za odwzorowanie silników i zespołów napędowych, gdy w modelu silniki są zamknięte, za wydechy można dać 0,5 pkt. Takich niekonsekwencji jest dużo więcej i nie jest moja intencją przedstawienie jej szczegółowo, gdyż zabrało by to za dużo miejsca i czasu. Moim głównym wnioskiem, który kieruję w stosunku do komisji jest przyjecie, że stopień trudności wykonania obu modeli jest takim sam Zarzut, że model Lima nie przedstawia samolotu gotowego do lotu, ale egzemplarz muzealny uważam za absurdalny i nie znajdujący uzasadnienia w regulaminie. Model Lima, aby przegrać w konkurencji ze Skytruckiem musiał by posiadać kardynalne błędy wykonawcze, a takich nie ma, co potwierdziły też liczne wcześniejsze nagrody. Oba modele są wykonane na zbliżonym poziomie jeśli chodzi o typowy warsztat modelarski, można się zgodzić, że Skytruck jeśli chodzi o przyjęty schemat malowania nieco lepiej wypada wizualnie, ale nie jest to modelarska przepaść. Dziwi mnie, że sędziowie bezkrytycznie przyjęli wynik przyznanej przez siebie punktacji, w której oba modele dzieli przepaść 8 pkt, tak to jest przepaść na tym poziomie, bo jest to kategoria profi. Wydaje mi się, że mamy w tym przypadku do czynienia z sytuacją gdy model ,,ładny" wygrał z na prawdę dobrym. Mnie też to spotkało i dlatego pozwoliłem sobie na ten post. Nie można zapominać o tym, że jest to konkurs i jest to jego pierwszorzędna rola, a nie biesiada modelarska, gdzie liczy się tylko miło spędzony czas. Jest grupa modelarzy, która starty w konkursach traktuje bardzo poważnie, przygotowując modele przez wiele lat. Jeśli spotka się z nierzetelną lub błędną oceną swojego modelu nie będzie uczestniczyć w konkursach i stracimy możliwość oglądania pięknych modeli. Na pewno pojawią się głosy, że to niewielka strata albo czyjeś fochy, ale pamiętajmy, że siłą napędową społeczeństw, firm, zespołów, nie są masy, ale jednostki. Pozdrawiam wszystkich Tomasz Hajzler
  23. Piękna robota, gratulacje. Aby w pełni docenić osiągnięty efekt trzeba samemu spróbować tego typu modelarstwa. Mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć to cudo w realu. TH
  24. Cześć Jeśli chodzi o poszycie kadłuba to tak jak napisałeś zrobiłem z ponitowanego arkusza 0,12. Sugerowałeś, abym pokazał jakiś warsztat z tego co robię, ale nie chcę zaśmiecać cudzych wątkòw moimi. Może założę własny, ale muszę znaleźć na to czas, bo prowadzenie relacji z budowy to zobowiązanie wobec forumowiczów. Poza tym projekt jest już tak mocno zaawansowany, że trudno byłoby się cofnąć w czasie do pewnych wcześniejszych zagadnień. Masz we mnie wiernego widza, bo warto przeglądać Twój wątek. TH
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.