WALIJSCY łucznicy! W Walii łucznictwo było czymś pomiędzy sportem narodowym a obowiązkową służbą wojskową. I to właśnie Walijczycy nauczyli Anglików zastosowania łuków. Nauka odbywała się w szybki, choć nieco nieprzyjemny sposób - podczas podboju Walii Anglicy dostali tęgiego łupnia od walijskich łuczników. Gdy podbój mimo to im się udał postanowili wykorzystać zdobyte tam doświadczenie.
Król Edward I (1272-1307) zakazał nawet wszelkich innych sportów aby zagwarantować, że w razie potrzeby będzie miał wytrenowanych ludzi.
Łuki były znacznie szybsze i celniejsze od wczesnej broni palnej, jednak wygrała ona ze względu na koszty. W tamtych czasach żołnierz w czasach pokoju utrzymywał się z np. rolnictwa i zapominał o wojaczce. Natomiast łucznik aby być skutecznym musiał ćwiczyć cały rok. Dlatego właśnie mało którego władcę było stać na utrzymywanie znaczących oddziałów łuczników (mówimy cały czas o długich łukach). Anglicy rozwiązali ten problem pozwalając, a nawet zachęcając swoich łuczników do służby najemnej w innych państwach.
Długi łuk był bronią tak trudną w użyciu że do dzisiaj można rozpoznać szkielet łucznika. Z racji ogromnej siły potrzebnej do naciągnięcia łuku (według niektórych nawet 900 N) kości lewej ręki łuczników były widocznie grubsze niż te prawej, tworzyły się również zgrubienia na lewym nadgarstku i łopatce oraz palcach prawej dłoni.
Na początku lat 80 XX wieku istniało tylko pięć oryginalnych długich łuków angielskich, ale podniesienie z wody wraku karaki Mary Rose, odkrytej po raz pierwszy jeszcze w poprzednim stuleciu, dało nam 137 kompletnych łuków, 3500 strzał, a także masę innych informacji o budowie tej broni.