Nie wiem czy to ważne, ale w tamtych czasach pociski przecieraliśmy zaolejoną, czystą szmatą, ładowane były ze skrzyń, pojemników, gdzie też były naolejone. Nie były śliskie, ale były czyste (w stelażach, uchwytach), zresztą jak już były wewnątrz czołgu, to zazwyczaj zostawały zużyte, dlatego nie zdążyły się odrzeć, porysować itd... Zresztą często "ropowaliśmy" pojazdy i z środka i z zewnątrz, także w "polu" bo to był nasz dom i staraliśmy się żeby nie było tak syfu, smrodu np: starczyło trochę błota i w niewłaściwym momencie można sie było pośliznąć itd., itd, krew czy wymiociny, jak ktoś rozbił sobie nos, czoło, albo zapadł na "chorobę morską" staraliśmy się usuwać "natychmiast" więc...
Komentarz nie pod kątem tego modelu, ale ogólnie i na marginesie, poza tym model naprawdę mi się podoba, wyjdzie bardzo realistycznie.......