Skaidrus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
204 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Skaidrus
-
Dziękuję. Używałem kredek, farb olejnych, washy oraz pigmentów. Nie lubię techniki na lakier, w jakimś stopniu zastąpiłem ją maskolem nakładanym gąbką.
-
Dzięki. Umordowałem się przy tym niemiłosiernie. Nie lubię robić figurek, ale uparłem się , że je dodam. Były przemalowywane chyba 2 razy, a wszelkich drobnych korekt to już nawet nie zliczę. Dodam kurz na bambetlach, szczególnie tych z tyłu.
-
Brawo za spostrzegawczość Zastosowania tych szwów domyśliłem się po pomalowaniu. Próbowałem delikatnie je usunąć, ale więcej było z tego szkód niż korzyści. Więc zostawiłem je spłaszczone, ale widoczne. Haczyk musiał odpaść przy brudzeniu, nie zauważyłem tego. Otwory do mocowania to moja wtopa, bezrefleksyjnie przyjąłem, że "ten typ tak ma"...
-
Podstawka faktycznie trochę odstaje. Powinienem był trochę bardziej "zanurzyć pojazd" w piachu, ale uparłem się żeby wykorzystać gotową gablotkę, która czekała na swój moment. Co do gąsienic - prawa strona jest zdecydowanie za luźna. Ale to już poprawiłem. Lewa strona jest raczej luźna, ale znalazłem takie w ich naturalnym środowisku Po prostu chciałem wykorzystać możliwości metalowych gęsi.
-
Skończywszy Chieftaina chciałem zabrać się za jakieś latadło dla odmiany, ale wpadł w me ręce okazyjnie kupiony PzIVF. Model spodobał mi się na tyle, że postanowiłem od razu wziąć go na warsztat jako model relaksacyjny, bez blach ani innych dodatków. Ale wyszło jak zwykle – zupełnie przypadkiem znalazłem w pewnym niemieckim sklepie dedykowane blachy Voyagera za połowę ceny „polskiej”. Potem już poszło szybko, bo jak miałem blachy, to dokupiłem sobie błotniki. Skoro są blachy i błotniki to jeszcze potrzeba metalowych gęsi – przecież widać je na całej długości. No i wyszedł z tego standardowy projekt na kilka miesięcy Sam model jest bardzo sympatyczny w sklejaniu. Spasowanie było bardzo, więc wszystkie widoczne babole to moje niedoróbki. A już pomysł z 2 wersjami narzędzi (z klamrami i bez) był strzałem w dziesiątkę. Oszczędziło mi to mnóstwo czyszczenia, drapania i wygładzania pod montaż PE. Chociaż wiele razy udowodniłem sam sobie, że figurki zupełnie mi nie wychodzą, to zdecydowałem się na użycie zestawu 35278 Mini-Art. Jak zwykle umordowałem się z ich malowaniem, szczególnie facjat. Wybrałem jednak 2 załogantów, którzy mają pochylone głowy, tak więc rozmiary mojej klęski nie rzucają się w oczy. Dołożyłem też antenę z RB Model, wiaderka PE z E.T. J35-005, kanistry Bronco AB 3576, ekwipunek niemiecki z Mini-Art 35-247, wkładki hełmów niemieckich Abera 35-A069, skrzynki amunicyjne do KwK37 z Eureki, lufy km z Mastera oraz różne brezenty z Legend i Eureki. Model pomalowałem Hatakami z serii C. Użyłem dedykowanego zestawu DAK. Analizując farbki w pojemnikach nie byłem zbytnio zachwycony kolorystyką. Na bazie wcześniejszych doświadczeń wiedziałem jednak, że trzeba je BARDZO dobrze wymieszać. Zdecydowałem się na schemat malowania z instrukcji, tym bardziej, że ten sam pojazd znalazłem też w tablicach barwnych publikacji wyd. Militaria pt. „Afryka 1942”. Zasadniczo użyłem RAL 7027, ale nie jestem chromatycznym purystą, więc farbę z pojemnika rozjaśniałem lub przyciemniałem wedle potrzeb i uznania. Na bazie swoich zawodowych doświadczeń wielokrotnie obserwowałem co dzieje się z farbą w warunkach pustynnych, więc nie przywiązywałem zbyt dużej wagi do tego czy kolor wygląda jak na wzorniku RAL. Pojazd został ubrudzony i postarzony chemią Ammo i AK, w szczególnie washami, olejami i pigmentami. Już po zrobieniu zdjęć zorientowałem się, że prawa gąsienica ma zbyt duży zwis. Zostało to poprawione, ale nie zmusiłem się do kolejnej sesji zdjęciowej. Model gorąca polecam – nadaj się zarówno do budowy prosto z pudła jak i do głębokiej waloryzacji. Na pewno na warsztat trafi jeszcze jakiś Pz. IV, ale na pewno z długą lufą i chyba też wnętrzem
-
Czego dotyczy problem ? Pytam, bo rozważam gęsi RFM do Panzer IV. A model jest naprawdę ok. Podoba mi się stonowane malowanie bez nachalnej modulacji.
-
We wcześniejszym wpisie podałem link w odnośniku. Teraz link: https://www.vms-supplies.com/
-
VMS to firma z Polski, więc sprzedają Z tego co widzę dystrybucja jest prowadzona tylko przez ich stronę. Warto wyczekać na dobrą promocję, bo często coś tam się dzieje.
-
Gorąco polecam VMS.
-
Takom próbował zrobić ten anti-skid, ale słabo to wyszło w porównaniu z oryginałem. Dlatego zeszlifowałem wersję fabryczną i nałożyłem Ammo 2034 przy pomocy gąbki. Wyszło akceptowalnie, ale produkty VMS, których używałem we wcześniejszych modelach dają większą kontrolę nad procesem.
-
bulik58 - wreszcie zrozumiałem o co chodziło w tej całej naszej komunikacji. Ty po prostu jesteś jedynym uczestnikiem ogłoszonego przeze mnie konkursu . Nie mógłbym nie docenić Twojego uporu w poszukiwaniach babola, więc ogłaszam Cię zwycięzcą konkursu. Obiecana nagroda poniżej. Dla zasady dodam również, że peryskop jest ok. Można go było zrobić w wersji zamkniętej i skorzystałem z tej sposobności. Prawdziwym babolem jest klosz reflektora na wieży - przez nieuwagę wkleiłem go obróconego o 90 stopni. Ale na zdjęciach tego za bardzo nie widać
-
USS Texas 1:350 Trumpeter + zestaw Pontos
Skaidrus odpowiedział modelist constructor → na temat → [O]Warsztat
Będę się przyglądał, bo mam NY w planach, również z masochistycznym Pontosem . Uwielbiam sylwetkę tego okrętu łączącą spuściznę Dreadnoughta z przeładowaniem flakiem typowym dla drugowojennej US Navy. Szkoda tylko, że Trumpeter tak koncertowo spaprał szerokość bąbli antytorpedowych. To szczególnie boli biorąc pod uwagę, że ten okręt wciąż istnieje... -
Dzięki za ocenę. Coś musi być na rzeczy z tymi tobołami... Nie jestem chyba dosyć obiektywny żeby to ocenić. O ile ten na wieży za TOGS'em i ten przed kierowcą faktycznie nie urywają dupska, ale pasowały do koncepcji i tego co widać na zdjęciach pojazdów. Natomiast ten podłużny z boku i płaski z tyłu wieży naprawdę przypadły mi do gustu. Muszę chyba zredefiniować swoje kryteria oceny tych gratów
-
Więc zgadza się - ten z dwoma wycieraczkami to główny peryskop działonowego. Na górze widać osłonę pancerną, którą w razie potrzeby można go było zamknąć. W tej pozycji zrobiłem go na modelu, bo zgubiłem element umożliwiający otwarcie osłony Sorry bulik58, tu miał być cytat, ale coś mi się nie kliknęło...
-
Nie, to tylko element pancerza Stillbrew dodanego od wersji Mk.10. Główny peryskop działonowego to ten z wycieraczkami powyżej. Na prawo od niego jest peryskop pomocniczy.
-
Dzięki za uznanie Możesz wskazać elementy ekwipunku odstające jakością ? Pytam, bo tylko jeden element to Tamiya. Reszta to żywica Legend i Eureka. Bivvie z boku to wtrysk MiniArt.
-
Nie wiem czy do końca zrozumiałem Twój wpis. BATUS to jednostka treningowa British Army zlokalizowana w Kanadzie. Dzięki ogromnej powierzchni lokalnego poligonu, rotacyjnie przysyłani tam czołgiści mają możliwość przeprowadzania pełnoskalowych manewrów. Zmierzamam do tego, że w BATUS używane są te same czołgi co gdziekolwiek indziej, jedyną różnicą jest malowanie "preriowe". Odnośnie wspomnianego przez ciebie zaokrąglenia - w moim odczuciu w model oddaje ten detal w miarę prawidłowo. Załączyłem zdjęcie tego elementu zrobione z bliska.
-
Dokładnie 3 miesiące po skończeniu Corsair'a Tamki zabrałem się za Chieftaina z Takoma. To mój pierwszy model tego producenta i na pewno nie ostatni. Na stosiku zresztą leży już Tygrys II i czeka na swoją kolej Z nieznanej dla mnie przyczyny mam swego rodzaju upodobanie do czołgów brytyjskich. Zrobiłem kiedyś Centuriona, teraz Chieftaina i wielką radość mi sprawił RFM swoimi Challengerami. Ad rem – wybrałem malowanie z BATUS-a, do którego dokupiłem nawet szablony. Ostatecznie kamuflaż malowałem z ręki, więc jeżeli ktoś jest zainteresowany szablonami do malowania nr 1, to zapraszam na priv. W budowie wykorzystałem blachy Voyagera PE35787 (zestaw główny), PEA379 (zasobniki) i PEA378 (fartuchy boczne). Po namyśle zaopatrzyłem się też w gęsi Master Club MTL35080 z racji na gumowe nakładki ze śladami zużycia. Rozważałem też zakup żywicznej lufy Accurate Armor, ale zrezygnowałem z racji na czas oczekiwania. Model jest bardzo przyjemny w sklejaniu. Szpachlę używałem punktowo w kilku miejscach. Detalizacja jest na naprawdę wysokim poziomie, podobnie jak zgodność z oryginałem. Z perspektywy czasu raczej odradzam stosowanie zasobników z Voyagera, chyba że intencją modelarza jest pokazanie ich otwartych. W zestawowych wystarczy wymienić klamry z blaszki i będzie ok. Nauka robienia zawiasów kosztowała mnie sporo czasu i jej bolesne efekty widać na zasobnikach kadłubowych. Te z wieży są już trochę lepsze, ale i tak była to trochę przysłowiowa para w gwizdek. Fotografując model wypatrzyłem okropnego babola na wieży. Ciekaw jestem czy to rzuca się w oczy, więc ogłaszam konkurs na spostrzegawczość. Zwycięzca otrzyma zdjęcie moich okularów. Zawartość zasobników to różnego rodzaju pozostałości, głównie żywica Legend i jakieś drobiazgi Tamiyi. Wyjątkiem jest zbiornik na olej i czerwone ustrojstwo nieznanego mi przeznaczenia, które wydziergałem samemu. Do powierzchni antypoślizgowych użyłem tym razem Ammo 2034. Nie było źle, ale preferuję produkty VMS. Model był malowany farbami AK Real Color, jednak trudno podać mi jakieś konkretne kolory bo mieszałem je w różnych proporcjach używając RC093 i RC080 jako baz. Waszhe, filtry i pigmenty to AMMO, AK i Valejo. Oleje to Oilbrushers z Ammo. Matowy lakier bezbarwny to Hataka XP07 i to było moje najmilsze jak na razie doświadczenie z tego typu lakierem. Do akryli za szybko nie wrócę. Model mogę gorąco polecić fanom współczesnej pancerki szukającym pozytywnych wrażeń z budowy dobrze odwzorowanego modelu.
-
Jak w temacie, może komuś zalega. Ewentualnie mogą być osobno, czyli ciągnik Dragon 6466 i działo 6392.
-
Chińczyk z kuricą czyli T-54 z Type 59 (Takom 1:35)
Skaidrus odpowiedział TAW → na temat → [M]Warsztat
Zgadzam się z powyższym w całej rozciągłości. Jako alternatywę do pędzla proponuję czernić ogniwa przed złożeniem. Wtedy płyn dostanie się we wszelkie zakamarki. Dodatkowo nie ma ryzyka wytrawienia drutów. Okazuje się bowiem, że płyn AK też niszczy druty, o ile gąska będzie odpowiednio długo przebywać w kąpieli. Nabyłem tą cenna wiedzę empirycznie i nikomu nie życzę wyciągania z kąpieli kilkunastu krótkich fragmentów gąski, mimo że włożono tylko dwa ? -
Dziękuję wszystkim za uwagi Trochę prześwietliłem poniższe zdjęcie żeby pokazać obicia przy wlotach filtrów i śmigło, które trochę brudne jest, ale na wcześniejszych zdjęciach nie za bardzo to widać.
-
W ramach typowej dla mnie przekładanki tematów, po pojeździe przyszedł czas na samolot. Naczytałem się mnóstwa entuzjastycznych recenzji nt. nowych modeli Tamki w 1:32. I muszę przyznać, że ogólna jakość, detal i spasowanie to absolutne mistrzostwo świata. Dość powiedzieć, że na fali entuzjazmu od razu kupiłem Mustanga z tej samej serii. Dlatego wszelkie uchybienia na gotowym modelu to moje zaniedbania. Największym problemem są kalkomanie, które ułożyły się fatalnie, mimo moich kładzenia na błyszczącym lakierze, wygładzania, stosowania płynów, itd. Model przedstawia maszynę bazowania lądowego, dlatego jest trochę zmęczona warunkami na Salomonach. Malowanie można uznać za kontrowersyjne. Wzorowałem się na koloryzowanych zdjęciach z epoki, ale to oczywiście moja subiektywna interpretacja i doskonale zrozumiem wszystkich, którym te stopień i sposób zaprezentowania zużycia nie będzie pasował. Do budowy użyłem dedykowanych blach Eduarda z Big Eda: 32365, 32366, 32784, 32828, 32829, przy czym ta ostania jest bez sensu, bo dubluje części z 32828. Więc mogę odsprzedać 32829 po okazyjnej cenie ;) Użyłem też masek Montexu i żywicznych kół Edka. Malowanie Hataką i AK RC, brudzenia Ammo i AK. Pasy antypoślizgowe to specyfik VMS. Jak wspomniałem wcześniej, model jest fenomenalny i o całą klasę lepszy od zupełnie przecież przyzwoitego Avengera 1:32 Trumpetera, którego sklejałem ok. roku temu.
-
Pewnie, że ciekawy. Ale lubię wprowadzać urozmaicenia. Dlatego teraz kończę F4U-1A z Tamki w 1:32. Dalsze plany są trochę mgliste - widzę tam Scuda na gąskach albo M62A2 lub Chieftaina. Ale Pumę na pewną zrobię. Chodzi mi po głowie wersja AEV. Tym bardziej, że HB wydał ją w tej konfiguracji. Więc nie muszę wydawać fortuny na konwersję.
-
Pojazd opisywany jest jako "heavy APC". Czyli coś w rodzaju naszego BWP. Używa się ich głównie w konfliktach asymetrycznych, więc artyleria nie jest głównym zagrożeniem. Miałem wcześniej styczność Friulami przy Magachu 7C i barwiłem je przed złożeniem. Nie wiem co mnie napadło, żeby barwić je po złożeniu w Nagmachonie. W kolejnych modelach wrócę do wypróbowanej procedury.
-
Dziękuję. Teraz rozumiem, dlaczego niektórzy producenci pigmentów oferują 2 różne produkty żeby zobrazować te dwa obszary ? Przyznam bez bicia, że wymieszałem oba kolory na Nagmachonie. Galerię na FB rozważę, dziękuję za zaproszenie.
