-
Liczba zawartości
194 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Bushi
-
Witam Bardzo ładna dioramka. Zarówno KW jak i krówki prezentują się znakomicie. Mam małe pytanko odnośnie podłoża i trawy. Nie znalazłem w wątku warsztatowym informacji jak wykonałeś ziemię i jakiej posypki trawiastej użyłeś. Osobiście używam trawki firmy Jordan, ale jest ona troszkę zbyt wysoka i raczej nieco za gruba, jak na tą skalę. Gdybyś mógł uchylić rąbka tajemnicy i napisać jak i z czego jest zrobiona zieleń, byłbym bardzo wdzięczny. Pozdrawiam
-
Dorobiłem jeszcze skrzynkę z amunicją i podmalowałem zamek armaty kolorkiem metalicznym.
-
Mierzu, oczywiście zgadzam się z twierdzeniem, że działko powinno mieć nieco wybłyszczonych metalowych powierzchni przy zamku. Na swoje usprawiedliwienie napiszę tylko, że działko było: 1). cieniowane ciemną farbą 2). zrobiłem na nim obicia (również ciemna farba) 3). dodatkowo przy zamku zrobiłem nieco okopceń (czarna farba) Oczywiście przetrę je delikatnie farbka metaliczną. Dzięki za wskazówkę. Co do techniki, to jest ona bardzo prosta, korzystałem w większości z porad dostępnych na tym forum. 1).Po sklejeniu działka nałożyłem na nie szary akrylowy podkład Model Mastera - Light Ghost Grey (nr: 4762). 2). Farbą bazową była Oliv Drabka (nr: 4842), również akryl MM. 3). Większe płaskie powierzchnie rozjaśniłem techniką mokrego pędzla. Użyłem farbki bazowej + żółtej (Sol Yellow MM – nr: 4356). 4). Kolejne rozjaśnienie i delikatna przecierka to farba Interior Green (nr: 4736) służąca do malowania wnętrz samolotów, jak widać i do armat się nadaje:). 5). Kolejne rozjaśnienie to Interior Green + nieco żółtej farbki (Sol Yellow). 6). Cienie na krawędziach i w zagłębieniach to ciemny brąz + czarna (farbki Games Workshop: Scorched Brown i Chaos Black). Technika to również mokry pędzel. 7). Następnie zrobiłem obicia gąbką. Wykorzystałem farby GW: Scorched Brown i Chaos Black (z przewagą czarnego) do mieszanki wlałem medium do farb akrylowych firmy Renesans, żeby farba zbyt szybko nie zasychała. 8). Okopcenia – Chaos Black. 9). Na koniec przykurzyłem działko, punktowo nakładając suche pastele w kolorach żółty/piaskowy. Najważniejsza rzecz: przy technice wielowarstwowego malowania akrylami – farba musi być solidnie ROZRZEDZONA (woda destylowana). Jeśli nakłada się farbę prosto ze słoiczka i w dodatku źle rozmieszaną to wyjdzie kaszaneczka a nie model. To chyba wszystko. W razie wątpliwości proszę pytać.
-
Witam Chciałbym pokazać wykonany przeze mnie model radzieckiego działa Zis-2 w skali 1/72. Wiem że to dział pojazdów, ale widziałem, że inni forumowicze również zamieszczali tutaj swoją „artylerię”. Poza tym radzieckie działo kiepsko wyglądało by w dziale "różne" obok X-Wingów i innych smoków . Model wyprodukowała firma SKIF. Technologicznie jest to dość ciężki „kawał plastiku”. Tworzywo z którego wykonano model jest tłuste i bardzo kruche. Nawet po 2 kąpielach w detergencie ciężko się go malowało. Szczegółowość wykonania drobnych elementów bardzo wysoka. Są one tak małe, że po pomalowaniu modelu w ogóle ich nie widać . W obróbce działko było również bardzo nieprzyjazne. Jeden z ogonów złamał się podczas montażu, po długim i ciężkim klejeniu udało mi się go jakoś zmontować. Niestety kiedy chciałem oczyścić ogon z kleju złamał się ponownie. Dałem sobie więc z tym spokój, bo kolejne próby szlifowania, czyszczenia i powtórnego sklejenia tylko pogarszały sprawę. Malowanie jak zawsze pędzelkiem, obicia robione gąbką. Użyte farby to akryle różnych producentów, do tego trochę pigmentów „Made in China” Model wygląda jak wygląda. Zresztą oceńcie go sami:
-
Witam Zrobiłem oba czołgi. Valentynę kilka lat temu, a Matyldę przed paroma dniami. Nie są to może najlepsze modele, ale przy odrobinie pracy da się z nich dużo wyciągnąć. To miło, że pokusiłeś się o otwarcie włazów w czołgu, ale jeśli już coś takiego robisz, to postaraj się chociaż wkleić te włazy poprawnie. W Matyldzie właz z peryskopem wygląda tak: Zdaje mi się, że u ciebie jest wklejony odwrotnie. Ja się może nie znam zbyt dobrze na brytyjskiej pancerce, ale wydaje mi się, że w większości czołgów peryskopy służyły do obserwacji tego co na zewnątrz pojazdu, a nie jego środka. No, ale zawsze mogę się mylić, dlatego proponuję żebyś sprawdził instrukcję. Kolejna kwestia dotyczy kalkomanii. Błyszczą się ponieważ nie zostały nałożone poprawnie. Stosuj płyny typu SET i SOL, lub tańszą alternatywę czyli Sidolux + zmywacz farb akrylowych Wamodu. Powyższa chemia ma za zadanie zmniejszyć błyszczenie kalek oraz ułatwić ich nakładanie. Dokładnych porad odnośnie ich stosowania poszukaj na forum i na stronach producentów chemii modelarskiej. W sumie modele wyszły całkiem dobrze, ale warto by było je jeszcze nieco wycieniować i rozjaśnić. Jak już pisał Pafica brakuje im głębi. Porady odnośnie malowania są w dziale „Jak to zrobić i jak pokazać”. Widzę, że udało Ci się jakoś zamontować te uciążliwe gumowe gąski, moje gratulacje, ja tyle szczęścia nie miałem. Pozdrawiam
-
Producent dał niestety trochę za krótkie gąski. Ledwo udało mi się je nałożyć na koła. W dodatku pomalowałem je przed założeniem i przy montażu farba zaczęła pękać i schodzić płatami . Taki to już urok gumiaków. Wydech mogę zawsze postarzyć, tylko nie za bardzo wiem jak to ma wyglądać. Może potraktuje go rdzawą farbą i pastelami?
-
Matilda Mk. II. Producent Italeri, nr kat: 7035. Skala 1/72. Pierwszy model sklejony po dość długiej przerwie spowodowanej pisaniem magisterki. Czołg zrobiony prosto z pudła, bez żadnych zestawów waloryzacyjnych. Matyldę potraktowałem jako obiekt testowy, po raz pierwszy chciałem wykonać różnego rodzaju obicia i otarcia. Z tego powodu nie przykładałem się zbytnio do poprawnego sklejenia, potrzebny mi był po prostu jakiś model do ćwiczeń. Wybrałem pustynny wariant malowania (8 Armia, 1941 rok), ponieważ na nim obicia powinny być bardziej widoczne. Użyłem farb akrylowych Model Mastera, Pactry, Games Workshop i Vallejo. Do tego doszły tusze Vallejo z serii Games Color i jakieś pastele „Made in China”. Wszystko zostało pomalowane pędzlem, obicia zrobiłem gąbką tak jak radzono gdzieś na forum. Poniżej kilka fotek w dużym rozmiarze, zrobionych przy różnym oświetleniu. Pozdrawiam i czekam na wasze opinie
-
Witam Jak dla mnie pomysł dioramki bardzo ciekawy, aczkolwiek poruszasz bardzo śliski temat. Tragedia ludzka, którą chcesz przedstawić może zostać zinterpretowana przez ludzi w skrajnie różny sposób. Nie będę się o tym rozpisywał, koledzy z forum kilka rzeczy w tym temacie poruszyli. Chodzi głównie o to żebyś jasno ustosunkował się do tematyki. Ja rozumiem, że chcesz pokazać tragedię Żydów a nie tryumf SS-mannów, ale niektórzy mogą mieć wątpliwości… Teraz dwie kwestie; merytoryczno-historyczna i estetyczna: 1). Po pierwsze merytoryczna – jako modelarz i sędzia modelarstwa redukcyjnego zwracam uwagę na kilka dość ważnych rzeczy. Przede wszystkim nazwa tego projektu. W nazwie dobrze by było umieścić czas i miejsce danego wydarzenia. Podaj termin oraz miejscowość. Tytuł możesz również powiązać z konkretnymi działaniami okupanta. Przykładowa nazwa dioramki to: „Pierwsza akcja likwidacyjna w Getcie Warszawskim 22 lipca – 21 września 1942”. Tytuł zawiera czas, miejsce i rodzaj działań okupanta hitlerowskiego. Przy pracy nad tego typu scenką możesz się opierać na publikacjach książkowych, bądź zdjęciach z danego okresu. Taka dokumentacja uwiarygodni twoją pracę. Gdybyś chciał zająć się gettem warszawskim to polecam książkę „Warszawskie Getto” wyd. Interpress, W-wa 1988. Książka została wydana w 45 rocznicę powstania. Zawiera dokumentację zdjęciową, relacje świadków, trochę poezji i teksty napisane przez historyków. Podobnych publikacji znajdziesz na rynku księgarskim i w Internecie dużo więcej. W przypadku Twojej pracy brakuje jasnego umiejscowienia scenki w czasie i w konkretnym miejscu, stąd też pewne niejasności. Napisz czy chodzi o wysiedlenie Żydów do getta, czy o ich wywóz z getta do obozu. Podaj rok i miejscowość w której dana scenka miała miejsce. Po ustaleniu tych danych zajmij się kwestiami sprzętu i umundurowania żołnierzy. Sprawdź gdzie i kiedy używano konkretnych pojazdów, jaki miały kamuflaż, jakie numery rejestracyje (na początku wojny były dość niskie, dany okręg wojskowy używał konkretnych numerów, dana formacja miała przypisane swoje numery – to tak bardzo skrótowo). Mundury to osobna kwestia, kolory, kamuflaż, wzór zależały od roku produkcji i formacji. Nie zamieszczaj na dioramie typu „getto warszawskie 1942 rok” marynarzy, albo SS-mannów z końca wojny. Zwróć też uwagę na broń i wyposażenie żołnierzy. Ważne są kwestie dotyczące transportu Żydów, osobiście wątpię żeby wożono ich w ciężarówkach armii niemieckiej, jeśli akcja działa się w mieście, to raczej pędzono ich pieszo na stację kolejową. Jeśli już tak bardzo chcesz ich przewozić ciężarówką, to raczej zdejmij z niej skrzynki z bronią i amunicją… Kwestia opasek. W zasadzie funkcjonowały w tym czasie opaski na rękę i znaczki przymocowywane do innych części ubrania, głównie były mocowane po prawej stronie marynarki lub płaszcza. Jednak przeglądając zdjęcia z roku ’43 z getta warszawskiego mogę stwierdzić, że osób tak oznakowanych było niewiele. W getcie mieszkali sami Żydzi, wiec nie było większej potrzeby ich dodatkowego oznakowania. Co do figurek to moim zdaniem ciekawie wygląda ten koleś siedzący na kipie Opla. Jak gdyby nigdy nic, czyta sobie spokojnie gazetkę, nie przejmując się zbytnio swoją deportacją. Drugi koleś targający walizkę i skrzynkę amunicyjną jest równie ujmujący. „jeśli biorą mnie do obozu, to z pewnością przyda mi się trochę bielizny i skrzynka amunicji”. Tak przy okazji jeśli malujesz jakąś skrzynię to pamiętaj, żeby elementy metalowe typu zawiasy, gwoździe, śruby itp, malować w innym kolorze niż drewno. Polecam jakiś kolor metaliczny. Żołnierze powinni mieć oporządzenie (puszki na maski) zawieszone na paskach a nie lewitujące na niewidocznych magnesach, podobnie broń. To kilka drobnych przemyśleń merytorycznych jakie nasunęły mi się po szybkim obejrzeniu Twojej dioramki. 2). Kwestia estetyczna – moje spostrzeżenia dotyczą uplastycznienia i skorygowania pewnych drobnych rzeczy na tej dioramie. Zaczynając od bruku myślę, że wygląda on nieco dziwnie. Bruk z założenia składa się z kamieni i niekiedy z elementów zapożyczonych ze zniszczonych budynków, typu pokruszone, połamane cegły. U Ciebie bruk jest jednolicie szary, wygląda jakby został w całości odlany z betonu. Tylko w niektórych miejscach został potraktowany czymś białym (kreda, pastele?), miejsca pomiędzy kamieniami gdzie powinna być teoretycznie ziemia, są równie szare, tylko czasem można się tam dopatrzeć jakiejś substancji piaskopodobnej. Dodatkowo ten bruk wygląda jak „smocza łuska”, w moim mniemaniu poszczególne kamienie nachodzą na siebie jakby były niesamowicie spasowane. Z tego co widziałem w różnych miastach, rozrzuconych po całym kraju, bruk wygląda jak sterta chaotycznie ułożonych kamieni i odłamków. Rzadko kiedy pasują one do siebie pod względem kształtu i koloru. Jeśli użyłeś do budowy jakiegoś firmowego bruku z waku, to producent zbytnio się nie wysilił. Przy kolejnych projektach proponuje rzeźbić samemu podobne twory z poksiliny, wyjdą Ci z pewnością lepiej, niż to coś. Budynek: większe płaskie powierzchnie możesz rozjaśnić metoda suchego, lub mokrego pędzla, w zagłębieniach proponuję zrobić cieniowanie. Figurki: to samo co w przypadku budynku, w zagłębieniach cień, na wystających elementach rozjaśnienie. Twarze figur to osobny problem, powiem tylko – ćwicz!!! Zasada jest taka sama jak przy innych rzeczach zagłębienia cieniuj farbą koloru sienopodobnego, wystające części typu nos, kości policzkowe, broda delikatnie rozjaśniaj farbą o ton-dwa tony wyższą od bazowej. Porady odnośnie malowania i cieniowania znajdziesz na tym forum i na wielu innych. Tak poza tym przed malowaniem przeszlifuj delikatnie powierzchnie figur i używaj szpachli. To taka ogólna reguła dotycząca wszystkich modeli. Pozdrawiam i życzę wielu udanych projektów modelarskich.
-
Nie przypomina to żadnego znanego mi czołgu. Albo inaczej - przypomina każdy czołg mający gąsienice, koła, wieżę, armatkę, itd... To raczej zwykła zabawka a nie model, który ma odwzorować konkretny typ czołgu.
-
Model całkiem dobry, ale wymaga jeszcze nieco dopracowania. Ja zbytnio w tym temacie nie pomogę, bo siedzę głównie w fantasy i pancerce 1/72, ale dam kilka linków do ciekawych modeli KW wykonanych przez modelarzy z Łodzi. http://lodzkasjestamod.ovh.org/forum/viewtopic.php?t=121 http://lodzkasjestamod.ovh.org/forum/viewtopic.php?t=112 http://planetarmor.com/forums/showthread.php?t=4418 Pozdrawiam
-
Cześć, dzięki za linka. Znalazłem dużo ciekawych i przydatnych informacji. Myślę, że niedługo wykorzystam je w praktyce . Jeśli chodzi o nowy temat na forum, jestem jak najbardziej za takim rozwiązaniem, jednak w przeciągu 2 następnych tygodni, będę kończył pisać swoją pracę magisterską, dlatego przystopuję działalność na forum i robienie modeli. Mniej - więcej w połowie sierpnia powinienem być wolny. Wtedy mogę zacząć działalność na szerszą skalę. Do tego czasu warto by było przemyśleć całą kwestie i zastanowić się nad tematyką proponowanych zagadnień. P.S Całkiem zgrabne konwersje, ja do przeróbek używam poksiliny i 2 składnikowej masy chemoutwardzalnej Wamodu. Właściwości bardzo podobne do Green stuffu, a mam tego dość dużo. Produkty wamodowskie dostawaliśmy jako nagrody podczas paru konkursów modelarskich .
-
Treevill, dziękuję za szybką odpowiedź na mój post i przybliżenie techniki zastosowanej przy malowaniu powyższych figur. Cóż mogę napisać o mojej małej przygodzie z grami fantasy. Faktycznie gram Mishimą, ale jestem dość staroświeckim graczem. Toczymy z kolegami boje na zmodyfikowanych zasadach do 1 edycji. W światku wargamerów jesteśmy uważani wręcz za dinozaury . Oprócz armii „Banzajów” popełniłem swego czasu nieco Cybu i Bauhausu. Do tego mam trochę Legionu i garść plastikowych figur, które zostały zrobione przez Pressman Games jeszcze przed erą WZ. Moja Mishima jest już bardzo wyeksploatowana, malowałem jak umiałem, figsy podczas zażartych bitew często lądowały na posadzce, nawet medycy polowi nie radzili sobie z uszkodzeniami . Dlatego też, w przypadku mojej grywalnej armii nie ma się zbytnio czym chwalić. Ostatnimi czasy zająłem się malowaniem figur o troszkę większych gabarytach. Posłużyłem się figurkami Legionu Ciemności. Są nieco większe, więc łatwiej na nich testować techniki malarskie i korygować błędy. Mają również jedną niezaprzeczalną zaletę… w porównaniu do figur Reapera, Andrei, czy innych znanych producentów są tanie jak barszcz . Poniżej jedna z moich Niepokalanych Furii i Zakrystianin HMG. Teraz planuję wykonanie kolejnych warzońcowych figur, żeby poćwiczyć nowe techniki, m. in. malowanie niemetaliczne i horyzontalne. Pomimo przeglądania stron internetowych i czytania publikacji anglojęzycznych poświęconych zagadnieniom malarskim, mam nieco problemów z dostosowaniem własnej techniki, dlatego liczę na wszelkie przydatne wskazówki i pomoc merytoryczną. Myślę, że nie tylko ja, ale także wielu innych forumowiczów ma pytania odnośnie powyższej tematyki. Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, to proponuję założyć oddzielny temat poświęcony zagadnieniu konwersji i malowaniu figur. Chętnie podejmę się prowadzeniem takiego wątku przy niewielkiej pomocy z twojej strony. Myślę, że warto by było przybliżyć modelarzom niezbyt popularną tematykę fantasy, i przy okazji wymienić się własnymi doświadczeniami w tym temacie. Serdecznie pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
-
Świetne figurki. Cieszę się, że znalazłem na tym forum pokrewną duszę. Ja zajmuję się pancerką w małych skalach, ale w wolnych chwilach wykonuję też figurki fantasy. Niestety są to głównie kilkunastoletnie klockowate boby z Warzone, albo Chronopii. Czy mógłbyś napisać coś na temat swojej techniki malowania? Jak wykonujesz highlighty, cieniowanie, czy robisz preshading...itp? Chciałbym trochę podciągnąc swoją technikę malarską, zanim wezmę się za większe projekty. Dlatego pytam, bo przydało by się nieco wiedzy w tym temacie, od bardziej doświadczonego malarza. Poniżej jedna z moich ostatnich figurek, gipsowy odlew kupiony na Allegro za 1,99zł. Tą biustownie wyglądającą Amazonkę malowałem również cytadelkami i akrylami Vallejo. Produkty Vallejo mogę spokojnie polecić, świetne farbki. Pozdrawiam
-
Zrobiłem ten wynalazek około 1997 roku. Nie wiem, czy wtedy produkował go Techmod czy Aeroplast? Mniejsza z tym, model był kiepskiej jakości. Nigdy później nie kupowałem produktów tej firmy, chyba dobrze, bo nie widzę żeby od tamtego czasu coś się pozytywnie zmieniło. Gratuluję wytrwałości przy jego klejeniu.
-
Niedługo zrobię Ab 41 w polskich barwach, później być może zdobyczną Panzer 3 (niestety mam tylko tablice barwną a nie zdjęcia, jak wyszperam jakieś źródło i praca magisterska pozwoli, to przysiądę przy tych modelach). Autoblinda ma juz trochę czasu, może dlatego technika jest gorsza niż w przypadku mojego DUKW. Poza tym to podejście ćwiczebne do tematu, przy kolejnym projekcie zastosuję się do powyższych uwag na temat malowania i techniki. Chciałbym podziękować za konstruktywną krytykę, widzę, że trafiłem na solidne forum a nie na "forum wzajemnej adoracji". Gdyby ktoś posiadał nieco fotek zdobycznego sprzętu z Afryki, który służył w WP to proszę dać znać na privie, albo zamieścić post w tym temacie. Ja mam małe urwanie głowy z magisterką i brak mi czasu żeby przysiąść i poszukać materiałów. Chwilowo mam tylko taką fotke AB 41 z karpackiej. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
-
Autoblinda AB 41 Producent Italeri nr. kat. 7051. Skala 1/72, Malowanie Regio Esercito, Lybia 1942. Wykonanie tego wynalazku firmy „Italeri” wymagało ode mnie wiele trudu i samozaparcia, a uzyskanie dobrego efektu końcowego graniczy niemal z cudem. Niestety wymieniona powyżej firma nie przyłożyła się do zrobienia kolejnego modelu tak przyjaznego dla modelarza jak chociażby ISU-152, IS-2 czy nawet DUKW (nie wspominam nawet modeli firm Tamiya, Dragon, Hasegawa). Kolejny raz mamy do czynienia z przepakiem pochodzącym najprawdopodobniej od firmy ESCI. Autoblinda jest on moim skromnym zdaniem solidnie skaszaniona. Pomijam kwestie poprawności modelu, do których zawsze można się przyczepić. Moje zdziwienie wzbudziło samo spasowanie poszczególnych części. Dość prosty pudełkowaty kadłub niestety skleja się bardzo źle. Musiałem wielokrotnie ścieniać poszczególne elementy, co i tak nie dawało dobrych efektów. Części są krzywe, szpachlowanie przerw między nimi i wygładzanie powierzchni modelu jest utrudnione ze względu na nity, często nieregularnie ułożone. Swobodne operowanie technikami malarskimi, takimi jak suchy i mokry pędzel jest znacznie utrudnione. Czas sklejania i malowania bardzo się przez to wydłużył. Ogólnie rzecz ujmując miałem dużo niepotrzebnej i nieprzyjemnej pracy. Model gorąco odradzam. Początkujący modelarze nie powinni w ogóle myśleć o jego sklejeniu. A starszym polecam zakup młotka i terapię polegającą na uderzaniu się nim w głowę. Jeśli chęć zakupu tego modelu w końcu minie znaczy, że terapia zakończona. Natomiast firma „Italeri” powinna zamieścić na pudełku napis ostrzegający ludzi przed jego zakupem, oraz notatkę informującą o możliwości występowania głębokiej frustracji i urazów psychicznych podczas klejenia. Poza tym model prezentuje się chyba nienajgorzej. Został pomalowany samymi farbami akrylowymi + nieco pasteli. Poniżej fotki na mojej standardowej podstawce.
-
Model po drobnych poprawkach. Nieco ubrudziłem kalki i przyciemniłem narzędzia. Mam nadzieję, że wygąda to trochę lepiej?
-
Jeśli chodzi o sznury, to malowałem na początku cały model, łącznie ze sznurami farbą Olive Drab (Model Master 4728). Następnie naniosłem kilka warstw dobrze rozrzedzonej farbki Vallejo z serii Game Color - Pale Yellow nr. 72097. Później cieniowałem nieco rozrzedzonym tuszem tejże firmy, był to Game Ink nr. 72092 - Marron Brown, lub Game Ink nr. 72091 - Sepia. (Jeśli robisz to samo w 1/35 to proponuję zastosować w tym momencie metodę głębokiego cieniowania i tu bym użył dodatkowo bardzo rozrzedzonego Game Inka Vallejo w kolorze czarnym nr. 72.094.) Na końcu delikatna przecierka suchym pędzlem z farbką Model Mastera - Bone nr. 4392. I to by było wszystko w temacie malowania sznurów. Pozdrawiam i życzę sukcesów przy DUKW w 35.
-
Witam W moim pierwszym poście chciałbym zaprezentować italerowski model w skali 1/72. Jest to amerykańska amfibia DUKW, nr. kat: 7022. Model prawie nowy i co za tym idzie wykonany przez tą firmę dobrze. Dobrze w sensie spasowania części. Trochę rzeczy można by w nim oczywiście poprawić. Jeśli ktoś ma zamiar robić go fullwypaśnie to przydałby się jakiś zestaw waloryzacyjny i trochę własnego wkładu. Ja wykonałem model prosto z pudełka, bez żadnych walorek. Ogólnie model robi się dobrze i bez większych problemów można wykonać go w dwa, trzy dni. Można również wykonać kilkuminutowy „szybki montaż” - to opcja dla miłośników gry Alzo Zero. Mój model został zrobiony w standardzie, ma malowanie armii USA z Niemiec 1945 r. Do malowania i brudzenia użyłem farb akrylowych, tuszy permanentnych, oraz suchych pasteli. Niestety przed sesją zdjęciową zapomnialem przybrudzić i wycieniować miejsca, gdzie są nałożone kalkomanie, ale postaram się to wkrótce poprawić. Poniżej kilka fotek modelu w różnym oświetleniu. Tu model na mojej standardowej podstawce do zdjęć. Niestety jest tak duży, że prawie się na niej nie mieści: Tu na niebieskim tle: Pozdrawiam forumowiczów i czekam na opinie/propozycje w temacie DUKW
