Tłumaczenie z języka rosyjskiego, autor nieznany, tekst nie podpisany, i nie sygnowany inicjałami...
Na początku lat siedemdziesiątych Przez Amerykanów była przeprowadzona unikalna operacja podniesienia fragmentów okrętu podwodnego o K-129, który zatonął w marcu 1968r. na obszarze oceanu spokojnego, w rejonie 750 mil morskich od północno - zachodniego regionu wysp hawajskich, na głębokości 5180m.
(Pierwsze zagraniczne artykuły o podniesieniu okrętu podwodnego K-129 pojawiły się w prasie na początku 1975r., dlatego w ZSRR o fakcie takiej operacji wiedziała bardzo nie wielka grupa obywateli i marynistów. Nieliczne informacje o statku Hughes Glomar Explorer,z pomocą, którego przeprowadzono wydobycie okrętu, i jego unikalnym wyposażeniu były opublikowane w roczniku „budownictwo statków za granicą” w roku 1977-1979, jednak opis statku nie wyjaśniał przeznaczenia jego zabudowy, jako sprzętu do wydobycia K-129, a informował o możliwości podnoszenia z dna oceanów ciężkich ładunków, z dużych głębokości...)
Dzięki systemowi wykrywania CEZAR, obejmującemu swym zasięgiem obszar od Kaliforni do Alaski, i dopełniającemu systemowi u wybrzeży wysp hawajskich, miejsce katastrofy zostało określone przez Amerykanów wystarczająco dokładnie.
Od razu po zakończeniu poszukiwań przez okręty ZSRR, w ciągu dwóch miesięcy na miejsce katastrofy przypłynął statek MIZAR, wyposażony w najnowszą aparaturę hydroakustyczną, wyposażenie do poszukiwań podwodnych, system „telewizji podwodnej”, trały magnetyczne i sprzęt do analizy kształtu dna.
Wcześniej statek ten brał czynny udział w poszukiwaniu wraków okrętów amerykańskich, między innymi „TRESZER” i „SKORPION”, które zatonęły w 1963 i 1968 roku.
Załoga MIZARA w tamtym okresie była już przeszkolona w poszukiwaniach głębinowych z udziałem systemu nawigacji satelitarnej NAVSAT, stworzonym w 1960r. Dokładna lokalizacja wraku K-129 została błyskawicznie potwierdzona.
Co stało się na pokładzie okrętu podwodnego K-129 do dnia dzisiejszego jest nie jasne.
Oto wiarygodny scenariusz.
K-129 poruszał się w reżymie pracy silników diesla, ładując akumulatory. Jest możliwe, że przy tej czynności w systemie wentylacji nagromadził się wodór, nastąpił jego samozapłon, praktycznie zawsze kończący się wybuchem tego gazu. To mogło być przyczyną zagłady okrętu.
Rzeczywiście taki wybuch zarejestrowały systemy śledzenia USA. Potem były zarejestrowane wybuchy następne, mogące być efektem rozrywania grodzi wodoszczelnych i tym samym kadłuba sztywnego K-129.
Także amerykanie prześledzili całą drogę okrętu, od powierzchni do głębokości ponad 5000m, gdzie uderzył on o dno z dużą prędkością.
Jednak, jest i możliwy drugi wariant wydarzeń.
Jak sugeruje ówczesny kontr-admirał ALEKSIN, K-129 mógł być staranowany przez amerykański okręt podwodny SWORDFISH.
Amerykańskie okręty podwodne etatowo śledziły wszystkie trasy, i ruchy radzieckich okrętów podwodnych przenoszących rakiety z głowicami jądrowymi, dosłownie pływając za nimi na „ogonie”, i zderzenie dwóch okrętów przy małych odległościach wydaje się w pełni wiarygodne.
Dodatkowym argumentem, za tym scenariuszem jest doniesienie wywiadu, informujące o tym ze okręt podwodny SWORDFISH zaraz po zaginięciu K-129, z bardzo poważnymi uszkodzeniami kadłuba przybił do japońskiego portu „JOKOSUKA”, gdzie został poddany remontowi.
Znamiennym także jest fakt, iż od razu po katastrofie amerykański okręt podwodny HALIBUT, zastał skierowany w rejon zaginięcia K-129. HALIBUT był wyposażony w niestandardowe, głębokowodne aparaty do poszukiwań.
Następna część zawiera opis operacji „JENNIFER”.... (Sześć razy więcej tekstu...)
Po ustaleniu pewnego miejsca spoczynku wraku w dowództwie floty USA i CIA pojawił się pomysł podniesienia zatopionego okrętu.
Dlaczego...?...
Po pierwsze, w tym przypadku pojawiła się okazja dokładnego przebadania rakiety balistycznej SS-N-5. już samo to miało ogromną wartość, ze względu na to, że amerykański wywiad w tamtych czasach posiadał bardzo małą wiedzę o szczegółach technicznych rakiet ZSRR.
Po drugie, również torpedy z głowicami jądrowymi stanowiły interesujący materiał dla wywiadu i obronności USA.
Po trzecie, kody, szyfry i dokumenty... Chociaż te każdorazowo po zaginięciu okrętu powinny być zmieniane, jednak wejście w ich posiadanie pozwalało wywiadowi USA, na zapoznanie się z logiką szyfrowania, i kodowania wiarygodnego przeciwnika.
System nawigacji i wskazywania celów rakiet balistycznych także był w kręgu zainteresowania amerykanów.
I na koniec, materiał i budowa kadłuba okrętu, technologia jego spawania i składania, można było go przebadać i zapożyczyć ewentualne rozwiązania...
Te i inne przyczyny były przedstawione przez zastępcę ministra obrony prezydentowi USA już w końcu 1968r.
Dowody przedstawiane jako dodatkowe i przemawiające za operacją, wykazywały, że konieczne jest podniesienie szczątków okrętu K-129., Dlatego postanowiono zaprojektować i wybudować specjalny statek, przeszkolić wysoko wykwalifikowaną załogę, i zebrać odpowiednio profesjonalną kadrę specjalistów.
Wszystko to oczywiście wymagało zachowania tajemnicy, i nie zwracania uwagi prasy, no i zdobycia odpowiednich środków na finansowanie.
CIA i dowództwo floty zwróciło się z wnioskiem do kongresu, ten do prezydenta NIKSONA, i OPERACJA JENNIFER stała się faktem.
Budżet wstępny 200 – dwieście milionów dolarów, podzielony na:
-40 milionów na statek,
-40 milionów na specjalne wyposażenie i sprzęt,
-10 milionów na „rury” i sprzęt wydobywczy,
-10 milionów mobilne laboratoria,
-100 milionów na tak zwane konstrukcje stalowe (między innymi specjalne kleszcze, siłowniki itp. itd....)
-30 milionów na przygotowanie operacji, treningi, symulacje i tym podobne...
ZDJĘCIA...
http://w3.the-kgb.com/dante/military/explpics.html
http://hometown.aol.com/Reallycoolpix/USSHalibut.html
http://www.redstarrogue.com/glomarExplorer.html