Skocz do zawartości

georg1973

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    107
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5 Neutral

Informacje

  • Skąd
    3-city

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Cześć. Z wielkim zainteresowaniem oglądam twój warsztat właśnie z uwagi na elektrykę, którą robisz. Pogrzebałem trochę w internetach i znalazłem dwa filmy gdzie był robiony efekt dopalacza. Linki zamieszczam poniżej. Może już je widziałeś. Jeśli nie to może dadzą ci jakąś podpowiedź. https://youtu.be/SmxOPvungaY?si=rHJ5taRDmCSZRcg8 https://youtu.be/tPNAAH3kqD8?si=yqpS2z9keiYBWeKs
  2. Jakiego kleju UV używacie koledzy? Szukałem czegoś w necie, ale to co znalazłem jakoś nie budzi mojego zaufania.
  3. georg1973

    Rescribing.

    Bardzo dziękuję koledze Albatrosowi za rzeczowe wskazówki. Jeśli chodzi o narzędzie używam czegoś takiego https://www.mojehobby.pl/zdjecia/3/3/1/1777_rd.jpg Faktycznie ryłem w szpachli, również Tamiya. Jako pomocy do prowadzenia rylca używam elementów ramek fototrawionych, szablonów do rycia różnych kształtów albo plastikowych, elastycznych arkusików będących podkładkami do kolorowych pasków samoprzylepnych (takie do zaznaczania w książkach). Dzięki poradom Albatrosa w końcu udało mi się osiągnąć zamierzony efekt. A było to tak - pierwszym powodem niepowodzeń był brak cierpliwości. Okazało się, że nie dałem szpachli dostatecznie wyschnąć. Wydawała się sucha, ale w rzeczywistości ostrze wędrowało w niej jak chciało. Jako prowadnicy użyłem szablonu. Za narzędzie posłużyła mi igła osadzona w oprawce do wierteł. Drugim powodem niepowodzeń była zbyt duża siłą użyta do rycia. Od pierwszego razu chciałem uzyskać odpowiednio głęboki ślad. Po kilkukrotnym przeciągnięciu rylca z mniejszym naciskiem uzyskałem co chciałem. Większą linię przeryłem, jak sugerował Albatros, czeską żyletką o drobnych zębach, a następnie pogłębiłem przy użyciu ww. narzędzia Tamiya (tylko prowadzonego delikatniej). Zalewania ubytków CA i później rycia w tym materiale trochę się obawiam. Mam obawy, że materiał będzie zbyt twardy i ostrze będzie "skakać". Ale pewnie z czasem i to przetestuję. W końcu skoro inni to robią i im się udaje to pewnie i mnie się uda. Dzięki za podpowiedzi.
  4. georg1973

    Rescribing.

    Rany... Serio? Wiem, że problem pewnie leży w moim wykonaniu. Ale spodziewałem się, że będzie tu ktoś kto podpowie co mogę źle robić poza zastosowaniem odpowiedniego nacisku. Nie wiem... Może trzeba zachować jakiś tajemniczy kąt natarcia? Może trzeba to ustrojstwo trzymać w jakiś szczególny sposób? Staram się znaleźć rozwiązanie. A odpowiedź w stylu "problem tkwi w tobie" średnio pomaga. Jeśli więc nie masz innych podpowiedzi to podziękuję.
  5. georg1973

    Rescribing.

    Kurcze... Ale daliście porady. A wy myślicie, że ja tak od razu za kudły i "ssij ..."??? Przetestowałem chyba różne kombinacje. Lżej, silniej, muskając, drażniąc, smyrając i w końcu cisnąć. Odpowiedź "operator narzędzia" Trochę słaba jako odpowiedź. Co nie tak z operatorem? Za gruby? Że łysy? Że piegowaty? Że za niski czy za wysoki? Że nie tą ręką? Panowie, gdybym w swojej ocenie nie spróbował różnych stopni nacisku (co zdaje się zasugerowałem w poście) nie zwracałbym się do was o poradę.
  6. Witajcie. Temat pewnie wielokrotnie poruszany, ale w postach, które znalazłem Noe ma odpowiedzi na moje pytanie. Chodzi o "rycie" linii podziału. Używam ustrojstwa Tamiya. Kiedy oglądam na filmikach jak ludzie tym pracują to można powiedzieć, że sprzęt sam robi robotę. Artyści robią linie "z ręki". Bez taśm, bez szablonów, no idzie samo. Natomiast w moim przypadku nóż żyję własnym życiem. O zrobieniu czegokolwiek od ręki nie ma mowy. Nawet przyklejanie taśmy (grubej, cienkiej) czy przykładanie jakiegoś plastiku do prowadzenia ostrza nic nie daje. Ostrze idzie wszędzie tylko nie tam gdzie powinno. Niezależnie od tego czy robię to w "czystym" plastiku, czy w szpachlowanym (używam szpachli Tamiya). Co robię nie tak? Siła nacisku też nie wydaje się istotna. Jak ucisnę lżej to ostrze podskakuje i ryje gdzie chce. Jak mocniej to zaczyna zygzakować. Co jest nie tak???
  7. Ja ściągałem farbę przy pomocy alkoholu izopropylowego. Wszystko pięknie zeszło a szpachli nie ruszyło. Farby to była pomarańczowa Hataka, a szpachla zmywalna Wamodu.
  8. Miałem na myśli "wyciorki", do których link został podany w poście. Dokładnie to są mikroaplikatory. Są w różnych rozmiarach i świetnie nadają się do czyszczenia aero. I one mają na swoim końcu takie małe waciki, które mogą odpaść i utkwić w sprzęcie. Klasyczne wyciorki są takie jak mówisz - takie mini szczoteczki jak do mycia butelek. Też używam, choć najmniejszy (a zarazem najbardziej przydatny) uległ biodegradacji.
  9. Witam. Jeśli chodzi o chemię do czyszczenia aero to proponuję wielokrotnie wskazywany na forum specyfik domowej roboty - octan butylu z acetonem mieszany 1 : 1. A z tymi wyciorkami bym uważał. Kupiłem ostatnio na allegro i niestety jakieś trefne. Waciki lubią odpadać od patyczków i utknąć w aero. Ale wcześniej miałem innej firmy i sprawdziły się super.
  10. georg1973

    Aerograf cz.2

    Będąc mądrzejszym o swoje doświadczenia radziłbym odrobinę cierpliwości, odczekać nawet pół roku, odłożyć kolejne 300 zł. i kupić coś co z dużym prawdopodobieństwem (graniczącym z pewnością) nie będzie powodowało frustracji. Przy chińczykach wydaje się, że trafienie porządnego egzemplarza jest niemal jak trafienie "6" w totka. Ktoś trafia, ale większość gryzie palce. Mnie naprawdę niewiele brakowało żeby rzucić aero w diabły i nawet wrócić do pędzla. A okazało się, że wystarczyło kupić sprzęt za 400 zł. (a więc nie jakaś wieeelka kasa) i świat znowu odzyskał kolory.
  11. georg1973

    Aerograf cz.2

    Jeśli mogę coś wtrącić to ja bym był ostrożny z tą "taniością". Też niedawno rozpocząłem przygodę z aero i też chciałem to zrobić po taniości. Wynalazłem na znanym portalu zestaw kompresor + aerograf (dysza 0,3) za jakieś 400 pln. Uznałem, że jak za taki komplet to dobra cena. I o ile kompresor (żeby nie zapeszyć) służy mi nadal i chwalę go sobie to aero prawie zniechęciło mnie do tej sztuki malarskiej. Albo się zatykał, albo pluł jak poseł J.K., albo wywalał farbę górą pojemniczka, albo w inny sposób umilał mi zabawę. Uzyskanie jakiejkolwiek precyzji było niemożliwe. Cienkie (albo w miarę cienkie) linie przy preshadingu nie wchodziły w grę. Malowałem olejnymi Humbrolami. W opinii bardziej doświadczonych problemem był rodzaj farb i stopień ich rozcieńczenia. Zainwestowałem więc w farby Tamiji, Gunze i Hataki (seria czerwona i pomarańczowa). Eksperymentowałem z różnym stopniem ciśnienia i rozcieńczenia każdej z farb. Istny dramat. W końcu odżałowałem kilka groszy i nabyłem aero Tamiji za jakieś 400 pln. No i nastąpił przełom niemal kopernikański. Malowanie stało się przyjemnością a nie udręką. Mimo, że nadal mam mizerne doświadczenie (osobiście tak uważam) to nic nie pluje, nic nie bryzga. Linie wychodzą mi coraz lepsze. Zaczynam kontrolować budowę koloru (tak to się chyba mówi). Zaczynam malować kamo z ręki bez maskowania (co w żaden sposób wcześniej nie było możliwe). Co za tym idzie uważam, że przez tą moją "taniość" zmarnowałem sobie prawie rok życia nerwami. A trzeba było od początku wysupłać trochę więcej grosza.
  12. georg1973

    Wybór aerografu

    Witam koleżeństwo. Jeśli mogę chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami w temacie. Swoją przygodę z aero rozpocząłem stosunkowo niedawno. I to dokładnie od takiego aero o jaki wspomina kolega basalowicz (kupiony nawet od tego samego dystrybutora). Z perspektywy czasu nie uważam żeby to był dobry krok. Niewiele brakowało, a zraziłbym się do tego narzędzia na zawsze (poniżej opisane problemy z uszczelkamii i dodatkowo fatalnie malował). Faktycznie chemia działała na niego mocno niekorzystnie. Uszczelka spod dyszy, wykonana z jakiegoś plastiku, zwyczajnie się rozpuściła. Możecie wierzyć lub nie, ale pewnego dnia zniknęła i nie oznacza to, że poszła w dywan. Gumowa uszczelka pod wkręcanym zbiorniczkiem spuchła, a druga gumowa pod osłoną dyszy sparciała. Pomijam fakt zejścia niemal całego "chromowania" z wnętrza aero. Nie wiem czy to było dobre, czy nie, ale do czyszczenia używałem specyfiku o nazwie "Płyn do czyszczenia pędzli" z marketu budowlanego. Potem dopiero sporządziłem miksturę acetonu z octanem butylu. Nie mniej jednak od jakiegoś roku używam aero Tamiji i Procka. Do ich czyszczenia używam dwóch specyfików - nadal tego płynu do pędzli (do zgrubnego, pierwszego przepłukania sprzętu po malowaniu, i mieszanki acetonu z octanem do końcowego mycia. I nic się z uszczelkami nie dzieje. Może więc jednak te aero serii TG mają jakiś problem z uszczelkami?
  13. georg1973

    Procon PS-771

    Nie. To nie będzie jedyny sprzęt. Mam jeszcze dwa. Jeden 0,5 i drugi 0,3.
  14. georg1973

    Procon PS-771

    Ufff... Cicho na to liczyłem. Dzięki.
  15. georg1973

    Procon PS-771

    Czym - Tamiya, co - lotnictwo w 1/72.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.