greatgonzo Napisano Poniedziałek o 21:58 Share Napisano Poniedziałek o 21:58 No co ty! Ja podałem kwestie, które mnie interesują, a Ty stwierdzasz teraz, że wiesz jakie są moje co do nich oczekiwania. I to lepiej ode mnie! Być może jestem średnio rozgarnięty, ale bez przesady. Nie jestem aż tak naiwny, by oczekiwać od organizatorów festiwali, że przejmą prawną odpowiedzialność za modele. Ja piszę o staraniach, jakie organizator podejmuje, by zapewnić bezpieczeństwo modeli. Jakieś starania organizator podejmuje w zasadzie zawsze, a mnie interesuje, czy są one na wystarczającym poziomie, by mnie nie odstraszyć. To zupełnie subiektywna kwestia i ponieważ zdarzyło mi się być na festiwalu z modelem, oznacza to, że są organizatorzy, którzy moje oczekiwania wypełniają. Dotykanie modeli oczywiście wiąże się z bezpieczeństwem, a wydzielam je głównie ze względu na pokutujące jeszcze praktyki związane z przestawianiem modeli przez organizatorów i przede wszystkim z sędziowaniem poprzez targanie modeli do stolika oceny i wywijanie nimi przy ocenie. Zawsze wzrusza mnie jak organizator mówi, że owszem, może przestawić modele, ale, żeby się nie martwić, bo robią to fachowcy. No, wtedy mam duszę na ramieniu. Mój model mogę uchwycić bezpiecznie tylko na dwa sposoby i jeden z nich wymaga dodatkowej czynności. Prostej, ale jednak. Wszystko inne to katastrofa. Poza tym byłem świadkiem takiego przenoszenia modeli przez fachowców. Bez ironii, doświadczonych modelarzy podchodzących do modeli z szacunkiem. Ale ludzie to tylko ludzie. Na ogół się udaje, ale shit happens. Skończyło się na pokątnym łataniu cyjanoakrylem. A model może być jeszcze bardziej delikatny. Przed tym zagrożeniem mogę się jakoś jeszcze zabezpieczyć, ale drugie jest nie do przyjęcia. Niby to już relikt przeszłości, ale jeszcze nie wymarły. Słynny festiwal w Moson to pod tym względem jesień średniowiecza. Wolę wiedzieć na pewno. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Albatros Napisano Poniedziałek o 22:32 Share Napisano Poniedziałek o 22:32 (edytowane) 43 minuty temu, greatgonzo napisał: No co ty! Ja podałem kwestie, które mnie interesują, a Ty stwierdzasz teraz, że wiesz jakie są moje co do nich oczekiwania. I to lepiej ode mnie! Być może jestem średnio rozgarnięty, ale bez przesady. Nie jestem aż tak naiwny, by oczekiwać od organizatorów festiwali, że przejmą prawną odpowiedzialność za modele. Ja piszę o staraniach, jakie organizator podejmuje, by zapewnić bezpieczeństwo modeli. Jakieś starania organizator podejmuje w zasadzie zawsze, a mnie interesuje, czy są one na wystarczającym poziomie, by mnie nie odstraszyć. To zupełnie subiektywna kwestia i ponieważ zdarzyło mi się być na festiwalu z modelem, oznacza to, że są organizatorzy, którzy moje oczekiwania wypełniają. Dotykanie modeli oczywiście wiąże się z bezpieczeństwem, a wydzielam je głównie ze względu na pokutujące jeszcze praktyki związane z przestawianiem modeli przez organizatorów i przede wszystkim z sędziowaniem poprzez targanie modeli do stolika oceny i wywijanie nimi przy ocenie. Zawsze wzrusza mnie jak organizator mówi, że owszem, może przestawić modele, ale, żeby się nie martwić, bo robią to fachowcy. No, wtedy mam duszę na ramieniu. Mój model mogę uchwycić bezpiecznie tylko na dwa sposoby i jeden z nich wymaga dodatkowej czynności. Prostej, ale jednak. Wszystko inne to katastrofa. Poza tym byłem świadkiem takiego przenoszenia modeli przez fachowców. Bez ironii, doświadczonych modelarzy podchodzących do modeli z szacunkiem. Ale ludzie to tylko ludzie. Na ogół się udaje, ale shit happens. Skończyło się na pokątnym łataniu cyjanoakrylem. A model może być jeszcze bardziej delikatny. Przed tym zagrożeniem mogę się jakoś jeszcze zabezpieczyć, ale drugie jest nie do przyjęcia. Niby to już relikt przeszłości, ale jeszcze nie wymarły. Słynny festiwal w Moson to pod tym względem jesień średniowiecza. Wolę wiedzieć na pewno. Zaczynam coraz bardziej odnosić wrażenie, że jakakolwiek czyjaś wypowiedź jest dla Ciebie pretekstem do dopisywania, nadpisywania, analizowania, nadinterpretacji, dzielenia włosa na czworo i chwytania się każdego słowa… męczące to się robi. To forum, a nie obrona doktoratu, gdzie każde słowo i sformułowanie należy kilkanaście razy przemyśleć, a i tak rozbierzesz je na atomy. Być może jestem słabo rozgarnięty, ale bez przesady. Piszesz o pewnych kryteriach, które są dla Ciebie istotne, a tak się składa, że dla mnie kwestia bezpieczeństwa modeli jest najistotniejszym elementem udziału w konkursie. Dlatego z ciekawości się nad tym pochyliłem, choć chyba jednak niepotrzebnie. Jeżeli ktoś pisze, że są to najważniejsze kwestie w jego podejściu, to wysnuwam logiczny wniosek, że są związane z pewnymi jego oczekiwaniami. I nie ma w tym drugiego, trzeciego czy piątego dna, ani odgadywania Twoich myśli. Choć rozwinięcie precyzuje nieco te kwestie i Twoje oczekiwania, więc dziękuję, już wszystko jasne. Edytowane Poniedziałek o 22:42 przez Albatros 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano Poniedziałek o 22:55 Share Napisano Poniedziałek o 22:55 A to już jak Pan szanowny uważa. Ale zwróć uwagę, że włożyłeś mi w usta idee, których nie przedstawiałem. Normalnie wkurza mnie takie coś bardzo, ale niekoniecznie zawsze. Ponieważ Ciebie zwyczajnie lubię, bo mówisz ciekawie i jeszcze robisz świetne modele, starałem się to zamienić w żart. Szczególnie w kontekście, że o tym bezpieczeństwie już kiedyś rozmawialiśmy i przedstawiałem swoje stanowisko. Możliwe, że stanowisko przedstawiałem nieudolnie, możliwe, że żart kompletnie nieudany, możliwe, że uczucia nie stykły. W Twoich rękach. 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Albatros Napisano Poniedziałek o 23:21 Share Napisano Poniedziałek o 23:21 15 minut temu, greatgonzo napisał: A to już jak Pan szanowny uważa. Ale zwróć uwagę, że włożyłeś mi w usta idee, których nie przedstawiałem. Normalnie wkurza mnie takie coś bardzo, ale niekoniecznie zawsze. Ponieważ Ciebie zwyczajnie lubię, bo mówisz ciekawie i jeszcze robisz świetne modele, starałem się to zamienić w żart. Szczególnie w kontekście, że o tym bezpieczeństwie już kiedyś rozmawialiśmy i przedstawiałem swoje stanowisko. Możliwe, że stanowisko przedstawiałem nieudolnie, możliwe, że żart kompletnie nieudany, możliwe, że uczucia nie stykły. W Twoich rękach. No więc właśnie dlatego mnie to zaciekawiło, ponieważ pamiętam też Twoje sugestie i obawy dotyczące wystawiania modeli. Raz spróbowałem z gablotą, i zabija to odbiór modelu, drugi raz bez, i w sumie to był weekend z duszą na ramieniu. I ciekaw byłem jak w takim razie Ty to godzisz, jeżeli tak twardo sprawiasz sprawę w kwestiach bezpieczeństwa. Z moich skromnych (podkreślam) obserwacji albo się modlisz albo utrudniasz odbiór, co z kolei zabija efekt i zaczyna niweczyć sens wystawiania modelu. Ci do żartu, myślę że na żywo byłoby jasne że to żart, znowu niestety komunikacja pisana daje znać o swoich wadach Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano wczoraj o 00:12 Share Napisano wczoraj o 00:12 Na żywo tez idzie schrzanić żart, tyle, że takie rzeczy prostuje się i łatwiej i szybciej. Nie uważam, że gablota zabija odbiór modelu. Andrzej Ziober powygrywał wszystko i wszędzie prezentując modele wyłącznie w nierozbieralnej gablocie. Z drugiej strony głosy, jak Twój, że gablota zabija odbiór istnieją, i jeśli nawet upierać się, że są na wyrost, to wpływają na podejście obserwatora, czy sędziego. Moje gabloty są bardzo łatwo demontowalne i teoretycznie mógłbym rozwiązać problem informując sędziów, że mogą zdjąć szkło z podstawy. Ale mam to zwyczajnie w dupie. Uważam, że sędziowie dadzą sobie radę bez tego, a przede wszystkim, że żadne wyróżnienie nie jest warte uszkodzenia modelu. Gablota zostaje. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowicjusz2001 Napisano 20 godzin temu Share Napisano 20 godzin temu Bezpieczeństwo modeli w sumie istotna kwestia. Tak naprawdę to jak złapać model i go jakkolwiek nie uszkodzić wie tylko osoba, która go zbudowała, reszta może się tylko tego domyślać. Dla mnie istotne jest to, że ja mogę postawić model i ja mogę go odebrać na koniec. Z minimalnym ryzykiem uszkodzenia. Na szczęście większość konkursów pozwala na położenie i odebranie modelu. Są wyjątki od reguły. Gablota? Hmm...na bank pomaga w transporcie, a na konkursie może zabezpieczyć model przed zdarzeniem losowym. Swoją drogą autor posta chciał zachować anonimowość, bo bierze udział przy organizacji konkursu jak pamiętam. Właśnie przyjrzałem się nickowi i już wiem o jaki konkurs chodzi. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowafala Napisano 18 godzin temu Autor Share Napisano 18 godzin temu Godzinę temu, nowicjusz2001 napisał: Bezpieczeństwo modeli w sumie istotna kwestia. Tak naprawdę to jak złapać model i go jakkolwiek nie uszkodzić wie tylko osoba, która go zbudowała, reszta może się tylko tego domyślać. Dla mnie istotne jest to, że ja mogę postawić model i ja mogę go odebrać na koniec. Z minimalnym ryzykiem uszkodzenia. Na szczęście większość konkursów pozwala na położenie i odebranie modelu. Są wyjątki od reguły. Gablota? Hmm...na bank pomaga w transporcie, a na konkursie może zabezpieczyć model przed zdarzeniem losowym. Swoją drogą autor posta chciał zachować anonimowość, bo bierze udział przy organizacji konkursu jak pamiętam. Właśnie przyjrzałem się nickowi i już wiem o jaki konkurs chodzi. A to jestem bardzo ciekawy bo nick wymyślony jedynie na potrzeby moich prób wprowadzenia zmian w modelarstwie i przekazania świeżego podejścia. jeśli chodzi o bezpieczeństwo modeli na konkursach to oprócz gapiów z telefonami/plecakami oraz dzieci największym zagrożeniem są.. inni zawodnicy którzy przestawiają modele by zrobić nieco więcej miejsca dla swoich prac (co jednak powinni mieć na oku organizatorzy, by upewnić się że to miejsce zawsze będzie), ale coś czego nie rozumiem to przestawianie modeli innych osób by ich praca zajęła to konkretne miejsce, w którym sędzia na pewno od razu je zauważy. I tutaj myślę, że gablota jest skutecznym rozwiązaniem, ale wiadomo, plusy i minusy koledzy wymienili wcześniej. Moim zdaniem przede wszystkim przytwierdzenie modelu do podstawki, jeśli model ją posiada. Jeśli nie, to koniecznie informacja o braku przytwierdzenia modelu. Bo nie znam prostszego przepisu na katastrofę niż ktoś chwytający model za podstawkę, na której modelu nic nie trzyma. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Peter_D Napisano 18 godzin temu Share Napisano 18 godzin temu Wypowiem się bez czytania poprzednich wypowiedzi, więc sorry jak coś się powtórzy. "Wielu z nas pragnie rozwoju i postępu dla naszego hobby, otwartości oraz koleżeńskich relacji" Też kiedyś myślałem tak naiwnie i z czasem doszedłem do wniosku, że jest jest zupełnie odwrotnie. Stare wygi trzymają się tego "hobby" nie tylko przez zainteresowania, ale również przez zainteresowanie kasą jaka z tego płynie, więc jak przychodzi co do czego to besztają Cie z błotem i razem ze swoimi znajomkami próbują debilnymi tekstami wyśmiać wszystko to co powiedziałeś. To jest biznes, i każdy atak na ich złotówkę prowadzi kontrataku. Przez to, to hobby się stacza. Widać to na forach i na FB. Tak kółeczko wzajemnej adoracji i lizania sie po wiecie czym Tak samo konkursy modelarskie. To już nie jest fajna imprezka, ale biznes. Wystawcy, reklamodawy, kasa za wystawienie modeli, pieniądze z urzędów miasta. Pewnie niebawem kasa za wstęp na imprezę tez będzie płatne bo też o tym czytałem. Ogólnie na konkursy mam już trochę wywalone, bo widzę jak jest A czasami "śmieszne ludziki" dobraliby się do Twojej tętnicy tylko by dostać papierek A4 ze swoim nazwiskiem...co jest już mega chore. Wiem też, że trzeba dać nagrodę albo wyróżnienie znajomkowi za coś tam bo to obowiązek. Oczywiście sa sędziowie, którzy tak nie robią, a chociaż czasami ze zwykłej przyzwoitości nie wystawiają modeli. Ale nie wszyscy, chociaż to powinien być obowiązek. Z drugiej strony liczba sędziów by zmalała gdyby cos takiego było, a hobby by już nie było takie "fajne" Co do oceny na festiwalach, to nie znajdziesz złotego środka. Nie widzę rozwiązania tego problemu, niby ocena "podoba się albo nie" jest z jednej strony dobra, ale wiadomo jakie problemy to generuje. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
jonathan Napisano 16 godzin temu Share Napisano 16 godzin temu 1 godzinę temu, Peter_D napisał: Oczywiście sa sędziowie, którzy tak nie robią, a chociaż czasami ze zwykłej przyzwoitości nie wystawiają modeli. Ale nie wszyscy, chociaż to powinien być obowiązek. Z drugiej strony liczba sędziów by zmalała gdyby cos takiego było, a hobby by już nie było takie "fajne" To teraz Ci banię rozwalę Nieco że sam nie wystawiam swoich prac jako sędzia, to płacę jeszcze za podróż i nocleg. A to wszystko tylko po to by cały dzień spędzić na nogach, albo garbiąc się nad modelami. chyba muszę się zastanowić nad swoim życiem 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Peter_D Napisano 16 godzin temu Share Napisano 16 godzin temu 18 minut temu, jonathan napisał: Nieco że sam nie wystawiam swoich prac jako sędzia, to płacę jeszcze za podróż i nocleg. A to wszystko tylko po to by cały dzień spędzić na nogach, albo garbiąc się nad modelami. chyba muszę się zastanowić nad swoim życiem Nie wiem co chciałeś tym tekstem udowodnić. Twój wybór, Twoje pieniądze. Tak samo robią ludzie którzy wystawiają modele. Też muszą dojechać, zapłacić za paliwo, nocleg i jeszcze wpisowe. Bani w żaden sposób mi nie rozwaliłeś. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Thalgonis Napisano 16 godzin temu Share Napisano 16 godzin temu (edytowane) Chciał Ci dać do zrozumienia, że sędziowie nic nie mają z tej „zabawy” i TAK SAMO jak uczestnicy dokładają do interesu (koszty przyjazdu, noclegi etc.). A co do „zarabiania” organizatorów: nie wiem skąd jesteś, ale spróbuj chociaż dowiedzieć się ile kosztuje wymającie jakiejś sali/hali/szkoły w Twoim mieście. Daj znać ile Cio zaśpiewali. Dopiero potem będziemy mogli dalej dyskutować o opłatach startowych. Edytowane 16 godzin temu przez Thalgonis 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowicjusz2001 Napisano 15 godzin temu Share Napisano 15 godzin temu 2 godziny temu, Peter_D napisał: Wypowiem się bez czytania poprzednich wypowiedzi, więc sorry jak coś się powtórzy. "Wielu z nas pragnie rozwoju i postępu dla naszego hobby, otwartości oraz koleżeńskich relacji" Też kiedyś myślałem tak naiwnie i z czasem doszedłem do wniosku, że jest jest zupełnie odwrotnie. Stare wygi trzymają się tego "hobby" nie tylko przez zainteresowania, ale również przez zainteresowanie kasą jaka z tego płynie, więc jak przychodzi co do czego to besztają Cie z błotem i razem ze swoimi znajomkami próbują debilnymi tekstami wyśmiać wszystko to co powiedziałeś. To jest biznes, i każdy atak na ich złotówkę prowadzi kontrataku. Przez to, to hobby się stacza. Widać to na forach i na FB. Tak kółeczko wzajemnej adoracji i lizania sie po wiecie czym Tak samo konkursy modelarskie. To już nie jest fajna imprezka, ale biznes. Wystawcy, reklamodawy, kasa za wystawienie modeli, pieniądze z urzędów miasta. Pewnie niebawem kasa za wstęp na imprezę tez będzie płatne bo też o tym czytałem. Ogólnie na konkursy mam już trochę wywalone, bo widzę jak jest A czasami "śmieszne ludziki" dobraliby się do Twojej tętnicy tylko by dostać papierek A4 ze swoim nazwiskiem...co jest już mega chore. Wiem też, że trzeba dać nagrodę albo wyróżnienie znajomkowi za coś tam bo to obowiązek. Oczywiście sa sędziowie, którzy tak nie robią, a chociaż czasami ze zwykłej przyzwoitości nie wystawiają modeli. Ale nie wszyscy, chociaż to powinien być obowiązek. Z drugiej strony liczba sędziów by zmalała gdyby cos takiego było, a hobby by już nie było takie "fajne" Co do oceny na festiwalach, to nie znajdziesz złotego środka. Nie widzę rozwiązania tego problemu, niby ocena "podoba się albo nie" jest z jednej strony dobra, ale wiadomo jakie problemy to generuje. Sprawdź koszty wynajmu dużej hali jak w Bytomiu czy Jaworznie. Potem policz ile jest dochodu z opłat startowych i wynajęcia stoisk handlowych. Potem policz koszty drukowania dyplomów, wybicia medali czy też statuetek. Jestem niemal pewny, że organizator często jeszcze coś dokłada z własnej kieszeni. Ja jako zawodnik oprócz opłat startowych ponoszę koszty dojazdu w pełni się na to zgadzając. Co prawda jadę tylko tam gdzie dojadę autobusem/pociągiem bez konieczności noclegu. Sędziowie dodatkowo ponoszą koszty noclegu i poświęcają ogrom czasu pierwszego dnia na swoją wolontariacką pracę. A co dostają od części zawodników? Niezadowolenie, bo mnie się należy krasnal i już! Ja wyznaje zasadę, którą tu przypomnę: jeżeli nie dostałem nagrody to byli lepsi, a to ja mam się rozwinąć modelarsko, a nie sędzia dostosować do moich oczekiwań. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Peter_D Napisano 15 godzin temu Share Napisano 15 godzin temu Tak dał do zrozumienia to, że to jego wybór i że to jego pieniądze i nie musisz bawić się w adwokata bo nikt go do tego nie zmusza. A zarabianie...wiem ile kosztuje wynajem takiej czy innej sali. I ciekawe, czy jeśli już mówimy o kosztach sali, to powiemy też ile miasto potrafi dopłacić do takiego interesu jako promocja miasta etc i jak bardzo biedni organizatorzy muszą dopłacać do tego interesu robiąc wszystko za friko? Jestem pewien, że przecież robią to z dobroci serca. A nie pamiętam by żaden organizator chwalił się rozliczeniami za ten czy inny festiwal. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano 15 godzin temu Share Napisano 15 godzin temu 2 godziny temu, Peter_D napisał: Wypowiem się... Interesujący punkt widzenia: wszystko kurwy i złodzieje, nic się nie da zrobić, nuke'em all! Nie byłem na wielu festiwalach, ale obraz mam zupełnie inny. Teza, że można dorobić się na organizacji festiwalu modelarskiego, albo kółku wzajemnej adoracji warta jest rozważenia. Problem z dotykaniem modeli albo jest, albo go nie ma. Na wszystkich imprezach, na jakich byłem jest i zaryzykuję twierdzenie, że na tych, na których nie byłem też. Czasami organizatorzy symulują, że go nie ma, ograniczając możliwość dotykania modeli uczestnikom, przynajmniej teoretycznie. Czasem mówią, że modeli dotykać nie wolno, ale jak przychodzi co do czego, to modele się przestawia, na zasadzie sytuacja wyjątkowa. Wtedy jest, że generalnie nie wolno, ale w tej sytuacji to wiadomo! Zwykle tłumaczą, że zaradzić problemowi się nie da, ale moim zdaniem to jak z dawnymi tłumaczeniami, że nie da się by sędziowie nie startowali w konkursie. Oczywiście wymaga to podjęcia jakichś kroków, które w jednostkowym przypadku mogą być nieosiągalne, ale ludzkość radziła sobie z trudniejszymi problemami. By to zadziałało organizator musi przejąć kontrolę nad ustawianiem modeli i pilnować stołów. Na wielu festiwalach to pilnowanie i tak się odbywa. Ale kwestia dotykania modeli nie jest dla pilnujących priorytetem. To jest kwestia wprowadzenia rygorów i ich przestrzegania. Ważne jest by nie tworzyć przy tym skrajnych scenariuszy, w których nie uda się osiągnąć celu w 100% i traktować ich jako powodu by nie robić nic. Jako uczestnik jakoś wolę, by organizator dołożył wszelkich starań, by modeli nie macać, ale coś mu w jakimś przypadku nie wyszło, niż by olał temat i nie robił nic. To jest też kwestia priorytetów organizatora. Miejsce, w którym model stoi na stole może mieć istotny wpływ na jego wynik w realizacji. Jeżeli organizator uzna, że danie zawodnikom możliwości grania tym tematem (z przestawianiem modeli konkurencji włącznie) jest ważniejsze niż bezpieczeństwo modeli, to OK, może tak zrobić. Ale ja chcę o tym wiedzieć przed wyborem imprezy. U nas powszechny jest obrazek, gdy uczestnik pojawia się z modelem przy stole i stwierdza, że na jego pracę nie bardzo jest miejsce. Po czym widzimy, jak on sam, albo z kolegą rozstawiają modele konkurencji by uwolnić przestrzeń. Albo zgłaszają problem organizatorowi, i wtedy robi to jego przedstawiciel. Rzadko widzimy, by robił to w rękawiczkach. I, jeśli można, jaka u diabła jest różnica dla bezpieczeństwa modelu, gdy bierze go w łapy gość z plakietką organizator, w stosunku do przypadku, gdy gość takiej plakietki nie ma? Plakietka daje jakieś super moce? Organizator może mieć różne narzędzia. Może pilnować ustawiania modeli na stołach wskazując miejsce na model uczestnika, może regulować wielkość podstawek (np. są festiwale, gdzie mój model zostałby z miejsca zdyskwalifikowany ze względu na zbyt dużą powierzchnię podstawy gabloty w stosunku do wielkości modelu), może dostawiać stoły z miejscem dla danej kategorii itd. Potrzeba tylko (aż?) decyzji i konsekwencji. Po prawdzie trzeba uznać, ze to jest ważne. Jeżeli organizator tego wszystkiego nie robi i zostawia otwartym problem dotykania modeli, to można się oczywiście zżymać do woli, ale wtedy rozwiązanie problemu zostaje w gestii uczestnika. Zadbanie o podstawkę i przytwierdzenie doń modelu w zasadzie załatwi kwestie przestawiania, ale nie uchroni miniatury przed dyndającymi pod szyją pochylających się nad stołami widzów, aparatami fotograficznymi, kluczami itd. Nie pomoże też gdy wodzące przy modelach paluchy przesuną się o te kilka milimetrów za daleko, albo komuś komórka wypadnie z ręki. Żaden nie szalony organizator nie przejmie odpowiedzialności prawnej za modele uczestników i na koniec to uczestnik musi podjąć decyzję, jakie ryzyko w tej kwestii gotów jest podjąć. I stosownie zadziałać. I jeszcze ciekawostka. Bywają takie imprezy, gdzie zasada fair play rozciąga się na ustawienie modeli na stołach. Np. niedopuszczalne jest , by uczestnik prezentował model na poziomie wyższym (w sensie fizycznym - o wyniesienie modelu ponad poziom stołu chodzi, nie jakość wykonania), niż konkurencja. Tam, gdy model zostanie umieszczony na podstawce o grubości, powiedzmy 15cm, zostanie regulaminowo zdyskwalifikowany. Próba przestawiania modeli konkurencji - dyskwalifikacja, oczywiście. Organizatorzy mają sporo narzędzi, by kształtować swoje imprezy na różnych polach. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Peter_D Napisano 15 godzin temu Share Napisano 15 godzin temu 4 minuty temu, nowicjusz2001 napisał: Jestem niemal pewny, że organizator często jeszcze coś dokłada z własnej kieszeni. Na pewno jest jak mówisz Biedni organizatorzy, cały rok ciężko pracują by wykładać pieniądze ze swojej kieszeni tylko by sprostać niezadowoleniu przyjeżdzających. No lepszego żartu dawno nie słyszałem No i "koszty drukowania dyplomów" - oczyma wyobraźni widzę te kolosalne wręcz wydatki Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Albatros Napisano 14 godzin temu Share Napisano 14 godzin temu Osobiście uważam, że fotografowanie aparatami fotograficznymi nie stanowi aż takiego zagrożenia, jak fotografowanie komórkami przez zwiedzających. Aparat zwykle jest na pasku na szyi, chwyt jest zdecydowanie pewniejszy, obiektyw też wymusza minimalną odległość ostrzenia, więc rzadziej się zdarza wkładanie obiektywu między modele. Inaczej z foceniem komórkami - jak widzę te komórki 5 cm nad modelami w drżących palcach, wśród potrącających innych zwiedzających z plecakami, to aż mi się włosy jeżą... W moim odczuciu wprowadzenie zakazu fotografowania komórkami, albo przynajmniej pilnowanie, aby wykonywać to z większej odległości miałby sens, podobnie jak absolutny zakaz wchodzenia z torbami, plecakami i okryciem wierzchnim na salę wystawową. Teoretycznie egzekwowanie takich zakazów (włącznie z dotykaniem przez zwiedzających i uczestników) byłoby możliwe, kwestia odpowiedniej ilości ludzi do pilnowania (zaangażowanych i serio traktujących to zajęcie). Aby to zdało egzamin też osoby pilnujące powinny się zmieniać (trudno oczekiwać, że ktoś wytrzyma 8 godzin stania i pilnowania, czujność spadnie dość szybko) i mieć na oku odcinki na maks dwa-trzy stoliki. Ale wtedy musiałaby być armia pilnujących, co może jednak być istotnym problemem dla organizatorów. Z moich sugestii dla organizatorów to zapewnienie odpowiedniego oświetlenia (na wzór SMC) oraz położenie na stołach nakryć w kolorach szarym/czarnym, a nie zielonym lub innym bordowym - na pewno poprawiłoby odbiór i ogólny wygląd imprezy oraz fotograficznych relacji... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowafala Napisano 14 godzin temu Autor Share Napisano 14 godzin temu 32 minuty temu, nowicjusz2001 napisał: Sprawdź koszty wynajmu dużej hali jak w Bytomiu czy Jaworznie. Potem policz ile jest dochodu z opłat startowych i wynajęcia stoisk handlowych. Potem policz koszty drukowania dyplomów, wybicia medali czy też statuetek. Jestem niemal pewny, że organizator często jeszcze coś dokłada z własnej kieszeni. Ja jako zawodnik oprócz opłat startowych ponoszę koszty dojazdu w pełni się na to zgadzając. Co prawda jadę tylko tam gdzie dojadę autobusem/pociągiem bez konieczności noclegu. Sędziowie dodatkowo ponoszą koszty noclegu i poświęcają ogrom czasu pierwszego dnia na swoją wolontariacką pracę. A co dostają od części zawodników? Niezadowolenie, bo mnie się należy krasnal i już! Ja wyznaje zasadę, którą tu przypomnę: jeżeli nie dostałem nagrody to byli lepsi, a to ja mam się rozwinąć modelarsko, a nie sędzia dostosować do moich oczekiwań. To może nie byłeś na zbyt wielu festiwalach, jeśli Twoim zdaniem problem jest jednostronny i wynika z płytkiego poczucia urażonego ego. Nie wiem ile lat siedzisz w modelarstwie i na jakim poziomie jesteś, ale w końcu zrozumiesz, że niestety, ale nie. W wielu przypadkach nie dostaniesz nagrody mimo że lepszych nie było. Lub bardziej w drugą stronę. Nagrodę otrzymali "gorsi". I wokół tego się ten temat toczy. Nie każdy sędzia jest dobry, obiektywny oraz nie wszystkie decyzję są słuszne. Nie zależy mi na dyplomach czy statuetkach, choć są symbolem. Nie chcę po prostu widzieć, że modele dobre, w które ktoś włożył mnóstwo serducha i pasji przegrywają z bublami przez lenistwo, kolesiostwo czy nischcemisizm sędziów. Uczestnicy konkursów podchodzą do zawodów profesjonalnie, więc zależy mi na tym, by zawody były oceniane bezstronnie i profesjonalnie. Bo wszyscy na to zasługujemy. Ja wiem, że zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Ale pojeździsz trochę, to zobaczysz jakie wały czasem się zdarzają. I tego dziadostwa chciałbym się pozbyć. A jeśli choć jeden sędzia na jednej imprezie postanowi poświęcić 5 minut dłużej na ocenę i przyjrzenie się modelom drugim okiem, to będę naprawdę z siebie dumny, że ten temat założyłem. Bo problem jest i nie polega na chciwości oraz płytkości uczestników. Jeśli zgłoszę się jako wolontariusz w jakiekolwiek dziedzinie i polecę po najniższej linii oporu albo załatwię coś kumplom pokątnie, to negatywny feedback się należy. A uczestnicy nie są winni żadnej wdzięczności. I jeszcze raz dla wyjaśnienia. Piszę tu o tych, którym się nie chce, nie potrafią lub o tych, którzy uczciwość modelarską porzucili chowając pod bluzę pierwsze dodatki żywiczne na giełdzie 20 lat temu, gdzie mentalnie pozostali i nas w tych odmętach dziadostwa próbują utrzymać. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowafala Napisano 14 godzin temu Autor Share Napisano 14 godzin temu (edytowane) 46 minut temu, greatgonzo napisał: Interesujący punkt widzenia: wszystko kurwy i złodzieje, nic się nie da zrobić, nuke'em all! Nie byłem na wielu festiwalach, ale obraz mam zupełnie inny. Teza, że można dorobić się na organizacji festiwalu modelarskiego, albo kółku wzajemnej adoracji warta jest rozważenia. Problem z dotykaniem modeli albo jest, albo go nie ma. Na wszystkich imprezach, na jakich byłem jest i zaryzykuję twierdzenie, że na tych, na których nie byłem też. Czasami organizatorzy symulują, że go nie ma, ograniczając możliwość dotykania modeli uczestnikom, przynajmniej teoretycznie. Czasem mówią, że modeli dotykać nie wolno, ale jak przychodzi co do czego, to modele się przestawia, na zasadzie sytuacja wyjątkowa. Wtedy jest, że generalnie nie wolno, ale w tej sytuacji to wiadomo! Zwykle tłumaczą, że zaradzić problemowi się nie da, ale moim zdaniem to jak z dawnymi tłumaczeniami, że nie da się by sędziowie nie startowali w konkursie. Oczywiście wymaga to podjęcia jakichś kroków, które w jednostkowym przypadku mogą być nieosiągalne, ale ludzkość radziła sobie z trudniejszymi problemami. By to zadziałało organizator musi przejąć kontrolę nad ustawianiem modeli i pilnować stołów. Na wielu festiwalach to pilnowanie i tak się odbywa. Ale kwestia dotykania modeli nie jest dla pilnujących priorytetem. To jest kwestia wprowadzenia rygorów i ich przestrzegania. Ważne jest by nie tworzyć przy tym skrajnych scenariuszy, w których nie uda się osiągnąć celu w 100% i traktować ich jako powodu by nie robić nic. Jako uczestnik jakoś wolę, by organizator dołożył wszelkich starań, by modeli nie macać, ale coś mu w jakimś przypadku nie wyszło, niż by olał temat i nie robił nic. To jest też kwestia priorytetów organizatora. Miejsce, w którym model stoi na stole może mieć istotny wpływ na jego wynik w realizacji. Jeżeli organizator uzna, że danie zawodnikom możliwości grania tym tematem (z przestawianiem modeli konkurencji włącznie) jest ważniejsze niż bezpieczeństwo modeli, to OK, może tak zrobić. Ale ja chcę o tym wiedzieć przed wyborem imprezy. U nas powszechny jest obrazek, gdy uczestnik pojawia się z modelem przy stole i stwierdza, że na jego pracę nie bardzo jest miejsce. Po czym widzimy, jak on sam, albo z kolegą rozstawiają modele konkurencji by uwolnić przestrzeń. Albo zgłaszają problem organizatorowi, i wtedy robi to jego przedstawiciel. Rzadko widzimy, by robił to w rękawiczkach. I, jeśli można, jaka u diabła jest różnica dla bezpieczeństwa modelu, gdy bierze go w łapy gość z plakietką organizator, w stosunku do przypadku, gdy gość takiej plakietki nie ma? Plakietka daje jakieś super moce? Organizator może mieć różne narzędzia. Może pilnować ustawiania modeli na stołach wskazując miejsce na model uczestnika, może regulować wielkość podstawek (np. są festiwale, gdzie mój model zostałby z miejsca zdyskwalifikowany ze względu na zbyt dużą powierzchnię podstawy gabloty w stosunku do wielkości modelu), może dostawiać stoły z miejscem dla danej kategorii itd. Potrzeba tylko (aż?) decyzji i konsekwencji. Po prawdzie trzeba uznać, ze to jest ważne. Jeżeli organizator tego wszystkiego nie robi i zostawia otwartym problem dotykania modeli, to można się oczywiście zżymać do woli, ale wtedy rozwiązanie problemu zostaje w gestii uczestnika. Zadbanie o podstawkę i przytwierdzenie doń modelu w zasadzie załatwi kwestie przestawiania, ale nie uchroni miniatury przed dyndającymi pod szyją pochylających się nad stołami widzów, aparatami fotograficznymi, kluczami itd. Nie pomoże też gdy wodzące przy modelach paluchy przesuną się o te kilka milimetrów za daleko, albo komuś komórka wypadnie z ręki. Żaden nie szalony organizator nie przejmie odpowiedzialności prawnej za modele uczestników i na koniec to uczestnik musi podjąć decyzję, jakie ryzyko w tej kwestii gotów jest podjąć. I stosownie zadziałać. I jeszcze ciekawostka. Bywają takie imprezy, gdzie zasada fair play rozciąga się na ustawienie modeli na stołach. Np. niedopuszczalne jest , by uczestnik prezentował model na poziomie wyższym (w sensie fizycznym - o wyniesienie modelu ponad poziom stołu chodzi, nie jakość wykonania), niż konkurencja. Tam, gdy model zostanie umieszczony na podstawce o grubości, powiedzmy 15cm, zostanie regulaminowo zdyskwalifikowany. Próba przestawiania modeli konkurencji - dyskwalifikacja, oczywiście. Organizatorzy mają sporo narzędzi, by kształtować swoje imprezy na różnych polach. Szczerze nie spotkałem się z regulaminem, w którym byłaby mowa o maksymalnej wysokości podstawki. Podrzucisz jakiś link? Bo temat ciekawy. Jedyne z czym się spotkałem to wytyczne co do rozmiaru modelu w stosunku do podstawki w kategorii winiet w Bytomiu. Co też w założeniu jest bardzo dobre. Tylko egzekwować to jeszcze trzeba. Kwestia zakazu wejścia na salę z plecakami/torbami jest świetnym pomysłem i być może ujrzymy to w przyszłości, ale na ten moment ciężko. Brakuje osób, które by tego pilnowały, na halach gdzie organizowane są zawody brakuje też miejsca gdzie można te torby zostawić. Na niektórych większych halach sportowych może i są, ale wtedy organizatorzy musieliby mieć kogoś w roli szatniarza przez cały czas trwania imprezy. Edytowane 14 godzin temu przez nowafala Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowicjusz2001 Napisano 13 godzin temu Share Napisano 13 godzin temu 2 godziny temu, Peter_D napisał: Na pewno jest jak mówisz Biedni organizatorzy, cały rok ciężko pracują by wykładać pieniądze ze swojej kieszeni tylko by sprostać niezadowoleniu przyjeżdzających. No lepszego żartu dawno nie słyszałem No i "koszty drukowania dyplomów" - oczyma wyobraźni widzę te kolosalne wręcz wydatki I po jaką chol..ę ta czysta sarkastyczna odpowiedź? Co chciałeś nią wykazać? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
unicaunica Napisano 13 godzin temu Share Napisano 13 godzin temu 23 godziny temu, gajowy z wąsami napisał: No cóż, widać że czytanie ze zrozumieniem nie jest najmocniejszą stroną niektórych uczestników (czy to festiwali czy też tej dyskusji) Przecież wyraźnie napisałem o przyznawaniu większej ilości wyróżnień lub nie przyznawaniu ich wcale - w zależności od poziomu modeli w danej kategorii na stole - z jasnym (mam nadzieję) przypisem: Wszystko zależy od organizatora i opracowanego przez niego (i podanego wcześniej do wiadomości startujących) regulaminu... Bardzo dobrze zostało to zrozumiane. Swój wątek w tym temacie wtrąciłem nie jako zarzut o nieprzestrzeganiu czy naciąganiu regulaminów. Chodzi mi raczej o to że konstrukcja tych regulaminów bywa nie logiczna. Przykład podział na kategorie, ilość minimalna i łączenie kategorii. Najpierw stawiamy warunek, a potem furtka do obejścia. Czy nie byłoby prościej w festiwalu tego typu gdzie chcemy wybrać modele na spójnym wysokim poziomie ustalić kategorii tylko w celach porządkowych, ocenić wszystkie modele, przyznać wyróżnienia tym na zadowalającym nas poziomie i tyle. Nie ma łączenia, nie ma nie rozegranych kategorii a sędziowie mają swobodę. I potem nie będzie komentarzy o kolesiostwie i kombinacjach. Druga możliwość to konkurs z kategoriami ale jeśli się ich trzymamy to do końca czyli wybieramy najlepszy model w kategorii (najlepszy jaki się pojawił) bez zaglądania do innych klas. Owszem w jednej wygra cudo w innej szansę ma gniot. Wydaje mi się że to dwie zasadnicze ścieżki jasne i bez kombinacji. Nie każda impreza musi być taka sama. Na koniec dziękuję wszystkim organizatorom mniejszych i większych imprez za waszą pracę. Nie wylewajmy na siebie pomyj, podobno łączy nas pasja. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowicjusz2001 Napisano 12 godzin temu Share Napisano 12 godzin temu 1 godzinę temu, nowafala napisał: To może nie byłeś na zbyt wielu festiwalach, jeśli Twoim zdaniem problem jest jednostronny i wynika z płytkiego poczucia urażonego ego. Nie wiem ile lat siedzisz w modelarstwie i na jakim poziomie jesteś, ale w końcu zrozumiesz, że niestety, ale nie. W wielu przypadkach nie dostaniesz nagrody mimo że lepszych nie było. Lub bardziej w drugą stronę. Nagrodę otrzymali "gorsi". I wokół tego się ten temat toczy. Nie każdy sędzia jest dobry, obiektywny oraz nie wszystkie decyzję są słuszne. Nie zależy mi na dyplomach czy statuetkach, choć są symbolem. Nie chcę po prostu widzieć, że modele dobre, w które ktoś włożył mnóstwo serducha i pasji przegrywają z bublami przez lenistwo, kolesiostwo czy nischcemisizm sędziów. Uczestnicy konkursów podchodzą do zawodów profesjonalnie, więc zależy mi na tym, by zawody były oceniane bezstronnie i profesjonalnie. Bo wszyscy na to zasługujemy. Ja wiem, że zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Ale pojeździsz trochę, to zobaczysz jakie wały czasem się zdarzają. I tego dziadostwa chciałbym się pozbyć. A jeśli choć jeden sędzia na jednej imprezie postanowi poświęcić 5 minut dłużej na ocenę i przyjrzenie się modelom drugim okiem, to będę naprawdę z siebie dumny, że ten temat założyłem. Bo problem jest i nie polega na chciwości oraz płytkości uczestników. Jeśli zgłoszę się jako wolontariusz w jakiekolwiek dziedzinie i polecę po najniższej linii oporu albo załatwię coś kumplom pokątnie, to negatywny feedback się należy. A uczestnicy nie są winni żadnej wdzięczności. I jeszcze raz dla wyjaśnienia. Piszę tu o tych, którym się nie chce, nie potrafią lub o tych, którzy uczciwość modelarską porzucili chowając pod bluzę pierwsze dodatki żywiczne na giełdzie 20 lat temu, gdzie mentalnie pozostali i nas w tych odmętach dziadostwa próbują utrzymać. Urażenia ego to się ubawiłem. Siedzę wystarczająco długo, by nie podchodzić do tematu na spinie. Błędy były, są i będą to czynnik ludzki. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
PMStrzelec Napisano 12 godzin temu Share Napisano 12 godzin temu 5 godzin temu, Peter_D napisał: Wypowiem się bez czytania poprzednich wypowiedzi, więc sorry jak coś się powtórzy. "Wielu z nas pragnie rozwoju i postępu dla naszego hobby, otwartości oraz koleżeńskich relacji" Też kiedyś myślałem tak naiwnie i z czasem doszedłem do wniosku, że jest jest zupełnie odwrotnie. Stare wygi trzymają się tego "hobby" nie tylko przez zainteresowania, ale również przez zainteresowanie kasą jaka z tego płynie, więc jak przychodzi co do czego to besztają Cie z błotem i razem ze swoimi znajomkami próbują debilnymi tekstami wyśmiać wszystko to co powiedziałeś. To jest biznes, i każdy atak na ich złotówkę prowadzi kontrataku. Przez to, to hobby się stacza. Widać to na forach i na FB. Tak kółeczko wzajemnej adoracji i lizania sie po wiecie czym Tak samo konkursy modelarskie. To już nie jest fajna imprezka, ale biznes. Wystawcy, reklamodawy, kasa za wystawienie modeli, pieniądze z urzędów miasta. Pewnie niebawem kasa za wstęp na imprezę tez będzie płatne bo też o tym czytałem. Ogólnie na konkursy mam już trochę wywalone, bo widzę jak jest A czasami "śmieszne ludziki" dobraliby się do Twojej tętnicy tylko by dostać papierek A4 ze swoim nazwiskiem...co jest już mega chore. Wiem też, że trzeba dać nagrodę albo wyróżnienie znajomkowi za coś tam bo to obowiązek. Oczywiście sa sędziowie, którzy tak nie robią, a chociaż czasami ze zwykłej przyzwoitości nie wystawiają modeli. Ale nie wszyscy, chociaż to powinien być obowiązek. Z drugiej strony liczba sędziów by zmalała gdyby cos takiego było, a hobby by już nie było takie "fajne" Co do oceny na festiwalach, to nie znajdziesz złotego środka. Nie widzę rozwiązania tego problemu, niby ocena "podoba się albo nie" jest z jednej strony dobra, ale wiadomo jakie problemy to generuje. Kolego, widzisz — ja jestem niby jakimś amatorem… bo ani grosza nie zarobiłem na pierwszej edycji konkursu, który organizowałem rok temu. Mało tego — dołożyłem do niego kilka stów z własnej kieszeni. Cel był jeden: w moim „zadupiu” rozpowszechnić modelarstwo i pokazać ludziom, czym ono jest i co my, modelarze, robimy. Nie dostałem ani grosza z gminy ani z żadnej innej organizacji. Sponsorów na nagrody załatwiałem sam — setki e-maili, dziesiątki telefonów — i ostatecznie udało się pozyskać pięciu sponsorów na łączną kwotę około 2500 zł. Kilka sklepów modelarskich przekazało modele na nagrody. Powiatowe Centrum Kultury zasponsorowało obiad dla sędziów oraz kilka pucharów, a nasze żony upiekły ciasta. Kilku kolegów modelarzy przekazało modele ze swoich prywatnych zbiorów. Mimo tego były medale, dyplomy i nagrody specjalne. Każdy Młodzik i Junior otrzymał model w nagrodę — było ich ponad 70. Giełda? Wystawcy mieli miejsca za darmo, byle tylko przekazali modele na nagrody dla dzieciaków. Wyobraź sobie też, że modelarnię prowadzę charytatywnie i razem z kilkoma kolegami utrzymujemy ją z własnej kieszeni. Rodzice dzieci nie muszą za nią nic płacić. Przez takie komentarze jak Twój po pierwszej edycji myślałem, żeby to wszystko olać i nie robić tego więcej — bo po co i na co, skoro ktoś wystawiając swój model jest przekonany, że nabija portfel organizatorowi. Na szczęście jest wiele innych osób, które to doceniają i z szacunkiem podchodzą do czyjejś bezinteresownej pracy, bo organizacja takiego wydarzenia kosztuje naprawdę ogromny nakład pracy i czasu. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano 12 godzin temu Share Napisano 12 godzin temu 34 minuty temu, nowafala napisał: Podrzucisz jakiś link? O, kochany, nie do wszystkiego na tym świecie są linki... ;). Nie mam. Info jest sprzed wielu lat, o konkursie z zagramanicy. Nawet nie pamiętam którym. Organizator uznał, że wywyższanie modeli jest próbą zwrócenia uwagi sędziów (skądinąd skuteczną co do zasady), nie fair wobec innych uczestników. Zależało mu na tym aspekcie, wprowadził rozwiązanie nie oglądając się na to, ze będzie go to kosztowało dodatkowy wysiłek. Zresztą wcale nie taki wielki, bo przy takich sprawach nic nie stoi na przeszkodzie, by rozwiązywać problemy stopniowo, w miarę możliwości. W ogóle nie należy kombinować na zasadzie: albo uzdrowię rzecz jednym cięciem, albo nie warto nic robić. Taki przykład myślenia poddaje nam Albatros (nie czepiam się, nie piętnuję, jesteś cool ). 56 minut temu, Albatros napisał: Aby to zdało egzamin też osoby pilnujące powinny się zmieniać (trudno oczekiwać, że ktoś wytrzyma 8 godzin stania i pilnowania, czujność spadnie dość szybko) i mieć na oku odcinki na maks dwa-trzy stoliki. Ale wtedy musiałaby być armia pilnujących, co może jednak być istotnym problemem dla organizatorów. Zacznijmy jednak od kurtek. Jeżeli organizator napisze w regulaminie, że nie można wchodzić w kurtkach na salę wystawową i nawet doda stosowny plakacik przy drzwiach, to może być pewny, że gdy wejdzie na tę salę nic się nie zmieni. Ale nie musi zaraz zatrudniać nowej drużyny. Wystarczy, że dodatkowo powie wszystkim swoim przedstawicielom, żeby widząc gościa w kurtce na sali zwracali mu na to uwagę i prosili o odwieszenie płaszcza. O komunikacie przez radiowęzeł nie wspominając. Komuś nie będzie się chciało, ktoś nie będzie miał śmiałości, ale większość wypełni prikaz i grzecznie, oczywiście, będzie to robić. Już drugiego dnia festiwalu spadek liczby kurtek na sali będzie drastyczny. Z czasem takie przypadki staną się sporadyczne. I pewnie, zawsze znajdzie się ktoś, kto się gapnie, albo oleje. Zwrócenie uwagi trzem typom na krzyż w trakcie trwania imprezy nie jest jakimś wysiłkiem ponad siły. Przykład kurtek podaje, bo odruchowo wydaje się być łatwy do rozwiązania. Ale co do zasady podobnie jest z dotykaniem modeli. Walka z tym to nie jest starcie ze zorganizowaną przestępczością, brutalną i krwawą. Masz do czynienia z normalnymi ludźmi w większości pozytywnie nastawionymi. Znów, już teraz są festiwale, gdy przez cały czas za stołem siedzi przedstawiciel organizatora. Czasem wiele godzin. Że co jakiś czas musi siku? To co, w tych paru minutach zbiegają się ukryte w kątach bojówki dotykaczy i macają wszystko jak popadnie? Przez jakiś czas typ zamiast gadać z kumplami będzie musiał zająć się wskazywaniem modelarzom miejsca, gdzie należy ustawić model. I wygłaszać formułkę, że raz ustawiony model nie będzie mógł być ruszony do momentu odbioru. Nawet, jak nie wszyscy dosłyszą, to pomoże mu pani fama. Może przez jakiś czas będzie potrzebował pomocy, ale tylko określony. Natłok wystawiających nie trwa non stop. Potem tylko od czasu do czasu może trzeba będzie komuś zwrócić uwagę. Ludzie generalnie rozumieją takie rzeczy. Mogą być jedynie zaskoczeni. Większość zareaguje zrozumieniem, niektórzy odruchowo buntem. Ale to oznacza jedynie, że za pierwszym razem będzie trzeba odbyć te kilkanaście, może niezbyt przyjemnych rozmów, ale przecież bez awantur i mordobicia. Z czasem ludzie się przyzwyczają i uznają to za normę. I myślę nawet, że zaczną tego oczekiwać. Teraz po prostu takiej normy nie ma, więc nie mają się czym przejmować. Za rok ilość ludzi zaangażowanych w ustawianie może się zmniejszyć, bo ludzie będą świadomi i poczekają na swoją kolej. Niech będzie, że nie za rok, ale jeśli więcej organizatorów postąpi podobnie, to zmiana będzie błyskawiczna. Wszystko pójdzie sprawniej, gdy będzie zadbane o informację przed imprezą i oczywiście organizator musi przyjąć dla standardy, które nakłada na uczestników. Świecić przykładem znaczy. Niewykonalne, czy tylko kłopotliwe? A jak ktoś jest w duszy bandytą, to będziesz miał z nim problem w każdym wypadku. Czego by organizator nie zrobił, i tak uczestnik musi sam podjąć decyzję o zabezpieczeniu swojego dzieła. Organizator może np. uznać wolne fotografowanie modeli za istotną część wartości festiwalu. I wtedy wystawiając model zgadzasz się bezpośrednio na ryzyko, że ktoś przywali Ci w ten model komórą, czy aparatem (bo pasek jednak był za długi). Tak samo, jak wystawiając model w gablocie zgadzasz się na ryzyko, że jakiś szaleniec wpadnie na salę i pizgnie tę Twoją gablotę o ziemię. Wobec organizatora się zgadzasz, nie wobec szaleńca. Z szaleńcem załatwiaj sprawę jak chcesz, ale do organizatora nic nie masz. Godzinę temu, nowafala napisał: wytyczne co do rozmiaru modelu w stosunku do podstawki w kategorii winiet w Bytomiu. To nie ma nic wspólnego z fair play. To jedynie kwestia kwalifikacji pracy do danej klasy. Inna kategoria. Ale ogólnie: Moim zdaniem chcesz zawracać kijem Wisłę. Problemów, których dotykasz nie rozwiążesz odgórnie działaniami organizatorów. Teoretycznie jest to możliwe, ale musieliby się oni zrzeszyć w jedną organizację, co w demokratycznym kraju jest możliwe, jak uśmiechnięty filozof. I, po prawdzie, wg mnie zupełnie niepotrzebne. Istotna zmiana mogłaby nastąpić, gdyby realnie tego oczekiwali uczestnicy imprez. A oni tego nie chcą. To znaczy chcą, dopóki oznacza to jedynie roszczenie. Ale realnie znaczy, że trzeba podjąć dodatkowe obciążenia, które wymuszą na organizatorach zmiany. Nie batem, tylko poprzez konieczność dostosowania się do otaczającej rzeczywistości. A to już niekoniecznie, te obciążenia. Chcesz uprawiać hobby na luzie - cool. Spodziewaj się, że sędziowanie na konkursie też nie będzie spięte, skoro nie dajesz narzędzi, by je spiąć. Jedynym dostępnym organizatorom mechanizmem na zmianę, jest pójście drogą wspomnianych wcześniej Olsztyna i Wrocławia. Jeżeli jest inny, to ja nie potrafię go wymyślić. Wciąż uważam, że modelarze nie są na to gotowi, ale pewnie nigdy nie będą, bo wymaga to zmiany intuicyjnego postrzegania wartości modelu. Jednak w ten sposób da radę odgórnie narzucić transformację sposobu myślenia, poprzez postawienie przed faktem dokonanym. Gdy to się stanie sędziom będzie łatwiej przy sędziowaniu i zrozumienie uczestników dla werdyktów wzrośnie. To nie znaczy, że nie da się spierniczyć sędziowania po całości, ale w takich warunkach nawet z samej statystyki będzie lepiej. A przy jakimś zaangażowaniu to w ogóle. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Peter_D Napisano 12 godzin temu Share Napisano 12 godzin temu 27 minut temu, PMStrzelec napisał: ... Fajnie, że robisz to co robisz. Nic mi do tego, ale porównując pierwszą edycję do powiedzmy 10 czy 20 innych festiwalów to to żadne porównanie. Bo ciekaw jestem, czy co roku będziesz dokładał ze swojej kasy więcej i więcej tylko dlatego bo masz za dużo wolnego czasu i pieniędzy. Moim zdaniem każdy robi to co uważa za stosowne. Sam też nie pokazuję palcem na tych czy tamtych organizatorów jaką biorą kasę, bo z jednej strony mam to gdzieś, ale jak niektórzy myślą, że konkursy z paroletnim dorobkiem robią to z dobroci serca, albo dokładając do tego miliony swoich monet...to życzę szczęścia na drodze naiwności. Ja ogólnie odniosłem się tylko to słów autora posta, a tu szykuje się jakaś gównoburza, coś właśnie na kształt też tego co pisałem, że swoi swoich nie ruszą 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nowicjusz2001 Napisano 12 godzin temu Share Napisano 12 godzin temu 7 minut temu, Peter_D napisał: Fajnie, że robisz to co robisz. Nic mi do tego, ale porównując pierwszą edycję do powiedzmy 10 czy 20 innych festiwalów to to żadne porównanie. Bo ciekaw jestem, czy co roku będziesz dokładał ze swojej kasy więcej i więcej tylko dlatego bo masz za dużo wolnego czasu i pieniędzy. Moim zdaniem każdy robi to co uważa za stosowne. Sam też nie pokazuję palcem na tych czy tamtych organizatorów jaką biorą kasę, bo z jednej strony mam to gdzieś, ale jak niektórzy myślą, że konkursy z paroletnim dorobkiem robią to z dobroci serca, albo dokładając do tego miliony swoich monet...to życzę szczęścia na drodze naiwności. Ja ogólnie odniosłem się tylko to słów autora posta, a tu szykuje się jakaś gównoburza, coś właśnie na kształt też tego co pisałem, że swoi swoich nie ruszą Już ten fragment o ilości wolnego czasu i pieniędzy był nikomu do życia nie potrzebny i moim zdaniem chamski i pogardliwy. Warto czasem pomyśleć zanim chlapnie się coś niestosownego. 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.