Albatros
Użytkownicy-
Liczba zawartości
501 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Ostatnia wygrana Albatros w dniu 9 Lutyego
Użytkownicy przyznają Albatros punkty reputacji!
Reputacja
853 ExcellentOstatnie wizyty
-
Sd.Kfz. 7 8ton Halftrack mit 88mm Flak 36/37 1/35 DRAGON
Albatros odpowiedział patrykd → na temat → [M]Warsztat
Dlaczego chemia modelarska zniszczy blaszki? W moim odczuciu to akurat jest najbezpieczniejsza opcja w porównaniu do wyżarzania… moim zdaniem palnik gazowy jest lepszą opcją w stosunku do zapalniczki bo jednak daje większą kontrolę i precyzję… -
F-105F "Firebird 5", Son Tay Raid, 1/72 Trumpeter
Albatros odpowiedział jacmin → na temat → [L]Warsztat
Zgadzam się z @rymulus… ten naklejony drut wygląda jak … naklejony drut. Myślę że warto byłoby się jednak pobawić z paskami cienkiego polistyrenu. Nabrałoby to właśnie tej wspomnianej lekkości i finezji. Zwłaszcza, że autor potrafi w takie rzeczy. Proszę więc nie traktować tego jako krytykę tylko jako wiarę w umiejętności @jacmin, który już powiesił poprzeczkę na wysokim poziomie. -
Rewelacja
-
Sd.Kfz. 7 8ton Halftrack mit 88mm Flak 36/37 1/35 DRAGON
Albatros odpowiedział patrykd → na temat → [M]Warsztat
Ostatnio testowałem sobie pracę z AK Burnishing Fluid, przed kąpielą w tym specyfiku zaleca się, aby bardzo dokładnie usnąć z blaszek wszelkie lakiery, pozostałości chemii itd. Oprócz szlifowania znalazłem w necie sugestie, żeby wykąpać blaszki w acetonie/tool cleanerze. Ja miałem w domu Mr Tool Cleaner i kilkanaście minut w tym rozpuszczalniku zaoowocowalo tym, że faktycznie widać było że zmienił kolor, więc coś musiał z tych blaszek rozpuścić. Więc na początek próbowałbym właśnie z acetonem lub Tool cleanerem. Drugie rozwiązanie, które przychodzi mi na myśl (i które stosowałem przy zadrukowanych blaszkach) to ostrożne wyżarzenie palnikiem gazowym - tutaj trzeba jednak uważać bo można przepalić cienkie elementy, więc wyczucie jest zalecane. -
Udało mi się dotrzeć na wernisaż, i bardzo się z tego cieszę, bo naprawdę było warto. Ekspozycja naprawdę pięknie przygotowana - duże, czytelne, dobrze wydrukowane plansze z informacjami o modelach, samolotach i pilotach. Natomiast naprawdę robotę zrobiły pięknie wyeksponowane w muzealnych gablotach modele - całość nabrała takiego szlachetnego, muzealnego czy galeryjnego szlifu - modele prezentowały się jak dzieła sztuki (i śmiało i z pełną odpowiedzialnością je do tej kategorii zaliczam, biorąc pod uwagę poziom ich wykonania). I szczerze mówiąc dla takich modeli, wykonanych na tak mistrzowskim poziomie to naprawdę właściwy i wskazany sposób ekspozycji, ponieważ taka forma prezentacji podkreśla walory i robi znakomite wrażenie, potęgując odbiór miniatur. Miniatur doskonałych - mimo, że było ich tylko 6, to i tak wpatrywałem się w nie praktycznie cały (niestety nieco ograniczony) czas, jaki spędziłem w Muzeum. To była dla mnie prawdziwa uczta wizualna i modelarska, jak również wielka inspiracja - móc zobaczyć sześć modeli @Boch w jednym miejscu, obok siebie. To jest też właśnie coś, czego bardzo brakuje mi na konkursach modelarskich - właściwa ekspozycja modeli, która potęguje wrażenie i odbiór, pozwala podziwiać i odkrywać walory i smaczki modelu. Dodatkowym atutem był także pięknie wydany - świetnie wydrukowany na dobrym papierze - katalog wystawy, który stanowi w sumie fajne uzupełnienie książki Łukasza. Prelekcji bardzo dobrze się słuchało, choć niestety nie mogłem zostać do końca. Słowem - naprawdę bardzo fajne wydarzenie - zarówno Łukasz jak i ekipa Muzeum - z @socjo1 na czele - wykonali znakomitą robotę. Mam nadzieję, że jest to wydarzenie pionierskie - w tym sensie, że posłuży jako wzór i inspiracja dla innych muzeów (życzyłbym sobie bardzo, żeby tego typu wydarzenia, przygotowane na takim poziomie - zawitały np. do MLP w Krakowie) jako nowa, nieszablonowa, a jednocześnie bardzo atrakcyjna forma popularyzacji historii, modelarstwa i samych instytucji. Wielkie podziękowania i gratulacje dla Łukasza i Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Kto nie był, naprawdę warto podjechać, jest jeszcze sporo czasu na wizytę.
-
Dziękuję bardzo za imienne wyróżnienie, mam nadzieję, że uda mi się tak zorganizować sprawy zawodowe, że dotrę na otwarcie wystawy bardzo chcę być obecny, bo szykuje się piękne i ciekawe wydarzenie gratulacje dla Muzeum, że podjęło się organizacji takiego dość nietypowego, ale jakże inspirującego wydarzenia - jest to chyba jedno z najwłaściwszych miejsc, gdzie modele @Boch powinny być eksponowane, aby w pełni ukazać ich walory, skupić się na nich i opowiadanej za ich pośrednictwem historii
-
Najcieńsze igły dostępne na rynku to TSK INVISIBLE 33G X 9MM (o średnicy 0.2 mm), stosowane w medycynie estetycznej do mezoterapii. Można kupić w sklepach i hurtowniach ze sprzętem medycznym, artykułami z kosmetologii i medycyny estetycznej.
-
Myślę, że trafiłeś w sedno tego zjawiska. Chyba o to właśnie mi chodziło napomykając o moich obserwacjach. Tak jak powiedziałem - w odniesieniu do konkretnych budów, skomplikowanych i ambitnych projektów nie podejrzewam nikogo, kto używa takich stwierdzeń o złe intencje, tutaj wyrażenie podziwu jest czytelne i nie doszukuję się jakichś podtekstów. Wypowiedzi @HKK również nie odczytałbym inaczej, niż tak jak wspomniałeś. Wydaje mi się, że bardziej zauważam to zjawisko w ogólnych dyskusjach, które nie dotyczą konkretnych osób czy konkretnych projektów. Raz uderzyło mnie to najbardziej na jakiejś dyskusji na anglojęzycznej (sic! - a podobno to tam jest tak miło i głaskanie), gdzie był rzucony temat w stylu, co Cię najbardziej wkurza w modelarstwie - i właśnie ze zdziwieniem stwierdziłem, że przeważająca ilośc wypowiedzi dotyczyła właśnie tego "liczynita". Ale być może ja nieco inaczej zinterpretowałem ten termin, bo w przypadku interpretacji Gonzo faktycznie jest to bardziej zrozumiałe. Natomiast faktem jest, że rozumiem ideę wypowiedzi "robię modele dla przyjemności" , ale nie zgadzam się z logiką - ponieważ wynika, że robienie bez ambicji, na luzie, nie dbając o merytorykę jest rzeczą, która sprawia przyjemność, a ambitne, skomplikowane budowy są chyba za karę. A wszyscy modelarze bez wyjątku budują dla przyjemności - taka natura tej działalności. Pieniędzy z takiego modelarstwa za dużych nie będzie, uznania wśród znajomych raczej też nie (a czasem raczej wręcz przeciwnie). Świadomie wyłączam z tej kategorii modelarzy zawodowych, np. w studiach filmowych, bo to jednak nieco inna specyfika. Skomplikowana, ambitna budowa, wertowanie źródeł i poszukiwanie dokumentacji również jest dla wielu przyjemnością. Rzeczy trudne są również przyjemne i przynoszące ogrom satysfakcji, a wysiłek i rozwój także w czasie wolnym, w czasie odpoczynku również jest źródłem przyjemności, a jednocześnie jest bardzo wartościowy. I w punkt: "Ale prawdą jest też, że większość (o ile ten wspomniany masohistyczny wydźwięk komentarzy, faktycznie nie jest, jak Gonzo pisze, formą uznania) pisząca w ten sposób, przyjemności płynącej z tworzenia czegoś wartościowego od zera, zwyczajnie nie zna. Bo nie przekroczyli bariery, do przeskoczenia której ja często staram się namawiać. " Podejście @HKKbardzo mi się podoba, i osobiście mam bardzo podobne - choć niestety jeszcze nie opanowałem projektowania i druku 3d. Ale dążę do tego, na ile czas pozwala. I uważam, że szereg dostępnych dzisiaj technologii ubogaca modelarstwo i świadczy też o szerokich umiejętnościach i kompetencjach modelarza. Tutaj znowu ogranicza nas tylko kwestia osobistego podejścia - czy chcę te kompetencje poszerzać i w ten sposób rozwijać warsztat. Natomiast żadna technologia nie jest remedium na wszystko i rzeczą dobrego modelarza jest decyzja, kiedy i jaką technologię zastosować, i która w danym momencie najlepiej się sprawdzi i zagra w modelu. Dlatego dla mnie osobiście ideałem jest łączenie tych wszystkich technologii i umiejętności i wyciąganie z nich to, co najlepsze i najbardziej optymalne. Dlatego w każdym modelu jest i będzie miejsce na skracz, druk 3d, części PE, plasti, żywicę i metal itd. Im więcej opcji tym więcej możliwości. Aczkolwiek i tak uważam, że jednak punktem wyjścia powinien być skracz, bo on daje bazę do "ogarnięcia" wszystkiego w całość oraz do "przeskoczenia" tych technologii, do których nie mamy dostępu, albo z jakichś względów nie chcemy korzystać. Jak pięknie widać to w tym warsztacie Gonzo czy też w pracach Marcina.
-
Już napisałem na FB, ale powtórzę, mega efekt i rewelacyjna robota, bardzo dobrze to wyszło. Zwłaszcza, że powtarzalne, rytmiczne i symetryczne elementy są chyba w skraczu największym wyzwaniem. Świetna robota Przy okazji ostatniego wpisu dotknąłeś z kolei pewnego zjawiska, które już zauważyłem i przyznam, że obserwuję to z pewnym zaciekawieniem. Dość często pojawiają się komentarze typu: „nie robię waloryzacji/poprawek/nie poprawię błędów etc bo ja kleję dla przyjemności” i z drugiej strony, przy okazji dobrych modeli „to masochizm, wariactwo, to trzeba być chorym żeby takie rzeczy robić” - choć zdaje sobie sprawę, że jest to forma wyrażenia uznania i podziwu. A jednak jest tam pewna nuta o nacechowaniu pejoratywnym. Nie mam pojęcia dlaczego - zwlaszcza wśród modelarzy (osoby postronne do pewnego stopnia usprawiedliwiam, bo dla laika np. biegi ultra czy wspinanie zimowe też może być abstrakcją i wiązać się z kompletnym niezrozumieniem, a co za tym idzie nawet nieraz potępianiem), czyli osób, dla których w sumie ogólnie powinien być to jakiś cel (nawet jeśli nie mogą lub nie chcą go osiągać) taka nuta się pojawia. Nawet chyba pojawia się pewna inwektywa w stosunku do modelarza, który ogromną wagę przywiązuje do szczegółów - „liczynit”. Dla mnie to dziwne i niezrozumiałe, modelarstwo to nie jest raczej droga do sławy, pieniędzy i kobiet, więc logiczne jest, że każdy - czy ten kto buduje prosto z pudła, jak i ten, który wertuje źródła i jeden element wykonuje kilka miesięcy - robią to dla przyjemności. I zaawansowany, wielomiesięczny skracz jest również budową dla przyjemności, raczej nie ma w tym żadnego innego celu. Dłubie, bo lubię, bo sprawia mi to przyjemność i satysfakcję, tak jak niektórym sprawia bieganie 100 km po górach. Więc stwierdzenie, że ja robię dla przyjemności a tamten to liczynit, maniak i masochista jest kompletnie dziwne, niezrozumiałe i nielogiczne. Nikt kto robi zaawansowane modele nie cierpi z tego powodu ani nie robi przecież tego za karę, tylko właśnie dla przyjemności…
-
XI Festiwal Modeli Plastikowych - Łask/Buczek 2026
Albatros odpowiedział Darek 1614 → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Przecież chyba to nie jest problem ogłosić dzieciom i rodzicom, że jest taki i taki konkurs, możemy wynająć busa, to kosztuje tyle i tyle, jeżeli zbiorą się chętni to możemy zorganizować taki wyjazd (i uprzedzam od razu kontrargument, tak - wielokrotnie tak robiliśmy z wyjazdami na zawody w klubie sportowym prowadzonym non-profit, nieraz jacyś rodzice jechali żeby pomóc przy opiece). Jak rodzice będą chcieli to zapłacą i dzieciaki pojadą. Zgadzam się z przedmówcami, że zbieranie nagród „w imieniu” jest mało fajne. Nagroda jest dla uczestnika. Przecież w ten sposób to można modele paczkomatem wysyłać na konkursy… -
1/32 GRUMMAN J2F-5 'DUCK' Przeciwko U-Bootwaffe 1942 | LUKGRAPH
Albatros odpowiedział Boch → na temat → [L]Galerie
W sztuce baroku istniała idea tzw. Gesamtkunstwerk, czyli "dzieło totalne", które zakładało integrację, syntezę wielu dziedzin sztuk plastycznych - malarstwa, rzeźby, architektury, a nawet muzyki, światła itp. Twoje modelarstwo jest właśnie czymś takim, zakres umiejętności oraz wątków w modelu integruje i malarstwo, i waloryzację ze skraczem, badania historyczne, opowieść, która stoi za modelem i w pewien sposób go definiuje, pisarstwo (choć chyba nie w tym akurat przypadku) i fotografię. I wszystko na najwyższym poziomie, jednakowo dokładne, z jednakowym polotem i dbałością o najmniejszy szczegół, tworząc wielowymiarowy, multidyscyplinarny projekt - rzekłbym - już nie modelarski, a inżyniersko-historyczno-artystyczny. Projekt, który można analizować pod wieloma kątami, zgłębiać i wnikać, i za kazdym razem odkrywać coś nowego, nowy wątek, smaczek, detal, który wciąż i wciąż można odkrywać. "Kaczka" jest tego tylko kolejną, wspaniałą odsłoną. Czekam z niecierpliwością jeszcze na kolejny aspekt tej "syntezy sztuk", czyli scenografię w postaci podstawki. -
Raczej radziłbym celować z ustawieniem WB w aparacie w temperaturę barwową i warunki oświetlenia. Celowanie w ustawieniach aparatu na 5000K raczej nie przyniesie dobrych efektów, jeśli temperatura żarówek będzie np. 3000K.
-
1/32 GRUMMAN J2F-5 'DUCK' Przeciwko U-Bootwaffe 1942 | LUKGRAPH
Albatros odpowiedział Boch → na temat → [L]Warsztat
Dzieło sztuki -
Festiwal Modelarski Tychy za jakiś czas
Albatros odpowiedział festiwaltychy → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
@jachud3jesteś u pani! -
Festiwal Modelarski Tychy za jakiś czas
Albatros odpowiedział festiwaltychy → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
To był sarkazm nawet ja, który nie ma pojęcia o morzu, wiem, że okręt to coś zupełnie innego niż statek. To nawet nie kwestia wiedzy specjalistycznej tylko języka polskiego. Więc też nie rozumiem tego tępego uporu, zamiast zmienić nazwę kategorii np. na „Statki i okręty”, żeby nie robić zamętu i być choć w miarę poprawnym merytorycznie i językowo. Kategorie chyba nie są już wyryte w marmurze?
