-
Liczba zawartości
4 356 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Ostatnia wygrana greatgonzo w dniu 21 Października 2025
Użytkownicy przyznają greatgonzo punkty reputacji!
Reputacja
2 382 ExcellentInformacje
-
Skąd
Giżycko
-
Zawód
Architekt
Ostatnie wizyty
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ostatnio uciąłem sobie pogawędkę z AI na temat silnika R-2800. Polegała na tym, że każda wypowiedź AI zaczynała się, od czegoś w stylu: Rzeczywiście masz rację, a skończyła się wylewnymi przeprosinami i głębokim żalem ze strony AI, za to, że zmyśliła sobie odpowiedzi prosto z własnej dupy. Aż się wzruszyłem, tak jej było wstyd. Po czym wróciła do pierwotnego twierdzenia, tego, które zanegowałem rzeczywiście mając rację. -
Wystarczy raz. a dobrze... ;).
-
Do budowy P-47 trzeba dojrzeć.
-
Zamknięty? Bo trochę za żółto w domku kółka ogonowego.
-
Ale wróćmy do sprężarek. Przydałaby się kopułka chłodzenia. Postanowiłem wykonać ją sposobem, jaki stosowałem dla wydechów w Spitfire. Końcówka ma być metalowa zintegrowana z plastikowymi częściami. Wprawdzie w końcówkę wetknięty będzie koniec przewodu powietrznego, ale metalowy wlot zapewni sztywność przy sensownej grubości ścianek. Ma powstać coś wg szkicu. Sama kopułka (1.) to szpachla w płynie nakapana na wycięty cyrklem krążek z plastiku 0,25mm. Uprzedzając fakty, nie był to dobry pomysł. Szpachla nijak nie chciała zaschnąć. Niby się szlifowała, ale zdumiewająco zmieniała swój kształt pod pilnikiem. W ogóle było śmiesznie, bo trudno to było zauważyć, tylko było jakoś tak dziwnie :). Metalowa końcówka (2.) to odcięty kawałek igły do zastrzyków, zgniecionej w imadle do owalu. Oczywiście obrobiona. Rozszerzający się kanał dolotowy (3.) powstał z płytki plastikowej. Najpierw dwa, przycięte zgrubnie kawałki plastiku zostały sklejone od strony wlotu. Tu jest spory nadmiar, żeby było za co chwycić i żeby klej nie wchodził na docelowy element. W ten sposób mogą powstać dwa kanały na raz. Gotowe kanały zostały wstępnie ukształtowane poprzez wygniecenie na macie narzędziami z półkolistymi końcówkami. Co tam jest pod ręką – obsadki, pędzelki – cokolwiek. Nie zaszkodzi dogiąć palcami tu i tam. Potem jeszcze trzeba to będzie uzupełnić szpachlowaniem. Jak widać niektóre narzędzia były nieco przyrdzewiałe, ale to nie jest powód do przejmowania się :). Można kleić końcówki. Korpusy sprężarek dostały szpachlę w miejscu gdzie były, wspomniane wcześniej, wcięcia. Trzeba tez było przedłużyć kanały dolotowe spalin, bo (uwaga, niespodzianka), były za krótkie. Posłużyła do tego płytka plastiku, z której wybite zostało kółko. Te, podzielone na pół, posłużyło jako przedłużka. Potem szpachlówka i szlif, ale na to jest jeszcze czas. Podobnie jak na doklejenie kołnierza łączącego sprężarkę z przewodem spalinowym. W tym czasie postanowiłem uzupełnić nieco swój modelarski warsztat. Nie miałem już surfacera, a potrzebowałem do formowania kopułki chłodzenia. Przy okazji uznałem, że trzeba pójść z duchem czasu i spróbować się z czarnym klejem CA. Jeszcze się upewniłem u Marcina Witkowskiego, czy wybrałem dobry produkt i zamówienie poszło do realizacji. Korpus sprężarki, kopułki, to etap gdy sporo jest czekania na wyschnięcie nałożonej szpachlówki. W tym czasie można szlifować coś innego. Przy okazji wyszło, że dołączona do mosiężnych rurek, jako zabezpieczenie transportowe, kantóweczka drewniana świetnie nada się na modelarski klocek do papieru ściernego. W końcu, tak czy inaczej, kopułki udało się wyszlifować. Podobnie kanały dolotowe, wyprofilowane także z użyciem szpachlówki. Można było połączyć jedno z drugim. I wkleić żeberko pod końcówką kanału (5.). Teraz można się było zabrać za spawy łączące kanał z kopułką (6.). To cieniutki pasek plastiku 0,1mm naklejony na kopułkę, zwilżony obficie cienkim klejem Tamiya dla zmiękczenia i podziabany nożykiem. Zdaje się, że przy tym utraciło się nieco szpachli tworzącej kopułkę,ale przy tych wszystkich łukach wyrysowanych przez gotowe elementy nie będzie to problemem. Wklejenie wirnika w korpus okazało się zadaniem nieco trudniejszym, niż się spodziewałem. Jasne, bez przesady, ale trzeba było ten pierścień wpasować na oko w krzywizny korpusu tak, by się odpowiednio prezentował . W sensie, że jego wystawanie musiało być dobrze odbierane przez oko i powtarzalne w dwóch sprężarkach. To że wirniki zeszlifowały się trochę cienkawo nie pomagało w procesie. Dlatego korpus umocowałem na podłożu plasteliną, a pod wirniki podkleiłem plastikowe płytki, by te siedziały wstępnie na odpowiedniej wysokości. Punktowe kapnięcie klejem i sprawdzenie, czy gdzieś nie trzeba docisnąć, czy wręcz przeciwnie i można sypać klej po okręgu. W praktyce oznacza to wielokrotne poprawianie, podciąganie, dociskanie, kolejne klejenie, przyglądanie się z różnych perspektyw itd. Ot konsekwencja ręcznej roboty, gdzie trzeba uniknąć nałożenia się drobnych błędów. Dla czystej frajdy położyłem sobie kopułkę chłodzenia na wirniku. No dobra, także dla sprawdzenia, czy nie odstaje gdzieś czasem. Klejenie od góry jest jednak niepewne. Nie chciałem zalewać łączenia intensywnie od tej strony, a szczeliny między wirnikiem, a korpusem są różne. Owszem, zalewać, żeby nie zniwelować nierówności, ale tylko trochę. Dlatego konstrukcyjne klejenie jest od spodu. Jak widać jeden wirnik wszedł z całkiem sporym dystansem i potrzebne były mostki montażowe. Później jeszcze musiałem to klejenie uzupełniać, bo okazało się, że pozostały szczeliny, przez które przebijało się światło. Pal licho światło, ale wolę nie martwić się, że mi wirnik wypadnie, jak niechcący gdzieś bardziej nacisnę.
-
Ile to ja czasu spędziłem wpatrując się w zdjęcia dużej Katany w katalogu Motorrada. Ile razy powtarzałem sobie dane techniczne. Niewątpliwie było to moje największe katalogowe marzenie ever. Tylko częściowo spełnione - moim pierwszym 'prawdziwym' moto była Katana 550, niestety bez tej wspaniałej półowiewki. Może i dobrze, bo to był kloc straszliwy z dość skromną mocą. A duża Katana to jednak 100 koni, dalej kloc i na, typowym dla czasów, rachitycznym podwoziu. Mogłoby się to źle skończyć. Dla mnie podróż sentymentalna i patrząc na model nawet nie próbuję wyjść poza ten sentyment. Galerię obejrzałem z wielką przyjemnością.
-
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Jak nie wybaczam, jak wybaczam! O sposób myślenia się dopytuję. Filozoficznie. -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Przyznam, że to jest rzecz, której z gruntu nie rozumiem. Narobić się przy drucikach, wykonać ich gniazda, z zachowaniem różnej geometrii dla przedniej i tylnej gwiazdy, a zostawić widocznego na pierwszy rzut oka grzmota, który jest technologicznym absurdem. Mój szacunek dla technologii nie potrafi tego znieść. I to , śmiem twierdzić, dotyczy nie tylko mnie. Ignorancję rozumiem, nikt nie wie wszystkiego i gdy nie jest świadom błędu, to mamy zupełnie inną sytuację. Ale gdy już wiadomo, że ten iskrownik to bzdura, to niczym się to nie różni od przyklejenia w kabinie dodatkowego drążka sterowego, takiego do niczego nie podłączonego, ale sterczącego z podłogi bez sensu. Trudno mi sobie wyobrazić modelarza, który bezstresowo by taki drążek zostawił w kabinie. Czy się jednak mylę? Bo jak nie, to nie wiem o co tu chodzi. System sterowania samolotem jest istotny, a napęd samolotu od macochy? -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Zrobiłeś trudniejsze rzeczy niż odcięcie kawałka plastiku i przyklejenie prostokątnej płytki. Ale wybaczam. -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Toteż mówię o tej pozostałej części :). Najbardziej rzuca się w oczy ten nieszczęsny iskrownik. -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Przymierzałeś rozdzielacze? Bo może być, że te przerwy są właśnie ze względu na nie i teraz, gdy są tam gniazda przewodów to już nie wejdą... . Gniazda do najniższego cylindra masz nieprawidłowo. Jeżeli planujesz dołożyć elementy instalacji olejowej, to może to się ukryć, choć z drugiej strony trudno będzie przeciągnąć przewody. A jak tej instalacji nie będzie, to prawidłowe pociągnięcie przewodów będzie wyglądało nienaturalnie. Zachowanie ich przebiegu jak wszędzie indziej będzie optycznie naturalne, ale nieprawidłowe historycznie. Tak to bywa, jeden błąd generuje kolejne :). -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Teraz stoisz przed wyzwaniem co zrobić z uproszczeniami i błędami producenta zestawu. Co przerobić, co ukryć, a co oszukać. Przy skraczu na bazie części z zestawu niemal zawsze tak to wygląda. Producent przerwał pierścień przewodów w miejscach, gdzie mają być rozdzielacze, choć w oryginale była tu ciągłość. Tego nie będzie widać, więc pewnie spokojnie sobie poradzisz ciągnąc przewody znikąd. Ale do usunięcia jest iskrownik, którego tu w ogóle nie było i nie wiem co dzieje się za nim. No i nie widzimy spodu, a tam, na samym dole, ze względu na elementy instalacji olejowej, gniazda przewodów na pierścieniu tracą swoją regularność. Bardzo fajnie to wygląda. W ogóle inna liga niż płaskie przewody z blaszki. Super! Sklejenie przewodów po dwa wydaje mi się ryzykownym rozwiązaniem - rodzi obawy co do ich osiowości w gniazdach, ale możliwe, że niesłuszne. -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Popularne, modelarskie hasło, żeby nie ufać instrukcjom nie wzięło się znikąd. W ogóle lepiej mieć nawyk, by zerkać na samolot przy budowie modelu i sprawdzać różne rzeczy. Kwestia konwencji, niekoniecznie wszystko, ale po prawdzie im więcej tym lepiej. Oprócz instrukcji zagrożeniem jest rutyna. Ostatnio widziałem przypadek, gdzie koleżka przykleił limuzynę Spitfire'a tak, jakby otwierała się na bok, jak w Me-109. Sam kiedyś zamontowałem pokrywy podwozia w Mustangu odwrotnie, bo mi się to lepiej wpasowywało w intuicyjną sylwetkę samolotu. A geometria układu podwozie - wnęka jest tu akurat odwrotna. A jak się nam nałoży nieszczęście z instrukcji i z rutyny, to i narody mogą klęknąć ;). -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Nieśmiałość? Po prawdzie to jest brak sprawdzenia ze strony modelarza. Przewody zapłonowe wychodziły z kolektora przewodów, nie z jakiegoś dysku za nim. Rozumiem, że to jest przybliżenie, na jakie zdecydował się i producent, i które zaakceptował modelarz. Ale gdyby to sprawdzić, to okazałoby się, że po przyłożeniu kolektora, dysk z przewodami zupełnie się z nim nie zgadza. Producent nie przyłożył i słoneczko przewodowe wziął sobie prosto z dupy.. W rezultacie sensowne przyczepienie tych przewodów do cylindrów jest fizycznie niemożliwe. Jak dołożysz kolektor, to będziesz miał przewody wychodzące znikąd. Co prawda nie było przy tym obowiązku przeinaczyć w instrukcji systemu połączenia kolektor - cylindry i można było ograniczyć problem do tych paru kabli znikąd. Ale też nic nie szkodziłoby gdybyś spojrzał na jakąś fotę silnika przed montażem. -
Republic P-47D Thunderbolt "Bubbletop", 1:48, Tamiya
greatgonzo odpowiedział kozborn → na temat → [L]Warsztat
Racja, racja. Dlatego byłoby Ci łatwiej gdybyś układał te przewody wg rzeczywistego R-2800, a nie wg siebie ;).
