Jump to content

greatgonzo

Members
  • Posts

    1,445
  • Joined

  • Days Won

    6

greatgonzo last won the day on March 22

greatgonzo had the most liked content!

Reputation

221 Excellent

Personal Information

  • Location
    Giżycko
  • Occupation
    Architekt

Recent Profile Visitors

1,414 profile views
  1. Burza w szklance wody zatem. Dzięki.
  2. Zachęcam. Przy okazji mówiąc jak będzie postrzegany, gdy tego nie zrobi. Co najmniej do tego czasu nie ma mowy o żadnym 'koledze'.
  3. A ja chętnie poznałbym wyjaśnienie bo tekst trąci co najmniej ksenofobią. A raczej, jeśli niewyjaśniony, to zwyczajnie jest obrzydliwie ksenofobiczny. W najlepszym razie.
  4. Dla wąskiego paska Tamiyi takie wygięcia, to nie wygięcia. Choć przyklejać trzeba też staranie, trochę tak jak odklejać. Przyklejać stopniowo - nie powierzchniowo, wtedy mniej chętnie się odkleja. Maskowanie zawsze zabiera absurdalne ilości czasu. Trzeba się z tym pogodzić, bo staranność jest tu niezbędna. Godzina na taki pasek to trochę dużo, ale też nie, że niewyobrażalne. Taśmy Tamiya są różne. Mowa o takiej z gładką powierzchnią. Zupełnie matowa jest dużo gorsza. W ogóle to chyba jest 'ztamiyowana' taśma Aizu - gdzieś to ludzie rozkminiali, ale nie pamiętam.
  5. Typowe dla modelarstwa powłoki malarskie są stosunkowo delikatne. Lepiej używać farb rozpuszczalnikowych. Ale ryzyko zerwania zawsze istnieje i lepiej uważać. Przy każdych 'sprawdzonych' receptach. Dwadzieścia razy się uda, a za kolejnym coś się zerwie. Poprawki są zawsze mocno upierdliwe, bo powstaje kłopotliwa do zlikwidowania różnica poziomów. Niestety, nie ma mega taśmy skutecznej w każdych warunkach. Choć nie jest to wiedza tajemna, to maskowanie trochę trzeba wyczuć. Sam stosuję taśmę Tamiya, średniej szerokości. Załatwia mi wszystkie istotne maskowania. Jeśli potrzebuję cienkie paseczki - używam nożyka. Czasem potrzeba 1mm szerokości, czasem 2, czasem pół. Łuki tnę cyrklem. Mnie szkoda kasy i uwagi na konfekcjonowane taśmy różnej szerokości. Generalnie taśmę trzeba osłabiać, przyklejając do czegoś, zwykle do własnej skóry. To osłabienie to właśnie kwestia wyczucia. Sprawdza się obrysowanie maskowanej powierzchni cienkimi paskami i wypełnienie czymś środka. Zerwanie farby cienkim paskiem jest mniej prawdopodobne niż powierzchniową maską. Cienki pasek ułatwia też precyzje maskowania. Można go też wyginać, ale tylko w ograniczonym stopniu na łukach wklęsłych. Na łukach wypukłych można poszaleć. Czasem naklejam dwa, lub więcej nachodzących na siebie pasków. Pierwszy 'rysuje' kształt, kolejne trochę szersze zwiększają powierzchnie obrysu - wtedy łatwiej dokleić bezstresowo wypełnienie. Kluczowe jest zdejmowanie taśmy. Należy czynić to powoli i pilnować by powierzchnia odrywana była jak najmniejsza. W praktyce oznacza to, że taśma przyklejona i taśma 'ciągnięta' muszą tworzyć kąt ostry, w najgorszym razie prosty. I powoli. Wtedy siła działa tylko w okolicy kreski łączenia taśmy z powierzchnią. Jeśli zdarzyło mi się zerwać farbę, to tylko gdy nie przyłożyłem się do tych zasad zdejmowania masek.
  6. Ciekawy samolot. Ale on nie był NMF, tylko malowany na srebrno. Nie, żeby to miało znaczenie w czasach Szmeru :).
  7. Czy NFM to to samo co NMF? Czy to była może SS 11 'Sally'?
  8. Nie testuj na modelu. Na model idzie to co już wiesz i umiesz. Weź skrzydło ze zbędnego zestawu, starego modelu, albo inny kawałek plastiku. Nie maluj całości. Kolejne testowane farby kładź pasami obok siebie na jednym podkładzie. Przy innych testach idea jest ta sama.
  9. To, że by wprowadzić nową kategorię trzeba dogadać się z organizatorami to rzecz tak oczywista, że chyba nie o tym tu rozmawiamy? A, że pomysł to widzimisię Marcina? Tak rodzą się pomysły. Podsumowanie: to też nic innego jak widzimisię. Prawo do widzimisię jest powszechnie zagwarantowane o ile cenimy wolność. Dopiero gdy to widzimisię szkodzi potrzebne są ograniczenia. Twierdzenie, że nie uznaje się czyichś racji nie szkodzi, ale niezgoda na ich sprawdzenie bez uzasadnienia jest po prostu błędem. A uzasadnić używając widzimisię to już się nie da. O argumentach ad personam nawet nie wspominam, ale jak ktoś uważa za stosowne tak się zaprezentować... . (To ostatnie nie jest personalnie, merlin) To, że nie ma PRL nie znaczy, że nie mogą powstawać zrzeszenia czy związki ze standaryzacją zasad. Moim zdaniem historia naszych wolnych imprez modelarskich pokazuje, że coś takiego bardzo by się przydało. Andrzej Ziober: Prawda, prawda..., ale to tylko część problemu. Aktywnie działają tu sami organizatorzy tworząc regulaminy i struktury spotkań. W Polsce coś takiego jak Best Aircraft w zasadzie nie istnieje. Zamiast tego mamy różne memoriały, czy modne ostatnio konkursy na punkty. Te niby mają być polem starcia najlepszych modelarzy, ale obwarowane są ograniczeniami wykluczającymi przyjęcie do oceny całych grup modeli. Na koniec i tak nie wiadomo, czy Best Aircraft to ten co wygrał konkurs, memoriał, czy festiwal. A może ten co dostał Grand Prix burmistrza, co do której nie wiadomo kto ją przyznaje. Burmistrz, nieokreślony organizator, czy jednak sędziowie? Pytanie do organizatorów raczej nie pomaga. Ja od takiego organizatora dowiedziałem się, że dla niego wszystkie modele są równie piękne, więc nie ma o czym gadać. Sędziowanie... ech, inna gadka.
  10. Czyli konsekwentnie, jeśli w konkursie pojawi się np okolicznościowa kategoria typu 'samoloty strażackie wczoraj i dziś' to można w niej wystawiać tylko modele, które nie nadają się do kategorii open? A co z innymi kategoriami, z nimi też ten strażacki szpej nie może się przenikać? Wspominał o tym Andrzej, wspominałem bokiem i ja - kategorie się dublują , to standard konkursowy. Dla mnie propozycja Marcina niczym nie różni się od tej klasy strażackiej. Tam ograniczeniem jest przeznaczenie oryginału, tu rok produkcji zestawu. Jeden pies. Wprowadzenie nowych możliwości uważam za zaletę, a jak rozumiałem i Marcin to powyżej potwierdził, nikt nie zamierza wprowadzać regulaminowego sufitu dla działań modelarza. Ale nawet gdyby był taki sufit, to co? Ot - specyfika kategorii. Pytanie brzmi, czy jej pojawienie się zrobi szkodę. Bo generalnie tylko to jest istotną podstawą do wprowadzania ograniczeń. To ogólna, światopoglądowa wręcz zasada i nie widzę powodu, by nagle w modelarstwie miała przestać działać. Frekwencja mnie nie obchodzi. To już niech spędza sen z powiek pomysłodawcy.
  11. Całkowicie się z Tobą zgadzam, Marcin. Przynajmniej w pierwszej części wypowiedzi. Bo w drugiej (cytowanej) to już mniej. Ten sens jest umowny i po prostu przyzwyczailiśmy się do niego. To nie znaczy, że nie może być skorygowany, czy uzupełniony. Mnie w tym wszystkim nie chodzi o vintage takie, czy inne. Sam nie podzielam fascynacji starymi zestawami, zresztą nie starymi też. To jest kompletnie nie moja bajka i gdyby to ode mnie zależało, to vintage by nie istniał, bo po prostu bym na to nie wpadł. Tu, w wątku widzę gościa, który chciałby wprowadzić nową kategorię konkursową. Wprawdzie zupełnie mi obojętną, ale zwiększającą potencjalnie poziom kreatywności. Może to utopia, może mu się nie uda, ale jak chłop chce, to niech się męczy. Twierdzenie, że robi źle, bez wykazania, że tak jest uważam niewłaściwe. Na konkursach modelarskich większość modeli to prace przeciętne, a mnogość kategorii sprawia, że i takie przeciętne są nagradzane. Zresztą, regulaminy są specjalnie konstruowane, by właśnie tak się działo. To wcale nie jest złe. Niestety następny, popularny u nas krok to rozmywanie wartości tych nagród, co akurat mnie się zupełnie nie podoba. Ale jeśli ktoś, kto pomęczył się nad starym zestawem, ma za to dostać medal, to ja nie widzę problemu. Przecież jeśli ktoś zrobi to stosując wspomniane CLOU modelarstwa jako metodę, to dostanie ten medal tym bardziej. Kwestia próby maksymalnego zbliżenia się do obiektu rzeczywistego jest takim samym problemem dla każdej kategorii konkursowej, już istniejącej i jeszcze nie.
  12. Nie chodzi o to by tworzyć ciało narzucające regulamin, jak np. w przypadku komisji weryfikującej muzyków w PRL. Na weselu mogła pojawić się kontrola i w przypadku, gdy zespół nie był w stanie wylegitymować się ważną weryfikacją mogło dojść do zamknięcia imprezy. Nie takich idiotyzmów szukamy. Ale wciąż dobrze byłoby, gdyby regulaminy imprez modelarskich były powtarzalne. Nie dlatego, że narzucone, ale dlatego, że byłyby po prostu dobre i warte powtarzania. Ludzie grający amatorsko w kosza 3x3 przyjmują oficjalne zasady gry nie dlatego, że ktoś im je narzuca, ale dlatego, że są jasne , sensowne i fajne. Odrzuca się tylko elementy fizycznie niemożliwe do spełnienia. To, oczywiście ogólne zagadnienie, tylko trochę związane z tematem wątku.
  13. Punkty 2-5 to sytuacja istniejąca bez tego retro, albo nie mieszcząca się w kategorii szkody. Pozostaje pkt 1, ale najpierw trzeba by to udowodnić.
  14. Ok, to które to jest ta realna szkoda wyrządzona przez kategorię Marcina? Nawet zakładając, że Marcin faktycznie bezwstydnie kłamie. Poza zakłócaniem Twojego poczucia porządku. Regulamin służy zupełnie czemu innemu. Kwestie etyczne rozwiąże zapis zamykający się w kilku słowach. Problemem jest jedynie chęć egzekwowania tych kwestii i ewentualne założenie, że istnieją okoliczności, przy których nieetyczne zachowania mogą być uznane za dopuszczalne. Inny temat.
  15. Zupełnie Cię nie rozumiem. Owszem, Marcin nie odpowiedział na Twoje pytanie wprost. Nie wiem dlaczego, może dopatrywał się głębszego dna w pytaniu, które zawierało w sobie odpowiedź. Ja też pewnie nie odpowiadałbym na takie pytanie, które wygląda jak chwyt erystyczny. Cała rzecz nie jest bardzo skomplikowana. Marcin chce nowej kategorii. Chłop się wkręcił, zależy mu. Kategoria nie generuje żadnego konfliktu z Twoją wizją vintage. Jest zupełnie oddzielnym bytem w żaden sposób nie wpływającym na tę wizję. Wydawałoby się, że powinna być ci zupełnie obojętna. Gdyby Marcin forsował wprowadzenie klasy samolotów sanitarnych, nie byłoby różnicy. Tylko, czy wtedy też tak byś się jej sprzeciwiał? Bo, o ile Marcin nie nadepnął tu na jakiś odcisk, to w zasadzie powinieneś. Pomysł Marcina może i nie jest dobry, ale przekonamy się o tym nie z kanapowych proroctw tylko z praktycznych prób jego realizacji. Jeśli za dziesięć lat wspomnimy jak kategoria pojawiła się na konkursach i zdechła, to będziesz mógł z satysfakcją rzucić: 'A nie mówiłem!'. Albo skonstatować smutnie, że myliłeś się, gdy będzie ona hulać w najlepsze. Teraz twierdzenie Marcina, że to wyśmienity pomysł jest tyleż warte, co jego negacja. Aż trudno mi sobie wyobrazić co skłoniłoby mnie do publicznego, konsekwentnego kontestowania pomysłu wprowadzenia do festiwali kategorii samolotów sanitarnych. Nie mogę pojąć, gdzie jest realna szkoda wyrządzona tą marcinową kategorią 'retro' i coraz bardziej zaczynam zastanawiać się nad tym odciskiem... . Te wszystkie skrzydła, stateczniki i fotele to nieistotne technikalia, dość łatwe do rozwiązania na poziomie regulaminu imprezy. Jednak przeraża mnie, że pojawiające się tu zastrzeżenia potrafią bazować na założeniu, że uczestniczący w zawodach modelarze będą chcieli oszukać. To jest element dość charakterystyczny dla naszego modelarstwa konkursowego, które cierpi na tyle bolączek związanych z relatywizowaniem zagadnień etycznych, że wydawałoby się, iż temat nowej podkategorii vintage powinien znaleźć się daleko na liście kontrowersyjnych zagadnień.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.