Naładowany dopaminą po skończeniu 250ątki siadłem do Stuarta i w sumie klapa bo wszytko co trzeba przykleić przed malowaniem było już przyklejone.
Psikus z malowaniem jest taki że gąski i zawieszenie trzeba pomalować przed wklejeniem błotników, więc będzie na dwa razy malowany.
Na potrzeby brudzenia model trafi na taki uchwyt który sobie zrobiłem. Rączka z imadełkiem jest fajna, nie lubię trzymać modelu w palcach kiedy go maluję a że Stuart jest odrobinę tylko większy od figurki nie musi mieć dużego uchwytu.
Na duży uchwyt trafi za to podstawka, nie będzie przy niej dużo roboty, ale mimo wszystko. Nie będę się musiał schylać przyklejając kamienie. Szybkozłączki fotograficzne są fajne, tak jak i głowice panoramiczne : )
No i figurki, orka straszna, detal niezły, ale jak pisałem rok temu anatomia do bani. Załogantowi z lewej usunąłem garba i poprawiam fałdy koszuli. Temu z prawej wyrównałem mięśnie, usunąłem jakieś narośla z łopatek i wymieniam hełm na klucz, niech trochę popracuje.