Jump to content

letalin

Members
  • Content Count

    1,941
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

letalin last won the day on June 3

letalin had the most liked content!

Community Reputation

14 Good

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nie topisz w wodzie, tylko polewasz na talerzyku. Tak, żeby kalkomania pozostała na papierze. Nie miałem problemu z tym pergaminem z góry, może to faktycznie przyrosło i uniemożliwiło szczęśliwe zakończenie? Ja zerwałem na sucho:)
  2. To dotyczyło kalkomanii Matchboxa. I tak po ok. 10 latach na modelu:)
  3. Stare kalki Matchboxa są do położenia. Musisz je moczyć tak długo, aż to zżółkłe, czy brązozawe z powierzchni da się odseparować od samego filmu kalkomanii, która jest na pewno w całości. Delikatnie palcem, albo pędzelkiem. Potem mocz jeszcze dłużej, aż odklei się ten kolorowy już czysty film od papieru. Potem tylko nałożyć na jakiś "set". Da się. Wypróbowane.
  4. Nie mają jeszcze 40 lat😎 Prawie. Jakość wyprasek wtedy była imponująca. Nadal są fajne, a kalki można dziś zamówić.
  5. Co do "konsultacji społecznych". Nie do końca się zgodzę. Wysłałem parę uwag do pokazanych na ich stronie malowań Hurricane i moje uwagi zostały uwzględnione. Na tyle wcześnie zwróciłem uwagę na błędy, że kalkomanie nie były jeszcze wydrukowane i można było parę drobiazgów zmienić.
  6. Jaki jest temat pracy licencjackiej? Zasadniczo nie było ramek i części były luzem. Tych części było w przypadku Spitfire, czy Hurricane dziesięć. Druga wersja Łosia wydana w 1976 była w ramkach i w otwieranym z boku pudełku, ale...Pewnego razu przywieziono do CSH dostawę z Pruszkowa i były w niej oba Łosie. Jeden w nowym eleganckim pudełku, jakiego wcześniej nie widziałem i drugi, tańszy w znanym wcześniej żółtym pudełku z lotnią Lilienthala. Poprosiłem droższego, bo byłem pewnien, że to ten nowy, lepszy i potem jak się połapałem, to chciałem wymienić na tańszy, a panie sprzedawczynie w tamtych czasach bardzo nie lubiły takich akcji:) Wymiana towaru wywoływała u nich w większości dzikie reakcje , albo pokazywanie na tabliczkę: "Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się". Po dłuższych negocjacjach, interwencji kierownika i jej ostatecznej kapitulacji zapamiętała mnie na długo, zresztą nadepnąłem jej kiedyś dosłownie na odcisk. Ładna była, ale syczała jak nadepnięta żmija. Parę lat później walczyłem z nią o wymianę Jaka-1. Podała mi seledynowego. Wtedy nie było farb i ciemnozielony plastik bardziej mi pasował. Kolejka, chyba przedświateczna zakupowa gorączka, a ona stawia opór i nie chce mi podać kilku do wyboru, a widziałem, że klient przede mną kupił taki jaki mi się podobał. Nie ustąpiłem, dostałem w końcu ciemnozielonego. Potem pracowała w księgarni, samoobsługowej. Zawsze jej mówiłem dzień dobry. Pewnie dziś leczy nadciśnienie:)
  7. AH wydała w ciągu ostatnich lat kilka świetnych, jak na tę skalę, modeli. Nie są bez błędów, nie są bez baboli. I jak sądzę nie są to tylko błędy wynikające ze złego projektu, ale również z ograniczeń technologicznych, jak brak użycia form suwakowych, czy pewnie z braku doświadczenia firmy produkującej formy. Ile firm robi takie formy w Polsce? Ile ma doświadczenie podobne do Japończyków, Czechów czy Chińczyków? Takich upierdliwców jak ja, który znajdzie wszędzie feler jest kilku na tysiąc klientów. Takich, którzy przeżywają to jak Jostein jest jeszcze mniej (Jostein, wierz mi, że też nie widzisz wielu błędów, których ja mam świadomość, strach pomyśleć, co byś wtedy pisał:))). Gdybym był właścicielem firmy, to bym się wcale nie zastanawiał, czy robić modele dla większości, która ma wyłojone na drobne błędy, czy poświęcić pięć/dziesięć razy więcej czasu na dopieszczenie zestawu i zaspokojenie nawet najsroższych "wariatów" i tym samym działanie na niekorzyść firmy, której celem jest utrzymywanie się przy życiu, a najlepiej zarabianie pieniędzy i inwestowaniu w nowe produkcje. Czynnik czasu, opłacenia pracy projektanta, zderzenia z ograniczeniami technologii ma takie same znaczenie jak chęć zrobienia dobrego zestawu. Tak, chciałbym zestawu 1/72 Wildcata, czy Hurricane, który mógłby zakasować zdetalowaniem Tamiyę w 1/32. I wiem, że moje chciejstwo jest po prostu absurdalne. Jest cała masa modelarzy, których przeraża więcej niż 50 części i wybiorą wtedy inny zestaw. Takich jak ja, którzy mają w domu kilkadziesiąt tomów literatury na temat jednego samolotu, do tego zbiór wszelkich zdjęć dostępnych w necie i mogą wytykać bez końca błędy i wypaczenia jest tak mało, że nie istnieją dla żadnej firmy jako klienci docelowi. I wiem, że gdybym był na miejscu producenta, to bym też szedł w pewnych momentach na skróty. Tak jak pójściem na skróty było niewątpliwie takie opracowanie okolicy ujścia dolnych rur wydechowych w FM-2, żeby nie komplikować budowy, nie dzielić kadłuba, ani nie budować dzielonej formy, która niewątpliwie jest dużo droższa. Ze zwykłej formy to nie było możliwe, żeby było jak chce Jostein i na blogu firmowym jest to wytłumaczone. Jostein, mam pytanie: Jest dziś lepszy zestaw Wildcata, czy Hurricane w tej skali niż AH? Hurricane nie ma żadnej konkurencji, a Wildcat Airfixa jest jednak toporny, mimo paru fajnych detali ma spory kłopot z bryłą, który mnie odrzuca. I jak chcesz, to mam dwa Airfixy na sprzedaż:) Czekam już na F4F z AH.
  8. Malowania z akcji nad Anglią.
  9. Te polskie vacu były świetne. Część powstała na bazie zestawów wtryskowych, ale te z Łodzi ( Jaki 11,15,17 i 18) to oryginalne produkcje dobrej jakości.
  10. Prima! Nigdy nawet nie słyszałem o tej firmie Hiro. Piękny klejnot!
  11. Jak masz 2000+ pudełek, to sklejenie tego jest już raczej mało prawdopodobne.
  12. Z tym Typhoonem było trochę inaczej. Ten kroplową osłoną kobiny w pierwszych edycjach nie miał nic w kabinie. Tylko dziurę. Nie miał też wnęk podwozia. Miał za to wgłębne linie, również wgłębnie zaznaczono znaki rozpoznawcze. Potem dorobiono wnęki podwozia, przerobiono linie na wypukłe, ale kabina została pusta.
  13. Pamięta. Były dla mnie za drogie, ale z tego co wtedy rozumiałem, to była produkcja obca. Tego samego producenta, który robił suche kalkomanie do Mikro144. Made in Austria.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.