Skocz do zawartości

kozborn

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 629
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    16

Zawartość dodana przez kozborn

  1. Bo kilku jeszcze nie pociagnąłem matem Panel na goleni, krawędź statecznika poziomego... Pożądany efekt bez sciągania filmu dałem gdzieś pod koniec warsztatu - przykład napisu na skrzydle. Dzięki za miłe słowa!
  2. @greatgonzo Ja znam swoje granice bólu i widzę że inni je przekraczają i mają jeszcze fun. To jak to nazwać?
  3. dzięki, doceniam feedback!
  4. Pięknie dziękuję
  5. A jednocześnie często to przypadki niedoścignione...
  6. @abtb dzięki! A Ty mi zrobiłeś apetyt na P-47!
  7. Cieszę się, że model Ci się podoba. Konkurs nie był jego przeznaczeniem, ale kto wie? Piona! Była! Ale się zmyła. Fototrawiona, leciutka jak puch marny. Szukałem z latarką, nic to. Na szczęście mam w zanadrzu zapasową. Choć plastikową. Nie jest to bardziej absurdalne niż idea masochizmu Tak, na razie jest to fantastyka naukowa Ale z ambicjami - po to zakładam warsztaty, by komponentu SF było mimo wszystko mniej niż więcej. Wyżyjesz się przy P-47 Ale w dalszym ciągu modelarstwo to dla mnie duża doza introspekcji. Patrząc z dystansu to nawet zabawne, że trochę plastiku, żywicy i chemii przyprawia człowieka o tak skrajne emocje. Gnothi seauton. Pieszczę się myślą, że to taka odnoga: modelarstwo introspektywne.
  8. Zapraszam do galerii
  9. Niemal chciałoby się zacząć wątek od tego co to za samolot, czyj, z którego roku, z której misji – ale niestety odebrałoby to mi „fun”. Szczerze podziwiam Kolegów, którzy „idą tą drogą”, ale jakoś nigdy nie miałem zacięcia historycznego i nie zmieniła tego nawet najlepiej zdana matura z historii w szkole. Zamiast opowieści, którą można sobie przeczytać na instrukcji Edka, kilka wynurzeń. Moje modelarstwo to podejście gdzieś pomiędzy radością składania a potrzebą oddania realizmu zgodnie z instrukcją (ale z dozą własnej interpretacji, z uwzględnieniem wybranych dokonań i sugestii innych modelarzy). (I to w zasadzie byłoby na tyle ) Pewnie niektórzy uznaliby to miejscami wręcz za pasożytowanie na wiedzy i dokumentacji gromadzonej latami przez innych – trudno. Dla niektórych model jest nieomal że misją historyczno-badawczą, doświadczeniem wręcz archeologicznym, inżynieryjno-masochistycznym (bo jak zostało to podniesione w innym wątku, jest poziom po którym nie można wprost mówić o przyjemności składania, proces staje się walką z sobą i materią, by nie powiedzieć: udręką) – i mówię to bez ironii. Da mnie każdy kolejny model jest „zaledwie” okazją do: a) radowania się samym procesem składania i śledzenia progresu (co z pominięciem owego aspektu badawczo-masochistycznego pewnie idzie w stronę trochę bardziej skomplikowanej zabawy Lego i trochę bardziej złożonych instrukcji), b) podnoszenia kompetencji warsztatowych, c) swoistej auto-obserwacji (jestem, jak mawiał klasyk, twórcą i tworzywem): śledzę uderzenia dopaminy, spadki motywacji, świadomie planuję, a przede wszystkim interesują mnie moje własne racjonalizacje i momenty podejmowania kluczowych decyzji i brania odpowiedzialności za konsekwencje. A nawet ataki paniki – bo i tutaj było ich kilka. Model jest dla mnie zarządzaniem projektem w pigułce – cel, zakres, ryzyka, wybór metod, dostarczanie wartości, konsultacje w otoczeniu, zarządzanie jakością i zasada Pareto. To dla mnie niezmiernie ciekawe, zwłaszcza, że sam poniekąd uczę zarządzania projektami i zastanawiam się nad przeniesieniem doświadczeń modelarskich na grunt stricte szkoleniowy. Ten model był okazją do kolejnego podniesienia sobie poprzeczki, a więc metodycznego przeżywania flow – bo dokładnie o to mi chodzi w modelarstwie, jak przypuszczam większości tutaj obecnych, choć każdemu na swój sposób. Towarzyszyło mu – szczęśliwie – dużo radosnych momentów, aczkolwiek przeplatanych chwilami zwątpienia i frustracji (i to też była okazja do introspekcji: dlaczego teraz, co z tym zrobimy, jak było wcześniej, jakie wnioski?). Wyzwaniem był z pewnością silnik – choć przecież robiłem podobny, ale w 1:72. Było trudniej, ale też mimo wszystko dokładniej. Trochę bliżej zapoznałem się z chemią, bo – choć jestem na forum od kilku lat – w zasadzie nigdy jeszcze nie robiłem „porządnego” washa (takiego co to zapaprze całą powierzchnię a nie jakiś tam delikatny pin-wash), pierwszy raz powąchałem White Spirita, który na tym forum urasta niemal do rangi WD-40. To była też okazja do ugruntowania moich doświadczeń z chippingiem i lepsze przeproszenie się z frezarką. Coraz lepsza kontrola i wyczucie aero. Utwierdzam się w przekonaniu, że zakładanie wątku warsztatowego i składanie modelu jak to nazywam „hybrydowo” (bo de facto uczestniczy w tym składaniu jakaś wirtualna grupa) jest ze wszech miar właściwą decyzją – nie tylko stwarza szansę na dowiedzenie się czegoś wartościowego, ale także wymusza na autorze większą transparentność, ułatwia feedback, no i jest kołem zamachowym – przynajmniej u mnie – większej dyscypliny. Śledzącym i komentującym bardzo dziękuję – to była fajna przygoda. A teraz sakramentalne „można pif-pafować”.
  10. @Marek K z tych napisów? Zapomniałem. A nie, czekaj, nie zapomniałem po prostu nie zdjąłem. Zabawy z filmem zostawiłem na kalki oznaczeń. Napisy eksploatacyjne, po ich dobrym przywarciu do powierzchni, po prostu pociagnąłem matowym lakierem. Stwierdzam, że różnica jest absolutnie akceptowalna i te ceregiele to na dłuższą metę gra niewarta świeczki, przynajmniej przy małych kalkach. Przy dużych - do dyskusji. Cieszę się, że foka Ci się podoba! [Edit:] wcześniejsze zdjęcie było jeszcze bez kosmetyki
  11. Szczątkowy raport z dziś. Nie chcę wrzucać wielu zdjęć, ponieważ model jest na ukończeniu i nie chcę zabierać galerii przysłowiowego chleba. Zostało kilka detali, parę kalek eksploatacyjnych, plus makijaż, przykurzanie pigmentami... Możliwe, że następny post będzie linkiem do galerii Muszę zdążyć do weekendu bo w poniedziałek wyjeżdżam
  12. @Xmen Nie nawołuję a radzę - Autor zrobi z tym co zechce. Natomiast nadal nie widzę w tym nic śmiesznego i fajnie by było gdybyś mi to jednak wytłumaczył. Może jest tam jakiś głębszy dowcip, a ja lubię się pośmiać wbrew pozorom. Po drugie - 'żadne zachęty potrzebne nie są', no cóż, powiem Ci: to nie zachęcaj. Wolny kraj. To forum to w znacznej mierze wszelkiego rodzaju 'zachęty', jeśli jeszcze nie zauważyłeś. A jeśli nie warto zachęcać to chętnie posłucham dlaczego, może tam też czai się jakaś głębsza pedagogika.
  13. @Xmen nie napisałem nic śmiesznego, więc z czego się śmiejesz?
  14. Lajk na zachętę za dobre chęci i rada: następny model rób tu na warsztacie
  15. Dobra w takim razie jutro dogrywka. Myślę że wpasowanie mniejszej kalki w większą jest łatwiejsze niż równe dopasowanie większej do mniejszej. Zobaczymy. Generalnie totalnie chory pomysł z tym dzieleniem kalkomanii.
  16. Tak myślałem. Łudziłem się że za chwilę się dowiem że jakaś czarodziejska reakcja chemiczna zdziała cuda. 48h na cholerne hakenkrojce
  17. Wraca temat poprawnych politycznie dwuczęściowych nieswastyczek. Skoro kalki mają na sobie leżeć, jak jest ze zdejmowaniem filmu? Najpierw ściągamy z jednej potem kładziemy druga i po czasie ściągamy drugi film? A może white spirit zwinie wszystko za jednym zamachem (w co trochę nie chce mi się wierzyć). Z drugiej strony jak pomyślę że jedna swastykę mam robić 2 dni to trochę mi ręce opadają.
  18. Jutro ambitnie. Przygotowujemy i montujemy to co poniżej na tym co jeszcze poniżej.
  19. W samą porę. Już miałem napisać że mnie zainspirowałeś i kupię, ale dziękuję, przeszło mi, to nie na moje nerwy
  20. Wspaniała praca
  21. Corsair builders też mają tu pod górkę
  22. kozborn

    F-5e Tiger II Revell 1/48

    My point exactly
  23. Bardzo mi się podoba, pięknie zmalowany.
  24. Ostatnie dwa trochę jakby ze stołu operacyjnego
  25. Now that's a challenge
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.