-
Liczba zawartości
260 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Slaw_21
-
Dzięki za wstawienie tych zdjęć, korci mnie żeby zrobić ten model jeszcze raz w tej wersji (z dedykowanym zestawem do konwersji chyba ze Star Five Models). Co ciekawe dźwig poza swoją standardową nazwą „dźwigową” używała dalej nazwy Kearsarge. Co do kolorów to może to być kwestia monitora, górę malowałem Tamiya XF-60 Dark Yellow (co prawda ma lekko oliwkowy odcień ale chyba nie za bardzo). Chyba jest to w miarę dobry kolor do żółtego charakterystycznego dla flot z tych czasów (Rosja, USA, Wielka Brytania itp.). Jeśli nie, to proszę o info co innego byłoby bardziej trafione.
-
Dzięki za uwagi. Jakie konkretnie środki do szlifowania polecasz do takich powierzchni? Jakiego rodzaju siatkę?
-
Dzięki za miłe słowa, a jeszcze bardziej za uwagi. Jeśli chodzi o bulaje to użyłem farby olejnej (Ultramarine light, transparentna, Royal Talens, seria Rembrandt, nr 505; dobrej jakości farba używana w malarstwie olejnym). Bardzo słuszna uwaga, bulaje zależnie od oświetlenia mają w rzeczywistości barwy może nawet nie tyle ciemno granatowe co ze skali szarości aż do czarnej. Popróbuję tak na przyszłość zrobić. Natomiast olej, której użyłem może się nadać do uplastycznienia zagłębień na metalowych powierzchniach broni w skali 1/35. Farbę przy malowaniu, przynajmniej wydawało mi się że kładę aerografem raczej równo, mimo że była to gęsta farba do pędzla (tą samą malowałem Fuso, który jest w Galerii). Jednak jak widać tak nie było (słuszne uwagi w komentarzu od jurayahip). Nierówności na wieżach działowych i w innych miejscach wynikają po części też z tego, że nie usunąłem nierówności z żywicy. Podobnie jest na modelu stawiacza min USS Terror w drugiej galerii, którą zamieściłem razem z Kearsarge. Tam malowałem farbami AK, z którymi nie było problemu przy kładzeniu, a niedoszlifowane nierówności też są. Sylwetki okrętów z okresu pary i żelaza mają w sobie to „coś” co zachęca do zrobienia ich modeli. Często kilka kominów, środkowa kazamata, wysokie maszty z rejami, liczne dobrze wyeksponowane łodzie, kutry itp., kolorystyka. To trochę tak jak z samolotami do I wojny światowej z ich kształtami, linkami naciągów, kolorystyką. Ja akurat jestem fanem jednych i drugich.
-
Zgodnie z tym co napisałem chwilę temu w poprzednim wątku, chciałbym pokazać zdjęcia jeszcze jednego modelu. Jest to pancernik USS Kearsarge (BB-5). Też jest to model żywiczny z Niko, w skali 1:700, uzupełniony tylko o załogę, koła ratunkowe itp. Robiłem go na jesieni ubiegłego roku, przyjmując jako główny cel poradzenie sobie z dość specyficzną konstrukcją z wysokimi masztami i długim pomostem komunikacyjnym na śródokręciu, malując tak jak USS Terror bez cieniowania i brudzenia. Patrząc na zdjęcia widać od razu problem, który pojawił się dopiero po założeniu olinowania (elastyczne linki Ushi). Pierwotnie udało mi się wkleić maszty tak, że znajdowały się dość dokładnie we właściwych płaszczyznach. Olinowanie, które zakładałem naciągając lekko linki jednak zdeformowało położenie masztów. Inne błędy bardziej rzucające się w oczy to spasowanie i pochylenie pomostu nawigacyjnego oraz wgięcia relingów. Mimo to model spełnił swoja rolę, pozwalając mi przetestować rozwiązanie problemów, które były dla mnie nowe. Malowane głównie aerografem, szary podkład Mig, farby akrylowe – Tamiya, AK i Vallejo Ivory (do pędzla ale udało się położyć aerografem po mocnym rozcieńczeniu, tak samo zrobiłem przy Fuso prezentowanym tu wcześniej), Woda na bazie folii aluminiowej, malowana aerografem (akryle AK) + Still water AK Olinowanie – Ushi (zafalowania linek sygnałowych na zdjęciach to efekt „aliasingu”, w rzeczywistości są proste i gładkie) Walka z kurzem tu też zakończyła się częściowym niepowodzeniem. Przy okazji kwestia zdjęć z takimi kontrastami barw. Na kalibrowanym monitorze biel burt i nadbudówki jest złamana lekko żółtym odcieniem, i tak jest na modelu. Te same zdjęcia oglądane na laptopie czy komórce mogą dać biel śnieżną. W trakcie pracy posiłkowałem się artykułem o tym okręcie z 133 numeru „Okrętów Wojennych” (5/2015). Co ciekawe do tego modelu istnieje zestaw do konwersji pozwalający wykonać model okrętu z czasu schyłku jego żywota gdy był pływającym dźwigiem, a był nim aż do 1955 r. Podobnie jak przy poprzednim i wszystkich innych moich modelach będę wdzięczny za uwagi z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich Sławek
-
Dzień Dobry, Pozwolę sobie pokazać w Galerii kolejne dwa modele. Pierwszy z nich to stawiacz min USS Terror (CM-5; stan z 1945 r.). Jest to model żywiczny z firmy Niko, w skali 1:700, uzupełniony o załogę (Eduard) i nieliczne drobiazgi. Robiąc go, prawie dokładnie rok temu, chciałem się skupić głównie na poprawności sklejenia i malowania, nie wprowadzając cieniowania i brudzenia. Przy malowaniu przekonałem się jak bardzo potrafi różnić się odcieniem ta sama farba akrylowa z AK w zależności od stopnia jej rozmieszania. Malowane aerografem, szary podkład Mig, farby AK z zestawów „US Navy Camouflages” (okręt i woda), Woda na bazie folii aluminiowej malowana aerografem + Still water AK Szpachlowanie gęstym klejem CA (i tak widać niedoróbki) Olinowanie – Ushi Podstawka – 3 warstwy pianki modelarskiej Wymiary z podstawką: 26,5 na 10,5 cm Walka z kurzem zakończyła się częściowym niepowodzeniem. Tak jak przy innych swoich modelach będę wdzięczny za uwagi, z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich Sławek
-
Przewożenie sklejonych modeli- prośba o ponysly
Slaw_21 odpowiedział Sułtan → na temat → Fotografowanie modeli i wstawianie zdjęć na forum
Niedawno dopiero przeczytałem ten wątek i chciałbym podrzucić jeden pomysł. To znaczy dla wielu na pewno rzecz banalna i oczywista ale ja dłuższy czas jakoś nie mogłem tego wymyślić, że z modelami przymocowanymi do podstawki można zrobić coś takiego i do przewiezienia i do przechowywania (jak tak trzymam swoje w domu). Kartonowe pudełko zrobione dokładnie na wymiar, z otwieraną jedną ścianką, tak żeby model wygodnie wsunąć. U góry oklejone taśmą ( karton przy zamykaniu kruszy się więc to zabezpiecza przed sypaniem się okruszków). Przy pojazdach, samolotach i innych nieprzymocowanych można wkleić odpowiednie ograniczniki z kartonu czy polistyrenu. serdeczne pozdrowienia dla wszystkich Sławek -
Dzień Dobry, Ten model był pierwszym, mającym duże powierzchnie aluminiowe, jaki robiłem, stąd skupiłem się głównie na samym aluminium i będę wdzięczny za wszelkie uwagi na ten temat. Skądinąd sam kształt tego samolotu zachęca do zrobienia modelu. Był to pierwszy myśliwiec zespołu Polikarpowa, wyprodukowany w niewielkiej liczbie egzemplarzy. Według autorów zestawu cały z aluminium. Nie wiem na ile jest to prawdą. Prototyp miał kadłub ze sklejki. Model robiłem prosto z pudełka, zgodnie z instrukcją, bez żadnych dodatków, przeróbek itp., nie szukając też dokumentacji oryginału. Głównie chodziło mi o malowanie. Malowane aerografem - Tamiya Flat Aluminium, i na to miejscami nałożona AK True Metal Dark Aluminium, w różnym stopniu potem polerowana. Ślady oleju, spalin itd. naniesione przede wszystkim na przodzie kadłuba (głównie Abteilung Enginne Grees) w małej ilości. Na zdjęciach są one słabo widoczne (nie mam doświadczenia z fotografowaniem takich powierzchni). Może zdjęcia na różnym tle lepiej pewne rzeczy pokażą. z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich, a szczególnie dla początkujących modelarzy Sławek
-
Dzień Dobry, Czy pojawiło się może coś nowego jeśli chodzi o minipilniki ? Kiedyś małe pilniczki o długości około 10 cm można było kupić w zestawach. Używam takiego, który jest u nas w domu od czasów niepamiętnych (może używał go jeszcze mój Dziadek) - zdjęcie poniżej. Czy poza drogimi Valorbe i innymi wspomnianymi w tym wątku coś się jeszcze ostatnio nie pojawiło i w dodatku ma bardziej przestępną cenę ? Będę wdzięczny z informacje. z serdecznymi pozdrowieniami Sławek
-
USS Sacramento, morska diorama lądowa, 1:700, Trumpeter, Niko, od podstaw
Slaw_21 odpowiedział Slaw_21 → na temat → [O]Galerie
Absolutnie nie będę się przekomarzał , prawda co do brudzenia doku jest taka - nie chciało mi się (to znaczy brudzenie jest minimalistyczne, na bokach doku i przy dolnej krawędzi, słabo widoczne na zdjęciach). Natomiast sytuacja z czystym dokiem jest prawdopodobna, gdyby to nie był stały dok w stoczni remontowej, tylko dok pływający, będący jednostką pomocniczą floty. Wtedy takie doki bywają solidnie pucowane i malowane. jednak tu w dioramce nie było zamiaru pokazania jakiegoś konkretnego z nich. Niżej adres do fotografii przykładowego małego doku z wikipedii https://commons.wikimedia.org/wiki/File:US_Navy_061102-N-4238B-036_The_crew_of_the_auxiliary_floating_dry_dock_Dynamic_(AFDL_6)_prepares_for_an_incoming_craft.jpg W każdym razie cieszy mnie jakiś odzew z uwagami co do moich modelarskich prób. Jak czytam na Forum o brudzeniu albo oglądam modele z perfekcyjnie zrobionymi takimi efektami (też okręty, póki co tego nie umiem w ogóle) to mi się przypomina betoniarka, którą widziałem kiedyś przy jednej budowie. Nie mam zdjęcia, przejeżdżała i nie było czasu na to. W każdym razie w połowie była czysta jak z myjni, a w połowie, i to jak nożem uciął po skosie samochodu i całej beczki, pokryta dokładnie warstwą błota (betonu?). Widok był zupełnie nierealny. W sumie brudna i czysta dokładnie pół na pół. z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich Sławek -
Dzień Dobry, Nie chcę nadużywać obecności w galeriach będąc dopiero od niedawna aktywnym uczestnikiem Forum, a nie tylko obserwatorem jak wcześniej, mimo to pozwolę sobie na pokazanie jeszcze jednego modelu. Japoński buldożer Komatsu G40 to pierwszy zrobiony przeze mnie model pojazdu w tej skali. Zrobiony jest „prosto z pudełka” bez żadnych dodatków poza podstawką. Ponieważ to pierwszy taki mój model będę szczególnie wdzięczny za uwagi (oczywiście przy innych modelach tak samo, tu podziękowanie dla wszystkich którzy zareagowali na moje „produkcje”, a szczególnie za uwagi krytyczne, które pomagają przy kolejnych pracach). Producent zamieścił wraz z instrukcją ulotkę ze zdjęciami referencyjnymi (wydrukowane w sepii) co może być pomocne przy brudzeniu modelu. Malowanie - aerograf, Tamiya XF-75 IJN Gray (Kure Arsenal). Co do zdjęć to tylko jedna uwaga, jak oglądam je na kalibrowanym monitorze to są widoczne różne odcienie szarości, zgodne z tym co jest na modelu, gdy oglądam na laptopie jest dość jednolicie niebiesko tak jak bym oglądał różne modele. Niestety jest to problem, z którym się często stykamy nie zawsze mając tego świadomość. Ja na to zacząłem zwracać bardziej uwagę dopiero gdy zacząłem mieć do czynienia z przygotowywaniem materiałów, w tym zdjęć, do druku. Ale o tych kwestiach jest na Forum w innych miejscach sporo napisane. Piszę żeby zwrócić na to uwagę osobom, które z fotografią dopiero zaczynają. z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich Sławek
-
Lupa nagłowna, lampa z lupą czy jeszcze coś innego?
Slaw_21 odpowiedział MarcinWSS → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Dzień Dobry, Może przyda się też coś takiego. Okulary powiększające Zeno-Vizor. Plusy: dobrej jakości plastik optyczny, klapka ze soczewkami podnoszona, co można zrobić jedną ręką; klapka daje dość szerokie pole widzenia, a jednocześnie bez jej podniesienia można popatrzeć obok; wymienne soczewki z różnymi powiększeniami; zauszniki jak w okularach - głowa się nie poci; zauszniki są składane Minusy: jak przy każdych okularach powinno się je zdejmować trzymając za oba zauszniki, a nie jedną ręką, co gwarantuje że się nie uszkodzą (ja zdejmowałem często jedną ręką trzymając coś w drugiej i już używam drugiej pary po złamaniu zauszników i ich „modelarskich” naprawach). z serdecznymi pozdrowieniami Sławek -
USS Sacramento, morska diorama lądowa, 1:700, Trumpeter, Niko, od podstaw
Slaw_21 odpowiedział Slaw_21 → na temat → [O]Galerie
Modele Trumpetera jak każdego producenta mają pewien przyjęty standard. Nie jest to ani wadą ani zaletą. Ja kleję modele dla odpoczynku, przyjemności i oderwania się od od różnych spraw i akurat modele Trumpeter/Hobby Boss jak najbardziej mi odpowiadają. Natomiast co do detali i blaszki to ta z zestawu ma dźwigi, siatki wokół lądowiska, schodnie i antenę radaru. Gdyby poszerzyć to o dedykowane relingi, przynajmniej do nadbudówek z ich załamaniami, czy dopasowane do wzniosu na dziobie to pozwoliłoby to uatrakcyjnić model bez konieczności kupowania drogiej blachy (dzięki dla M.A.V. za zdjęcie w powyższej odpowiedzi). Poza tym do takiej blachy nie każdy poza portfelem ma rękę (ja chyba nie). Ale to takie gdybania co by mógł producent. Co do szpachli, to pewnie że tak (dzięki za zwrócenie uwagi). Na zdjęciach jak się powiększy detale w takiej skali to takie niedoróbki dobrze widać. Pozdrowienia dla wszystkich -
Po XIX-wiecznym Fuso jeszcze coś większego i bardziej współczesnego. Model USS Sacramento (AOE-1) z Trumpetera można wykonać w wariancie do linii wodnej i jako pełnokadłubowy. Z jednej strony prosiło by się pokazać go w scenie zaopatrywania na morzu jakiejś dużej jednostki, a z drugiej strony żal jakoś tego wielkiego pękatego kadłuba, stąd ta wersja z dokiem. Model prosto z pudełka, jak inne tego producenta, jest słabo zdetalizowany (dodatkowo jest mała blaszka). Dodałem relingi, elementy infrastruktury do przekazywania zaopatrzenia itp. Producent daje jeszcze śmigłowiec i swoją zwyczajową podstawkę. Dok jest zrobiony schematycznie i nie jest to scena z jakiejś fotografii. Pojazdy są z Niko, ludziki z Eduarda, ponadto różne dodatki i resztki z innych modeli. Przepraszam za kurz widoczny na niektórych zdjęciach, ale próby usuwania go pędzelkiem i powietrzem z aerografu skończyły się doklejaniem kilku drobiazgów więc dałem spokój. Okręty szybkiego wsparcia bojowego tej klasy mają sporo zdjęć w internecie, jednocześnie jest dostępna obszerna ich monografia w Okrętach Wojennych (od nr 150). Inną próbkę zrobienia małej dioramy (scenka portowa) zamieściłem wczoraj na Forum w galerii w dziale dioramy.
-
Witam serdecznie, Dioramka przedstawia scenkę jaka mogła mieć miejsce w wielu portach w czasie II wojny światowej. Chodziło o to by głównymi bohaterami były tu małe jednostki pomocnicze, które zwykle w dioramach są tylko dodatkiem. Okręciki (tender wodnosamolotów, zbiornikowiec wody pitnej i poławiacz torped) pochodzą z „Tugger set” Hasegawy (pierwotnie chyba Tamiya, w każdym razie są w nim jeszcze inne jednostki). Zostały one uzupełnione o to, co można dodać z uniwersalnych blaszek (w oryginale nie mają nawet zaznaczonych bulajów czy drzwi). Zbiornik i budynek na lądzie są z „Harbour set” Hasegawy, a pojazdy to żywice z Niko, dostępne w osobnych zestawach. Ludziki i koła ratunkowe są z Eduarda. Woda ze Still water - AK, położona na pomalowany polistyren. Do tego zestawu okręcików są dedykowane blachy i drewniane pokłady firmy Five Star Model, jednak o ile wiem w Polsce są one niedostępne. W każdym razie oglądając je w internecie można skorzystać przy dodawaniu różnych elementów. W sumie taka sobie z lekka fantazyjna, niezobowiązująca mikroscenka. Wymiar z podstawką 17,5 na 13,5 cm. Marzy mi się coś dużego, ale jak patrzę na ceny drobnicy portowej np. z Alliance Model Works to mi ochota odchodzi. Na dokładkę z tego samego zestawu zbiornikowiec i holownik oraz szalupa - to już żywica z Niko z obsadą eduardowych plaskaczy. Te trzy już jako osobne scenki na osobnych podstawkach. Na nich testowałem różne sposoby robienia wody. Polecam taką zabawę początkującym z siedemsetkami, sprawdza się.
-
Namiot bezcieniowy
Slaw_21 odpowiedział Xmen → na temat → Fotografowanie modeli i wstawianie zdjęć na forum
Cześć, Dokładnie takiego samego używam, problem bywa z bokami, składają się trochę do środka, światło z listwy LED czasem wystarczy. Ja doświetlam niekiedy trzymaną w ręce dość silną lampą LED na akumulator. I tak potrzeba czasem dodać światła w aparacie (EV koło +0,7 nawet) albo już w obróbce jak się robi z RAV. Co do odcienia barw to najczęściej dysponujemy niekalibrowanymi monitorami i na każdym może być z tego powodu trochę inaczej. W takim namiocie fotografowałem Fokkera, którego wstawiłem wczoraj do galerii na Forum. Namioty z zewnętrznym światłem są fajne ale zajmuje to wszystko po rozłożeniu sporo miejsca. z serdecznymi pozdrowieniami Sławek -
Taśma miała 1 mm szerokości, a mogłem dać 0,5 lub 0,3 mm albo przymaskować lekko farbą. Akurat miałem tylko taką i dałem żeby wogóle zobaczyć pierwszy raz na skrzydle taki efekt. No i wyszło tak jak wyszło - z lekka nienaturalnie.
-
Wczesne samoloty mają właśnie w sobie to "coś". Pamiętam dobrze jak będąc dzieckiem zwiedzałem z Rodzicami Muzeum Lotnictwa (wtedy Lotnictwa i Astronautyki) w Krakowie. Największe wrażenie zrobiły na mnie właśnie te najstarsze maszyny, mimo że wokół sporo było dużo większych i skądinąd równie ciekawych.
-
Zgadza się, to nie zdjęcia, skrzydła z lekka oklapły, koła też nie trzymają właściwych płaszczyzn i jeszcze by się znalazło co nieco w tym względzie.
-
Witam serdecznie, To pierwszy model szmatopłata jaki zrobiłem (a bawiłem się tym ubiegłej jesieni), choć nie pierwsza próba z samolotem. Jako, że pierwszy raz robiłem takowego, to starałem się przede wszystkim jakoś w miarę poprawnie go skleić i pomalować, nie wchodząc już w szczegóły wierności historycznej. Czyli jest zrobione tak jak Eduard w instrukcji nakazuje. zestaw - Fokker E.III, 1:72, Eduard, Weekend Edition (7444) + dedykowana do niego blaszka Eduarda (SS620), naciągi - Ushi, mocowania naciągów - Part malowanie - prawie wszystko aerograf barwy - Austro-Węgry, samolot na którym latał hptm. M. Bernath, Fliegerkompanie 4, Aisovizza, 02.1916 (jest to jedna z 2 wersji do których są kalki w zestawie, druga to samolot Immelmanna)
-
Dzięki za radę, także dzięki dla retopa za info o precyzyjnych skalpelach. W zasadzie nie wiem dlaczego uparłem się na nożyczki. Może to pozostałość z lat szkolnych ("Do cięcia nici są nożyczki i już"). Co do lupy na głowę to używam i bez tego przy moich oczach nie dał bym rady pracować nawet z dużymi częściami. Używam okularów powiększających Zeno Vizor z firmy Lewenhuk. Są o tyle dobre, że można wymieniać stanowiące jedną płytkę szkła powiększające (w zestawie jest kilka o różnych powiększeniach) i dodatkowo można jednym ruchem ręki podnieść szkła nie zdejmując okularów z głowy. serdeczne pozdrowienia dla wszystkich
-
"Łoszyk" na pewno by się tu przydał, zrobił by całość mniej zabawkową. A co do olinowania to właśnie tu pytanie o poradę. Olinowanie robię z elastycznych linek Ushi (czy też AMMO Mig, w sumie to samo), kleję CA i jak wyschnie naciągam lekko pęsetą i docinam nożyczkami, i tu właśnie problem który dobrze widać na zdjęciach w ujęciach od rufy i dziobu. Zostają ogonki, czasem uda się je dokleić na CA, czasem nie, nie dociskam nożyczek bo łatwo urwać reję. Nożyczek używam dwóch, jednych za 5 zł z bazaru z bardzo precyzyjną końcówką i drugich dużo droższych używanych w preparatyce i nawet chirurgii oczu (nie mam z tym nic wspólnego), jedne i drugie tną dokładnie tak samo. Co można innego, będę wdzięczny za poradę albo odesłanie do czegoś co nie dopatrzyłem na Forum. z serdecznymi pozdrowieniami Sławek
-
Witam i serdecznie pozdrawiam wszystkich. Poniżej pierwszy model jaki przedstawiam na publicznym forum internetowym, stąd prośba o stosowną wyrozumiałość. Zbudowany w Wielkiej Brytanii wcześniejszy imiennik słynnego pancernika z II wojny światowej był okrętem pancernym, który wszedł do służby w 1878 r. jako jednostka o trzech masztach. W takiej też konfiguracji, jak i w późniejszej dwumasztowej, z okresu po modernizacji z 1894 r., można wykonać jego żywiczny model z zestawu firmy Oceanmoon. Kombrig wydał model żywiczny w tym drugim wariancie nie dodając jednak do niego żadnej blaszki, stąd w prezentowanym modelu wszelkie elementy takie jak relingi, drabinki, schodnie, wiosła, koła ratunkowe, wytyki itp. są dodane z blaszek uniwersalnych lub pozostałości z innych modeli. Załoganci to plaskate ludziki z Eduarda. Tak jak w przypadku innych dalekowschodnich okrętów z tego czasu problemem są braki ilustracji. Model jest malowany głównie aerografem, w wersji „jak ze stoczni po remoncie” (wiem, że na zaciekach pewnie by zyskał); woda na folii aluminiowej z farbami AK + still water z AK. Podstawka z pianki modelarskiej. Fuso w konfiguracji z 1904 r., a więc z końca służby, ma też swój odpowiednik kartonowy w skali 1:200 wydany przez Oriel.
