Dyskusja o radiu/radiostacji odbiorczo-nadawczej/komunikacji wewnętrznej postawiła mnie w nieco trudnej sytuacji.
Częściowo zgadzam się z Widdem, że musiała być zapewniona komunikacja między załogą. Nie mogli się przekrzykiwać, podczas strzelania i przy łomoczącym silniku to raczej nie realne, a pamiętajmy, że kabina otwarta też nie sprzyja. Łączność "intercomem" musiała być chociaż na linii dowódca (strzelec) - kierowca. Zajmuje to niewiele miejsca, jest w miarę łatwe do stworzenia.
Co innego radiostacja nad-odb, jak słusznie zauważył Jarekk w realiach 1939 czy na nawet 1941 7TP plot działałby pewnie przy dowódcy kompanii (?) ew jakiegoś plutonu plot.
Jeśli mieliby mieć taki sprzęt to w moim odczuciu raczej odbiorczy - z racji miejsca, wagi, kosztu itp). Chociaż N2C nie była taka znów duża, więc może jednak kompleksowo nad-odb i koniec ?
Patrząc na wieże myślę o tym miejscu. Łączność jednak musi "powietrzem" anie po kablu bo przecież wieża jest obrotowa !
Wtedy musi być też małe gniazdo antenowe na tylnej ścianie. Powiem, Wam, że to nawet doda smaczku całości.
Wracając do plandek t, rysunek prostacki, ale widzę to mniej więcej tak:
Plandeka po obu stronach wieży, montowana na skórzanych pasach.
Wspomniane wyżej klapy - dwie, ćwierć koliste.