To po co ta cała dyskusja była? Modelarstwo ma dawać przyjemność, czy będzie to stary wiekiem ( bo często nie duchem), czy nowy wypusk z pełnym zakresem dodatków. Niech każdy wybiera co mu pasuje i tyle. Na tysiąc sprzedanych modeli, co najmniej połowa leży w szafie, reszta jest zlepiona, a może z 50 sztuk sklejona. Może z 5 na poziomie konkursowym, raczej zawyżam.
I czy będą ortodoksi, którzy do nowoskiego Spirit of StLuis (już mam dosyć walki z autopoprawiaczem) nic włożyć nie pozwolą, czy inni wsadzą wszystkie dodatki świata- z kanapkami Lindberga klasy HiTech - to nadal nic nie zmienia - i jedni i drudzy się dobrze bawią. Chyba, że robią to za karę:)) I tyle. Ocenianie ich pracy pod kątem zawodów, to podejście skrajne i niestety tego nic nie zmieni, a odstraszyć potencjalnych sklejających może...